Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Bambusarium w Pruszkowie i rośliny do oranżerii (odc. 622)

dodano: 01.01.2017

Gościmy tym razem w miejscu zwanym Szkółkami Żbikowskimi. Gospodaruje tu od pięciu pokoleń rodzina Hoserów. Przodek obecnych gospodarzy pracował jako ogrodnik w Parku Saskim w Warszawie, a jego praprawnukowie też zostali ogrodnikami i mają niezwykłą pasję – jako jedni z pierwszych w Polsce rozpoczęli produkcję bambusów przeznaczonych do uprawy w gruncie. Potem odwiedzamy nietypową podwarszawską oranżerię.

Gościmy na obrzeżach podwarszawskiego Pruszkowa, w miejscu zwanym Szkółkami Żbikowskimi. Gospodaruje tu od pięciu pokoleń rodzina Hoserów. Historia tego gospodarstwa sięga połowy XIX wieku, kiedy przodek obecnych gospodarzy – Piotr Hoser pracował jako ogrodnik w Parku Saskim w Warszawie. Stworzone przez niego przedsiębiorstwo miało różne lokalizacje, a na początku XX wieku osiadło w Żbikowie, gdzie oprócz części produkcyjnej utworzono niewielkie arboretum. Szkółkom Żbikowskim udało się przetrwać zarówno lata wojenne jaki i okres PRL-u.

Praprawnukowie Piotra Hosera – Szymon i Wojciech (www.hoser.pl), też zostali ogrodnikami, ale mają niespotykaną dotąd w rodzinie pasję – jako jedni z pierwszych w Polsce rozpoczęli produkcję bambusów przeznaczonych do uprawy w gruncie i mają w tej dziedzinie duże doświadczenie. Szymon przekonuje, że bambusy nie są już u nas tak egzotyczne i wiele osób zna ich urok i poszukuje tych ciekawych roślin – takich, które da się uprawiać u nas w gruncie.

Odpowiednie siedlisko to podstawa sukcesu w uprawie bambusów. Jakie miejsce wybrali na swoją kolekcję bracia Hoserowie? Daleko od wjazdu na posesję, tuż przy ogrodzeniu i ekranie akustycznym, oddzielającym posesję od autostrady. Ten ekran spełnia tu funkcję osłony przed wiatrem, a zimą wiatr jest bardziej niebezpieczny dla bambusów. Przy projektowaniu ogrodu zdecydowano się nadać mu formę bambusowego gaju.

Tego typu założenia są coraz popularniejsze na świecie, szczególnie tam, gdzie klimat sprzyja uprawie tych roślin. Z żywymi roślinami dobrze komponują się obrzeża ścieżek, płotki, podpory czy inne elementy architektury ogrodowej wykonane z suchych pędów bambusów.

W ogrodzie braci Hoserów poszczególne gatunki podzielono na grupy według formy i intensywności wzrostu. Wyższe stanowią otoczenie i tło dla tych rosnących na centralnych rabatach. W bambusarium wykopano niewielki zbiornik przyjmujący nadmiar opadów i prowadzącą do niego suchą rzekę.

Bambusy bardzo nie lubią zalewania, więc gospodarze martwili się, gdy autostrada zmieniła stosunki wodne w glebie w tej okolicy – poziom wody bardzo się podniósł. Stąd wziął się pomysł na ów zbiornik wodny – przyjmuje on nadmiar wody. Dodatkowo teren całego bambusowego ogrodu został dokładnie zdrenowany. Miejscem, które zbiera wodę jest układ ścieżek. Nawierzchnie te wykonano z grubej pospółki zmieszanej z rodzimym, gliniastym podłożem. Poniżej tej warstwy ułożono perforowaną rurę drenażową w otulinie z drobnego żwiru. Zespół tych ścieżek sprowadza wodę do stawu, który napełnia się okresowo wiosną. Jego dno schodzi poniżej warstw gliniastych gruntu i odprowadza tam wodę. Aby się nie zamulało, ułożono tu żwir, który przykryto dużymi kamieniami.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Bambusy to bardzo zróżnicowana grupa roślin. Spotkać w niej można zarówno gatunki karłowe, dorastające do 20 cm jak i olbrzymie, wielometrowej wysokości. W ogrodzie bambusowym zebrano już kilkadziesiąt gatunków i odmian tych roślin. Poprosiliśmy Szymona o przedstawienie najciekawszych egzemplarzy ze swojej kolekcji.

Bambus Phyllostachys aureosulcata jest ozdobny dzięki swoim grubym, żółtym pędom. To jednocześnie jeden z najwyższych gatunków, jakie mogą rosnąć w naszym klimacie. Czasami w najostrzejsze zimy pojawiają się na nim uszkodzenia mrozowe, ale doskonale się regeneruje. Rozrasta się dzięki podziemnym kłączom, więc wymaga zastosowania bariery korzeniowej. Ciekawostką jest to, że pędy tego bambusa czerwienieją na słońcu, co daje oryginalny układ kolorystyczny. Aby go wydobyć, trzeba regularnie wycinać od spodu cienkie, młode przyrosty, które nie dopuszczają promieni słonecznych do kory.

Drugim ciekawym gatunkiem jest Sasa palmata – bambus dorastający do 2 m i również rozrasta się rozłogami, ale jest nieco mniej agresywny, niż poprzedni gatunek. Jest też nieco mniej odporny na mróz, ale w osłoniętych miejscach, pod przykryciem, dobrze zimuje. W bardzo łagodne zimy pozostaje czasem zimozielony.

Warto wiedzieć, że pędy bambusów są jadalne, chociaż w naszym klimacie rośliny nie osiągają takiej grubości, by warto było je zbierać do celów kulinarnych.

Przy każdym gatunku Szymon podkreślał informację o rozłogach. Dlaczego to takie ważne? Bambus ma bardzo silne kłącza i bez trudu może przebić betonowe obrzeże czy folię. Dlatego konieczne jest stosowanie odpowiednich zapór, aby w krótkim czasie roślina nie zajęła nam całego ogrodu. Wojciech podpowiedział, że w pierwszym roku bambus raczej nie rozrośnie się aż tak bardzo, by bariera była od razu niezbędna, ale jednak zrobić ją od razu. Bariera do bambusów występuje w dwóch wersjach: 65cm i 1m. Kłącza bambusów idą zazwyczaj na głębokości ok. 30cm, więc bariera daje spory zapas. Jednak gdy roślina ma bardzo mało miejsca, kłącza zaczynają szukać dla siebie miejsca głębiej. Szczególnie dobrze widać siłę kłączy bambusów, kiedy rosną one w donicach. Rośliny te są w stanie wręcz rozerwać plastikową obudowę. Jeżeli przerosną pojemnik, przed posadzeniem nie pozostaje nic innego jak jego rozcięcie.
 
Takie bariery można kupić gotowe, są wykonane z utwardzonego polietylenu, a w bambusarium braci Hoserów wykorzystywana jest geomembrana stosowana jako wyściółka do składowisk odpadów. Barierę z polietylenu należy połączyć specjalną klamrą lub wielokrotnie poskładać w miejsu łączenia, by nie było żadnych szpar. Trzeba też przymocować ją trwale do różnego rodzaju murków i fundamentów. Kłącze bambusa bez trudu potrafi przedostać się przez obrzeża, krawężniki i słabsze betonowe konstrukcje.
Barier nie trzeba stosować w przypadku bambusów z rodzaju Fargesia, które nie wytwarzają kłączy.

Bambusy niezbyt lubią ciężką, gliniastą glebę, dlatego tu wykonano drenaż. Są też bardzo żarłoczne, lubią gleby przepuszczalne i żyzne, ale nawet żyzne gleby nie wystarczą: bambusy trzeba nawozić. Bambusy najlepiej sadzić na wiosnę lub wczesnym latem. Pozwoli to roślinie na odpowiednie ukorzenienie się przed zimą. A na zimę trzeba je koniecznie obsypać do wysokości 20-30cm warstwą liści, by zabezpieczyć je przed przemarzaniem. Bambusy, które są już bardzo dobrze przekorzenione, doskonale regenerują swoją część nadziemną. Młode, świeżo posadzone bambusy po pierwszej zimie wyglądają słabo i nie regenerują się dobrze, ale warto być cierpliwym – z czasem wspaniale się rozrastają.

***

W drugiej części programu pozostajemy przy roślinach tropikalnych, ale uprawianych w domu. Odwiedzamy świeżo przebudowaną przedwojenną willę i zakładany od nowa ogród pod sklepieniem sosen. Na oszklonym tarasie spotykamy się z projektantem oranżerii oraz ze specjalistą od roślin tropikalnych. Piotr Dobrzyński z Katedry Roślin Ozdobnych SGGW przywiózł kolekcję tilandsji, które zawiesimy na zielonej ścianie w towarzystwie storczyków. Całość tego pomieszczenia, włącznie z roślinami, utrzymana jest w tonacji biało-beżowo-zielonej.

Bartosz Dankiewicz, projektant zieleni, pojawił się przy pracy nad ogrodem zimowym dość wcześnie. Zależy mu na tym, by w miarę możliwości jak najwięcej roślin rosło w ziemi, nie donicach. Jednak w tym miejscu nie było to takie proste – pod oranżerią jest pomieszczenie użytkowe. Trzeba więc było zająć nieco przestrzeni sufitowej tego pomieszczenia i doprowadzić tak też kanalizację.

Wspólnie z właścicielami projektant zdecydował, że wybierze rośliny które nie będą wymagały zbyt częstego podlewania. Chciał też uniknąć ich dużej transpiracji, bo w oranżerii byłoby bardzo wilgotno i woda by się skraplała i kapała na podłogę.

Najważniejszą dekoracją tego miejsca są ogromne okazy rośliny o łacińskiej nazwie Dasylirion longissimum. Sukulent ma potoczną nazwę Mexican Grass Tree, czyli meksykańskie Trawiaste Drzewo i pochodzi z pustynnych i skalistych terenów Ameryki Północnej, gdzie rośnie w towarzystwie agaw i innych sucholubnych gatunków. Jego ozdobą jest pióropusz drobno piłkowanych brzegami liści oraz brązowa kłodzina. Dasylirion dobrze się czuje w mocno nasłonecznionych miejscach, latem można wystawiać go na tarasy i do ogrodu. Uda się także jego uprawa w gruncie, jeśli zapewnimy mu solidne okrycie na zimę. Wytrzymuje spadki temperatur do -10 st. C. W tej szklarni rośliny mają optymalne warunki. Trzy okazy rosną w ziemnych donicach otoczone dywanikiem z kaktusowatego gatunku o nazwie rypsalis.

Do ładnych donic o fakturze pasującej do niezwykłej faktury kłodziny dasyliriona, doprowadzono też podlewanie. To dlatego, że rośliny podlewa się co 2-3tygodnie i wbrew pozorom trudniej pamiętać o tak rzadkim podlewaniu, niż o regularnym.

Oprócz ogromnych trawiastych drzew, w oranżerii zwraca uwagę ściana porośnięta białymi storczykami. Zaledwie kilka tygodni wcześniej obsadzono ją miniaturową odmianą storczyka z rodzaju Phalaenopsis. Patrick Blanc, który wymyślił ideę zielonych ścian, taka ściana ma swój topoklimat i w odległości 30-40cm od samej ściany wilgotność jest wyższa niż w reszcie pomieszczenia. Projektant uważa, że wystarczy to do dobrego rozwoju storczyków. Dodatkowo wśród roślin umieszczono specjalne emitery, rozpylające często lekką mgiełkę, więc są stale zraszane.
 
Patrick Blanc - ekscentryczny francuski projektant z zielonymi włosami, zawsze ubrany w stroje nawiązujące do szaty roślinnej - wykonał wiele ścian z użyciem storczyków. Falenopsisy są roślinami doniczkowymi obecnie najchętniej kupowanymi do mieszkań. Ich produkcja jest ogromna i wiele osób uprawia je na parapecie. Powietrze w naszych mieszkaniach jest suche, a jednak rośliny te znoszą takie warunki.

Piotr Dobrzyński wyjaśnił, że generalnie rodzaj Phalaenopsis wymaga sporej wilgotności – 70, czasem nawet 90 lub aż 100%. Jednak mieszaniec, który spotykamy w sklepach, znosi znacznie mniejszą wilgotność: 30-40%. Aby storczyki długo kwitły, trzeba spełnić wiele warunków: odpowiednia temperatura, wilgotność, stężenie etylenu (zbyt wysokie skraca okres kwitnienia, więc unikamy np. sąsiedztwa owoców), dym papierosowy też skraca okres kwitnienia. Po kwitnieniu pęd kwiatowy możemy przyciąć nad trzecim oczkiem od dołu, ale część pędów można zostawić bez cięcia. Czasem roślina nadal kwitnie.

Potem przyszła pora na akcję dekorowania zielonej ściany przywiezionymi przez Piotra tillandsjami. Rośliny w naturze nie mają kontaktu z glebą, więc żywią się wilgocią i drobinkami materii unoszącymi się w powietrzu. Piotr wybrał takie, które przystosowane są do zmiennej wilgotności powietrza (np. Tillandsia streptophylla, straminea) i pokryte są szarym kutnerem, który je zabezpiecza przed nadmierną transpiracją, czyli utratą wody. Co ciekawe, przy niskiej wilgotności powietrza liście gatunku Tillandsia streptophylla mocno się skręcają. Na ścianie pojawiła się jeszcze oplątwa brodaczkowata (Tillandsia usneoides), zwana też brodą starca. Ten gatunek nie wytwarza korzeni, po prostu zwiesza się z drzew.

Bartek używał do mocowania roślin takera tapicerskiego czyli zszywacza pneumatycznego, który wbija zszywki dzięki sile sprężonego powietrza. Trzeba się nim jednak umiejętnie posługiwać – Bartek starał się każdą zszywką opleść nasadę pędu, tuż nad pseudokorzonkiem, żeby nie uszkodzić stożka wzrostu. Można też rośliny zamocować klejem.

Zainteresowaliśmy się jeszcze tematem ogrzewania. W oranżerii jest ogrzewanie podłogowe, ale wykorzystano też wentylacja z uzdatnianiem powietrza. Jest ono nieco ogrzane i lekko nawilgocone, by nie osuszać nadmiernie pomieszczenia.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
84%
16%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Bambusarium w Pruszkowie i rośliny do oranżerii (odc. 622)
Panie Arku - bambusy porównywać do chwastów? Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale wydaje mi się, że Pański komentarz jest mimo wszystko mało obiektywny. W opolskim zoo rośnie sporo bambusów i od wielu lat budzą one powszechny zachwyt. Podsumowując: nie ma brzydkich roślin, są tylko rośliny posadzone na nieodpowiednim stanowisku.
2017.10.17
~ Mariusz
Re: Bambusarium w Pruszkowie i rośliny do oranżerii (odc. 622)
Nawiązując do komentarza pana Arka chciałbym wystąpić w obronie bambusów. Bambusy rzeczywiście dość często po zimie nie wyglądają atrakcyjnie za to późną jesienią i wczesną zimą wyglądają pięknie. Kiedy drzewa i krzewy liściaste są pozbawione liści, byliny zamarły, iglaki są szaro-bure bambusy zachwycają piękną soczystą zielenią! Nie sposób zaprzeczyć panu Arkowi, że bambusy witalnością przypominają chwasty, owszem bywa to kłopotliwe, zwłaszcza w przypadku odmian inwazyjnych. Jednak z drugiej strony ta witalność jest również ich zaletą. Pędy bambusów potrafią w Polsce rosnąć po kilka centymetrów na dobę, a w tropikach nawet około metra na dobę to fascynujące i piękne zarazem. Bambusy świetnie regenerują i trudno je zwalczyć. Dobry ogrodnik będzie potrafił jednak znaleźć właściwe miejsce i poradzić sobie zarówno z delikatną i kapryśną różą jak i z pełnym wigoru i trudnym do okiełznania bambusem.
2017.10.17
~ Wojtek
Re: Bambusarium w Pruszkowie i rośliny do oranżerii (odc. 622)
w Holandi widziałem te bambusy rosnie ich tam trochę w miastach zwłaszcza , te gatuki są prze okrone po zimie tragedia , uznzal bym to za brzydki chwast bo wyrasta spod wszystkiego
2017.10.17
~ Arek

Poprzedni odcinek

Ogród utkany z kwiatów i ziół (odc. 621)

Ogród utkany z kwiatów i ziół (odc. 621)

Ogród w Wieleniu odwiedziliśmy w piękny lipcowy dzień – słoneczna aura najlepiej podkreślała jego barwny urok. Całe łany wspaniale kwitnących kwiatów z...

więcej »
Ocena
93%
7%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Z archiwum programu - o irysach (fragment odc. 40)

Z archiwum programu - o irysach (fragment odc. 40)

Przypominamy archiwalne fragmenty odcinków naszego programu, w których gościem był dr Marcinkowski.

więcej »
Ocena
50%
50%
Facebook Twitter Blip Digg