Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Z archiwum styczeń 2008 r. (odc. 161) „Ogród z wiklinowymi rzeźbami”

dodano: 15.08.2015

Ogród w Olsztynie na opadającej w dół do jeziora stromej skarpie. Właściciel ogrodu porusza się na wózku inwalidzkim, dla niego powstała 500 metrowa ścieżka. Ogród dekorują liczne rzeźby, w tym ogromne konstrukcje z żywej wierzby.

Jesteśmy w Olsztynie u Marii i Marka Pileckich, którzy 10 lat temu  zaczęli budowę domu na zupełnie pustym terenie. Patrząc z poziomu niskiego rozłożystego domu nie spodziewamy się, że poniżej trawnika, na skarpie, rozpościera się wielki hektarowy ogród. Płaski teren wokół budynku zakończony jest polem lawendy  i tarasem widokowym, z którego oglądamy piękną okolicę. Kuta balustrada i kamienna głowa jako podparcie zapowiadają  dużą wrażliwość gospodarzy na sztukę i dbałość o każdy detal w ogrodzie.
 
Przyjrzyjmy się teraz ogrodowi od strony jeziora. Z łódki widać tylko drzewa kryjące spore osiedle położone na południowym stoku. Woda jest tu czysta, ryby i liczne ptaki wiodą tu rajski żywot. Podpływając do pomostu, między olchami pojawia się charakterystyczne owalne zwieńczenie domu państwa Pileckich i kolorowe plamy roślin na ogrodowej skarpie.
Gospodyni oprowadza nas po ogrodzie -  zna każdą roślinę, kamień i rzeźbę i lubi o nich opowiadać. Pani Maria jest miłośniczką sztuki, tak jak jej mąż, prawnik i bisnessman, który od ponad 30 lat, od czasu nieszczęśliwego wypadku jeździ na wózku inwalidzkim.  
 
Projekt ścieżek zlecono fachowcowi. Na początku skarpa była zupełnie pusta, bez roślin, wytyczono tylko schodzącą po zboczu  wijącą się ścieżkę.  Trasa ma prawie pół kilometra, czyli  pięćset metrów długości, w tym 14 razy zakręca. Wyłożono ją gładką kostką betonową i ogrodzono wysokim krawężnikiem. Kamienna kostka, mimo że ładniejsza, nie wchodziła w grę ze względu na niezbyt równą powierzchnię.
 
Na zakrętach poszerzono podesty, na których pan Marek może się zatrzymać i odpocząć. Pomiędzy ścieżkami, dla szybszej komunikacji zaprojektowano drogę na skróty - biegnące w dół skarpy drewniane schody.
 
Podest znajduje się zaledwie na drugim zjeździe, żeby było blisko do domu, z którego w razie pojawienia się gości trzeba przenieść zastawę, potrawy i napoje.  Zmieści się tu do trzydziestu osób – trochę miejsca jest pod oryginalną wiatą, której dach rozpięto na konstrukcji przypominającej pajęczynę, są też zapasowe stoły i ławki. Z podestu roztacza się wspaniały widok na jezioro.
 
Barwne plamy pani Maria stworzyła przede wszystkim z krzewów, sadzonych co najmniej po kilkanaście sztuk. W lipcu kwitły róże okrywowe, których różowe kwiaty kontrastowały ze żółtymi liśćmi berberysów, trzmieliny Fortunea i tawuły. Są tu też berberysy czerwonolistne w różnych  rozmiarach. Rośliny rozrastając się w rozległe poduchy swoimi korzeniami utrzymują wilgoć i ziemię na stromej skarpie. Pani Maria posadziła tu mało wymagające rośliny, odporne na choroby i szkodniki. Na skarpie, w lipcu i sierpniu największe kolorowe plamy tworzą kwitnące byliny. Dominują tu łany  funkii Fortune’a (Hosta fortunei)  o wysokich liliowych kwiatach.  Rośliny te lubią stale wilgotną i żyzną glebę. Są ozdobne niemal przez cały rok. Wiosną mają piękne błyszczące liście, latem kwitną, a jesienią  ich liście pięknie żółkną. Pani Maria posadziła na tej rabacie setki roślin.
 
Podobną powierzchnię jak funkie zajmuje żółto kwitnąca tojeść kropkowana (Lysimachia punctata). Jest to roślina długowieczna, a jej zaletą jest długie, prawie dwumiesięczne i obfite kwitnienie. Wystarczy posadzić niewiele sadzonek, a szybko się rozrosną dzięki  podziemnym rozłogom.
 
