Ogrodowe inspiracje Północnej Anglii (odc. 625)
dodano: 22.01.2017
Tym razem ekipa programu wybrała się do Ogrodów Barnsdale w hrabstwie Rutland. To miejsce rozsławione w latach 80 i 90 ubiegłego wieku przez Geoffa Hamiltona serią niezwykle popularnych programów ogrodniczych.
Ogrodowe inspiracje Północnej Anglii (odc. 625)
Niespełna dwugodzinny lot samolotem dzieli Warszawę od miejsc, które odwiedzę w dzisiejszym odcinku. Celem mojej podróży są Ogrody Barnsdale w hrabstwie Rutland – miejsce rozsławione w latach 80 i 90 ubiegłego wieku przez Geoffa Hamiltona, serią niezwykle popularnych programów ogrodniczych. Minęło dwadzieścia lat od śmierci słynnego ogrodnika, a jego spuściznę przejął jego syn – Nick. W czasach kręcenia programów teren był niedostępny dla odwiedzających, a teraz jest otwarty dla wszystkich.
 
Nick kontynuuje filozofię ojca, prowadząc ogrody przyjazne środowisku przyrodniczemu i ludziom. Stawia przede wszystkim na ogrodnictwo organiczne, z wykorzystaniem materiałów naturalnych oraz bogatej roślinności. Dzieli się ogrodami z odwiedzającymi, więc dopiero wieczorem, gdy już wszyscy pójdą do domu, czuje, że jest tu u siebie.
 
Ogrody w Barnsdale są otwarte przez cały rok. Wstęp jest płatny. Goście szukają tu inspiracji, a nawet gotowego pomysłu, który mogliby w całości przenieść na własną działkę. Na powierzchni nieco ponad 3 ha urządzono 39 wnętrz o różnej tematyce, więc mają w czym wybierać. Nick podpatruje gości i często widzi, że żony robią tu dla mężów długie listy zadań ogrodniczych do wykonania po powrocie do domu.
 
Modelem ogrodu, który Nick najbardziej lubi i często poleca zwiedzającym jest zakątek leśny. Jego fenomen polega na tym, że wygląda dostojnie i przy tym naturalnie. Poza tym wymaga minimalnych prac pielęgnacyjnych. Podłoże pod koronami drzew szczelnie pokrywa podszyt. Niektóre pnie brzóz otoczono trzmieliną pospolitą. Naturalnie prezentują się też kaliny koralowe, podsadzone wilczomleczem migdałolistnym i barwinkiem większym. Biała kora drzew ładnie prezentuje się na tle ciemnej zieleni i rozjaśnia całe wnętrze. Jest też zaciszny kącik nazywany pustelnią. Oparciem i jednocześnie tłem dla niej jest jabłoń prowadzona płasko przy ścianie ogrodzenia.
 
Jak na skraju prawdziwego lasu, również tutaj, w miejscach z większym dostępem światła, pojawiają się kwiaty. Efektowną plamę kolorów tworzą naparstnice w zestawieniu z łubinami. Poza tym obrzeża rabat całego ogrodu obsadzane są szczelnie kwiatami. Każdą niemal lukę między innymi roślinami wypełniają bodziszki.
 
Najczęściej spotykane tutaj gatunki to bodziszek leśny, którego poduchy dorastają do 60 cm wysokości. Kiedy bodziszki przekwitają, wcale nie muszą tworzyć jednorodnej masy zieleni. Poszczególne gatunki różnią się między sobą nie tylko kwiatami, ale też kształtem liści. Bodziszek Geranium collinum, nazywany w niektórych krajach czarnomorskim, ma na przykład liście głęboko powcinane i przez to wyróżniające się na tle innych roślin.
 
Brzozowy zagajnik prowadzi do ogródka nazywanego miejskim rajem, stworzonego przed laty na potrzeby programu telewizyjnego. Spotkaliśmy się z Kasią Bellingham, ogrodniczką, projektantką i wielką pasjonatką angielskiej sztuki ogrodowej, która spędziła w Anglii kilkanaście lat, poznając ogrodnictwo od przysłowiowej podszewki. W miejskim raju ogrodów Barnsdale czuje się trochę jak w ogrodach lady – tyle tu różowych kwiatów… Zwraca też uwagę, że to właśnie Goeff Hamilton namawiał ludzi, by zakładali ogrody – umiał przekonać, że nie trzeba mieć do tego wielkiej powierzchni. Promował też ogrody bliskie środowisku i wszędzie wykorzystywał wodę
 
Cechą większości ogródków Geoffa Hamiltona było ich praktyczne wykorzystanie, między innymi propagował on uprawę warzyw i owoców. Dlatego często pojawiały się szklarenki. Geoff pzekonywał, by próbować.
 
Podobnie jak w Polsce, również tutaj dużą popularnością cieszą się ogrody typu działkowego. Kiedyś miejsce to było poligonem doświadczalnym dla Geoffa, gdzie testował najnowsze odmiany ziemniaków, cebuli czy marchwi. Prezentował sadzenie drzew owocowych, nie stosując przy tym ani odrobiny chemii. Miał też praktyczne pomysły ułatwiające życie ogrodników – ot choćby jak podpory do bobu. Konstrukcje podpór są proste do wykonania i przede wszystkim funkcjonalne. Gatunkom wspinającym się odpowiadają delikatne siatki rozpinane na powbijanych w ziemię palikach. Jedne są z tworzywa, inne - jak w przypadku groszku - to oryginalne sieci rybackie. Siatkowe ściany wykorzystano również do podpierania słoneczników, wysiewanych w rzędach na otwartej i wietrznej przestrzeni.
 
Zwracają też uwagę… sztuczne ule. Tak naprawdę to drewniane schowki w formie uli. Mają zastosowanie w zakątkach, gdzie brakuje miejsca do budowania składzików ogrodowych. Ule wykonane są wyłącznie z drewna, materiału chyba najczęściej zastosowanego w tutejszych ogrodach.
 
W Barnsdale nie znaleźliśmy tarasu pokrytego deskami ryflowanymi, co świadczy o upodobaniu Anglików do bardziej tradycyjnych rozwiązań. Deskę zabezpieczono inaczej: rozpięto tu siatkę heksagonalną z cienkiego ocynkowanego drutu. Deski występują również w roli obrzeży rabat, nie tylko na odcinkach prostych, ale również na łukach. Praktyczne pomysły odkrywamy dosłownie na każdym kroku: na przykład przy piramidzie, która jest kompostownikiem.
 
Konstrukcja kompostownika jest bardzo praktyczna. Sypiąc warstwę zielonej masy, za każdym razem podnosi się wysokość komina. Pomiędzy cegłami układanymi w coraz to mniejsze kręgi, są szczeliny, niezbędne do napowietrzania kompostu, tworzonego przy udziale mikroorganizmów. Ziemia kompostowa jest jednym z podstawowych nawozów organicznych, stosowanych w ogrodzie. Oprócz dużej zawartości składników pokarmowych dla roślin, poprawia też warunki wodne podłoża.
 
Trudno wyobrazić sobie angielski ogród bez żywopłotu. Zielone parawany spełniają rolę wiatrochronów dla upraw, co w Anglii jest już tradycją. Roślinne mury mogą też spełniać inne funkcje. Przez jedną, niespełna dwumetrowej szerokości ścianę, utworzoną z leszczyny tureckiej, prowadzi przejście w formie tunelu. Schronienie mają w nim ptaki.
 
Pasją Geoffa Hamiltona było tworzenie ogrodów mniej skomplikowanych, z materiałów tanich i powszechnie dostępnych. Dziełem jego pracy jest ogród ” z odzysku”. Powstał z bali drewna, kamieni, płyt chodnikowych, metalu, materiałów już kiedyś używanych, w które ogrodnik tchnął nowe życie. Ciekawe jest np. źródełko, wykonane ze starych misek, balii i wiader. Z odpowiednio pociętej, powyginanej i połączonej blachy powstała róża. Od ponad dwudziestu lat woda krąży w obiegu zamkniętym.
 
Zwiedzając ogrody w okolicach Sheffield, na pewno nie warto omijać tego miasta. Przeszło jedna trzecia powierzchni tej metropolii znajduje się w obrębie Parku Narodowego Peak District, którego częścią jest Ogród Botaniczny położony blisko centrum miasta, a jest on jednym z nielicznych, jak nie jedynym takim obiektem w Anglii, do którego można wejść za darmo.
 
Ogród został założony 180 lat temu i obecnie ma powierzchnię 8 ha. Jego centralna część ma układ formalny, wokół której urządzono wnętrza o typowo krajobrazowym charakterze. Enklawy zieleni skupione wokół ponadwiekowych drzew są malowniczo rozsypane na powierzchni naturalnie falującego terenu. Wizytówką ogrodu botanicznego i miasta Sheffield jest pawilon szklarniowy, monumentalna budowla o powierzchni 1000 m kw. Historia ogrodu botanicznego zaczęła się właściwie od tego miejsca. Szklarnię zbudowano w czasach, kiedy Wielka Brytania była u szczytu potęgi imperialnej. Panowała wtedy królowa Wiktoria Hanowerska, od imienia której pochodzi nazwa tego złotego, między innymi dla ogrodów okresu.
 
W czasach wiktoriańskich Anglia była potęgą. Dużo ludzi interesowało się ogrodami
Zaczęto przywozić nowe, nieznane dotąd gatunki. Anglię ogarnęła prawdziwa ogrodowo-roślinna rewolucja. Poszukiwania coraz to nowych gatunków stawały się wtedy nie tylko modą, ale też sposobem na życie. Rośliny przywożono i pokazywano chętnie innym, a z czasem – też sprzedawano np. paczuszki nasion.
 
W tych czasach w ogrodach pojawiły się północnoamerykańskie drzewa jak magnolia drzewiasta, cypryśnik błotny czy nowe gatunki jodeł. W pogoni za nowinkami i egzotyką Anglicy popełniali też błędy. Widać to w Sheffield, gdzie gościom niestrudzenie towarzyszą szare wiewiórki. Sprowadzono je na wyspy z Ameryki Północnej w roku 1876. Rozpanoszyły się do tego stopnia, że praktycznie całkowicie wyparły wiewiórkę rudą. Znakomicie przystosowały się do nowych warunków, poza tym są odporne na wirusa, którego same są nosicielami.
 
W Sheffield stanęła też niezwykła budowla: szklany pawilon. Jest dziełem Sir Josepha Paxtona, który wtedy był uznanym projektantem takich budowli. W konstrukcji użyto rewolucyjnego, jak na tamte czasy, łączenia szkła ze stalą. Warto też wspomnieć, że w epoce wiktoriańskiej wynaleziono sposób wytwarzania szkła płaskiego walcowanego, co znacznie ułatwiało pracę i było zachętą do powstawania takich budowli. Miało też na to wpływ zniesienie wysokiego podatku jakim wcześniej szkło było obłożone.
 
Jak wyjaśniła nam Sarah Thomas, ogród w Sheffield zawsze się powoli zmieniał, ale szczególnie w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Do tego czasu było tu arboretum i rosły w nim tylko drzewa. Z czasem kolekcje roślin zaczęto wzbogacać krzewami i bylinami. Obecnie można tu znaleźć na przykład ogród śródziemnomorski. W klimacie północnej Anglii nie jest łatwe uprawianie takiej roślinności, ale udało się. Odpowiedni mikroklimat zawdzięczamy otaczającym ten zakątek murom.
 
Warto skomentować jedno z nowszych rozwiązań projektowych z udziałem drzew. Ogród sąsiaduje z miejską zabudową mieszkaniową, od której jest oddzielony niskimi murami i żywopłotami. Dla scalenia obu przestrzeni zastosowano trik optyczny, polegający na powielaniu barw. W tym przypadku tradycyjne ceglane domy znakomicie harmonizują z posadzonym na ich tle klonem strzępiastokorym (Acer griseum). Malowniczy pokrój drzewa jest tutaj wyeksponowany w całości i pokazuje najważniejsze atuty – szeroką, luźno ukształtowaną koronę, z przebijającym przez liście cynamonowym zabarwieniem kory.
 
Na polach doświadczalnych prowadzono obserwacje roślin. Przede wszystkim sprawdzano jak długo i w jakim okresie kwitną. My odwiedzaliśmy ogród w czerwcu, dlatego na pełne kwitnienie rabaty trzeba poczekać. Trudno jednak nie zauważyć wręcz szafirowej baptysji błękitnej (Babtisia australis), rośliny wieloletniej o kwiatach przypominających łubin. Mimo amerykańskiego pochodzenia, dobrze znosi zarówno angielski jak i polski klimat. Uwagę zwraca też rożnik przerośnięty (Silphium perfoliatum). Nadaje się do ogrodów dużych, prowadzonych w sposób naturalistyczny, ponieważ dorasta do 2,5 metra wysokości, tworząc zwarte szerokie kępy. Kwitnie na żółto od lipca do października i jest w tym czasie znakomitym pożytkiem dla pszczół. Ma też inne zalety. W kieszonkach zrośniętych u nasady liści nawet w upał gromadzi się woda z porannej rosy. Korzystają z niej owady i ptaki.
 
Ogród zawdzięcza swój wygląd nie tylko profesjonalistom ogrodnikom, ale też mieszkańcom Sheffield, którzy przychodzą go pielęgnować. Dla niektórych jest to sposób na miłe spędzenie dnia. Ogród założony jest na glebach piaszczystych, dlatego ogrodnicy zwracają szczególną uwagę na odpowiednie wzbogacanie podłoża w materię organiczną. Każdej jesieni zbierają opadające z drzew liście i na zapleczach przetwarzają je na kompost. Po dwóch latach mają gotowy nawóz, którym ściółkowane są wszystkie rabaty. Prowadzony w zgodzie z naturą ogród tętni życiem.