Aleksandria – bylinowy ogród nad jeziorem odc. 623/HGTV odc. 1
dodano: 08.01.2017
Aleksandria to bylinowy ogród nad jeziorem, na Pojezierzu Kaszubskim. Zajmuje cztery duże tarasy wycięte w stromej 8-metrowej skarpie, schodzącej do jeziora. Skarpę podparto solidnym murem wykończonym gabionami. Jest tu miejsce do wypoczynku pod pergolą, kaskadę, letnia kuchnia przykryta zielonym dachem... Schody prowadzą do kolejnych poziomów ogrodu, gdzie królują przede wszystkim bylinowe rabaty.
Aleksandria – bylinowy ogród nad jeziorem odc. 623/HGTV odc. 1
Przypominamy!
premiera odcinka HGTV Home&Garden: niedziela 8 stycznia 2017, 9:25
emisja na TVN: niedziela 15 stycznia 2017, 7:55
 
Szczegółowe dni i godziny wszystkich emisji znajdziecie tutaj: O NAS.
 
***
 
 
Pojezierze Kaszubskie kryje wiele ciągle mało znanych, urokliwych miejsc. Niespełna 25 km od Gdyni, w gminie Szemud znajduje się niewielkie, wytopiskowe jezioro zwane Brzeżonko. Odwiedzający je goście mówią, że jest tu dość klimatycznie, wiatr nie przeszkadza i podobno są tu ryby. Na pomoście nad wodą spotkaliśmy się z panią Bożeną Gliwińską, która tego pięknego widoku oraz niezwykłego mikroklimatu zdecydowała się zamieszkać w tym miejscu. Pani Bożena jest z wykształcenia matematykiem i jeszcze do niedawna wspólnie z mężem prowadziła firmę w Sopocie. Teraz spełniło jej się jedno z największych marzeń – ogród z widokiem na jezioro.
 
Przed domem, na szczycie wzniesienia czekał mąż pani Bożeny - Aleksander. Choć dzieli on wspólnie z małżonką pasję ogrodniczą, to częściej niż w ogrodzie można go spotkać w pracowni w pobliskim Trójmieście. Tworzy on piękną biżuterię, głównie z bursztynu, a jego prace są znane na całym świecie. Kiedy przed trzema laty państwo Gliwińscy rozpoczynali ciężką pracę przy budowie domu i ogrodu, żartowali, że jadą wypoczywać do Aleksandrii - ale nie tej egipskiej. Nazwa posiadłości, od imienia gospodarza, się przyjęła i nadal funkcjonuje. A miejsce na dom i ogród od razu ujęło właścicieli, nawet nie wiedzieli dlaczego – bo działka była bardzo zaniedbana. Niezwykły był tylko widok. Gospodyni dostrzegła na szczęście ogromy potencjał miejsca.
 
Obecnie ogród to cztery duże tarasy wycięte w stromej skarpie. Na najwyżej położonym znajduje się dom z garażem i podjazdem od strony drogi. Obszerny przedogródek wypełnia duży trawnik otoczony rabatami i drewutnia. Z kamiennego placyku przy domu, po szerokich stopniach, schodzi się na niższy poziom. Skarpę podparto solidnym murem wykończonym gabionami. Jest tu miejsce do wypoczynku pod pergolą, niewielką kaskadę, a dalej letnią kuchnię przykrytą zielonym dachem. Schody prowadzą do kolejnych poziomów ogrodu, gdzie królują przede wszystkim bylinowe rabaty. Na najniższym tarasie ukryty jest jeszcze placyk ze stołem i krzesłami. Przez furtkę można wyjść na brzeg jeziora. Latem wystawia się tu krzesła i zawiesza leżak.
 
Pani Bożena komponuje ogród obrazem i dba o to, by w ogrodzie cały sezon coś kwitło i się działo. I wszystko sadzi grupami, plamy kolorów muszą być duże, bo pojedyncze rośliny po prostu nikną w tak bogatym sąsiedztwie. W miejscu, gdzie stałyśmy, największą plamę koloru tworzyły czerwone i pomarańczowe lilie, ale poniżej rosło też ciekawe zestawienie mikołajka alpejskiego z bardzo jasną odmianą mozgi trzcinowatej. Mikołajek alpejski (Eryngium alpinum) tworzy kwiaty o niespotykanym niebiesko-fioletowym zabarwieniu i nawet uschnięte jeszcze długo utrzymują się na roślinie. W zestawieniu z ozdobną trawą będzie zdobił do późnej jesieni. Za liliami okryłam też kolekcję ozdobnych krwawników pospolitych ‘Red Velvet’ (Achillea millefolium) o czerwonym i różowym zabarwieniu, a jeszcze dalej, w pobliżu kaskady, dużą grupę krwawnicy pospolitej odmiany ‘Robert’ (Lythrum salicaria). Gospodyni ceni tą bylinę za sztywne, bardzo elegancko układające się kwiatostany o liliowym kolorze, uwielbiane i chętnie odwiedzane przez motyle. Środek lata to też pora na zachwycanie się kwiatami ostróżek ogrodowych (Delphinium cultorum), które u pani Bożeny są wręcz gigantyczne. Można je spotkać w wielu miejscach ogrodu, gdzie występują zarówno w grupach, jak i stanowią pojedyncze akcenty.
 
Na skarpie dojrzeliśmy bardzo praktycznie rozwiązanie – małe podesty, które zdecydowanie ułatwiają pracę i podejście do poszczególnych grup roślin, np. by je wypielić. A chwasty są, bo pani Bożena nie chciała ani rabat pokryć matą, ani korą – zależało jej, by rosły z ziemi.
 
Zanim jednak przyszła pora na pielęgnację roślin, cały teren przygotowywała ekipa ogrodników - pracami kierował Mateusz Dobbek. Jest on architektem krajobrazu i założycielem firmy ogrodniczej „Siedmiu dla ogrodu” a jego zespół tworzył koncepcję ogrodu państwa Gliwińskich. Poniżej wysokiej ściany oporowej przewidziano wymurowanie kuchni ogrodowej z grillem, szafkami i wygodną kamienną ławą do siedzenia. Dalej ściana miała zmieniać swoje oblicze i przechodzić w gabionowe kosze. W tym elemencie zamontowano metalowy wylew kaskady, który napełnia niewielki zbiornik wodny. Przechodzi się nad nim po kładce. Można tu także przysiąść na kamiennej półce i posłuchać szumu wody.
 
Cała skarpa ma około 40 m długości i blisko 8 m różnicy poziomów. Dzieląc ją na poszczególne tarasy, starano się uzyskać jak największą przestrzeń na najwyższym poziomie. Chodziło o to, by zyskać powierzchnię na postawienie domu. Powstała tu prawie dwumetrowa ściana, którą koniecznie trzeba było solidnie umocować. Najpierw wybrano ziemię do poziomu stabilnego gruntu, następnie wykonano żelbetowe konstrukcje z charakterystycznymi wzmocnieniami w kształcie litery „L”. Na tak przygotowane ściany dopiero przyklejono elementy z łupanego kamienia polnego. Prace przy budowie oraz umacnianiu tarasów trwały blisko dwa miesiące i w większości były wykonywane ręcznie, gdyż duży spadek uniemożliwiał pracę maszyn.
 
Nasza uwagę przyciągnęła gleba, doskonała dla roślin. To dlatego, że właściciele sporo ziemi nawieźli – więcej, niż „książkowo” potrzebują rośliny. Warto przyjrzeć się, rabaci jaką skomponowała pani Bożena na skraju górnego tarasu. Posadziła tu macierzankę, lebiodkę, niskie czerwonolistne berberysy i tawuły japońskie. Oprócz aspektu ozdobnego rabata ma za zadanie ograniczać podchodzenie do krawędzi, co mogłoby skończyć się upadkiem.
 
Na niższy poziom prowadzą tu schody z podkładów kolejowych ze stopniami z jasnej kostki brukowej. Ich brzegi otaczają rośliny cienioznośne jak funkie, runianka i hortensje bukietowe. Pośród nich jest też wysoki arcydzięgiel ozdobny, nazywany olbrzymim (Angelica gigas). Ta wysoka krótkowieczna bylina jest podobna do występującego w naszych górach litwora, ale ma ciemniejsze łodygi i piękne ciemnopurpurowe kwiatostany.
 
Na najniższym tarasie jest dużo więcej miejsca i zaplanowano tu ścieżkę z pociętych na plastry kamieni polnych. Pomiędzy nimi rozrasta się karmnik ościsty, który z czasem zapełni całą wolną przestrzeń.
 
Pani Bożena lubi też rośliny, które dają delikatne efekty, do których trzeba podejść i popodziwiać je z bliska. Takim gatunkiem jest nietypowy, bo bardzo późno kwitnący, pierwiosnek Viala (Primula Vialii). W lipcu i sierpniu na jego wzniesionych łodygach wyrastają cylindryczne kwiatostany - od góry ciemnoczerwone, od spodu różowo-fioletowe. Pomimo, że pierwiosnek ten jest byliną, gospodyni traktuje go jak roślinę dwuletnią, bo wówczas lepiej kwitnie. Ciekawy efekt daje też biała odmiana rutewki Delavay’a (Thalictrum delavayi). Ma nieduże kwiaty zebrane w luźne wiechy. Z daleka wyglądają jak delikatna mgiełka. Najczęściej kwitnienie zaczyna się w pierwszej dekadzie lipca i trwa ono kilka tygodni. Jest bezproblemową byliną do półcienistych zakątków.

Przy tak dużym przedsięwzięciu często bywa, że nie wszystko od razu funkcjonuje prawidłowo. Dlatego spotkaliśmy tu ekipę ogrodników, zmieniającą zieleń na daszku. Poprzednią aranżację trzeba było usunąć i rozpocząć pracę od nowa. Na drewnianą konstrukcję naklejono matę EPDM, która chroni dach przed korzeniami i wodą. Jej brzegi zamocowano przy pomocy listewek aluminiowych do drewnianej krawędzi. Aby woda mogła odpływać z tej konstrukcji, wykonano rozcięcie i wywinięcie maty przy brzegu dachu. Następnie rozłożono warstwę geowłókniny ochronnej i specjalną folię kubełkową. W jej zagłębieniach gromadzi się woda dla roślin a jej nadmiar spływa poprzez niewielkie rowki.
 
Do ogrodu zawitał Paweł Kożuchowski, który od wielu lat zajmuje się tworzeniem specjalnych mieszanek ziemi do ogrodów na dachu. Uznał, że dach jest za słabo odwadniany i rośliny gniją, źle też dobrano gatunki. Na dach przeznaczył podłoże do nawierzchni ekstensywnych. Zawiera ono różne kruszce, które nasiąkają wodą, ale może ona swobodnie przepływać. Jest też miejsce na żwir, który – w razie deszczu – umożliwia odpłynięcie nadmiaru wody, napowietrza też cały dach. Dopiero potem przyszła pora na sadzenie roślin. Najlepszy na takie dachy są rozchodniki. Pokrywają one powierzchnię bardzo dokładnie.
 
Pan Paweł zaprezentował dwie metody zakładania zieleni na dachu. Pierwsza z nich to sadzonki, które kupuje się w minipaletach po 23 sztuki. Zazwyczaj są to różne odmiany rozchodnika kaukaskiego, białego i kamczackiego lub specjalnie przygotowane mieszanki z poszczególnych odmian roślin. Taki zestaw pozwala obsadzić około metra kwadratowego powierzchni dachu i kosztuje od 50 do 60 zł. Inną metodą jest siew uciętych pędów rozchodników, zwanych czasami z niemiecka szprosami. Rozsypuje się je na przygotowanym podłożu; w sprzyjających warunkach ukorzeniają się one w ciągu 2-3 tygodni. Kupuje je się w kilogramowych opakowaniach, które pozwalają zadarnić około 25 m2 a ich koszt to 40-50 zł.
 
Wbrew pozorom, taki dach nie jest całkiem bezobsługowy. Raz w roku dobrze jest zasilić rośliny nawozem. Trzeba też usuwać pojawiające się siewki drzew i chwasty. Przez pierwsze tygodnie od założenia ogrodu na dachu ważne jest regularne podlewanie. Po zakorzenieniu się roślin trzeba je stopniowo ograniczać. W kolejnych latach nawadniamy je tylko w okresach suszy.
 
Warto jeszcze zauważyć, że główny mur dzieli ogród na części o różnym charakterze. Górna jest majestatyczna, spokojna i należy do wiosny. Tu jest więcej roślin zimozielonych. Dół ogrodu to królestwo lata i jesieni.
 
Jasną gamę kolorów w przedogródku podkreśla rabata przy wjeździe do garażu, obsadzona białymi różami i liliami. Białe kwiaty ma też wysoka szałwia srebrzysta (Salvia argentea). Traktuje się ją jako gatunek dwuletni - wysiewa się ją w jednym roku, a w następnym zakwita.Jednocześnie ogród przed domem to jedyne miejsce, gdzie jest dużo cienistych rabat pod drzewami z sąsiedniej działki. Rosną tu duże grupy różaneczników, parzydło leśne i funkie o ogromnych liściach. Najniższe piętro stanowią tu z reguły żurawki. Nasadzenia ustawione są w charakterystyczne pasy, które podkreślają linię trawnika.
 
Jak dla gospodarzy ważna jest przestrzeń i widoki, najlepiej widać w konstrukcji domu. Jedną z jego ciekawostek jest zespół okien, który biegnie aż do dachu. Ma on umożliwiać obserwację jeziora i ulubionej sosny gospodyni z piętra budynku. Ten ogród jest teraz miejscem, gdzie gospodyni napełnia się dobrą energią i siłą. A pan Aleksander zaraził się roślinną pasją.