Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)

dodano: 11.12.2016

Aby dotrzeć do tego ogrodu, trzeba pokonać drogę Stu Zakrętów, przejechać przez fragment Rychlebskich hor po stronie czeskiej i Przełęcz Różaniec w Polsce. Znajdziemy się wówczas na południowo-wschodnim skrawku Kotliny Kłodzkiej, w miejscu powszechnie uważanym za najbardziej dziki zakątek Sudetów: w Górach Złotych.

Kilkanaście lat temu miejscowość Stary Gierałtów nad rzeką Białą, przyjęła uciekinierów z miasta – Bożenę i Mirosława Zaborskich. Na stromym, południowym stoku odtworzyli dawne zabudowania, a wokół nich stopniowo założyli ogród. Miejsce cieszy niezwykłymi barwami i kształtami roślin, a także pozwala na zgodne współistnienie zwierząt i ludzi.
 
Kiedy zajechaliśmy na posesję, gospodarz właśnie kończył przygotowywać pstrągi – tutejszy specjał. Z wędzarni, wykonanej z ceramicznej rury i rusztu z luźno położonych cegieł, wydobywał się niezwykły zapach. Początki tego ogrodu była bardzo ciekawe: obecni właściciele przyjechali w okolicę na zimowisko i zobaczyli opuszczone domostwo. Postanowili je obejrzeć i tak to się zaczęło – choć dom prawie się walił i wymagał ogromu pracy.
 
Aby dotrzeć do siedliska z domem i zabudowaniami gospodarczymi, trzeba wspiąć się stromą, piaszczystą drogą biegnącą od strony ulicy. Kiedy zatrzymamy się na prostym, trawiastym podjeździe, ujrzymy zespół rabat przed budynkiem. Pośród nich ukryty jest taras z daszkiem osłaniającym wejście. Za nimi znajduje się duża polana z kolekcją dębów pana Mirosława. Przy podjeździe, w gąszczu krzewów, ukryta jest jeszcze altana. Stąd można zejść do ogrodów położonych na stoku. Przedzierając się wąskimi ścieżkami przez kolekcję bylin i krzewów dochodzi się do lasku zwanego „Dolnym Stawem”, a następnie wąwozem – do stawu właściwego z dużym pomostem i naturalnym strumykiem. Powyżej znajduje się jeszcze duża polana otoczona drzewami owocowymi, a bliżej domostwa warzywnik i szklarenka. Zespół rabat wokół budynków stopniowo przechodzi w trawiaste zbocze góry, które również stanowi część ogrodu.

W pierwszej fazie odtwarzania zabudowy miejsce to było dla gospodarzy jedynie działką letniskową. Sadzili więc to, co przywieźli i mieli na to tylko weekendy.
 
Rozpoczęliśmy zwiedzanie od część ogrodu, która powstawała jako pierwsza, czyli od rabat wokół domu. Tutaj pomiędzy roślinami można jeszcze zobaczyć resztki dawnych, kamiennych zabudowań. Od tego miejsca działka schodzi w dół i odsłania widok na góry. Podkreśla go pięknie poprowadzony po podporze powojnik. Rabaty poniżej sprawiają trochę wrażenie zwartego podszycia lasu, po którym wędrujemy wąskimi ścieżkami. Stąd można wypatrzyć niezwykłe rarytasy sprowadzane przez gospodynię. Odkryliśmy tu wawrzynek Burkwooda 'Carol Mackie' (Daphne x burkwoodii) – niski krzew o sztywnych, kremowoobrzeżonych liściach, które w łagodne zimy pozostają na gałązkach. Jego owoce, podobnie jak u innych wawrzynków są trujące, ale zawiązują się sporadycznie, przez co jest bezpieczniejszy w ogrodzie.

Za to bez obaw mogliśmy się poczęstować smacznymi owocami wiśni omszonej (Prunus tomentosa). Krzew ten, o prosto wnoszących się gałęziach, osiąga 2-3 m wysokości. Ze względu na małe wymagania i dużą odporność na warunki klimatyczne, gatunek ten czasami sprzedawany jest pod nazwą wiśnia syberyjska lub ukraińska.

Dojrzeliśmy też kwiatostany dostojnej świecznicy, zwanej też pluskwicą (Cimicifuga ramosa). Jej kwiaty są efektowne i do tego pięknie pachną. Niestety, jej liście przypaliło nieco słońce, chociaż rosną w półcieniu. Obok rosną kopytnik, przylaszczki, rododendrony, a także akant. W roku 2015, gdy odwieliśmy państwa Zaborskich, lato było upalne i pozostałe akanty uschły na słońcu. W tamtym okresie nie było opadów od połowy lipca do końca września. Pan Mirosław zanotował rekordową temperaturę dochodzącą do 42 stopni. W związku z tym południowy stok zamienił się w suchy step. Zauważyliśmy, że pani Bożena każdą chwilę wykorzystuje na podlewanie roślin. Dla gospodyni to prawdziwa walka o byt ogrodu. Wszędzie gdzie jest taka możliwość, ustawione są punkty czerpania wody – na przykład przy każdej rynnie. Wszędzie są też konewki.
 
Do tej pory głównym rezerwuarem wody był staw położony na skraju ogrodu. To naturalny zbiornik, zasilany podziemnymi źródłami. Trawiaste brzegi dochodzą tu do samej tafli wody. Pan Mirosław przed kilku laty oczyścił staw oraz pogłębił dno. Obecnie nie można się w nim kąpać bo grążele oraz lilie wodne zajmują całą jego powierzchnię, ale dla gospodarzy to ulubione miejsce wypoczynku. Nad wodą znajduje się pomost, a kąpieli zażywa się w cynowej wannie.
 
W upalne lato niestety zaczęły wysychać naturalne dopływy zbiornika, staw zaczął marnieć. Na szczęście woda jest bardzo czysta i bezpieczna. W sezonie zbiornik tętni życiem. Świeża woda wabi owady, ptaki i inne zwierzęta. Swoje młode wychowują tu często kaczki. Pojawiają się też czaple. Specjalnie wokół stawu gospodarze posadzili zwarte krzewy, aby zwierzęta zbliżając się do wodopoju czuły się bezpiecznie. Uroku dodaje też zwarta kępa tojeści kropkowanej (Lysimachia punctata) o żółtych kwiatach. W małych ogrodach bylina ta bywa ekspansywna, ale tu może rosnąć swobodnie.
 
Kiedyś w stawie było dużo ryb – karpie koi, amury, orfy… ale wszystkie wyniosła wydra. Odwiedza i łupi wszystkie okoliczne stawy.
 
Staw jest zbiornikiem przelewowym i w dalszej części woda spływa z niego do kotlinki nazywanej przez gospodarzy „Dolnym Stawem”. Przez jej środek wije się strumyk obłożony kamieniami, a nad nim rośnie młody lasek brzozowy. Pani Bożena miejsce to obsadziła różanecznikami, irysami oraz tarczownicami (Peltiphyllum peltatum). Ta efektowna i oryginalna bylina, zaliczana jest do ogrodowych olbrzymów. Średnica przeciętnego liścia to około 30 cm, a ogonek do blaszki liściowej przyczepiony jest w jej środku, całość wygląda jak mała parasolka. Chociaż susza nie pozwoliła tarczownicy osiągnąć maksymalnych rozmiarów, to nadal urzeka ona urodą.
 
Potem doszliśmy do wąwozu zwanego przez gospodarzy „Dolnym Stawem” – to dlatego, ze wiosną, gdy topnieją śniegi, stoi tu woda. Łagodny cień i obfitość wody to wymarzone miejsce dla wielu roślin. W cieniu brzóz nad stawem odkryliśmy kolejny rarytas – to tulejnik amerykański (Lysichiton americanus). Ta długowieczna bylina kwitnie wczesną wiosną. Należy do rodziny obrazkowatych i jako jedyna ma żółte kwiaty. Charakterystyczna pochwa otula właściwy kwiatostan, czyli smukłą kremową kolbę. Liście tulejnika również łatwo rozpoznać – są duże i szerokie, o skórzastej i błyszczącej blaszce. Dalej znalazła się kolejna ciekawostka: oliwnik baldaszkowy (Eleagnus umbellata) – to rzadko spotykany krzew pochodzący z Japonii. Zwraca uwagę czerwonymi, smacznymi owocami.
 
Ogród ma też inne oblicze: pełne słońca i przestrzeni. To łąki, które są najpiękniejsze wiosną. W kilku miejscach poprzetykane są kępami drzew: brzóz i modrzewi. Łąka za ogrodzeniem ma powierzchnię ponad 4 hektarów i sięga aż do szczytu wzniesienia. Zbiorowisko to jest stosunkowo suche, a gleba lekko wapienna. Na zboczu licznie występuje pewien rzadki gatunek polskiej flory – dziewięćsił bezłodygowy (Carlina acaulis). Roślina jest dzisiaj pod częściową ochroną, gdyż zbierano i suszono jej kwiaty w celach dekoracyjnych. Obecnie największym zagrożeniem dla dziewięćsiła jest zanikanie łąk górskich. Coraz rzadziej zbiorowiska te są koszone i wypasane, co powoduje ich zarastanie przez wyższą roślinność.
 
Na tej łące można odpoczywać, tu się nie pracuje. Łąka rośnie sama, trzeba ją tylko skosić. Takie prowadzenie łąki nawiązuje do tradycji ogrodów krajobrazowych z XIX wieku. Celowo wycinano zadrzewienia i pozostawiano grupy roślinności, aby stworzyć kulisy oraz malownicze plany w ogrodzie. Miejsca takie nazywano gajami i były one wzbogacane w gatunki ozdobne. Natomiast w przeciwwadze do nich sadzono pojedyncze drzewa lub krzewy o szczególnych cechach, które określano soliterami.
 
Wracając z łąk zatrzymaliśmy się jeszcze przy rabatach koło domu. Teren wokół budynków jest wyrównany, następnie dosyć ostro wznosi się tworząc dużą skarpę. Gospodyni stworzyła tu srebrzystą rabatę, gdzie króluje piękny czyściec wełnisty (Stachys byzantina) o wzniesionych kłosach i miękko omszonych liściach. Zestawiony jest on z firletką omszoną (Lychnis coronaria), której karminowe kwiaty pięknie kontrastują z popielatymi łodygami i liści. Taka sucha skarpa, o przepuszczalnym podłożu, to dla obu gatunków dobre siedlisko, gdzie czują się wyśmienicie i nic sobie nie robią z suszy. Pani Bożena pozostawia ich owocostany i pozwala im się samodzielnie wysiewać. Dzięki temu opanowują skarpę we własnym tempie.
 
Potem zajrzeliśmy do części ogrodu położonej pomiędzy domem a stodołą. Tu mogą rosnąć tylko byliny, bo zimą właśnie tu zrzuca się odgarniany z innych miejsc śnieg. A jest go tu sporo, zimy bywają ostre – klimat jest już górski. Dumą pani Bożeny są różne gatunki i odmiany liliowców. Rosną one nie tylko na skarpie pomiędzy budynkami, ale też na kilku słonecznych rabatach w ogrodzie. Jednak o tej porze pod koniec lata większość liliowców jest przycięta do 2/3 ich wysokości. Ma to podwójne znaczenie pielęgnacyjne. Słońce przypaliło ich końcówki i nie wyglądają one teraz atrakcyjnie a jednocześnie niektóre odmiany po takim zabiegu powtarzają kwitnienie.
 
Pomimo ostrego klimatu niektóre gatunki zimują w ogrodzie bardzo dobrze – dojrzeliśmy na przykład prusznika różowego ‘Marie Simon’ (Ceanothus x pallidus). Ten niewysoki krzew najczęściej spotykany jest w ogrodach jako roślina kubłowa, chowana na zimę. Tu zachwyca drobnymi różowymi kwiatami, kwitnącymi od lipca aż do września. Bogate w nektar kwiaty przyciągają pszczoły i motyle. Gospodarze kupili tę roślinę na wystawie w Lutomyślu, gdzie czescy szkółkarze prezentują swoją ofertę.
 
Pani Grażyna pokazała nam też owoce stopowca himalajskiego (Podophyllum hexandrum) – są podobne do pomidorków. Roślina kwitnie wiosną, a nasiona są lubiane przez ptaki. Stopowiec ma zazwyczaj ładne, powcinane liście, ale susza spowodowała, że bylina znacznie wcześniej zaczęła przechodzić w stan spoczynku i nie wyglądała atrakcyjnie. Za to przepięknie prezentowała się szkarłatka amerykańska (Phytolacca american). Ta kłączowa bylina w stanie surowym jest lekko trująca, ale już po ugotowaniu jej młode pędy stanową smaczną przekąskę. Natomiast jej ciemne owoce wykorzystywane są jako barwnik spożywczy.
 
Podążając dalej tropem ogrodowych ciekawostek natrafiliśmy na owocostany obrazków plamistych (Arum maculatum). Jesienią znikły już ich szerokie, klapowane liście i pozostały tylko charakterystyczne skupiska owocków na długiej łodydze. U pani Bożeny obrazki znalazły siedlisko podobne do naturalnego i świetnie dają sobie tu radę.

Obok wielu roślin ozdobnych nie brakuje tu też roślin użytkowych – nie ma ich jednak dużo, przydają się głównie na potrzeby bieżące. Oczywiście w ogrodzie jest też spory kompostownik. Buszują w nim borsuki, bo w ogrodzie jest mnóstwo zwierząt.
 
Powyżej części z warzywnikiem znajduje się polana, gdzie sadzone są gatunki użytkowe. Jest malinowy chruśniak z krzewami, które powtarzają owocowanie we wrześniu, a także stare śliwy węgierki. To pozostałość jeszcze po poprzednich gospodarzach. Po przeciwległej stronie zabudowań, południową część działki zajmuje duża polana, gdzie pan Mirosław kolekcjonuje niezwykłe drzewa. Pierwsza jego kolekcja oparta była na klonach, ale obecnie najważniejsze są dęby. Na klonach pan Mirosław nieco się zawiódł, bo okazały się chimeryczne. A dęby są piękne i twarde. I bardzo rozmaite – od małych i zwartych, jak dąb błotny ‘Green Dwarf’ (Quercus palustris), który wcale nie wymaga pielęgnacji. Inna piękna odmiana ma czerwone pędy i żółte liście – to dąb czerwony ‘Magic Fire’ (Quercus robur).
 
Najnowszą częścią ogrodu jest skarpa w pobliżu drogi wjazdowej. Ta część ogrodu powstała, bo wiele roślin się porozrastało i trzeba było zrobić dla nich miejsce. Oczywiście pani Grażyna musi przygotowywać nieco podłoże: daje kory, torfu… Tu swoją kolekcją rzadkich krzewów pochwalić się może pani Bożena. We wrześniu zwraca uwagę roślina o kwiatach w kolorze niebieskoliliowym. To barbula klandońska (Caryopteris clandonensis) - rdzenna mieszkanka Azji Wschodniej. Wyróżnia ją późne kwitnienie, które rozpoczyna się w sierpniu, a kończy w październiku. Wówczas stanowi jeden z ostatnich pożytków dla pszczół. Lubi gleby wapienne i przepuszczalne, dlatego na suchej skarpie w ogrodzie dobrze sobie radzi, chociaż aby zakwitnać, potrzebuje podlewania.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
94%
6%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
Dziękuję bardzo za pomoc.
2017.08.17
~ Marcin
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
To jest miecznica wąskolistna - Sisyrinchium angustifolium, odmiana o kremowych kwiatach.
2017.08.17
~ Ania
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
Re Marcin: Miecznica szerokolistna (ze znakiem zapytania).
2017.08.17
~ ogrodyewy.pl
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
Witam, czy ktoś z Państwa orientuje się co za rośliny pojawiają się w odcinku na minucie 04.27?pokrój liści całkiem przypomina irysy jednak kwiaty nieco inne. Dziękuję i pozdrawiam.
2017.08.17
~ Marcin
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
Dzięki temu odcinkowie dowiedziałam się o istnieniu kilku nowych dla mnie roślin ozdobnych. Ogród sam w sobie jest piękny, ale tym wspanialej prezentuje się wraz z terenem, który go otacza. Zachęca do odwiedzin. Na pewno w tym miejscu właścicielom dobrze się mieszka, a mają przecież do dyspozycji budzący zachwyt dom. Pracowici gospodarze odbudowując i modernizując dawne zabudowania, a także zakładając ogród, doprowadzili całość do rozkwitu.
2017.08.17
~ Monika M.
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
witam :) Przepiekny ogród , wspaniali ciepli gospodarze :) podziwiam :) Bardzo interesuje mnie Jaki duzy jest ogród ?
2017.08.17
~ Miiriam
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
Bajkowe miejsce. Cudowna okolica. I jak urokliwi gospodarze!
2017.08.17
~ Mariusz
Re: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
W tym ogrodzie piękno tkwi w naturze, które Państwo w umiejętny sposób potrafiło zachować i upiększyć. Takie cudowne miejsca mogą tworzyć tylko ludzie z ogromną pasją do zieleni, dlatego składam wielki SZACUNEK właścicielom.
2017.08.17
~ Magda M.
Świetny ogrodRe: Ogród dla ludzi i zwierząt w Górach Złotych (odc. 620)
Super ogród , piękna okolica , to juz wiem gdzie sie wybiorę na wakacje.
2017.08.17
~ Rysiu

Poprzedni odcinek

Motyli ogród na Mazurach (odc. 619)

Motyli ogród na Mazurach (odc. 619)

Zapraszamy do Ogrodów Pokazowych Markiewicz i Motylarni niedaleko Mrągowa na Mazurach. Każdy może je odwiedzić. Założenie ma niespełna pięć lat i zajmuje...

więcej »
Ocena
92%
8%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Drugi Festiwal Kwiatów Jadalnych

Drugi Festiwal Kwiatów Jadalnych

15 i 16 lipca w Ogrodach Hortulus Spectabilis w Dobrzycy odbył się II Kulinarny Festiwal Kwiatów Jadalnych.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg