Rodzinny ogród na słonecznym zboczu (odc. 529)
dodano: 03.01.2015
Piękna, górzysta okolica i wspaniały ogród - kipiący od kolorów bylin przeplatanych trawami, pełen dużych klombów na rozległym trawniku. To wszystko czeka w Radkowie, w ogrodzie małżeństwa szkółkarzy. Sporo u nich roślinnych ciekawostek, a spotkanie z nimi to okazja to poznania wielu tajemnic komponowania ogrodu.
Rodzinny ogród na słonecznym zboczu (odc. 529)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
 
ODCINEK 529:
Radków to miejscowość położona blisko czeskiej granicy, w Kotlinie Kłodzkiej. Piękna, górzysta okolica, tuż obok znajduje się Park Narodowy Gór Stołowych, a na północ od Radkowa – Góry Sowie. To ciekawe miejsce dla turystów i przyjazne dla roślin – o dość łagodnym, śnieżnym klimacie. Ogród, który zdecydowaliśmy się tu odwiedzić, położony jest przy bocznej drodze i dobrze schowany przed wzrokiem przejeżdżających. Należy do Katarzyny i Tomasza Grochowskich oraz ich dzieci – Michaliny i Ignasia.
 
Właściciele ogrodu prowadzą szkółkę roślin ozdobnych (www.szkolka-grochowscy.pl), więc sporo tu roślinnych ciekawostek. Mieli to szczęście, że mogli założyć ogród na rodzinnej ziemi, więc przestrzeni im nie brakowało, a całość jeszcze może się rozrastać. Ogród zajmuje jednak niełatwy teren, bo położony jest na południowym stoku wzniesienia. Całość pięknie zakomponowano.
 
Najbliżej domu położone jest miejsce wypoczynkowe z oczkiem wodnym. Dalej rozciąga się część z rozległym trawnikiem, na którym rozmieszczono spore klomby. Nieco niżej i bardziej z boku zaplanowane są ogrodowe wnętrza o różnym charakterze. Jedna część leży już na stromej skarpie, przylegającej do drogi. Szkółka roślin ozdobnych znajduje się niejako za ogrodem, w wyższej części działki. Ogród nie ma ogrodzenia, z dużego obszaru wydzielają go jedynie strzyżone żywopłoty.
 
Na początek odwiedziliśmy wydzielone wnętrza ogrodowe. Pierwsze z nich aż kipiało bogactwem kolorów i faktur roślin. Zaprojektowano tu wiele gatunków, przez co stale coś kwitnie, nie widać pustych przestrzeni między roślinami. Latem zachwycały wspaniałe kępy liliowców w wielu odmianach, pachniały róże, pojawiały się jeżówki. Nie zabrakło też krzewów, stanowiących stałą osnowę rabat. Trawiastą nawierzchnię ścieżki połączono ze żwirową, a byliny poprzeplatane zostały kępami traw. Tu gospodarz podzielił się z nami swoimi obserwacjami dotyczącymi komponowania rabat. Podkreślił, że istotne jest sadzenie bylin grupami – nie pojedynczo, bo wtedy całość wygląda bardziej na kolekcje roślin, niż na rabatę. Dopiero większe plamy danego gatunku dają ładny efekt. Podobnie ważne jest, by dany gatunek powtarzał się w kilku miejscach w ogrodzie- to spaja go w całość. Pan Tomasz lubi rabaty w podobnej tonacji kolorystycznej, np. różowo-niebiesko-fioletowej, ale zauważa też, że ciekawie wyglądają pojedyncze akcenty o innej, odmiennej barwie. Tu na jednej z rabat aż świecą kwiatostany trytomy groniastej.
 
Trytoma kwitnie długo, właściwie całe lato i jest pięknym, egzotycznym akcentem na swobodnych, wielogatunkowych rabatach bylinowych. Nadaje się też na kwiat cięty. Pochodzi z Afryki, więc nie wszędzie jest w pełni mrozoodporna, warto na zimę przygotować trytomie okrycie i dodatkowo okopczykować jej nasadę. Zestawienia w śródziemnomorskim ogrodzie uzupełniają trawy, dojrzeliśmy na przykład ciekawą, znaną z czerwonych, ozdobnych liści imperatę cylindryczna ‘Red Baron’. Pojawił się też mikołajek, który nadaje całości naturalistycznego charakteru, a także piękne krokosmie.
 
Potem ruszyliśmy na dalszy spacer, tym razem w towarzystwie młodego gospodarza – Ignasia. Niezwykłe jest, że dzieci państwa Grochowskich już teraz przejawiają ogromne zainteresowanie przyrodą. Podobnie wcześnie rozpoczynał swoją przygodę z roślinami pan Tomasz. Dzięki temu zdołał zdobyć ogromną wiedzę i teraz swoją pasję przekazuje dzieciom. Michalina i Ignaś chętnie idą w ślady rodziców i są niezwykle uważnymi obserwatorami.
 
Potem przeszliśmy do drugiego z wyżej położonych wnętrz ogrodowych – ogrodu angielskiego, gdzie czekała na nas gospodyni. Tu również nie brakuje wspaniałych rabat bylinowych oraz fragmentu bardziej formalnego. To bukszpanowy wzór, przypominający ornamenty barokowe – taki element zawsze marzył się pani Katarzynie. Na razie bukszpanowy ornament nie jest niczym uzupełniony, ale z czasem zostaną tu jakieś dodatkowe rośliny, które wypełnią wzór. Na razie najwięcej pracy jest z jego przycinaniem – tę pracę trzeba wykonać dwa razy w roku.
 
Motyw oparto na kształcie koła, a ścieżka biegnąca środkiem stanowi jego oś symetrii. Wbrew pozorom, nie jest ona idealnie prosta. Zastosowano tu zabieg zwężającej się alejki, przez co optycznie perspektywa się wydłuża, powiększając przestrzeń.
 
Istotną część kompozycji ogrodu stanowią barwne, strzyżone żywopłoty. Są one nie tylko ogrodzeniem całości, ale też dzielą dużą przestrzeń na bardziej intymne wnętrza, porządkują ją i zapewniają tło dla nasadzeń. Pan Tomasz podkreśla, że są to ważne ramy ogrodu i to właśnie od nich rozpoczęto tu wszystkie nasadzenia. Od razu można było np. przesłonić niepożądane widoki.
 
Jednym z wykorzystanych na żywopłoty gatunków jest bordowolistna pęcherznica, ale naszą uwagę zwróciła leszczyna południowa 'Purpurea' – tu zastosowana jako roślina żywopłotowa, sadzona też często jako okazały soliter. Jest ona co roku mocno cięta na wiosnę, bo do zimy i tak odrasta na ponad 3 m wysokości – jednak gospodarze nie pozwalają rosnąć jej wyżej, bo zasłoniłaby widok na góry.
 
Jako żywopłot wykorzystano też świerk pospolity. Doskonale nadaje się on do takiego formowania, a przy okazji pełni tu też dodatkową funkcję – prostuje nieco zbocze, na którym został posadzony. Na czym polega takie prostowanie zbocza? Pan Tomasz zastosował trik optyczny – żywopłot powinien być tym wyższy, im niżej na zboczu położony, aby jego górna krawędź była pozioma, a nie prostopadła do stoku. Tu żywopłot na jednym końcu ma półtora metra wysokości, a na drugim – 3,5 metra.
 
Kolejną roślinną ciekawostką, wykorzystaną jako roślina żywopłotowa, jest rzadka w naszych ogrodach śliwa wiśniowa odmiany 'Hessei'. Niecięta jest niewielkim drzewkiem, ale najciekawsze są jej barwne, postrzępione liście. Ich krawędzie są jasne, a reszta blaszki liściowej – ciemnoczerwona. Roślina jest też atrakcyjna wiosną, gdy kwitnie. Co więcej, doskonale znosi nasze zimy.
 
Dla gospodarzy ważne jest, by ogród był zmienny. I rzeczywiście – zupełnie inaczej wyglądał, gdy przyjechaliśmy tu w maju. Kwitły azalie, kaliny, orliki, nie brakowało też rozsiewających się po ogrodzie niezapominajek. Towarzyszyły im też liczne brunery. Brunera wielkolistna ma dekoracyjne liście o sercowatym kształcie i w zależności od odmiany rozmaitych wzorach. Podobnie jak niezapominajki, także brunery lubią cieniste, wilgotne miejsca; mają też bardzo podobne kwiaty. Z tego powodu brunera nazywana bywa czasem niezapominajką kaukaską. Także ten gatunek sam się rozsiewa i na dodatek krzyżuje, dając ciekawe efekty. Dzięki temu ogród sam się naturalizuje.
 
W maju zachwyciły nas jeszcze inne rośliny, znane raczej z letnich wyjazdów do cieplejszych krajów, niż z polskich ogrodów. Była to między innymi delosperma, czyli słonecznica. Jest ona sukulentem i zazwyczaj źle u nas zimuje, ale u państwa Grochowskich klimat im sprzyja - śniegu jest tu zazwyczaj dużo i daje doskonałe okrycie temu sukulentowi. Oprócz okrycia na zimę, wymaga on też bardzo dużo słońca, ale za to jest on bardzo łatwy do rozmnożenia – wystarczy oderwać kawałek roślinki.
 
W śródziemnomorskim ogrodzie posadzona jest też cała kolekcja kaktusów i opuncji. Pasuje tu również agawa i ogrodowa jukka. Rosną one na wyniesionych, żwirowych rabatach. Pan Tomasz podkreśla, że kaktusy lubią bardzo dobrze zdrenowane, ale gliniaste podłoże – mało kto o tym wie, ale rośliny te w naturze też nie rosną na piasku.
 
Kolejną ciekawostką jest w tym ogrodzie paulownia cesarska. Gospodarze co roku tną ją bardzo nisko nad ziemią, zostawiając najwyżej cztery pędy. Dzięki temu paulownia wygląda jak krzew, a na młodych, silnych pędach wyrastają ogromne, szalenie dekoracyjne liście. To też sposób na uprawę paulowni w naszych ogrodach, bo jest ona wrażliwa na mróz, ale na szczęście nie wymaga bardzo żyznej gleby i jeśli rośnie w osłoniętym, słonecznym miejscu, dobrze regeneruje zimowe uszkodzenia.
 
Innym ciekawym i dość rzadko występującym u nas gatunkiem jest cedr. U państwa Grochowskich stanowi on centralny punkt jednego z klombów. Zestawiono go z lawendą i jej szare liście pięknie komponują się ze srebrnymi igłami cedru. Po raz kolejny stwierdziliśmy, że w tym miejscu klimat jest wyjątkowo łaskawy, bo cedry zazwyczaj mają problemy z przezimowaniem w Polsce.
 
W wielu miejscach na rabatach zauważyliśmy warstwę ściółki ze skoszonej trawy . Pan Tomasz uważa, że na tutejszą, piaszczysto-gliniastą glebę, która mocno pęka gdy wyschnie, taka ściółka jest najlepsza. Kora jest dość droga i trzeba ją często przesuwać, jeśli zmienia się coś na rabacie, no i też nieco zakwasza i tak już kwaśną glebę. Dzięki trawie gleba tak nie przesycha, a jej warstwa w odpowiednim tempie się rozkłada. Na rabacie wystarczy jej 4-5cm warstwa, nie ubita. Dzięki temu nie będzie nieprzyjemnie pachnieć, co zdarza się na kompoście. Takie ściółkowanie trawą można powtórzyć w ciągu sezonu, ale należy poczekać, aż poprzednia warstwa ściółki się rozłoży.
 
Inną metoda na przesychanie i pękanie gleby jest tu stosowanie gracy. Gdy wzruszy się wierzchnią warstwę gleby, odcina się parowanie wody z jej głębszych warstw i dzięki temu całe podłoże tak mocno nie przesycha.
 
Kolejną praktyczną rzeczą, jaką można podejrzeć u państwa Grochowskich, to sposób komponowania rabat. Są one wzorowane na dawnych klombach. W sztuce ogrodowej klomby pojawiły się w XVIII wieku, wraz z rozkwitem mody na parki krajobrazowe. Klasyczny klomb miał kształt koła lub elipsy, jego środek był nieco wyniesiony, a centralnym punktem były najwyższe drzewa i rośliny. Im bliżej krawędzi klombu, tym niższe sadzono rośliny. Obrzeżem często były byliny.
 
U państwa Grochowskich klomby rozplanowane są na głównym, rozległym trawniku, położonym przy domu. Całość robi wrażenie, że jesteśmy raczej w parku, nie w ogrodzie! Niektóre z nich otoczone są bukszpanowymi obwódkami, inne – mają bardziej swobodny charakter. Dominantami na klombach są drzewa, potem coraz niższe rośliny, ale nie zawsze najniższe są na samej krawędzi klombu – tę zasadę czasem się przełamuje dla uzyskania większej naturalności. Pan Tomasz podkreśla też, że w każdym, nawet najmniejszym ogrodzie warto posadzić drzewo. Gdy ogród mamy duży, ale zależy nam na dużej liczbie kwitnących bylin, nie sadzimy drzew zbyt dużo, by nadmiernie nie ocieniać rabat.
 
Kolejną rzeczą jest sadzenie bylin – tu wiele z nich to wysokie gatunki, małych skalnych jest bardzo niewiele. Sadzenie wysokich bylin to bardzo praktyczne rozwiązanie. Zapewniają one dość szybki efekt, a jednocześnie ich pielęgnacja jest prostsza, niż w przypadku drobnych gatunków. Duże rośliny stanowią większą konkurencję dla chwastów, przez co w ogrodzie będzie ich nieco mniej. Wśród wielu wysokich gatunków dojrzeliśmy tu na przykład niezwykle dekoracyjną cebulę odmiany ‘Globo’.
 
Na niżej położonej części zbocza znajduje się zakątek pełen traw. Wrażenie robią tu zwłaszcza dorodne miskanty chińskie o miękko owłosionych pędach i liściach z charakterystycznym, białym nerwem pośrodku. Trawy doskonale uzupełniają wszystkie nasadzenia – przez większość roku wyglądają efektownie, nawet zimą, dają też aspekt ruchu i dźwięku, gdy falują na wietrze. Ważne jednak, by sadzić je rozsądnie – np. miskant bardzo się rozrasta i sadzenie go zbyt gęsto jest częstym błędem w ogrodach,
 
Ogród traw uzupełniają rośliny skalne, a także nieco iglaków. Całości dopełniają liczne kamienne murki, a charakteru nadaje żwirowa nawierzchnia. Warto zauważyć, że właściciel chętnie chodzi po niej boso – to zdrowe i przyjemne doświadczenie.