Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

W ogrodzie bez granic (odc. 565)

dodano: 14.11.2015

Kwiatowy ogród na Podlasiu, którego właścicielką jest artysta plastyk z wykształcenia, a z zamiłowania ogrodniczka. Ogród wśród pól, łąk i lasów, pięknie skomponowała i połączyła z krajobrazem. Rosną tu odporne na suszę, mało wymagające rośliny - rodzime drzewa i krzewy, byliny i jednoroczne kwiaty, wysiewane przez właścicielkę.

Jest pełnia lata, a my pojawiamy się we wsi Pereszczówka koło Drelowa, położonej na północny Polesia Lubelskiego. Połacie łąk, pastwisk i lasów sosnowych tworzą tutaj malowniczy wiejski krajobraz. Postanowiliśmy odwiedzić panią Grażynę Łańcucką, którą poznaliśmy w „Krainie Rumianku” we wsi Hołowno, podczas kręcenia odcinka odc. 513     naszego programu. Pani Grażyna jest plastykiem, ale ogrodnikiem z zamiłowania. W Pereszczówce urządziła swój własny ogród i mieszka w nim z mężem od ćwierćwiecza. Dla tego sielskiego klimatu postanowili wyprowadzić się z miasta.
 
Od strony drogi ogród zasłonięty jest parawanem z modrzewi, tak że przejeżdżając obok samochodem  łatwo przeoczyć to miejsce. Nie widać domu, jednak z głębi posesji wzrok przyciągają kolorowe kompozycje roślin,  które zapraszają do wnętrza. Warto też wspomnieć, że kiedyś nie było tutaj tyle drzew. Większość z nich posadzili nowi właściciele.
 
Sędziwy bez lilak ma wielkość prawie domu, a ogród idealnie wtapia się w okoliczny krajobraz, przenikając stopniowo w otaczające go pola, łąki i las. Na pewno zasługą jest tutaj świadoma rezygnacja z ogrodzeń, jak i odpowiednie rozmieszczenie roślin. Grupy drzew i krzewów są rozproszone w terenie, przy czym tworzą przemyślane kurtyny, które podczas spaceru odsłaniają coraz to nowe widoki. Ogród został założony na starym siedlisku wiejskim, z którego pozostał dom, fragment stodoły i studnia. Każde z tych trzech stałych elementów doczekało się nowej aranżacji.
 
Natomiast studnia stała się fundamentem  dla jednej z piękniejszych rabat kwiatowych ogrodu. Królują na niej liliowce, złocienie właściwe potocznie zwane margerytkami, aksamitki, nasturcje, a z krzewów tawuły. Różnorodność jest tutaj ogromna, poza tym  rośliny czują się dobrze i wyglądają okazale.  To dlatego, że  ogrodniczka wybiera gatunki sprawdzone i zarazem najbardziej odporne. Jak sama twierdzi, nie lubi walczyć z przyrodą i stawiać roślinom warunki, którym one nie mogłyby sprostać.
 
Kompozycja kwiatów przy studni jest bardzo swobodna i łączy się z pasem  żywopłotu z ałyczy (mirabelka), śliwa wiśniowa 'Divaricata' (Prunus cerasifera). Jak się okazuje jego część pamięta czasy dawnych właścicieli siedliska. Kiedyś śliwy miały formę drzew, jednak po jednej z mroźniejszych zim trzeba je było radykalnie przyciąć. Po dosadzeniu jeszcze kilku sztuk i regularnym przycinaniu powstał niski lecz funkcjonalny parawan.
 
Uwielbiają to miejsce koty gospodarzy, które w pobliżu studni i placu można najczęściej spotkać. Jeden z nich znakomicie nam pozował. Jak gdyby nic wylegiwał się w cieniu puszystej jednorocznej gipsówki, którą gospodyni posadziła w glinianym naczyniu. Żwirowy placyk urządzony jest funkcjonalnie w pobliżu miejsca na ognisko i można tu pobiesiadować. Jeśli pada deszcz lub praży słońce, właściciele ogrodu spędzają czas pod zadaszeniem na tarasie, który znajduje się przy wschodniej ścianie   domu. To najlepszy punkt do obserwowania efektownie rozświetlonego słońcem ogrodu.
 
Dom zbudowany jest z bali sosnowych, które po latach przybrały ciemnobrązowy naturalny kolor. Właściciele zdecydowali nie pokrywać elewacji szalunkiem, dzięki czemu tradycyjny sposób łączenia bali, w tak zwany jaskółczy ogon, jest dobrze widoczny. Oryginalne dzieło dawnych cieśli jest również częścią ogrodu. Z takich bali i w taki sposób budowano domy na terenach wschodniej Polski, zwłaszcza na Podlasiu i Lubelszczyźnie. Jednak dom został zmieniony od strony ogrodu. Dobudowano do niego część gospodarczą z funkcjonalnym podcieniem.
 
Planowanie ogrodu odbywało się na bieżąco, bez używania stołu kreślarskiego. Założeniem koncepcji było stworzenie miejsca przyjaznego zarówno pod względem funkcjonalnym jak i estetycznym. Najpierw zostały posadzone drzewa, które stworzyły szkielet dla dalszych kompozycji i jednocześnie solidną osłonę ogrodu. Następnie powstawały rabaty. Dzisiaj wiją się w różnych kierunkach. Meandrując  wydzielają wnętrza ogrodowe, spełniają też funkcję płotów, oddzielających uporządkowaną przestrzeń od strefy bardziej dzikiej. Jest też miejsce, gdzie rabata pani Grażyny płynnie przenika do sąsiada. Pomimo, że istnieje tu jedyny na posesji płot, rozwiązanie to jest udaną próbą scalenia obu działek. Każdy zrealizowany pomysł, był też pretekstem do dalszego działania. Ogrodniczka, kierując się intuicją, tworzyła coraz to nowsze miejsca, nie unikając przy tym wpadek. ​
 
Wszystkie rabaty mają solidne obrzeża wykonane z cegieł zagłębionych w ziemi po rant. Zapobiegają one przerastaniu trawy w strefę kwiatów, a z drugiej strony ułatwiają koszenie trawnika, ponieważ na płaskie powierzchnie łatwo można wjeżdżać kołami kosiarki.
 
U pani Grażyny niektóre kwiaty wymykają się z rabat. Z chęcią im na to pozwala, lecz i tak są one pod stałą kontrolą.
 
Oprócz układu przestrzennego roślin ważną rolę odgrywają kolory. W ogrodzie dominują barwy ciepłe, które zdecydowanie wpływają na jego przyjazną aurę.
 
Jaskrawożółtym kolorem mocno podkreślają swoją obecność maczki kalifornijskie Eschscholzia californica, nazywane też inaczej pozłotkami. Są roślinami jednorocznymi, więc ogrodniczka pozwala im się samym wysiewać. Wysiane jesienią kwitną w pierwszej połowie lata, a jeśli wiosną - zdobią rabatę od lipca do jesieni. Dorastają do 30 cm wysokości i mocno się rozgałęziają. Mają też odmiany o kwiatach białych i purpurowych, a ich zaletą są małe wymagania. Pani Grażyna ma też innych zdecydowanych faworytów.
 
W kompozycji rabat niezbędne są krzewy, które tworzą ich trwały szkielet i często najwyższe piętra. Spełniają też inną ważną rolę. Pani Grażyna sporo uwagi poświęca oddziaływaniu roślin na środowisko. Tak na przykład jałowce, sosny czy brzozy wytwarzają ujemną jonizację, bardzo przyjazną dla człowieka. Dlatego w obecności tych gatunków czujemy się najlepiej.  W ogrodzie występują też miejsca niekorzystne, które wydzielają jony dodatnie, na przykład żyły wodne. Ich złe oddziaływanie łagodzą tutaj rośliny wytwarzające jony ujemne.
 
Różowe baldachy kwiatów należą jednak do tawuły japońskiej (Spiraea japonica), która największą popularność zdobywała u nas w latach osiemdziesiątych. Dzisiaj doczekała się wielu odmian ogrodowych różniących się pokrojem i kolorem liści. Gatunek ten wygląda tutaj swojsko, ponieważ  może kojarzyć się z tawułą wierzbolistną,  zwaną bawoliną (Spiraea salicifolia), dzikim polskim gatunkiem, której występowanie naturalne sięga Polesia. Krzew ten w ogrodzie tworzy także imponujące bukiety. W porównaniu z tawułą japońską ma bardziej wydłużone liście i kwiatostany w postaci wąskich wiech.  Tawuła wierzbolistna ma jedną cechę, o której każdy, kto zechce ją posadzić, wiedzieć powinien.Gatunek ten rozrasta  się za pomocą licznych, podziemnych rozłogów, przez co uważany jest za dość ekspansywny. Dla zachowania pożądanego pokroju roślinę można silnie przyciąć wczesną wiosną, co nie przeszkadza w kwitnieniu, gdyż pąki kwiatowe zawiązują się na pędach tegorocznych. Tawuła ta kwitnie od czerwca do sierpnia.
 
W takim ogrodzie jak ten nie mogło zabraknąć brzóz, ulubionych drzew pani Grażyny.  Panuje pod nimi cień, więc pojawiają się paprocie i kępy funkii. Jest też miejsce z ławeczką i widokami na ogród  ....idealne do chwili zadumy.
 
Rosnące w ogrodzie rośliny mają się znakomicie, a świadczy o tym ich wygląd. Rosną dobrze pomimo, że ogrodu się nie podlewa. Pani Grażyna ingeruje dopiero wtedy, kiedy letnia susza przekracza miesiąc. Rośliny w większości przypadków radzą sobie same. Trochę uwagi wymaga tutaj trawnik, który zajmuje ponad połowę powierzchni ogrodu.  Od czasu do czasu wypada go skosić. Pomimo, że nie jest podlewany wygląda dobrze i tworzy równą,  funkcjonalną  nawierzchnię. Jednak warto mu się przyjrzeć z bliska. Trawy bywają tutaj w mniejszości. Murawę tworzą takie gatunki jak jastrzębiec kosmaczek, rozchodnik ostry, czy nawet macierzanka piaskowa. Gdzie niegdzie pojawiają się stokrotki. Obecność tych roślin świadczy o piaszczystym stanowisku. Zgodnie z filozofią ogrodniczki mają tutaj największe prawo istnienia, ponieważ to ich naturalne środowisko. Poza tym kiedy kwitnąc sprawiają, że murawa ożywa barwami i nie jest monotonna.
 
Cóż jednak wart byłby wiejski ogród bez części użytkowej. Okazuje się, że mąż pani Grażyny też ma swój czynny udział w tworzeniu tego miejsca. Ogród warzywny znajduje się w północnej części działki, a przestrzeń w jakiej go urządzono zamyka się pomiędzy kwiatami na rabacie, a żywopłotem z modrzewia wzdłuż płotu sąsiadów. Na grządkach znajdziemy oprócz pomidorów również fasole, buraczki, czosnek.... prawie komplet warzyw, jaki potrzebuje gospodyni w kuchni. Są też porzeczki i maliny, a wszystko jest uprawiane bez chemii, tradycyjnymi metodami. Zarówno nawozy jak i środki ochrony roślin są tutaj organiczne, na przykład wytwarzane z pokrzyw.
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
95%
5%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
To jest prawdziwy ogród, ogród z duszą. Opiekunka elegancka na tle swych pięknych podopiecznych. Roślinki promienieją, że tak wspaniały mogą stworzyć duet. Odbierają wibracje opiekunki i starają się równie być eleganckie jak ich opiekunka. Ogród jest \"odświętny\". Moje roślinki na 5000 mk równie stają się piękniejsze gdy zakładam swój \"niedzielny\" kapelusz i mam czas coś miłego powiedzieć swym roślinkom oraz fotografować ich piękno Pani Maju bardzo proszę o więcej ogrodów, które żyją w symbiozie z ich opiekunami.
2017.12.17
~ alicja
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
Mnie też się podoba ten ogród , a trawnik najbardziej ,
2017.12.17
~ Monia
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
Ucieszyłam się, że twórcy programu zaprezentowali ogród p. Grażyny Łańcuckiej, którą wcześniej telewidzowie mogli poznać dzięki niebanalnemu odcinkowi poświęconemu pewnej rumiankowej krainie... Ogród wygląda wspaniale. Jest bogaty w rośliny, zwłaszcza krajowe i do tego kwitnące, świetnie komponuje się z otoczeniem. Niewątpliwym atutem ogrodu jest fakt, że nie posiada on żadnego ogrodzenia. i przez to idealnie wtapia się w krajobraz. To już chyba dosyć rzadkie zjawisko, aby właściciele nie marzyli o grodzeniu swojej działki. Gratuluję właścicielom również tego, ze zechcieli zamieszkać w takim pięknym starym domu. Właśnie urok dawnej drewnianej architektury domu oraz liczne odpowiednio utworzone kwiatowe rabaty, a także krzewy i drzewa powodują o niepospolitości tego miejsca. W takim miejscu z pewnością dobrze się mieszka. Takie ogrody oglądam z największą przyjemnością i na takie odcinki najbardziej czekam.
2017.12.17
~ Monika M.
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
Jak na tym mocno nasłonecznionym miejscu wytrzymują hosty?
2017.12.17
~ Rozalka
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
chcę więcej zwykłych -cudnych ogrodów, czekałam na takie odcinki
2017.12.17
~ alicja
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
Coś pięknego! Jestem zachwycona tym ogrodem:)
2017.12.17
~ ja
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
Piękny ogród.
2017.12.17
~ Juonka
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
sama przyjemność oglądać ten odcinek
2017.12.17
~ Ala
Re: W ogrodzie bez granic (odc. 565)
Nareszcie coś co mi się spodobało, pomysły i realizacja zwykłych posiadaczy działek i ogrodów. To żadna sztuka chwalić się aranżacją i wykonastwem firm ogrodniczych za koszmarne pieniądze
2017.12.17
~ MILA

Poprzedni odcinek

Jesienny taras w Miasteczku Wilanów (Odc. 564)

Jesienny taras w Miasteczku Wilanów (Odc. 564)

Rośliny nie do zdarcia, odporne na wiatr i mróz, mało znane zioła, biokominek, kolorowe światło ogrodowe, oraz konfiturowana kaczka z grilla, to tylko...

więcej »
Ocena
85%
15%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg