Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

W ogrodzie pięciu stawów (odc. 597)

dodano: 02.07.2016

Tu nie ma trawnika ani kątów prostych. Jest za to mnóstwo roślin, pięć stawów i ptaki. To oaza zieleni w Skaryszewie.

Ten oryginalny ogród znaleźliśmy w Skaryszewie, na południu Mazowsza. Jego właścicielami są państwo Małgorzata i Waldemar Sznyrowscy. Nie znajdziemy w nim kątów prostych ani też trawników, za to zasługuje na miano zielonej oazy. Teren jest najbardziej zazielenioną działką w okolicy i przez to bogatą przyrodniczo. Ogród urządzono na powierzchni prawie 1500m kw, a jego egzotyczny klimat w pełni odzwierciedla upodobania właścicieli.
 
Z przedogródka do części właściwej prowadzi korytarz wzdłuż ściany domu. Tutaj podłoże malowniczo porasta bluszcz, a przechodniom asystują krokodyle wyrzeźbione z konarów drzew. Zapowiadają atrakcje jakie czekają nas dalej. Ścieżka biegnie do bramki, za którą jest już tylko ogród. Ma on trzy podstawowe części. Pierwszą - użytkową z warzywnikiem i przestrzenią do prac ogrodniczych. Drugą część w centrum ogrodu - oficjalną, którą wypełnia duży staw i altana. Natomiast na tyłach wydzielony jest trzeci fragment – gospodarczy, z wolierami i gołębnikiem. Układ ogrodu opiera się na ścieżkach docelowych, prowadzących do jego najważniejszych części. Rangę i zastosowanie tras zdradzają rodzaje nawierzchni. Przy domu jest to kostka brukowa, a w głębi ogrodu naturalny kamień.
 
Ścieżki otaczają enklawy roślin, których zestawienia momentami przypominają dżunglę. Altanę bujnie porasta wiciokrzew ‘Graham Thomas’ i jakby tego było mało gospodarze prowadzą go liną na drzewa.
 
Wnętrza ogrodowe odkrywamy stopniowo. Coraz to nowe obrazki pojawiają praktycznie na każdym kroku. Omszałe kamienie i zmurszałe pnie poprzeplatane roślinami tworzą naturalistyczne miniogródki. Dobór roślin ma tutaj kolekcjonerski charakter i często są one tworzone spontanicznie.
 
Przypadkowo odkrywamy zakątek z kępą trojeści amerykańskiej, którą pan Waldemar znalazł na skraju łąki i przeniósł do ogrodu. Jej kwiaty przyjemnie pachną, są miododajne i wabią mnóstwo owadów. Warto wiedzieć, że mleczny sok z łodyg jest trujący, poza tym roślina jest ekspansywna i w naszej rodzimej florze uważana za inwazyjną.
 
Gospodarze zajmują się tym terenem już od 30 lat. Na początku było tu po prostu pole, były zwierzęta wiejskie. Wszystko musieli posadzić od zera. Zaczęli od iglaków, pojawiło się też sporo róż pnących. Sporo róż pozostało. Znajdujemy je przede wszystkim w pobliżu domu. W tej chwili przeplatają się z innymi roślinami tworząc naturalne kompozycje. Tylko jeden okaz rośnie w obwódce z bukszpanu, która ma być przycięta na początku lipca.
 
Do czerwca, zanim zakwitną róże ogród zdobią piwonie krzewiaste (drzewiaste). W ostatnich latach gatunek ten cieszy się coraz większym zainteresowaniem miłośników ogrodów. Kwiaty są tutaj okazałe. Warto wiedzieć, że lubią żyzne, próchniczne i dobrze utrzymujące wilgoć podłoże. W żadnym przypadku nie może to być glina. Sprawdziliśmy. Ziemia tutaj jest wyborna. Wystarczy spojrzeć i dotknąć. Wyraźnie widać w niej zarówno frakcje mineralne jak i organiczne. Jest lekko wilgotna i ma strukturę gruzełkowatą.
 
W ogrodzie panują optymalne warunki dla wszystkich grup roślin. Jest tutaj przede wszystkim zacisznie, a powietrze dzięki zbiornikom wodnym nasycone wilgocią. Sprawcami przyjemnego półcienia są drzewa, sadzone w pierwszej fazie tworzenia ogrodu. W tej chwili wielu już nie ma, pozostały tylko te najważniejsze. Pan Waldemar zdobywał je jeżdżąc po szkółkach po całej Polsce.
 
Gęste nasadzenia są tutaj koniecznością, ponieważ ogród przylega do dość ruchliwej ulicy. Hałas można tłumić roślinami o gęstym listowiu, różniącym się pod względem wielkości, sztywności i sezonowości. Dlatego na obrzeżach znajdujemy enklawy różnych iglaków, podsadzone krzewami takimi jak jaśminowce. Dodatkowo korony drzew uzupełniają pnącza. Jedną z jodeł i sosnę porasta aktinidia, która co roku obficie kwitnie i owocuje. Dźwiękochłonne parawany rosną pod linią elektryczną, dlatego niestety co 2-3 lata muszą być skracane.
 
W głębi ogrodu gospodarze gromadzą kolekcje roślin, które przywożą z różnych zakątków Polski. Jedną z pierwszych była metasekwoja chińska, po której grubym pniu wspina się malowniczo bluszcz. Metasekwoi towarzyszy nieco starszy orzech włoski. Tutaj pod okapem drzew znajdujemy prawdziwy rarytas - rzadko spotykany w ogrodach cis odmiany ‘Amersfoort’. Przed dziesięciu laty gospodarze przywieźli roślinę ze szkółki Szmit pod Ciechanowem. Odmianę pierwotnie znaleziono we Francji, a wprowadzili ją do sprzedaży Holendrzy w 1939 roku. Zaskoczeniem jest znakomita kondycja i wielkość cisa pomimo, że odmiana ta słabo znosi mrozy i dorasta po dziesięciu latach zaledwie do metra. Tutaj ma już półtora metra wysokości co zawdzięcza znakomitemu podłożu oraz idealnie dobranemu stanowisku. Warto wspomnieć, że rozsiane po ogrodzie zbiorniki wodne w zimie są akumulatorami ciepła i to one tworzą ten wyjątkowo sprzyjający roślinom mikroklimat.
 
Jedno oczko wodne wydało się gospodarzom niewystarczające – pan Waldemar tłumaczy, że w jednym rośnie niewiele roślin, no a szum wody w wielu miejscach jest bardzo przyjemny. Powstawały one stopniowo. Większy ze zbiorników ma głębokość 120 centymetrów, dzięki czemu ryby mogą w nim swobodnie zimować, poza tym jest odpowiednim stanowiskiem dla lilii wodnych. Z kolei płytkie rozlewisko jest gratką dla odwiedzających ogród ptaków, których pan Waldemar jest wielkim miłośnikiem. Skrzydlatych gości jest w ogrodzie naprawdę sporo, wiele z nich gniazduje w ogrodzie.
 
Tutaj do oczyszczania wody z glonów nie stosuje się chemii, gospodarz nie posiada też żadnych filtrów. Woda jest w ciągłym ruchu, przez co dobrze się natlenia, przepływając przez strefy porośnięte gatunkami szuwarowymi. Warto zwrócić uwagę na pomysłowe źródełka z kłód drewna, gdzie otwory po wypróchniałych sękach zamieniają się w miniwodospady. Kiedy latem pobieraliśmy z nich próbkę wody, zadziwiała jej krystaliczna czystość. Warto też zwrócić uwagę na oczku przy altanie. Nie ma w nim przepływu wody, nie ma też rozbudowanej strefy z roślinami błotnymi i w efekcie stało się całe zielone od glonów jednokomórkowych.
 
Są też inne wodne aranżacje. Wchodząc do ogrodu, mijamy dwie sadzawki. Kamienna oprawa oczek styka się z tłuczniową nawierzchnią. Zbiorniki są uszczelnione folią, a ich brzegi wykonane z granitu. Większe oczko ma głębokość około 80 centymetrów. Woda najpierw spływa kaskadą do małego zbiornika i dalej przez duży zbiornik z powrotem do kaskady - krąży w obiegu zamkniętym. Uwagę zwraca osoka aloesowata, której szablaste liście tworzą nad lustrem wodnym ładny efekt. Osoka bardzo się rozrosła – pan Waldemar przyniósł do ogrodu tylko jedną, a teraz może się nią dzielić ze znajomymi.
 
Osoki aloesowatej, chociaż ma korzenie, nie trzeba sadzić. W naturze sama kotwiczy się w mulistym dnie. W ogrodowych sadzawkach może swobodnie unosić się w toni wodnej, rozety liści zakotwiczamy przyciskając korzenie kamieniem. Roślina intensywnie pobiera z wody związki pokarmowe przyczyniając się tym do wypierania glonów. W ciągu lata osoki pływają częściowo wynurzone - wtedy zachwycają soczystą zielenią liści, w czerwcu pojawiają się pojedyncze białe kwiaty. Ciekawostką jest nazewnictwo rośliny. Łacińska i polska nazwa nawiązują do aloesu, do którego porównywane są liście. Natomiast Niemcy mają inne skojarzenie. U nich osoka to „Krebsschere“, co znaczy - szczypce raka. Taką formę mają złożone w pąkach podsadki kwiatowe.
 
Jesienią osoki powoli opadają na dno zbiornika, by spędzić tam zimę. Z braku dostatecznej ilości światła częściowo obumierają. Kiedy na dobre się ociepli, osoki znowu pojawiają się pod powierzchnią wody i tam się regenerują. Możemy je rozmnażać przez oddzielanie młodych roślinek z rozłogów.
 
W przedogródku znajdujemy inny zbiornik wodny, o intrygująco zabarwionym lustrze wody. Jak się okazuje efekt jest zamierzony, a jego sprawcą jest rzęsa - jedna najmniejszych na świecie roślin naczyniowych. Rozrasta się w oszałamiającym tempie. W ogrodzie można wykorzystywać ją do zacieniania lustra wody, na przykład w beczkach z deszczówką. Poza tym jest też znakomitym nawozem.
 
Dla gospodarzy ważne jest, że mogą w ogrodzie posiedzieć, spędzić miło czas. A dla pana Waldemara ważne są też ptaki. Do skrzydlatych pupili gospodarza należą tyły ogrodu. Na uwagę zasługuje gołębnik. Ten ptasi domek o zabudowie trzy na trzy metry, wykonany jest z piaskowca. Jego integralną częścią jest mur z pomysłowo oprawionymi otworami. Bramka i jedno z okien mają ramy z konarów gruszy. Drugie okno to precyzyjnie wpasowane w kamień koło od wozu.
 
Co ciekawe, gołębie były tu wcześniej, niż sam ogród. Nie ma ich wiele, ale sprawiają przyjemność gospodarzowi. Mówi się, że gołębie mocno brudzą. Ten ogród jest zaprzeczeniem tego twierdzenia. Zarówno teren, jak i rośliny są w znakomitym stanie. Śladów ptasiego kału po prostu nie widać. Jedynie gołębnik wymaga sprzątania, a zbierany z niego nawóz gospodarz oddaje znajomemu, który wykorzystuje go do uprawy warzyw.
 
Pośród ptasiej gawiedzi nie mogło zabraknąć gatunków egzotycznych. Za każdym razem, kiedy przebywaliśmy na tyłach ogrodu, rwetes wszczynały mnichy – papugi pochodzące z Ameryki Południowej. Mnicha nizinna jest papugą, bardzo dobrze znoszącą niskie temperatury. Z tego też powodu ptaki te można trzymać w wolierach na zewnątrz, przy czym najlepiej czują się w grupach. Do mieszkań nie nadają się, ponieważ są zbyt głośne. Zamiłowanie gospodarzy do zwierząt wykracza poza samo ptactwo. Kiedy dowiedzieliśmy się, że w sadzawkach są żółwie postanowiliśmy na nie zapolować z kamerą. Po kilku bezskutecznych podejściach udało się namierzyć żółwia czerwonolicego. Gatunek ten, chociaż amerykański, bardzo dobrze aklimatyzuje się w naszych warunkach, przez co może być inwazyjny i wypierać rodzimego żółwia błotnego. Wypatrzyliśmy go w pobliżu altany, w największej z ogrodowych sadzawek.
 
Zbiorniki wodne, których w ogrodzie jest kilka, po ulewnych deszczach mogą wylewać. Dzięki nawierzchniom, które znakomicie odprowadzają nadmiar wody, nie jest grząsko nawet po silnej ulewie. Ścieżki żwirowe to 5-10 cm żwiru, wysypanego na agrowłókninie.
 
Najlepszy na nawierzchnie jest kamień łamany, ponieważ jego ziarna klinują się wzajemnie tworząc stabilną podczas chodzenia warstwę. Dobrze, jeśli kamienie mają rozmaitą wielkość. Warto też wiedzieć, że na ścieżki bardziej obciążane, np. taczkami lub innymi pojazdami, lepsza jest podbudowa z tłucznia o większej średnicy ziaren, na przykład do czterech centymetrów. W mniej uczęszczanych zakątkach ogrodu są nawierzchnie wysypane okrągłym żwirem. Chodzenie po nich jest mniej komfortowe, są za to łatwiejsze do oczyszczenia z chwastów.
 
Nad ogrodem często unosi się zapach wędzonki. Apetycznie wyglądające potrawy gospodarze wędzą dymem z drewna gruszy i wiśni. Chociaż altana ma konstrukcję otwartą, warto zwrócić uwagę na osobny dopływ powietrza do paleniska. Potrawy przyrządzane są również na ognisku, którego palenisko urządzono blisko altany. Parę kroków od plenerowych kuchni, gospodyni założyła warzywnik. Urządzony jest na wyniesionej ponad powierzchnię gruntu grządce. Obrzeża wykonane są z płyt piaskowcowych układanych bez zaprawy oraz z belek z rozbiórki domu. Takie rozwiązanie pozwala na wygodne pielęgnowanie roślin.
 
Okazuje się, że altana jest nie tylko letnią kuchnią i miejscem biesiad, ale też prawdziwym muzeum. Pasją pana Waldemara jest zbieranie staroci, dla których altana okazuje się idealną ekspozycją. Zgromadził tutaj imponującą kolekcję wag, a także najróżniejszych, dzisiaj już archaicznych przedmiotów. Uwagę zwracają nie tylko gazowe lampy kolejowe ale też oryginalne cepy. Ciekawostką jest stare urządzenie do pozyskiwania kostek torfu. Są też stare gary żeliwne. Torf pozyskiwany takim narzędziem ma formę kostek, które po wysuszeniu wykorzystywano jako opał. Jak się okazuje sama altana też jest po części zabytkiem.
 
Inne starocia zostały wkomponowane w ogród i to właśnie one decydują o niepowtarzalnym charakterze tego miejsca. Ponadto odnosimy wrażenie, że tych wszystkich skarbów strzegą tajemnicze postacie zaklęte w drewno. Z ukrycia, w gąszczu roślin, bacznie obserwują odwiedzających ogród. Rzeźby są z drewna, przy czym w wielu z nich zachowane zostały naturalne formy kłód i konarów, z których je wykonano. Wygięcia, sęki czy rozmaite zrakowacenia tkanki wyraźnie inspirowały artystę. Większość rzeźb wykonana jest z twardego drewna robinii czy klonu jesionolistnego i mają one charakter ludowy.
W ogrodzie jest też miejsce dla form bardziej nowoczesnych. Jest tu też ciekawa kula z wikliny. Forma kuli znakomicie wpisuje się w każdy zakątek. Tutaj pasuje idealnie, tym bardziej, że jest ażurowa.
 
Niektóre zmiany dyktują naturalne warunki środowiska. Dawniej przed altaną teren był podmokły, dlatego pierwsze oczko wodne nie wymagało uszczelniania niecki. Zagłębienie terenu samoczynnie napełniało się wodą. Jednak od pewnego czasu poziom wód gruntowych poważnie opada. Wiosną zeszłego roku podłoże w tym miejscu lekko podmakało, ale do lata zupełnie wyschło. W efekcie zrezygnowano z naturalnej sadzawki, ponieważ pojawił się nowy pomysł. Powstanie tu bagienko uszczelnione folią i zostaną posadzone rośliny bagienne. Zbiornik ma być modelem torfowiska wysokiego, zasilanego głównie deszczówką. Poziom wody nie przekroczy tutaj pięciu centymetrów. Rozścielona na dnie wysypanej piaskiem niecki folia ma zapobiegać przesiąkaniu wody w głębsze warstwy ziemi. Jej zadaniem jest utrzymanie podłoża w stałej wilgotności, odpowiedniej dla roślin torfowiskowych.
 
Miejsce i sceneria są idealne. W tej chwili wokół wstępnie uformowanej i przysypanej warstwą piasku niecce rosną paprocie. Nad zbiornikiem pochyla się pień uschniętej śliwy, który ma pełnić też rolę podpory na pnącza. Widok z altany jest efektowny nawet w obecnym stanie. Mimo to trzymamy kciuki za powodzenie nowej inwestycji.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
97%
3%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: W ogrodzie pięciu stawów (odc. 597)
Niezwykły ogród o dużej pomysłowości Wlascicieli. Pięć. stawow pięknie malowniczo prezentuje się . Ten ogród tętni życiem i radością !
2017.10.22
~ G i A
Re: W ogrodzie pięciu stawów (odc. 597)
Gratuluję pięknego ogrodu. Przejeżdżałam tyle razy obok tej posesji i nie miałam pojęcia, że tam może być tak pięknie.
2017.10.22
~ Iwona
Re: W ogrodzie pięciu stawów (odc. 597)
Bardzo fajny ogród a te papugi super. Mam pytanie czy właściciel sprzdaje papugi bo mieszkam niedaleko.
2017.10.22
~ Artur

Poprzedni odcinek

Wieżogród – ogród rzeźb (odc. 596)

Wieżogród – ogród rzeźb (odc. 596)

Do tego ogrodu nie tak prosto trafić. Ukryty jest pośród rozległych pól okolic Strzelina. Gospodarze stworzyli wspaniałe założenie ogrodowe, gdzie nowoczesne...

więcej »
Ocena
92%
8%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Z archiwum programu - o irysach (fragment odc. 40)

Z archiwum programu - o irysach (fragment odc. 40)

Przypominamy archiwalne fragmenty odcinków naszego programu, w których gościem był dr Marcinkowski.

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg