Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Dżungla w mieście (odc. 508)

dodano: 09.08.2014

Tym razem odwiedzamy niezwykły ogród położony w Warszawie. Przebywając w nim w ogóle nie czuje się, że to magiczne miejsce znajduje się w ruchliwej metropolii. Nie ma tu jednak trawnika, typowych kwiatów ogrodowych, drzew owocowych, ale jednak miejsce to tętni życiem.

Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Przypominamy, że video z odcinkiem dostępne będzie dzień po premierze programu.

ODCINEK 508:
Historia ogrodów przypominających naturę nie jest długa. Rozwój wielkich aglomeracji i coraz mniejszy kontakt współczesnych pokoleń z lasem, łąką czy jeziorem spowodował, że zaczęły się pojawiać ogrody zwane naturalistycznymi i ekologicznymi. Ich twórcy starają się, by funkcjonowały jako zbliżony do naturalnego ekosystem.
 
Ogród, który odwiedzamy, znajduje się w starej części warszawskiej Pragi, gdzie w latach 20. XX wieku, na wąskich i długich działkach pobudowano niewysokie domy. Tu wyróżnia się ogród pani Anny Gąsiorowskiej. Na 500-metrowej działce, jej syn Marcin Gąsiorowski, ekolog i architekt krajobrazu, stworzył zielony raj. Pani Anna będąc nawet nie musi latem wyjeżdżać - ma wrażenie, że mieszka na wsi.
 
Pan Maciej posadził przed domem kilka brzóz, sam budynek opleciony jest winobluszczem. Wchodząc przez bramę, widzimy piękne zielone obrazy i rozkoszujemy się wilgotnym, chłodniejszym niż na ulicy powietrzem. W tym ogrodzie miejsce dla ludzi jest wyznaczone na tarasach pod domem, resztę zajmują niewielkie stawy i kłębiące się wokół nich gatunki nadwodne, drzewa i krzewy. Marcin Gąsiorowski od wielu lat mieszka w Niemczech, dlatego naszym przewodnikiem po ogrodach przez niego zaprojektowanych był jego przyjaciel i wieloletni współpracownik Wojtek Bafeltowski.
 
Ogród pani Anny to chyba pierwszy współczesny dziki ogród w Polsce. Pan Marcin stworzył go dzięki niemieckim specjalistom: dzięki nim zgłębił szkołę naturalnych ogrodów i tajniki tworzenia naturalnych zbiorników. Woda tworzy idealne środowisko, sprzyjające rozwojowi nie tylko roślin, ale także zwierząt. Dlatego większą część działki, od tarasu do końca posesji zajmuje układ połączonych ze sobą stawików. Boki ogrodu obsadzone są drzewami – sosnami i parasolowatymi sumakami. Natomiast w środku ogrodu posadzono byliny i krzewy. Jednak nie tworzą one zwykłych rabat kwiatowych, ale zbiorowisko roślinne, na które składają się zarówno gatunki ozdobne, jak i dzikie. Niektórych nawet nie sadzono – same tu przywędrowały i się zadomowiły. W wodzie rozkwitają lilie wodne, a wokół brzegów zwarły się bujne kępy bergenii, paproci, pomieszane z dzikimi gatunkami roślin wilgociolubnych.
 
Na samym tarasie i w jego otoczeniu jest bardziej kolorowo. Właścicielka co roku kupuje kwitnące donice z surfiniami, ustawia różowe pelargonie, białą bakopę. Taras jest letnim pokojem dla właścicieli i ich gości.
 
Pierwszym elementem, jaki tu powstał był staw. Wyłożono go folią PCV, która służy do dziś. Początkowo zbiornik zasilany był wodą z wodociągu, ale później wybudowano malutką studnię, która zasila staw. Dwa razy wymieniano nawet wodę, bo jest tu mnóstwo liści użyźniających staw, więc szybko by zarósł. Pan Marcin radzi jednak, by nawet podczas wymiany wody zostawić część starej wody, bo to przyspieszy proces biologizacji świeżej wody.
 
Pan Marcin zastosował w tym ogrodzie jeszcze jedną ciekawostkę, która w latach dziewięćdziesiątych była zupełną nowością. To pierwszy w Polsce zielony dach. Obłożony został ruderalnymi darniami, nie jest podlewany i cały czas rośnie, choć w suchszych okresach roku jest mniej ozdobny.
 
Warto wiedzieć, że ten ogród, choć naturalny, nie jest pozostawiony sam sobie – trochę pracy trzeba tu włożyć, np. usuwanie zeschniętych resztek roślinnych.
 
***
 
Potem wybraliśmy się do drugiego ogrodu zaprojektowanego przez Marcina Gąsiorowskiego. Mieści się on w osiedlu nowych szeregowych domów, gdzie właściciele mają do zagospodarowania małe, położone za domami ogródki. Jeden z nich się wyróżnia przede wszystkim brakiem eleganckiego trawnika, który zastąpiono podchodzącą pod taras taflą wody. W tym ogrodzie zastaliśmy jego właściciela – Bolesław Rok jest profesorem akademickim i filozofem. Dla niego pomysł na ogród był oczywisty – lubi obserwować przyrodę, nie ją zmieniać. Dlatego zamarzył mu się naturalny ekosystem, na który mógłby patrzeć z tarasu. A jest co podziwiać, bo dzieje się tu dużo, przylatują kaczki, ważki, mieszkają żaby, zaskrońce… Jest tu całe bogactwo życia.
 
Z perspektywy osób siedzących pod domem wydaje się, że staw zajmuje prawie cały ogród. Jest to jednak tylko część działki, otoczonej wierzbowym żywopłotem. Cały ogród był zbudowany 12 lat temu w kilka miesięcy. Włożono w niego sporo pracy, ale nie aż tak dużo, jak można by sądzić, bo np. wykorzystano wiele roślin, które już tu rosły.  
 
Także pielęgnacja ogrodu nie wymaga wiele zachodu, łąkę kosi się dwa razy w sezonie, pozostawiając ozdobne trawy miskanty i kępy kwiatów, żeby się rozsiały. Są tu białe krwawniki i różowy ślaz, widać główki przekwitłych wieloletnich łąkowych chabrów. Ciekawym elementem jest ścieżka po kamieniach, prowadząca wzdłuż brzegu stawu. Obok wejścia na ścieżkę rośnie sumak octowiec, który nie jest naszym rodzimym gatunkiem, ale doskonale rozrasta się w naszym ogrodach - czasami nadmiernie. Jego odrosty korzeniowe pojawiają się w nieoczekiwanych miejscach tworząc malownicze zarośla. Tłem dla sumaków są wysokie sosny, posadzone jako parawan. Posadzono je już jako duże drzewa, a to spory koszt, jednak właściciele musieli szybko odgrodzić się od sąsiada i nowego, wysokiego budynku.
 
Po posadzeniu drzew wykopano staw, z bloczków betonowych budowano ściany, komorę filtracyjną, a sam zbiornik wyłożono folią PCV. Teraz najważniejszą rolę w oczyszczaniu wody pełni obszerna strefa roślinna. Co pewien czas trzeba też usunąć zielone resztki z drzew, które w naturalny sposób gromadzą się w stawie. Staw jest przeznaczony głównie dla zwierząt i owadów, ale można tu też swobodnie popływać.
 
Żeby nie zaśmiecać opadającymi liśćmi stawu, wczesną jesienią wycina się też pędy wierzby tworzącej wysoki żywopłot. To wierzba wiciowa, popularnie zwana energetyczną, która ma najsilniejsze przyrosty spośród wszystkich wierzb. Gatunek ten lubi silne cięcie, dlatego co roku trzeba usuwać i skracać część gałęzi. Grubsze drewno wierzbowe spalane jest tu w kominku, zaś cienkie witki wraz z liśćmi, po rozdrobnieniu wędrują na kompost.
 
Profesor podkreśla, ze w takim ogrodzie panuje tu naturalna równowaga. Tu człowiek nie rządzi, a jest częścią ekosystemu; my powinniśmy się nauczyć mniej ingerować, a bardziej rozumieć i akceptować naturę.
 
A całej, bardzo ciekawej rozmowy z profesorem można wysłuchać tutaj: ROZMOWA Z PROFESOREM ROKIEM. Zachęcamy!
 
 
 
 
 
 
***
 
Na koniec programu przypomnijmy, co mówił Marcin Gąsiorowski o stawach kąpielowych. Wyjaśnił, że to uszczelniony zbiornik, w którym woda jest uzdatniana nie chemicznie, a w sposób biologiczny przy pomocy zarówno związków mineralnych, jak i roślin.

Jeśli chcemy mieć taki staw we własnym ogrodzie, to decyzję o budowie należy poprzedzić specjalnymi badaniami. Punktem wyjścia powinna być analiza wody, bo woda, którą chcemy wykorzystać w stawie kąpielowym powinna mieć bardzo niskie stężenie fosforu, musi być dobrze zbuforowana. W wodzie, która ma ponad 0,01 mg fosforu w litrze, rozwijają się glony. 
 