Na skarpie niewiele jest drzew, bo powiększając swoje rozmiary  przysłoniłyby widok na  jezioro. Gdzieniegdzie  pojawia się tylko szczepione niskie drzewko rozbijające płaską powierzchnię - na przykład pienna wierzba, kruszyna czy karłowy srebrny świerk.
Tylko pod domem można było pozwolić sobie na duże drzewa. Tu pan Marek posadził dąb czerwony, który kilka lat temu wraz z pamiątkową tabliczką podarowali mu jego pracownicy.
 
Co ciekawe, pośród rzeźbiarskich form roślin i dużych barwnych płaszczyzn, w ogrodzie spotykamy bezpretensjonalne wiejskie malwy, ostróżki, szałwie, krwawniki, nawet chwasty, jak drobno kwitnące przymiotno białe. Do tego pod domem malowniczo rozrasta się inna dzika roślina - to lebiodka pospolita (Origanum vulgare), rosnąca w Polsce przy leśnych drogach, znana jako oregano. To doskonałe zioło do wielu potraw. Roślina ta długo kwitnie i wabi dziesiątki owadów i motyli. Jak widać ten hektarowy ogród tętni życiem i roślin i zwierząt - towarzyszem zieleni są zna przykład ślimaki, które nie przeszkadzają, dopóki nadmiernie się nie rozmnożą. 
 
Ciekawostką w domu państwa Pileckich jest coroczna wędrówka młodych żabek. Mniej więcej w okolicach końca czerwca setki, a nawet tysiące maleńkich żab wędruje z góry osiedla, z płytkich dzikich sadzawek do jeziora. Salon wyłożony marmurową podłogą jest często otwarty zarówno od strony podwórka jak i ogrodu, więc skracają sobie drogę z ulicy przechodząc przez środek domu. Niestety dla żabek jest to długa i niebezpieczna droga, bo  mają wielu wrogów - są  na przykład pożywieniem dla ptaków i kotów. Do jeziora dociera zaledwie mały ich procent.
 
Jedną z ulubionych swojskich roślin pani Marii jest dziewanna drobnokwiatowa (Verbascum thapsus). Ta dwuletnia roślina zasiała się kiedyś sama i co roku jest jej więcej, bo jak mówi właścicielka -  ma tu dożywocie. Dziewanna ma same zalety. Kwitnie długo i  jest niewymagająca. Zazwyczaj rośnie dziko na słabych glebach, ale w żyznym podłożu rozrasta się mocno, a jej wysokie kwiatostany wyglądają jak złote kandelabry. Pani Maria zbiera rozwijające się codziennie kwiaty, suszy je lub robi z nich od razu napar doskonały na chrypkę, choroby gardła i krtani. Dziewannę lubi też pan Marek, często zatrzymuje się  przy  wysokich kwiatach i podziwia tę kolorową łąkę.
 
Kamienie, a właściwie wielkie głazy, o które na Warmii i Mazurach nie trudno, funkcjonują w ogrodzie jako rzeźby. Jedne spoczywają na żwirowej plaży, inną kompozycję kamieni zaprzyjaźniony artysta Jan Pruski  wzbogacił niedawno w dynamiczne ludzkie postaci. Praca Michała Gałkiewicza  - piękna kobieca głowa spoczywająca na marmurowej ławce z jest główną  ozdobą  ogrodowego wejścia do domu.
 
Największą ozdobą ogrodu są jednak  wiklinowe rzeźby Jędrzeja  Stępaka.  Składają się z części wyplecionej z ciętych gałązek  martwej wierzby i żywych roślin. Pani Maria fotografowała etapy powstawania kompozycji. Ta misterna robota jest plecionką, która miała w tym wypadku ukryć brzydkie urządzenia wentylacyjne pod domem. Osnowę z grubych pędów i gałęzi wypełniły różnego koloru sploty z wierzby. Dopiero na końcu artysta w kilku miejscach dosadził żywe rośliny. To właśnie z ich powodu co dwa-trzy lata musi odwiedzać ogrody, w których tworzy swoje zielone dzieła sztuki.
 
Wierzba doskonale znosi cięcie i szybko się rozrasta. Ważne jest jednak miejsce, w którym zaprojektujemy artystyczny obiekt.  Wierzby przede wszystkim kochają słońce, w cieniu słabo rosną i chorują. Trzeba wziąć też pod uwagę usytuowanie budynków i rzeźbę terenu.
 
Przygoda z wikliną zaczęła się u pana Jędrzeja wiele lat temu, kiedy pojechał na plener wikliniarski. Jako absolwent Akademii Sztuk Pięknych, pracowni tkaniny artystycznej, znał techniki tkactwa. A przecież elastyczne pędy wikliny też są doskonałym materiałem do przeplatania. Przez ponad 20 lat stworzył w Polsce i na całym świecie dziesiątki wiklinowych
obiektów.
 
Żywe pędy  wierzby wiciowej (energetycznej) (Salix vinimalis)  w ciągu roku mogą urosnąć o ponad metr długości.  Trzeba zdecydować, które usunąć, a które wpleść do konstrukcji. Dzięki nim rzeźba z martwej kruchej wikliny przetrwa na słońcu i wietrze dłużej niż kilkanaście lat, bo zostaje umocniona i mocno zszyta żywą nicią. W wierzbowym żywopłocie  wypłoszyliśmy  jednego z mieszkańców - to wonnica piżmówka (Aromia moschata), owad piękny jak klejnot, żyjący na liściach wierzby i lekko pachnący piżmem!
 
Wiklinowe rzeźby pan Jędrzej Stępak łączy w kompozycje z innymi roślinami. Ponad parawan wyrasta złotolistna odmiana katalpy  - ulubione drzewo rzeźbiarza, z przodu dzieło wykańcza niski żywopłot z kulistej odmiany tui, który co kilka lat przycina również w artystyczny sposób.
 
Na koniec pracy przy wiklinie niezbędna  jest konserwacja. Pan Jędrzej stara się  jak  najlepiej zabezpieczyć cienkie, martwe gałązki wierzby, których drewno pod wpływem deszczu i słońca kruszeje. Dlatego pokrywa je warstwą oleju, który wnika w miękką tkankę i ją utrwala. Do tego wydobywa z wierzbowej kory paletę odcieni i wzmacnia kolory.
 
   
 
 
 
 
 
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               
 
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
93%
7%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Z archiwum styczeń 2008 r. (odc. 161) „Ogród z wiklinowymi rzeźbami”
Jestem 100/100 z komentarzem \\\"Kasieńki\\\". Świetne ścieżki dżwiękowe w ostatnich (powtórkowych ) odcinakch. I ten jazz-blues na elektrycznym fortepianie, i te przestrzenie na rozmażonych syntezatorach, wraz z obrazem no po prostu odlot.
2017.07.23
~ meloman
Re: Z archiwum styczeń 2008 r. (odc. 161) „Ogród z wiklinowymi rzeźbami”
Droga redakcjo, świetne są te ścieżki dźwiękowe, może warto było by do niektórych powrócić ? :P :)
2017.07.23
~ Kasieńka
Re: Z archiwum styczeń 2008 r. (odc. 161) „Ogród z wiklinowymi rzeźbami”
Piękne artystyczne klimaty:)) - te kamienie z rzezbami ludzi, te plamy kolorowych krzewów i bylin- piękne, naprawdę cudne- dają oddech poczucie przestrzeni.Swietny pomysł z wiatą w kształcie pajęczyny:)). Ale nie jestem przekonana do tego wiklinowego rozgardiaszu, nie moja estetyka. Dla mnie wierzba za szybko rośnie a za dużo wody wypija w otoczenia- wymagająca
2017.07.23
~ Madga
Re: Z archiwum styczeń 2008 r. (odc. 161) „Ogród z wiklinowymi rzeźbami”
Wspaniały ogród . Powtórki odcinków uświadamiają nam , jak ulotna jest ludzka pamięć .Uważamy , ze to dobry pomysł z powtórzeniami niektórych odcinków Mai w ogrodzie .
2017.07.23
~ G i A
Re: Z archiwum styczeń 2008 r. (odc. 161) „Ogród z wiklinowymi rzeźbami”
piekny ogrod swietny odcinek te \'zaby \' to mlode ropuchy
2017.07.23
~ mk

Poprzedni odcinek

 Z archiwum  październik 2008 r. (odc. 188)  „Zabawa w zaplatanie drzew”

Z archiwum październik 2008 r. (odc. 188) „Zabawa w zaplatanie drzew”

Działka wokół domu stanowi dla właściciela tego ogrodu pole do eksperymentów. Rośliny traktuje jako materiał rzeźbiarski – zaplata je, przycina, przygina...

więcej »
Ocena
95%
5%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Drugi Festiwal Kwiatów Jadalnych

Drugi Festiwal Kwiatów Jadalnych

15 i 16 lipca w Ogrodach Hortulus Spectabilis w Dobrzycy odbył się II Kulinarny Festiwal Kwiatów Jadalnych.

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg