W łanach szumiących traw (odc. 521)
dodano: 08.11.2014
Wszyscy kochamy wiosnę, której zazwyczaj nie możemy się doczekać. Ale równie niezwykła może być jesień – wszystko zależy od tego, co znajdzie się w naszym ogrodzie. Jeśli postawimy na trawy, efekty będą imponujące.
W łanach szumiących traw (odc. 521)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
 
ODCINEK 521:
Przez pierwsze tygodnie jesieni czekaliśmy na hasło Marzeny Bąkowskiej (www.barwyogrodow.pl, www.facebook.com/ArboretumTrojanow), że nadeszła pora, by odwiedzić Arboretum Trojanów i podziwiać trawy ozdobne. Zjawiliśmy się tam w drugiej połowie października, kiedy późne odmiany rozkwitły i pokazały całą urodę swoich kłosów i pióropuszy. W tym kolekcjonerskim ogrodzie koło Kalisza, Marzena i Jacek Bąkowscy zgromadzili aż 400 gatunków i odmian traw ozdobnych. W krajobrazowej części działki są one posadzone pomiędzy drzewami, krzewami i bylinami. W drugiej, doświadczalnej, ułożone są pasami i widać jak wielka jest kolekcja tych oryginalnych roślin. Trawy w swojej masie robią niezwykłe wrażenie. Ale także pojedyncze egzemplarze mogą być efektowne. Nie zapraszamy jednak do odwiedzania samego arboretum Trojanów, bo to na razie teren prywatny. Właściciele planują udostępnianie go kilka razy w roku w ramach dni otwartych.
 
Pani Marzena lubi sadzić dużymi plamami, dobierając rośliny w stonowanych barwach. Nie przepada za kompozycjami, w których pojawiają się wszystkie faktury i kolory, a brakuje np. trawnika, który by je scalał. Uważa, że burza kolorów dodaje w życiu emocji, ale gdy żyjemy w biegu, w stresie – wtedy podświadomie szukamy zestawień spokojniejszych, kojących. Takim elementem łagodzącym, a jednocześnie wypełniającym i dającym wrażenie ruchu są trawy. Zapewnia też dość szybki efekt.
 
Ciekawym zestawieniem u pani Marzeny są połączenia roślin iglastych z trawami. Nasz surowy klimat i co najmniej półroczny okres bezlistny, sugeruje żeby uprawiać iglaki, które są wytrzymałymi i wiecznie zielonymi roślinami. Według pani Marzeny nie należy tak bardzo wzorować się na ogrodach angielskich i francuskich, które znajdują się w dużo cieplejszych rejonach. A trawy zapewniają fantastyczną kolorystykę, także zimą i bajkową wręcz scenerię. W połowie stycznia tego roku w ogrodzie wystąpiło niezwykłe zjawisko atmosferyczne – najpierw ogród pokrył śnieg, potem spadł deszcz, następnie temperatura spadła poniżej zera i w jedną noc zamieniła krainę śniegu w brylantowe krajobrazy. Aż przez 6 dni właściciele obserwowali ten niespotykany krajobraz i robili setki zdjęć, gdyż mieli świadomość, że taka sytuacja może się już nie powtórzyć.
 
Warto ten pomysł wykorzystać i zachować tak lubiane iglaki, ale uzupełnić je o byliny i właśnie – trawy. W towarzystwie trawy rozplenicy pani Marzena posadziła zeszłej jesieni trzy ogromne kępy chryzantemy, która okazała się odmianą bylinową i przezimowała w gruncie zawiązując późnym latem dziesiątki pąków kwiatowych.
 
Także późną jesienią wspaniale wygląda jeszcze nadal kwitnący sadziec pomarszczony 'Chocolate'. Latem jego liście mają czekoladową barwę, potem zielenieją. Lubią go też owady. Wymaga żyznej, przepuszczalnej gleby, ale dostatecznie wilgotnej. Lubi stanowisko słoneczne, bo w cieniu traci swoje piękne zabarwienie. Gatunek ten pochodzi z północnoamerykańskich prerii. Sadziec pomarszczony w Ameryce silnie się rozsiewa – zaliczany jest tam nawet do roślin inwazyjnych. U nas jednak nie zawiązuje nasion, bo zbyt późno kwitnie. W Polsce rozmnaża się go przez podział kęp na wiosnę. Kwiaty doskonale nadają się do cięcia. Należy zwrócić tylko uwagę, że dla ludzi i zwierząt wszystkie części rośliny są trujące. Innym gatunkiem sadźca, którym pani Marzena zachwycała się późnym latem, jest kwitnący na ciemnoróżowo sadziec plamisty odmiany ‘Phantom’ o bardzo sztywnych pędach. Tak jak wszystkie sadźce uwielbiają go motyle i inne owady.
 
Potem zagłębiłyśmy się w łany przeróżnych miskantów. Trawy te mogą mieć wysokość od jednego aż do 4,5 metra. Spośród z 300 gatunków i odmian miskantów, jakie są zanotowane świecie, pani Marzena zebrała u siebie już prawie 200 i jest to niewątpliwie największa ich kolekcja w Polsce. Ozdobne wiechy miskantów mają kształt wachlarzowaty. Niektóre odmiany kwitną już w sierpniu, ale są też takie, które rozpoczynają kwitnienie w dopiero październiku.
 
Trawy są wiatropylne, dlatego muszą swe kwiatostany wynieść wysoko ponad powierzchnię liści. Młody kwiatostan wyłania się z liści w postaci pędzelka, powoli się rozwija i wygląda jak świeżo rozpleciony warkocz. Po kilku dniach rozkwitają pojedyncze kłoski. Wyraźnie widać zwisające pod każdym słupkiem pręciki z żółtawymi pylnikami. Słupki wychwytują z powietrza unoszący się wokół pyłek. Po kilku dniach kwitnienie zanika i tworzy się puszysta wiecha z nasionkami. Jednak mimo takiej ilości nasion trawy te same się nie rozsiewają.
 
Kwiatostany miskantów doskonale nadają się na suche bukiety. W zależności od odmiany mają barwę srebrzystobiałą, szarawą, różową lub karminową.
 
Niesamowitym okazem w Trojanowie jest miskant olbrzymi – to tegoroczna niespodzianka, bo po raz pierwszy od 15 lat zakwitł. Sprzyjała mu pogoda: wczesna wiosna i długa, ciepła jesień. Miskant olbrzymi potrafi wyrastać do 4 metrów. Dolna część jego pędów odsłania się i wygląda jak bambus, dlatego może stanowić jego zamiennik - miskant olbrzymi nie jest bowiem ekspansywny jak bambus i lepiej znosi nasze zimy.
 
W tym roku zakwitł także miskant chiński odmiany ‘Gracillimus’ - jedna z najstarszych i najbardziej znanych odmian, popularnie uznawana za nie kwitnącą. Ma bardzo wąskie, łukowato przewieszające się liście, z białym nerwem w środku. Tworzy delikatną i zwartą kępę. Termin kwitnienia tej odmiany przypada u nas w październiku i listopadzie. Podobnie późno kwitnie pstra odmiana ‘Zebrinus’, o charakterystycznych zielonych liściach w poprzeczne, nieregularne, kremowe pasy. Tę odmianę także traktuje się w Polsce jako nie kwitnącą.
 
Trawy to ogromne bogactwo kolorów i faktur, a także rozmiarów i pokrojów. Dzięki temu pasują do dużych i małych ogrodów i właściwie każdego stylu.Wysokie trawy ozdobne jesienią i zimą, to nie tylko przeróżne odmiany miskantów i rozplenicy, zwanej piórkówką. Ulubionym gatunkiem pani Marzeny jest molinia, po polsku trzęślica, która w zależności od odmiany ma różny pokrój. Na rabacie wzdłuż schodów wystarczył jeden egzemplarz rozłożystej odmiany molinii, żeby uzyskać fantastyczny efekt kołyszących się na wietrze, kolorowych pędów. Inna odmiana molinii, o ułożonych pionowo pędach, może znakomicie wyglądać w połączeniu z bardzo modnym w zachodniej Europie rdestem himalajskim, o rubinowo-czerwonych kwiatach. To kolejna mało znana u nas, a wartościowa, bylina kwitnąca jesienią.
 
Dzięki trawom można przedłużyć okres, w którym w ogrodzie jest pięknie. Co ważne, nie są trudne w uprawie i właściwie nie chorują. Warto też pamiętać, że miskanty doskonale zastąpią nam trawę pampasową, którą ciężko przezimować w naszym klimacie. Miskanty szybko dadzą też efekt.
 
Na rabatach z trawami pani Marzena robi ciągle nowe zestawienia. Połączyła na przykład czerwonolistne żurawki z turzycą, która ma przez cały sezon miedzianego koloru liście z miniaturową odmianą rozplenicy o zielonych liściach i krótkich kłosach. Teraz trawy lekko powiewają na wietrze, a ciepłe kolory obwódki ładnie harmonizują z zielenią iglaków.
 
Kolejny zestaw, który pani Marzena poleca, to marcinki, czyli bylinowe astry z trawami ozdobnymi. Astrów ma około 30 odmian, chociaż jak zapowiada, to dopiero początek kolekcji, bo na portalu społecznościowym zalazła ogród we Francji, gdzie zebrano około 500 odmian marcinków!
Oto adres Ogrodu Astrów we Francji:
 
Strona o ogrodach do odwiedzenia w północno-wschodniej Francji:
 
Potem doszłyśmy do najwyższych okazów, które znakomicie wyglądają w kompozycji z iglakami. Imponujący był zwłaszcza aster gładki ‘Calliope’.
 
Marcinki to wieloletnie astry należące do kilku gatunków. Popularnie nazywamy je marcinkami, ponieważ kwitną na imieniny Marcina w październiku i listopadzie. Wśród astrów bylinowych są: niski aster krzaczasty nadający się na obwódki, skalniaki, niskie rabaty, który mocno się rozrasta dzięki podziemnym kłączom. Aster nowoangielski tworzy najwyższe kępy, nie jest ekspansywny, ale powinno się podsadzać go innymi gatunkami, bo jego dolne liście szybko zasychają. Podobny do niego aster nowobelgijski wcześnie kończy kwitnienie i szeroko się rozrasta przez podziemne kłącza.
 
Państwo Bąkowscy zbierają nie tylko same trawy, ale też byliny trawopodobne. Z takich gatunków powstał klomb z czerwonolistnym berberysem i grupą strzyżonych tawuł pośrodku. Założony został jesienią zeszłego roku. Wiedząc, że roślina ta się szybko rozrasta, kępki biało kwitnącego goździka pierzastego posadzono w dużych odległościach od siebie. To dekoracyjna i pachnąca roślina. Całości towarzyszy armeria - zawciąg nadmorski, sadzony kiedyś chętnie jako roślina obwódkowa. Przycięty po kwitnieniu, zakwita często po raz drugi, właśnie jesienią. Podobnie robi się tu z goździkami.
 
Urodę rabat podkreśla świeże tło, które powstało dzięki zastosowaniu prostego narzędzia jakim jest ręczny opielacz. Urządzenie bardzo praktyczne w każdym ogrodzie, ma wymienne tak zwane gwiazdki wzruszające glebę oraz na osobnej listwie stalowy nóż, który podcina chwasty. Dobre do pielenia ścieżek ale i międzyrzędzi na rabatach. Takie zabiegi opielaczem, a potem wygrabianie resztek trawy i chwastów likwidują również nierówności na alejkach, koleiny. To ekologiczny sposób pozbywania się chwastów, dzięki czemu nie musimy używać środków chemicznych. Pani Marzena uważa też, że dzięki utrzymywaniu ścieżek w takim stanie, odnosi dodatkową korzyść – gdy ziemia jest wyściółkowana, łatwiej o np. ślimaki czy choroby.
 
Państwo Bąkowscy często wycinają chore pędy, stare liście, rośliny ciągle są ze wszystkich stron oglądane. Szczególnie obserwują marcinki, które są podatne na mączniaka. Przycięte na początku lata potrafią wypuścić jeszcze zdrowe pędy i z opóźnieniem zakwitnąć.
 
Powróćmy teraz do traw ozdobnych, które sprowadziły nas w październiku do tego ogrodu. Warto bowiem dowiedzieć się jeszcze, jak je wybierać i kupować. Jeśli nie znamy się zbyt dobrze, można prosić fachowców o radę – inaczej może się okazać, że wszystkie nasze trawy kwitną jednocześnie albo mają bardzo podobny pokrój. Bogactwo ich odmian jest ogromne, więc każdy wybierze coś dla siebie – czy to wysoką, wąską trawę, czy też może ekspansywną, szybko rosnącą.
 
Marzena i Jacek Bąkowscy, którzy od 15 lat interesują się trawami ozdobnymi mają je w każdym zakątku. Ich taras jest otoczony rozplenicą japońską zwaną trawą fontannową. Posadzona kępami w odstępach co 2 metry rozrosła się i kwitnie późnym latem i jesienią. Niestety jej kwiaty są nietrwałe i nie nadają się do suchych bukietów. Za to liście są piękne aż do wiosny. Pani Marzena tak zaprojektowała ogród, że trawy ozdobne widoczne są z każdego pokoju. Jesienią i zimą pojawiają się na pierwszym planie, na barwnym tle złożonym z drzew i krzewów.