Śródziemnomorski ogród w Komorowie odc. 626/HGTV odc. 4
dodano: 29.01.2017
Komorów to miejsce, gdzie w okresie międzywojennym realizowano koncepcję „miasta-ogrodu”. Teraz z lotu ptaka nadal Komorów przypomina zieloną oazę, w której domy zatopione są w gęstej zieleni. To wymarzone miejsce do stworzenia niezwykłego ogrodu.
Śródziemnomorski ogród w Komorowie odc. 626/HGTV odc. 4
Prezentowany tym razem ogród leży w podwarszawskim Komorowie. Miejscowość ta ma ciekawą historię. W okresie międzywojennym realizowano tu koncepcję „miasta-ogrodu”. Chociaż nie udało się jej pełni wykonać, to z lotu ptaka nadal Komorów przypomina zieloną oazę, w której domy zatopione są w gęstej zieleni. Działki muszą być tutaj odpowiednio duże, o niewielkim stopniu zabudowy. To wymarzone miejsce do stworzenia niezwykłego ogrodu. Niezwykłego, bo łączy się tu architektura w stylu śródziemnomorskim ze starymi polskimi jabłoniami, a całość tworzą w zasadzie dwa ogrody.
 
Tym razem do udziału w programie zaprosiliśmy studentów z kierunku Architektura Krajobrazu warszawskiej SGGW. Nieprzypadkowo, gdyż ogród, który dzisiaj zaprezentujemy stworzył architekt krajobrazu Piotr Rybacki, który kiedyś prowadził zajęcia na tej uczelni. Studenci zaciekawieni piękną architekturą rozeszli się po ogrodzie. Mimo, że ogród nie należy do najtańszych w realizacji, są tu pomysły, które można przenieść nawet na małą działkę. Uroczy jest na przykad mocno nasłoneczniony fragment podzielony dwiema bramkami. Pusty pierwotnie teren pod ogrodzeniem o powierzchni około 200 metrów kwadratowych zyskał oprawę z obłożonych kamieniem murów.
 
Te dwa niewielkie wnętrza ogrodowe połączone są osią widokową zakończoną żeliwnym wodozbiorem. Wejście do tej części ogrodu zaakcentowane jest bramką zwieńczoną łukiem - z czasem ma ona pokryć się pnączami. W tym celu posadzono przy ścianie krzew milinu, którego pędy już w przyszłym roku sięgną drewnianej konstrukcji. Przeciwwagą dla kamiennych ścian jest stary sad z jabłoniami, wiśniami oraz śliwami. Ich uformowane na kształt parasola gałęzie mają nieco przypominać stare drzewa oliwne i stanowią nawiązanie do słonecznych gajów rejonu śródziemnomorskiego. Śliwy i jabłonie zostały pięknie podcięte i nabrały nowej formy. Drzewa, nawet bardzo stare i już schorowane, są zadbane, walczy się tu o każdy egzemplarz. Także bryły korzeniowe mają stworzone optymalne warunki, bo choć w całym ogrodzie dosypano ziemi, w zasięgu korzeni poziom gleby pozostał obniżony.
 
Ciekawie wygląda jabłoń rosnąca przyt samym murze – tak blisko, że wygląda jakby wyrastała ze ściany. Inna ciekawostka, która daje piękny efekt to kompozycja w której wykorzystano dorodny już krzew i ceramiczną donicę. Donica postawiona przy samym krzewie sprawia, że roślina wygląda jak posadzona w tym pojemniku. Dodatkowo, donica jest ceramiczna i nadaje całości śródziemnomorskiego charakteru.
 
Wysokie mury, które zamykają tą części ogrodu tworzą jednocześnie tło dla prostokątnych rabat z różami i lawendą. Pan Piotr posadził tu wypróbowane odmiany róż okrywowych z grupy Fairy i pnących z grupy Kordes, które kwitną długo i powtarzają kwitnienie. Poniżej bramki, pomiędzy murami, uwagę zwraca niezwykły układ nawierzchni. Z jednej strony znajdują się tu płyty z ciemnego bazaltu stanowiące wypełnienie przestrzeni wokół basenu, a z drugiej wijąca się ścieżkę z drobnej kostki granitowej. Nie ma tu ostrego zakończenia i obie płaszczyzny przelewają się łagodnym kształtem pomiędzy murami.
 
Kamienne mury tworzą w tej słonecznej przestrzeni swoiste przegrody. Dzięki temu w powstałych zakątkach będzie nieco cieplej, niż poza nimi. A murki tego rodzaju często pojawiają się w ogrodach śródziemnomorskich, wydzielając w ogrodzie różne strefy – np. warzywnik od sadu. Sam kamień jest chętnie stosowany, bo jest łatwo dostępnym materiałem.
 
A studenci architektury krajobrazu mieli okazję zadać panu Piotrowi kilka pytań. Chcieli na przykład wiedzieć, jak chciał uzyskać efekt. Projektant wyjaśnił, że zależało mi na połączeniu typowego krajobrazu podwarszawskiej miejscowości z architektonizną formą, jaką jest basen.
Cały teren ma teraz pow. 2500 m kw. Wokół domu znajduje się stara część ogrodu. Wijące się ścieżki prowadzą do placyku z kamiennych płyt i kaskady. Stąd można przejść do nowej części, gdzie granice wyznacza ściana z kominkiem i placykiem. Dalej znajduje się basen kąpielowy otoczony murkami i trawnik. W północnej części działki wydzielono murami ogród różany, warzywnik oraz sad i jagodnik.
 
Stworzenie samego projektu tego ogrodu zajęło około miesiąca, a potem realizacja – jakieś 5 miesięcy, a niemal połowę tego czasu – budowa basenu. Przy okazji studenci mogli poznać nieco prawdziwych tajników pracy projektowej: pan Piotr zdradził na przykład, że przy tworzeniu projektu 3D widać, że struktura szaty roślinnej jest niestety dość uboga. Zdarza się więc, że trzeba samodzielnie przygotować modele roślin, by urealistycznić projekt.
 
Stara części ogrodu zaprasza swą bujną zielenią. 15 lat temu pan Piotr własnymi rękami sadził tu każdy krzew i drzewo, a ogród projektował w tradycyjny sposób – czyli rysując go na papierze. Linie ścieżek poprowadzone są miękką linią, a murki mają kształt łuków. Gospodarze prawie nic nie zmienili z pierwotnej kompozycji. Widać do jakich rozmiarów wyrosły drzewa po kilkunastu latach. Na przykład rarytas - jodła koreańska ‘Silberlocke’ (Abies koreana) o srebrzystych, wywiniętych niczym loki igłach. To jedna z najpiękniejszych jodeł - niemiecka odmiana wyselekcjonowana w szkółkach Horstmanna niecałe 40 lat temu. Obok niej jodła kalifornijska (Abies concolor) o igłach, które po roztarciu mają zapach pomarańczy. Na końcu ścieżki uwagę zwraca świerk Brewera (Picea breweriana) - powoli rosnący gatunek o pięknym, płaczącym pokroju, pochodzący z gór północno-zachodniej Kalifornii. W tym ogrodzie po 15 latach dorósł do około 4 m wysokości. Kompozycję tworzą przede wszystkim rośliny iglaste: cyprysiki, różne odmiany żywotników i cisów. W cieniu pod drzewami dobrze czują się różaneczniki, kaliny koreańskie, a bliżej ścian hortensje krzewiaste (Hydrangea arborescens), głównie odmiany ‘Anabelle’. Po cienistej północnej ścianie wspina się hortensja pnąca (Hydrangea petiolaris), a przy wejściu, nad wjazdem do garażu, malowniczo wiją się pędy glicynii (Wisteria floribunda).
 
Ta stara część ogrodu ma sentymanetalne znaczenie dla wykonawcy. Małe drzewa są już dorosłe, widać jak dynamicznie wszystko się zmienia, widać ewentualne błedy – gdy np. drzewa są zbyt gęsto lub zbyt luźno posadzone.
 
Szkielet starego ogrodu wymagał ożywienia kwiatami. Dlatego w najbardziej słonecznym miejscu, przed domem, pan Piotr zaprojektował rabatę z brzegiem obsadzonym kilkoma odmianami liliowców. Rosną tu też róże, między innymi ‘Ballerina’. Odmiana ta ma jasno różowe, małe i pojedyncze kwiaty. J est łatwa w uprawie i kwitnie obficie kilka razy w sezonie. Dobrze komponuje się z ogromnymi kwiatostanami hortensji. Tłem dla całej grupy stał się tutaj potężny cyprysik nutkajski (Chamaecyparis nootkatensis). Pan Piotr postanowił uformować go, sadząc trzy niewielkie drzewka koło siebie. Przez kilka lat były prowadzone tak, by zrosły się w jeden okaz. Dzięki temu powstało drzewo o typowych dla tego gatunku zwisłych gałęziach, ale dużo szersze, tajemniczo przysłaniające wgląd do dalszej części ogrodu.
 
Jedno z najciekawszych wnętrz znajduje się w północnym narożniku działki. Jego środek stanowi placyk z kamiennych płyt poprzerastanych trawą. Zanim powstała nowa część, to tutaj skupiało się życie ogrodowe gospodarzy. Z miejscem tym sąsiaduje kaskada zakończona oczkiem wodnym. Nad lustrem zbiornika swe drobne gałązki przewiesza wolno rosnąca odmiana choiny kanadyjskiej ‘Pendula’ (Tsuga canadensis) . Bardzo mocnym akcentem są klony palmowe - wysoki odmiany ‘Atropurpureum’ (Acer palmatum) i niższy, o postrzępionych liściach odmiany ‘Garnet’. Miejsce jest wilgotne i osłoniete, więc świetnie się tu czują.

Wielkość basenu była przedmiotem dyskusji: miał przecież pełnić funcje kąpielowe, ale też nie mógł zabrać zbyt dużo trawnika. W rezultacie basen ma kształt prostokąta o wymiarach 8 na 12 metrów z półokrągłymi schodami, które umożliwiają swobodne zejście do wody. Jego brzegi wykończono płytami z konglomeratu piaskowca w jasnym kolorze. Ciekawym elementem jest niewielka kaskada. Tędy spływa do basenu oczyszczona woda, która wcześniej przechodzi przez zespół filtrów. Całe urządzenie zostało ukryte w wyniesionej donicy z kamienną okładziną. W donicy posadzono różne gatunki ozdobnych traw. Od razu kupowano dobrze rozrośnięte rośliny w największych donicach. Bardzo silnym akcentem jest imperata cylindryczna odmiany 'Red Baron' (Imperata cylindrica). Na początku okresu wegetacji wzrok przykuwają czerwone wierzchołki jej liści.Z czasem stopniowo przebarwiają się aż do nasady, by jesienią przybrać soczysty purpurowy kolor. W sąsiedniej donicy pięknie komponują się rozplenice z puszystymi kwiatostanami, niskie turzyce i wysoki miskant. Przestrzeń pomiędzy trawami wypełniono kamienną ściółką z serpentynitu, która stanowi ciekawy, szarozielony akcent.

Mieliśmy okazję obserwować etapy powstawania niecki basenu. Pierwsze prace rozpoczęły się już w marcu, kiedy tylko można było przeprowadzić wykopy w terenie. Wtedy widać było jego konstrukcję typu francuskiego. Jego ściany składają się z ożebrowanych elementów – w odróżnieniu od klasycznych basenów, które mają jednolite ściany. Dzięki ożebrowaniu, nacisk gruntu zostaje zneutralizowany – nie dojdze do implozji, czyli wysadzenia basenu, co zdarza się na terenach kapilarnych, czyli o gruntach gliniastych i ilastych. W przypadku basenu implozja to zapadanie się jego ścian pod wpływem zewnętrznego naporu. Zimą zamarzająca woda w gruncie zwiększa swą objętości, co oddziałuje na dno i ściany boczne niecki. Z kolei w okresie wiosennym, kiedy ziemia odmarza i zmniejsza swoją objętość, pod dnem zbiornika następuje osiadanie terenu. Ruchy te mogą doprowadzić do pękania całej konstrukcji i jej rozszczelnienia. Na etapie konstrukcji widać też było tzw jednostki filtracyjne – woda zasysana jest przez skimmery, prowadzina jest przez układ filtracyjny, który bazuje na włókninach.
 
Po ustawieniu wszystkich ścianek, na dnie niecki przygotowano zbrojenie, a kolejnym etapem było przymocowanie do ścian basenu gotowego elementu schodów. Potem nadeszła pora betonowania całej konstrukcji. Do ogrodu przyjechała specjalna pompa z podajnikiem. Pracę rozpoczęto od zalania zewnętrznej ławy utrzymującej cały basen. Następnie wypełniono szczeliny w ściankach niecki zwane kominami. Trzeba było dokładnie zagęścić zaprawę, tak aby wypełniła ona cały profil konstrukcji. Pozostała jeszcze rynna spinająca brzeg konstrukcji i można było przystąpić do wylewania dna basenu.
 
Następnie całość musiała odpowiednio związać i do dalszych prac przystąpiono po kilku tygodniach. Wówczas na ściany basenu nałożono warstwy wyrównujące. Na tym etapie położono również płyty stanowiące wykończenie brzegów. A charakterystyczny kolor basenu to efekt wyłożenia jego ścian błękitną folią.
 
Na noc basen jest zasłaniany specjalną pokrywą, która rozwija się niczym roleta. Zatrzymuje ona ciepło, a oprócz tego stosuje się tu jeszcze baterie słoneczne, roboty do czyszczenia dna i pompy ciepła z wymiennikami ciepła, które są dość kosztowne, ale pozwalają znacząco obniżyć koszty eksploatacji.
 
Przyjrzeliśmy się jeszcze wykorzystanemu w ogrodzie kamieniowi. Aby zachować śródziemnomorski charakter ogrodu, kamień musiał mieć ciepłą barwę. Zastosowano łupek granitowy – nieco lepszy od piaskowca, bo nie jest nasiąkliwy, jest bardzo trwały i ma drobnoziarnistą strukturę. Z granitem kontrastują płyty z szarego bazaltu, a gzymsy wykonano z elementów trawertynopodobnych – z konglomeratów betonowych.
 
Kamienne murki mają ciekawą konstrukcję. Wymurowano je z bloczków betonowych i na ich licu przymocowano siatkę z prętów zbrojeniowych. Dopiero na tak przygotowane ściany nakładano zaprawę. Takie rozwiązanie było konieczne, bo zdecydowano się na położenie kamiennej okładziny bez wypełniania fug, a zastosowane tu granitowe płyty są bardzo ciężkie. Każdy z poszczególnych kamiennych elementów był ręcznie dopasowywany i w razie potrzeby docinany. To bardzo pracochłonna metoda ale pozwala uzyskać elegancki, naturalny charakter murków.
 
Na początku jesieni w ogrodzie któlują trawy, a wiosną, w maju, pierwsze skrzypce gra stary sad. W ogrodzie śródziemnomorskim zaplanowane są kompozycje w donicach – z ziół, roślin skalnych oraz lawendy (Lavandula angustifolia).
 
Gdy studenci obejrzeli cały ogród, postanowili podzielić się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami. Na rozmowę wybrali kamienny placyk, skąd rozciąga się widok zarówno na nową część ogrodu z basenem, jak i na starszą część założenia. Stąd też można podziwiać potężne kolumny świerków serbskich oraz rozłożyste parasole sosen, które rosły tu jeszcze przed budową domu. Drzewa te wyrosły już ponad budynek, a ich ozdobą są rdzawo-pomarańczowe pnie. Takie sąsiedztwo, szczególnie sosen, jest bardzo korzystne dla zdrowia. Drzewa te wytwarzają olejki eteryczne, które działają bakteriobójczo. W upalne dni na placyku i tarasie można tu wdychać naturalny areozol.
 
Rozmowa ze studentami toczyła się przy kominku, który dopełnia ogrodowe wnętrze. Wykonano go z tego samego materiału, co murki. Odgradza on starą i nową część ogrodu, ale jest też łącznikiem tych przestrzeni. Ma też fukcje praktyczne – można się tu ogrzać po kąpieli lub zorganicować tu przyjęcie.
 
W kominku ogień najczęściej rozpala się wieczorem, a delikatne migotanie płomieni tworzy magiczny nastrój. W całym ogrodzie włącza się wówczas oświetlenie. Projektant starał się tak umieścić źródła światła, aby uzyskać ciekawy, rzeźbiarski efekt. W gruncie ukryte są potężne reflektory, które wydobywają z mroku pnie i korony drzew. Część światła pochodzi z kinkietów umieszczonych na elewacji domu - oświetlają one taras i otaczający teren. Przy większość ścieżek zamocowano niskie lampy z kulistymi kloszami, ale w otoczeniu basenu mogłyby przeszkadzać. Dlatego w nawierzchnie płaskie wkomponowano dwustronne reflektory. Jednak największe wrażenie robi podświetlenie basenu. Podwodne halogeny i ciepła woda zachęcają do kąpieli.
 
 
***