Sekrety uprawy pomidorów
dodano: 20.03.2018
Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego. Od lat też zbiera doświadczenia związane z uprawą pomidorów i podzieliła się swoją wiedzą z nami.
Sekrety uprawy pomidorów
Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego [KLIK]. Jednak z boku ogrodu kryje się miejsce o zupełnie innym charakterze: to ładny i niezwykle przemyślany warzywnik. Królują w nim ulubione warzywa pani Agnieszki – pomidory. Ich krzewy są wyjątkowo dorodne i zdrowe, więc aby poznać nieco tajników ich uprawy odwiedzamy panią Agnieszkę pod koniec lutego, już po pierwszym wysiewie nasion. Okazuje się, że aby uzyskać tak dobre efekty, pani Agnieszka zdobywała doświadczenie przez wiele lat, a przełomem okazał się zakup namiotu uprawowego, zwanego growboxem.
 
Wcześniej pani Agnieszka wysiewała nasiona na parapecie, do ogrodowej ziemi i efekty były słabe. Gdy kupiła namiot uprawowy i odpowiednie oświetlenie: jest o biały i równomiernie doświetla rośliny. U pani Agnieszki zainstalowane jest oświetlenie typu LED, dające lekko różowe światło, jednak to dość kosztowne rozwiązanie. Z powodzeniem można zastosować świetlówki, dostępne w marketach budowlanych czy sklepach zoologicznych. Wystarczy znaleźć te oznaczone jako oświetlenie przeznaczone do uprawy roślin. Imitują one światło słoneczne i pobudzają roślinę do kiełkowania, a potem – do wzrostu.
 
Pani Agnieszka wysiewa nasiona kupione od małych producentów przez internet – oferują oni ciekawe odmiany. Wybiera odmiany duże, befsztykowe, o wyjątkowo smacznych owocach.
 
W początkowej fazie po wysiewie, siewki muszą mieć bardzo ciepło i wilgotno. Pomagają w tym okrycia kuwet, w których wysiane są nasiona. Skrapla się na nich woda utrzymując wilgotność, a pod kuwetami znajdują się maty grzewcze, dzięki którym podłoże jest ciepłe i nasiona szybko kiełkują. Po skiełkowaniu temperatura może być już niższa, więc na noc pani Agnieszka otwiera boki namiotu i wietrzy go.
 
Zanim posiejemy nasiona, warto zainwestować w dobrą ziemię. Do siewu i pikowania warto wykorzystać gotowe, kupne podłoże, bo jest skomponowane tak, by rozrastał się system korzeniowy rośliny: m.in. podłoże ma mniej azotu, więcej fosforu..
 
Po dwóch tygodniach siewki pomidorów nadają się już do pikowania. Pani Agnieszka przesadza je do doniczek z bryłką korzeniową – dość głęboko, bo tam, gdzie jest ziemia, wyrosną nowe korzonki. Po 4 tygodniach przesadzi je ponownie: obrywa dolne liście, czyli liścienie i sadzi głęboko, aż pod pierwszą parę liści właściwych. To znowu pobudzi rozrost kolejnych korzonków.
 
Przepikowane pomidory, żeby się wzmocniły, wymagają nawożenia. Pani Agnieszka nawozi, gdy zaczynają blednąć liście szczytowe sadzonek, dodając nawozu do wody. Podlewa jednak oszczędnie, niezbyt często i przypomina, że najczęstszym błędem na tym etapie uprawy jest przelewanie roślin.
 
Na początku kwietnia sadzonki przenoszone są do szklarni, ocieplonej folią bąbelkową, gdzie dodatkowo pani Agnieszka grzeje jeszcze piecykiem olejowym, aby utrzymać temperaturę powyżej 12 stopni. Potem wysadzane są do specjalnie przygotowanych skrzyń w warzywniku – ponieważ są one wyniesione, lepiej się nagrzewają, a dla uprawy pomidorów temperatura gleby jest bardzo ważna: w zimnej glebie słabiej rosną
 
Starannie zaplanowany wysiew pomidorów to dopiero pierwsza część pracy, jaką pani Agnieszka musi co roku wykonać. Gdy siewki rosną, trzeba się nimi bardzo starannie opiekować, aby nie chorowały i smacznie plonowały. Pani Agnieszka sprawdziła, że pomidory nie lubią być zalewane przez deszcz – mają więc specjalne daszki. Dzięki skrzyniom ich korzenie nie stoją w wodzie. Podlewane są ciepłą deszczówką .
 
Ważne jest tez nawożenie – ale nie za duże, bo wtedy pomidory tracą kwiaty. Pani Agnieszka nawozi je dwojako: do kwitnienia są to naturalne preparaty na bazie kwasów humusowych. Potem stosuje gotowe nawozy do pomidorów, bo pomidory potrzebują fosforu.