Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Z archiwum wrzesień 2007 r. (odc. 142) „Zaczarowany ogród pod Sandomierzem”

dodano: 01.08.2015

Niezwykła wyobraźnia przestrzenna podpowiedziała właścicielowi jak skomponować ten tajemniczy ogród. Bez dużych nakładów finansowych, ze zwykłych dzikich i ogrodowych roślin powstało perfekcyjne pod każdym względem założenie.

odcinek archiwalny;  Powtórka odcinka 142  - z września  2007 r.
 
Kiedy przyjechaliśmy po raz pierwszy do ogrodu we wsi Rożki koło Sandomierza padał deszcz. Od razu poczuliśmy się tu jak w  tajemniczym, zaczarowanym ogrodzie - za kolejnymi bramkami  odkrywaliśmy nowe  kompozycje i zaskakujące pomysły gospodarza. Zamysł właściciela polegał na podzieleniu przestrzeni zielonymi ścianami - głównie strzyżonymi żywopłotami. Mamy więc tu salę i salon ogrodowy, mniejsze gabinety, okna widokowe - pojęcia  znane już w XVII- wiecznych barokowych założeniach ogrodowych. Co ciekawe pan Tadeusz Płaza, były pracownik lotniska w Rzeszowie i portu rzecznego w Sandomierzu, nigdy nie studiował architektury krajobrazu i to, co wyczarował  w swoim ogrodzie jest wyłącznie dziełem wyobraźni - jego talent artystyczny widać na każdym kroku. Nie boi się sięgać po zwykłe dzikie rośliny - jak szerokolistne lepiężniki, czy czarny bez - żeby tworzyć z nich rzeźbiarskie formy. Podporządkowuje sobie pnącza, trawy, drzewa. Maluje różnymi kolorami zieleni. W ogrodzie rozmawiamy na tle reprezentacyjnego wejścia - strzyżonej bramki stworzonej z podwójnie posadzonych grabów, wiodącej do obszernego zielonego salonu.
 
Pan Tadeusz Płaza  i jego żona Danuta cały wolny czas poświęcają ogrodowi.  Pan Tadeusz wiele godzin spędza na strzyżeniu drzew i krzewów. Na przykład 7 razy w sezonie przycina robinię białą (Robinia pseudoacacia), popularnie zwaną akacją. Wiele lat temu  przyniósł kilka sadzonek rosnących dziko we wsi i nadał  im kształt kuli. To drzewo od razu miało podwójny pień. Wspina się po nim zimozielony bluszcz pospolity.
Robinia jest drzewem północnoamerykańskim sprowadzonym do Europy  400 lat temu. Zadomowiła się w naszym kraju - jest wytrzymała na mróz i suszę, doskonale znosi przycinanie. Dla pana Tadeusza jest więc znakomitym materiałem do rzeźbienia. Na żyznej sandomierskiej glebie rośliny rosną bujnie, są okazałe i zdrowe, ale często trzeba je przycinać. 
Dla zainteresowanych kulistą formą robinii warto wspomnieć, że istnieje łatwiejsze w obsłudze drzewo - to produkowana prze ogrodników szczepiona robinia odmiany Umbraculifera, której korona prawie nie wymaga formowania i sama utrzymuje kształt  kuli bez strzyżenia.
 
Właściciel tego ogrodu sam jednak woli decydować, jak ma wyglądać jego roślina i jaka rzeźba z niej powstanie.  Do ogrodu łatwo trafić dzięki niezwykłym brzozom powiewającym wysoko nad domem, które z daleka przypominają palmy. Jak powstały tak wysokie maszty? Przycinając gałęzie od dołu pan Tadeusz nakłaniał drzewa do podnoszenia korony coraz wyżej i wyżej, aż osiągnął po latach wysokość giętkich pni ponad 12 metrów.
 
Jesienią owoce jak kwiaty dekorują zielone zakątki. Spotykamy pomarańczowoczerwone owoce  róży pomarszczonej, czerwone baldachy kaliny koralowej, czarnego bzu. Pod domem przebarwiają się liście czarnoowocowej aronii.
 Trudno policzyć pochowane wśród wysokich traw niskie jabłonie, użyte jako  podpora bramek, otoczone bylinami. Odmiany znakomite, bo sprowadzane z pobliskich sadów sandomierskiej ziemi.
Niewątpliwie rajskim owocem są winogrona zwisające z pergoli i innych podpór dojrzałymi gronami. Wspinając się po domu otaczają herb rodziny Płazów - Topór, który pan Tadeusz wykonał własnoręcznie. Rodzina sięga korzeniami XIII wieku i pan Tadeusz poświęca badaniu jej historii  zimowe wieczory, kiedy nie ma pracy w ogrodzie.
 
Właściciel ogrodu drogą selekcji po latach wybrał cztery odmiany winorośli, które wytrzymują polski klimat, są smaczne i nie chorują.  Winorośl pochodzi z Azji Mniejszej i większość odmian wymaga trochę cieplejszego niż nasz klimatu. Ciemne owoce doskonałe na sok i wino dojrzewają najwcześniej. Do jedzenia zbiera się słodkie różowe winogrona. Najpóźniej dojrzewa jasna odmiana, a owoce ponoć pachną tak mocno, że wypełniają zapachem  cały ogród. Cóż to za wspaniałe odmiany? Pan Tadeusz niestety nie zanotował ich nazw, bo jego filozofią nie jest kolekcjonowanie roślin, lecz ich praktyczne wykorzystanie przez człowieka. Winorośl na przykład służy mu jako wspaniałe pnącze do dzielenia przestrzeni. Niski płotek przy domu podkreślony jest sznurem z winogronami, zaś spacerowa pergola w końcu ogrodu daje cień podczas upałów. Jak widać i ta roślna trzymana jest przez właściciela w ostrych ryzach. Winorośl przycina się wczesną wiosną, w lutym, jeszcze przed ruszeniem soków i  nadaje jej przeróżną formę.
 Ogród państwa Płazów służy nie tylko ludziom. Gęste żywopłoty zamieszkują ptaki, żywiące się wszystkimi owocami. Ich przysmakiem jest na przykład rzadko spotykana, pochodząca z Ameryki północnej wysoka bylina - szkarłatka amerykańska (Phytolacca  americana).                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       Niewielkie, białe kwiaty pojawiają się na roślinie od czerwca do sierpnia. Jesienią roślinę przyozdabiają czarne, lśniące jagody. Soczyste owoce szybko znajdują amatorów.
 
Pod  domem wejście do podziemia zasłania kompozycja 3 stożków  z grabu. Materiału pan Tadeusz miał dowoli, bo wszystkie siewki przyniósł z lasu. Grab króluje tu w wielu miejscach. Na sam żywopłot potrzeba było setek sadzonek. Żeby powstały tak regularne stożki  posadzono najpierw po trzy małe siewki grabu. Wierzchołki związane są drutem. Kilka razy w roku rośliny są przycinane - żeby zachowały należytą formę. Grab jest drzewem pospolitym rosnącym w lasach wraz z dębem i bukiem. Ma spore wymagania pokarmowe, lubi podłoże żyzne, gliniaste, dobrze uprawione. Taka gleba jest właśnie w ogrodzie państwa Płazów.
Stożki i żywopłoty pan Tadeusz przycina ostatni raz jesienią, kiedy ustaje wegetacja roślin, żeby cieszyć się ich doskonałym kształtem przez całą zimę. Grab pospolity bowiem utrzymuje zbrązowiałe liście przez wiele miesięcy. Drzewo to jest odporne na mróz, znosi zarówno słońce jak cień, nie sprawia żadnych kłopotów. Równo rośnie, nie ogałacając się od dołu, co jest bardzo ważne przy zwartych zielonych ścianach. W jego cienkich gałązkach wiją gniazda liczne gatunki ptaków.
Grab pospolity (Carpinus betulus) jest długowieczny - spotyka się z niego żywopłoty ponad stuletnie. Zakładając zielone formowane ogrodzenia pamiętajmy, że  będą w przyszłości pod opieką kilku pokoleń i obowiązkiem, nie zawsze lubianym,  dla kolejnych właścicieli ogrodu.
 
 
Trawy bez względu na porę roku są ozdobą ogrodu. Właściciel lubi je najbardziej, stworzył z nich jedno falujące wnętrze o różnych wysokościach i szerokości liści. Najwyższy jest tu miskant chiński - to niekoronowany król ozdobnych traw. Pochodzi z Azji wschodniej, w ogrodach uprawia się liczne odmiany tego gatunku o wysokości od pół do 2,5 metra. Niektóre liście są delikatne i cienkie jak włosy, inne szerokie i sztywne. Trawy ozdobne to roślin wieloletnie, które co roku wytwarzają ogromną masę zieleni.   Wycinając wiosną suche pędy pan Tadeusz zaczął wykorzystywać liście i podobne do tyczek bambusowych twarde źdźbła.
Najpierw zrobił kilka niskich płotków, łączonych drutem, bramki i daszki. Nieoczekiwanie okazał się tu dosyć trwały materiał, bo wytrzymał tu już ponad 5 lat. Zresztą właściciel ogrodu co roku odkłada sobie niewielka partię suchych pędów na nowe pomysły i poprawki.
 W bajkową scenerię nas wielkolud nazwany męska marzanną i długi pomalowany farbą olejną wąż anakonda, który wyznacza granicę korytarza spacerowego.
 
W rękach pana Tadeusza trzmielina pnąca, Fortune’a (Euonymus Fortunei) nabrała innej formy. Dodając roślinie podporę tworzy smukłe drzewka dające efekt wykrzykników w krajobrazie. Trzmielinę zazwyczaj pozostawia się w postaci gęstego dywanu, który szczelnie pokrywa rabaty. Ten zimozielony gatunek występuje w kilku odmianach o pstrych żółto- lub biało-zielonych liściach. Płoży się po ziemi lub wspina na podpory przy pomocy korzonków przybyszowych, podobnie jak bluszcz pospolity.Starsze krzewy mają tendencję do wznoszenia się do góry, często sadzi się je przy murach - wytwarzają wtedy wytwarzają pędy długości kilku metrów, czepiające się korzonkami przybyszowymi ścian.
Jakie inne pomysły podpatrzyliśmy w tym pięknym ogrodzie? Na przykład obrzeża z pni jabłoni. W okolicy Sandomierza od wieków uprawiano drzewa owocowe. Jeden ze starych sadów likwidowano i pozostały do zagospodarowania ciekawe formy z pni - zgrubiałe miejsca szczepienia drzewek. Nową rabatę w końcu ogrodu właściciel postanowił ogrodzić tanim, niespotykanym materiałem.  Wkopane wokół płożących się jałowców przez kilkanaście lat, zanim nie zbutwieją, będą zagadką dla odwiedzających ogród.
 
Obok pan Tadeusz dosadza kolejną trawę ozdobną - rozplenicę, po łacinie Pennisetum,  o pięknych puchatych kłosach. Mimo, że w ogrodzie nie ma już miejsca odwiedza często targi ogrodnicze w pobliskich Kielcach, sklepy ogrodnicze w Sandomierzu.
Jeśli wpadnie na nowy pomysł zawsze przecież może przerobić stary fragment ogrodu.
Na koniec zajrzyjmy do szklarenki, mocno wrysowującej się w krajobraz ogrodu z powodu ostrych kolorach na szklanym dachu. Na początku, kiedy ogród był bardziej użytkowy wczesna wiosna siano tu pomidory i ogórki, potem pan Tadeusz rozmnażał krzewy ozdobne, w końcu, kiedy ogród uznał za skończony postanowił szklarenkę poświęcić na kolekcję delikatnych roślin. Nie jest ogrzewana, więc może być tylko ochroną przed wiatrem i śniegiem dla bardziej wrażliwych pstrolistnych bluszczy, hortensji ogrodowej czy mahonii pośredniej , która w szklarence zakwita nawet w styczniu. Kiedy w ogrodzie jest szaro i smutno pan Tadeusz przychodzi tu  oglądać ciągle w zielone wnętrze, a koloru zamiast kwiatów dodają mu malowane na szkle obrazy. Artystyczną duszę pana Tadeusza widać tu w każdym detalu.
 
 
 
 
 
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
95%
5%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Z archiwum wrzesień 2007 r. (odc. 142) „Zaczarowany ogród pod Sandomierzem”
Piękny ogród,fantastyczne pomysły.Z przyjemnością i uwagą obejrzałam ten odcinek.A może warto odwiedzić ten ogród i ogrodnika z \"duszą artysty\" jeszcze raz?
2019.08.17
~ Elżbieta_em
Re: Z archiwum wrzesień 2007 r. „Zaczarowany ogród pod Sandomierzem”
Takie ogrody chcę oglądać. Jestem pod wrażeniem właściciela,jego wrażliwości na piękno
2019.08.17
~ fanka ogrodu
Re: Z archiwum wrzesień 2007 r. „Zaczarowany ogród pod Sandomierzem”
Fantastyczny ogród i fantastyczny, bezpretensjonalny Pan Tadeusz :)
2019.08.17
~ Iga
Re: Z archiwum wrzesień 2007 r. „Zaczarowany ogród pod Sandomierzem”
Piękny ogród choć troche smutnawy bez kolorowych kwitnących kwiatów ale najważniejsze dla mnie były informacje o mszycach. Dzięki za nie pani Maju!
2019.08.17
~ Marzena

Poprzedni odcinek

 Z archiwum  sierpień 2007 r. (odc. 139)  „Otwarte ogrody w Rykach”

Z archiwum sierpień 2007 r. (odc. 139) „Otwarte ogrody w Rykach”

W Rykach zachwyciliśmy się pokazowym ogrodem pełnym ciekawych drzew i innych roślin, mebli ogrodowych, a także stadkiem pawi.

więcej »
Ocena
93%
7%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg