Geometryczny ogród pod okapem sosen (odc. 517)
dodano: 11.10.2014
Nad tym ogrodem górują majestatyczne sosny. Są piękne, nadają całości leśnego charakteru, ale rzucają też cień. Z tego względu właściciele zrezygnowali z trawnika i postawili na cieniste rabaty i alejki spacerowe. Wszystko geometrycznie uporządkowane, ale jednocześnie – swobodne. Nic dziwnego, że właściciele dobrze się tu czują, a ogród inspiruje do pisania wierszy, malowania i tworzenia muzyki.
Geometryczny ogród pod okapem sosen (odc. 517)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.


ODCINEK 517:
Najbardziej charakterystycznym elementem tego ogrodu jest brak trawnika, jednak będąc w ogrodzie, zupełnie się go nie odczuwa. Spacerowe nawierzchnie nie przytłaczają, bo dominują tu półcieniste rabaty, nad którymi wznoszą się majestatyczne sosny. Stylowego charakteru całości dodają liczne jasne rzeźby rozświetlające zieleń. Jest też sporo ławek, a rośliny posadzono dużymi, jednogatunkowymi plamami. Ten nietypowy nieco ogród należy do państwa Krystyny i Mieczysława Górniaków. Właścicielka zdradziła nam, że od razu wiedziała, że nie będzie tu trawnika – nawet nie było takiej potrzeby. A projektantka całości, Danusia Młoźniak (www.gardenarium.pl) zrozumiała doskonale takie właśnie założenie – pod sosnami trawa radziłaby sobie bardzo słabo. Szkodzi jej zarówno brak światła, jak i zbyt kwaśne podłoże i oczywiście rozrastający się tu mech. Opadające igły dodatkowo zaduszają trawę.
 
Ponieważ bryła domu utrzymana jest w klasycystycznym, eleganckim stylu, projektantka dostosowała do niego charakter ogrodu. W efekcie powstał prosty, ale efektowny układ. Od strony wjazdu na posesję, posadowiono dwa symetryczne, geometryczne klomby ze strzyżonego bukszpanu. Centralnie, w głównej części ogrodu, zaprojektowano duże rabaty, przypominające kształtem dwie litery „L”. Wkomponowano w nie miejsca na ławki. Taras, do którego przylega też oranżeria, otoczony jest formowanymi cisami. Widok z tarasu zamykają rzeźby i gęsty żywopłot. Z boku posadzono rząd świerków serbskich, a w narożniku działki znalazło się miejsce na sporą altanę, połączoną z pomieszczeniem gospodarczym.
 
Jak wyglądały początki tego ogrodu? Najpierw należało oczyścić teren, co nie było łatwe, bo w ziemi znajdowało się sporo starych potężnych karp po starych drzewach. Te usunięto koparką. Potem teren wyrównano, wykorytowano miejsca na alejki i ułożono nawierzchnie. Na samym końcu ustawiono kompozycje z roślin.
 
Pomysłem projektantki było stworzenie geometrycznego układu, ale wypełnionego dość swobodnymi nasadzeniami. Dodatkowo wprowadziła ciekawą roślinną łamigłówkę – to przeplatające się pasy strzyżonego bukszpanu i trzmieliny Fortunego. Takie ogrody węzłowe wywodzą się z barokowej sztuki ogrodowej. Wtedy niskie rabaty przypominały ozdobne ogrodowe dywany, których wzór tworzyły skomplikowane ornamenty ze strzyżonych żywopłocików. Na ogród często patrzono z poziomu piętra, a nie parteru. Podobnie jest tutaj, chociaż wzory nie są symetryczne, ale – tak jak w baroku – warto podziwiać je z góry.
 
Ozdobne partery zaplanowane zostały też w przedogródku. Tu, aby całość nie była zbyt monotonna, na środku znalazła się jeszcze mocna kompozycja z fioletowolistnych żurawek. Pośrodku ustawiono kamienną kulę – to elegancka w formie fontanna. Woda w niej krąży w obiegu zamkniętym. Kula ustawiona jest na specjalnym stelażu, bo jest bardzo ciężka, a pod spodem umieszczono klapkę umożliwiającą serwisowanie i czyszczenie pompy.
 
Kolejnym elementem, który przyciągnął naszą uwagę, była nawierzchnia ścieżek ogrodowych, które zajmują znaczną część ogrodu. Większość ułożono z granitowej kostki, ale wykorzystano też odpady z budowy domu – płyty o różnych wielkościach. Okazało się, że wystarczy ich na ścieżkę, więc najpierw ustawiono krawężniki, osadzone w zaprawie, a pod same płyty ułożono warstwę podsypki piaskowo-cementowej. Także fugi wypełniono zaprawą cementową z piaskiem. Z czasem szczeliny porósł malowniczo wyglądający mech, nadający ścieżce naturalnego charakteru. Trzeba było też sprytnie wkomponować w nawierzchnię drzewa, bo na terenie było ich dużo i nie dało się wszystkich ominąć – musiały pozostać w alejkach. Wykonano więc wgłębienia w nawierzchni, by nasada pni pozostała niezasypana; jej zasypanie grozi rozwojem niebezpiecznej dla drzewa choroby grzybowej.
 
Pod iglastymi drzewami dominują gatunki charakterystyczne dla gleb kwaśnych. Są różaneczniki, posadzone w środkowych, najbardziej widocznych częściach rabat. Doskonale sprawdzają się hosty, czyli funkie – cieniste miejsca rozświetla zwłaszcza odmiana o zielono-białych liściach. Jesienią chyba najbardziej efektowne są duże głowy hortensji bukietowych. W przesianym przez sosnowe igły słońcu rosną znakomicie. Sprawdzają się tu także żurawki oraz trawy, które nadają całej kompozycji lekkości i miękko falują na wietrze. Projektantka wykorzystała tu paskowaną odmianę miskanta chińskiego, a także rozplenice o kwiatostanach przypominających puszyste lisie ogonki. Dla nich trzeba było przygotować podłoże o nieco wyższym pH. 

Kolejne piętro tworzą strzyżone cisy, a także bukszpany, z których wykonano formowane ramy dla roślinnych plam. Takie rozwiązanie ładnie porządkuje przestrzeń. Sporą część głównej rabaty zajęły lubiące kwaśną glebę wrzosy i wrzośce. Wrzosowisko powinno tu czuć się doskonale, ale niestety, pojawił się problem – miniony rok był mokry i rośliny chorowały, chociaż wcześniej przygotowano dla nich rabatę niezwykle starannie – podwyższoną, przepuszczalną, z lekką, torfową ziemią. Chore rośliny należało wymienić i projektantka zaproponowała uzupełnienie rabaty między innymi brunnerą, paprociami, a także dwubarwną turzycą - wszystko to gatunki, które dobrze poradzą sobie w półcieniu, więc z powodzeniem zastąpią usunięte wrzosy. Oczywiście przed posadzeniem nowych roślin, trzeba będzie wymienić glebę. 

Podczas naszej jesiennej wizyty w ogrodzie, spotkaliśmy tu jeszcze jednego członka rodziny państwa Górniaków – to pani Krzysia, znana polska jazzmanka, kompozytorka i aranżerka. Ona patrzy na ogród z nietypowej perspektywy – jest dla niej miejscem inspiracji dźwiękami natury, jest też miejscem, gdzie panuje wspaniała akustyka – akustyka samej natury. Ciekawostką, którą zaobserwowała artystka, jest wpływ śpiewu ptaków na rodzaj tworzonej muzyki – na południu Europy ptaki śpiewają z inną melodyką, więc i tamtejsza muzyka brzmi inaczej, niż w północnej Europie.
 
Chociaż projektantka ogrodu nie pojawia się w nim zbyt często, to jednak czasem wraz z mężem pomagają gospodarzom w najpoważniejszych pracach ogrodowych. Do nich zalicza się np. usuwanie masywnych gałęzi. Trzeba je było przeprowadzić, bo od niezamieszkanej sąsiedniej działki przerastało sporo konarów, cieniując świerki. Gdy chcemy przyciąć gałęzie z drzew sąsiada, musimy najpierw napisać do niego pismo – może obciąć je sam. Jeśli nie – możemy zrobić to samodzielnie, do granicy działek. Nieco inaczej jest w przypadku drzew owocowych – nie możemy bowiem zbierać wiszących nad naszą posesją owoców. Dopiero gdy opadną na nasz teren, możemy je zabrać.  
 
Latem ogrodnicy zajęli się też podcinaniem bukszpanowych żywopłotów. Roślinę tę przycina się dwa lub trzy razy w roku – ostatnią korektę kształtu przeprowadza się w sierpniu. Tu, aby ułatwić sobie pracę, ogrodnicy rozciągnęli najpierw sznurek wskazujący docelową wysokość żywopłotu, a potem rozłożyli jeszcze maty, na które będą opadać obcięte liście. W ten sposób łatwiej będzie potem posprzątać. Sam bukszpan to niezwykle wdzięczna roślina do takiego leśnego ogrodu, jak u pani Krystyny. Ceni się ją najbardziej za zimozielone liście, ale mało kto wie, że bukszpan jest też miododajny. Doskonale rośnie w cieniu i półcieniu, a jeśli zapewnimy mu stale wilgotne podłoże, sprawdzi się nawet w słońcu. Sadząc bukszpan, warto przygotować dla niego dość żyzne, niezbyt kwaśne stanowisko - wtedy rośnie najlepiej. A w zacisznym miejscu nie powinien przemarzać.
 
Latem projektanci zdecydowali się pomóc gospodarzom jeszcze w dokładnym nawożeniu ogrodu. To ważny element opieki nad tym miejscem, bo chociaż podczas zakładania ogrodu przywieziono sporo ziemi, to jednak glebą rodzimą jest suchy piasek i trzeba ją regularnie wzbogacać. Witek Młoźniak ma na to swój sposób – specjalny zbiornik hydroforowy, do którego wlewa nawóz i miesza go z wodą. Potem takim roztworem może nawozić rośliny dolistnie lub doglebowo.
 
Ważną część ogrodu stanowi oranżeria. Zbudowano ją niedawno, choć plany jej stworzenia istniały już w trakcie budowy domu. Ponieważ ma ona sporą rozpiętość, wymagała specjalnej konstrukcji nośnej. Wykonano ją ze profili stalowych, które były spawane na miejscu. Do nich przymocowano aluminiowe ramy z oknami.
 
Oranżeria to dla pani Krystyny fantastyczne miejsce do malowania czy pisania wierszy – gdy projektantka przyniosła w prezencie storczyki, gospodyni od razu zabrała się do rysowania. A storczyki będą doskonale prezentować w oranżerii, a jesienne i zimowe promienie nie będą ich parzyć – phalenopsisy nie przepadają bowiem za ostrym słońcem. Warto też pamiętać, że podłoże w doniczce ze storczykami nie może być stale mokre, trzeba pozwolić mu przeschnąć.
 
Gospodarze zamarzyli też o tym, by w oranżerii znalazło się miejsce na kilka sprzętów sportowych i małe jacuzzi. Ponieważ tego typu urządzenie ma wysokość ponad 70 cm, a gospodarzom zależało, aby nie utrudniało ono komunikacji i nie dominowało w pomieszczeniu. Dlatego przygotowano zagłębienie w posadzce, a na jego wierzchu ułożono drewniany podest na stelażu. Takie rozwiązanie umożliwia dostęp do serwisowania wanny, a jednocześnie wychlapywana woda nie tworzy śliskiej powierzchni na terakocie.