Staw powinien mieć dwie strefyczęść kąpielową oraz część regeneracyjną, obsadzoną roślinami czyszczącymi wodę. Gatunki, które powinny znaleźć się w strefie brzegowej to między innymi sity, które usuwają szkodliwe cyjanki i fenole. Pałka wodna pobiera z wody toksyczne metale ciężkie takie jak kadm i ołów oraz azotany. Jednym z najcenniejszych gatunków do strefy bagiennej jest mięta nadwodna, która wydzielając aromatyczne olejki zabija bakterie Escherichia coli i chorobotwórcze z rodzaju Salmonella. Szybko rośnie i dzięki kłączom łatwo się rozmnaża.
 
Strefa brzegowa ma za zadanie filtrować wodę i regulować jej odczyn. W zależności od parametrów wody umieszcza się tu odpowiednie minerały: zeolit, grysy granitowe lub wapienne, piaski filtracyjne i inne.
 
Każdy projekt stawu jest inny. Pan Marcin precyzyjnie dobiera gatunki roślin, a także kamienie do strefy filtracyjnej, ich ilość i rodzaj warstw. Posługuje się w tym celu programem komputerowym specjalnie opracowanym dla stawów kąpielowych.
 
Stawy kąpielowe mało jeszcze rozpowszechnione w Polsce, powoli zaczynają być jednak docenianie. Są tańsze w budowie i utrzymaniu od basenów. Powstało już Polskie Stowarzyszenie Naturalnych Wód Kąpielowych. Ostatnim sukcesem pana Marcina jest współudział w tworzeniu pierwszego w Polsce miejskiego stawu kąpielowego, który został otwarty 1 sierpnia tego roku w na Śląsku w Świętochłowicach.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
93%
7%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Dżungla w mieście (odc. 508)
Cały odcinek na duży plus, ale p. Maciej Beier i jego żywopłot jest całkowitym przeciwieństwem tego, co widzimy w głównej części programu. Najpierw oglądamy prawdziwe, piękne ogrody, gdzie człowiek jest tylko elementem przyrody, a na koniec burak, który w sezonie lęgowym ptaków 6 razy przycina żywopłot, żeby broń boże nic tam nie zamieszkało i nie miało spokoju. Pewnie jeszcze obficie spryskuje ten żywopłot wszelkimi truciznami, żeby zamordować wszystkie żuki, ślimaki i jeże. Zdecydowanie wolę bosego prof. Roka od p. Macieja w białych skarpetkach i sandałach :P
2017.09.20
~ Magnolia
Re: Dżungla w mieście (odc. 508)
Wreszcie prawdziwy ogród, od wielu lat już takiego nie widziałam. Wszędzie tylko nienaturalność i sterylność. I wszystkim się to podoba co najdziwniejsze. To nie ogrody a pola golfowe z wszechobecnymi monokulturami thuiji i trawy. Pan, który się w tym odcinku wypowiada ma chyba rację, że to przez to, że coraz więcej rzeczy chcemy kontrolować, również tych, które bez naszej ingerencji same w sobie są doskonałe. To przez to większość, jak twierdzi, jest w stanie odpoczywać w takich przytłaczających swoją sterylnością miejscach? No cóż, ogrody bez nawet jednej koniczyny, wyłożone gdzie się da agrowłókniną, proste bryły domów z anty-mchową dachówką i dzieci bawiące się w ogrodzie tylko plastikowymi zabawkami i tylko w wyznaczonych godzinach między jednymi zajęciami a drugimi. Niby każdy powinien mieć tak jak mu się podoba, ale dla mnie to chore. Rok temu zaczęłam zakładać ogród w podobnym stylu, ale potrzeba jeszcze wielu lat. Będą zapomniane już dawno i nie wiem dlaczego znienawidzone drzewa owocowe, żywopłot z grabu, dom, mimo, że nowy, porośnięty wspaniałymi pnączami i tak mało sztucznych przegród, obrzeży, betonu, idealnie przyciętej trawy jak tylko się da. Mam nadzieję, że będzie kiedyś dużo mchu. Szkoda tylko, że mam wrażenie, że już teraz co niektórzy patrzą na mnie z ukosa z tego powodu.
2017.09.20
~ m
Re: Dżungla w mieście (odc. 508)
Naturalny, żywy staw, o jest to!
2017.09.20
~ widz

Poprzedni odcinek

Barwny ogród ze żwirowymi rabatami (odc. 507)

Barwny ogród ze żwirowymi rabatami (odc. 507)

Odwiedzamy ogród, w którym królują żwirowe rabaty. Na nich posadzono popularne krzewy i drzewa, ale w ognistych, intensywnych barwach.

więcej »
Ocena
93%
7%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg