Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Leśny ogród w zgodzie z naturą odc. 627/HGTV odc. 5

dodano: 05.02.2017

Pod koniec czerwca odwiedziliśmy okolice Puszczy Niepołomickiej. Obszar ten bywa nazywany zielonymi płucami Krakowa – do grodu Kraka jest stąd niedaleko, a puszcza to ponad 10 tysięcy hektarów lasu. W sąsiedztwie tych leśnych ostępów kryje się piękny i tajemniczy ogród.

Działka państwa Borutów liczy sobie aż hektar i porasta ją las mieszany: są tu sosny, dęby, brzozy, trochę świerków. Co niezwykłe, jest jedyną, na której pozostawiono w całości las. Sąsiedzi powycinali drzewa, ale tu gospodarzom zależało na zachowaniu roślinności. Zdawali sobie sprawę z jej ogromnej ekologicznej roli. Drzewa bezpłatnie produkują tlen i oczyszczają powietrze z pyłów i trujących gazów. Gospodarzom nieobojętne były wyniki badań, które mówią że sto drzew usuwa około pół tony zanieczyszczeń rocznie! W tym ogrodzie można się poczuć jak w sanatorium, oddychając czystym, wilgotnym, pełnym zapachów powietrzem.
 
Jak wspominają państwo Lidia i Jerzy Borutowie, szukali działki w odludnym miejscu, aby nikomu nie przeszkadzały pszczoły, które mieli. Od gminy udało się odkupić kawałek ziemi, który zamienił się w ich leśny ogród. Nie chcieli tu nic wycinać, zachowali wszystkie drzewa, choć były bardzo blisko domu. Gdy państwo Borutowie wprowadzali się tu 16 lat temu, sosny miały zaledwie kilka metrów. Ale nie obawiali się, że po latach drzewa staną się niebezpieczne dla budynku. Sosny mają bardzo głęboki, palowy korzeń, który dobrze zabezpiecza je przed wywróceniem na wietrze.
 
Mimo, że właściciele nie są ogrodnikami - pani Lidia jest konstruktorem, a pan Jerzy – architektem, zagospodarowali działkę wsłuchując się w to, co podpowiadała im natura. Chodziło o to, by ogród był pełen harmonii, a jego układ nie jest wcale przypadkowy. Dom zbudowano w głębi lasu. Za nim rozciąga się kawałek trawnika, oddzielony od reszty ogrodu niewysokim wałem ziemnym. Od strony wjazdu do domu rozciąga się częstokół, a od strony zachodniej znajduje się ogród zimowy. Nieco bliżej wjazdu na posesję usytułowane jest rondo i stąd biegnie też droga do kompostownika. Z boku ogrodu dominują dwa połączone ze sobą stawy, a na początku układu wodnego znajduje się sauna ogrodowa i placyk z fińską banią.
 
Sercem ogrodu jest rozbudowany układ wodny. Brzegi stawów porastają tataraki, pałki, trzciny i kosaćce żółte. Tu można przysiąść w ażurowym cieniu pogiętej wierzby odmiany ‘Tortuosa’. Gospodarz wspomina, że kiedyś w miejscu stawów było wyrobisko – okoliczni mieszkańcy pobierali stąd piasek, było tu też mnóstwo śmieci, które trzeba było wywieźć. Pan Jerzy teren oczyścił i dopiero wtedy powstały stawy. Stawy są dość płytkie, mają od 40 do 130 centymetrów głębokości i wyglądają naturalnie. Gospodarze wprowadzili do nich ozdobne ryby. Oprócz kolorowych odmian karasia, mieszkają tu od 15 lat karpie koi. To gatunek lubiący czystą i bogatą w tlen wodę. Napowietrzanie zbiorników w sezonie letnim jest dla nich niezbędne. Ponadto mocny strumień powietrza zimą zapobiega całkowitemu zamarzaniu zbiornika. Pływające w stawie ryby zaprzyjaźniły się z nowymi mieszkańcami ogrodu – ozdobnymi kaczkami, które były prezentem dla gospodarzy: to drzewice czarnobrzuche i drzewice dwubarwne.
 
Kaczki mają nawet dla siebie specjalny domek, lecz gatunki te pochodzą z dość ciepłych rejonów Ameryki. Dlatego na zimę trzeba zapewnić ptakom miejsce, gdzie temperatura nie spadnie poniżej dziesięciu stopni Celsjusza.
 
Stawy nie są na jednym poziomie. Większy staw leży niżej i w nim poziom wody jest naturalny. Oba zbiorniki rozdziela betonowa grobla, służąca też jako przejście. Dla zamaskowania betonu obłożono ją matą wiklinową. Spływająca po niej kaskadą woda, natlenia zbiornik. Całość dopełniają ogrodowe rzeźby.Stawy są częścią zamkniętego układu wodnego: z dolnego stawu woda pompowana jest do niewielkiego strumyka, którym płynąc – napowietrza się. Potem wpada do wyżej położonego stawu, a konkretnie do wydzielonej w nim płytkiej strefy porośniętej gęstym kożuchem moczarki kanadyjskiej (Elodea canadensis). W naturze to gatunek inwazyjny, zarastający jeziora, natomiast tutaj jej obecność ma same zalety. Moczarka dobrze natlenia wodę, daje schronienie rybom i płazom, a przede wszystkim jest znakomitym filtrem zanieczyszczeń, głównie związków azotu i fosforu. Tym samym zapobiega zarastaniu sadzawek glonami. W tej części stawu jest najwięcej mułu, który czasem jest wybierany pod rośliny.
 
A strumyk, który rozpoczyna układ wodny, wije się naturalnie wśród kamieni, malowniczo przepływa pod dwoma mostkami, omijając kępy niezapominajek czy babki wodnej. To tędy wpada do stawu część deszczówki z dachu domu. Płynie ona również ciekawą drewnianą rynną, poprowadzoną w ścieżce biegnącej brzegiem stawu. Co ciekawe, niemal wszystkie rośliny wodne są tu naturalne, nie były sadzone. Tataraki, trzcina i pałki mają mocno rozbudowane kłącza, które rozpełzają się na dnie zbiornika. Aby temu zapobiec, rośliny warto sadzić w dużych i mocnych koszach, lub budować specjalnie dla nich przeznaczone strefy.
 
Jak się okazało, państwo Borutowie wykorzystali w ogrodzie nieco zasad feng-shui. Początkowo trochę przez przypadek, bo kiedyś sztuka ta nie była tak popularna w Polsce jak obecnie. Ale z czasem wprowadzali nieco zmian, by poprawić układ ogrodu. Tak powstał wał dzielący trawnik od reszty ogrodu. A czemu był on potrzebny? Zgodnie z feng-shui ogród powinien mieć kształt prostokąta. Byłoby dobrze, gdyby dom otaczały trzy pagórki, tak jak oparcie i poręcze w fotelu. Chińczycy wierzą, że każdy z tych pagórków reprezentuje jedno ze zwierząt. I tak: wzgórze Szmaragdowego Smoka przynosi dostatek, Czarny Żółw zapewnia oparcie, a Biały Tygrys chroni dom. Ziemny wał stał się tym oparciem. Przestrzeń dla Czerwonego Feniksa, symbolizująca dopływ sił witalnych, powinna być otwarta.
 
Feng shui, starożytna chińska sztuka aranżacji przestrzeni, pomaga między innymi zapewnić prawidłowy przepływ energii. Tak jest w przypadku ronda, które buduje się, żeby ułatwić komunikację. Według dalekowschodniej kultury na rondzie energia przemieszczająca się w stronę domu zawraca, dzięki czemu nie kumuluje się przy budynku i nie uderza w jego ściany.
 
Państwo Borutowie mają tu jeszcze jedno źródło dobrej energii. Otóż dom nie jest zagłębiony, a pod całym budynkiem jest kolektor energii z otoczaków. Tworzą one akumulator ciepła i nawet w spore mrozy dom nie wymaga ogrzewania. Otoczaki pojawiają się jeszcze w innych miejscach ogrodu – na przykład przy ogrodowej bani czy saunie. Widać je też, gdy chodzi się wokół domu. W wielu miejscach są one poprzerastane roślinami i pełnią nie tylko funkcję akumulacyjną, ale też wizualną: łagodzą połączenie domu z ogrodem.
 
W ogrodzie dojrzeliśmy też jedną ścianę całkowicie obłożoną otoczakami,: na mur nałożono folię kubełkową, by była izolacją, a na niej ułożono kamienie. Nie są one przymocowane. Przykrywa je siatka metalowa o bardzo dużych oczkach, stanowiąca wsparcie dla winobluszczu. Ta ściana wygląda niczym z bajki.
 
A tuż obok uwagę przykuwają kępy paproci. Przede wszystkim koronkowe liście adiantum (Adiantum tenerum), ozdobnego gatunku posadzonego ręką człowieka. Naturalnie występują tu okazałe kępy pióropusznika (Matteuccia struthiopteris), które mogą osiągać metr wysokości. Tak jak inne paprocie, pióropusznik strusi lubi wilgotne, ocienione miejsca, jednak trzeba pamiętać, że w sprzyjających warunkach może być dość ekspansywny. Warto wiedzieć, że w Polsce jest on pod częściową ochroną, ale w Japonii bywa warzywem – jada się końcówki młodych pastorałów.
 
Dom - dzięki prostej architekturze - wtapia się w zieleń. Dach, tak zwany polski łamany, pokryto drewnianym gontem. Gospodarze zadbali, by – gdzie tylko można – wykorzystywać naturalne materiały. Zamiast plastikowych rynien zastosowano proste, drewniane. Z kolei rury spustowe zastąpiono łańcuchami. Gdy pada deszcz, można z przyjemnością przyglądać się spływającej po nich wodzie. Część wody opadowej spływa do studni chłonnych, a reszta jest odprowadzana do niżej położonych stawów.
 
Dom otaczają szerokie podcienie, a wokół tarasów, posadowionych na poziomie gruntu, leżą potężne pnie obalonych drzew. Wyglądają majestatycznie i stanowią coś w rodzaju tarasowej barierki. Przy okazji są też świetnym siedliskiem życia dla małych zwierząt i roślin. Na pniach rozrosły się oczywiście mchy, a nawet dobrze się czują trudne w uprawie lewizje – ozdobne rośliny skalne.
 
Drzewa otaczające dom uzupełnia pierścień niższej zieleni złożony z jałowców, tui, różaneczników oraz cieniolubnych bylin – głównie paproci i funkii. Roślinne parawany poprzecinane są ścieżkami, ale nie biegną one prosto. Tworzą mały labirynt: wszystko po to by – zgodnie z zasadami feng-shui – droga nie prowadziła na wprost do drzwi.
 
Uwagę zwraca drewniany parawan, czyli klasyczny częstokół z pali zaostrzonych na wierzchołkach. Tradycyjnie taki płot spełniał funkcję obronną. Tutaj chroni dom przed wiatrem, nawiewanym śniegiem czy bezpośrednim dostępem dzikiej zwierzyny. Państwo Borutowie dali mu rolę malowniczego oparcia dla silnego pnącza jakim jest dławisz okrągłolistny (Celastrus orbiculatus). Potrafi on dorosnąć do 12 metrów, a ponieważ nie ma korzeni czepnych, potrzebuje mocnej podpory, wokół której będzie się owijać. Ma małe wymagania i dobrze znosi mróz. Jest rośliną dwupienną, więc jeśli ktoś chce cieszyć się jego żółtymi owocami, musi posadzić roślinę żeńską i męską.
 
W samym sercu ogrodu powstała ciekawa aleja lipowa. To lipy drobnolistne, których czubki są regularnie przycinane. Powstały więc parasole, które połączyły się i wyglądają niczym zielony sufit. Jednocześnie aleja ta podkreśla piękną oś widokową – od kępy krzewów po jednej stronie, po grupę roślin iglastych z drugiej strony.
 
Wspaniałą oś widokową tworzą też stawy – widok ciągnie się od bramy, przez dwa poziomy wody, aż do niewielkiego domku grillowego i ogrodowej sauny w jednym. Budyneczek i jego otoczenie stanowią barwną wyspę ogrodu, bo tu dociera więcej światła. Na rabacie przeplatają się więc rododendrony z żurawkami, bratkami, goździkami. Obok sauny stoi niezwykłe drzewo, na które zwrócił moją uwagę gospodarz. Podobno to bardzo stara brzoza. Nie wygląda na wiekową, ale pan Jerzy obserwuje, że rośnie ona już tylko 1-2cm rocznie, a więc wyższa już nie będzie.
 
Chodząc wokół stawu można zauważyć mrowisko pożytecznych rudnic (Formica rufa). Kiedy kładzie się na nim chusteczkę, mrówki zostawiają na niej swój jad, zawierający kwas mrówkowy. Ma on specyficzny zapach i pomaga podnosić odporność. Co ciekawe, taka chusteczka nasączona kwasem mrówkowym może służyć do inhalacji: to stara, tradycyjna metoda walki z katarem i przeziębieniem.
 
Gospodarze otoczyli mrówki opieką, a mrowisko okolone jest płotkiem, aby nie rozrosło się nadmiernie w kierunku ścieżki nad stawem. Oczywiście w ogrodzie jest też wiele innych zwierząt; przychodzą kuny leśne, wydry, zajrzał kiedyś jeleń… przylatują dudki, czaple, sójki… Ta ilość ptaków w ogrodzie wręcz urzeka. Choć kryją się wśród listowia, to ich śpiewem rozbrzmiewał cały las. Państwo Borutowie bardzo dbają o ptaki, dokarmiają je zimą, mają też wiele budek lęgowych – na drzewie wisi nawet długa i wąska budka dla sowy pójdźki, tak zwana rura pójdźkowa.
 
Latem pan Jerzy przywozi z innego stawu rzęsę (Lemna minor), aby dokarmiać kaczki. Mnoży ją też w wiaderkach. Ta jedna z najmniejszych na świecie roślin rozrasta się w oszałamiającym tempie. Poza tym sprytnie zimuje. Jej przetrwalnikowe formy opadają na dno zbiornika, aby wiosną ponownie wypłynąć. Aby się jej pozbyć ze stawu, trzeba ją wyławiać. Poza tym jest też znakomitym nawozem. Stawu z kaczkami rzęsa nie zarośnie, bo ptaki te zjadają jej każdą ilość.
 
W ogrodzie tym gleba jest piaszczysta, piasek ten nie chłonie wody i ciężko podlać glebę. Wiele miejsc jest bardzo kwaśnych, potorfowych. W takich miejscach doskonale czują się rośliny kwasolubne, dlatego gospodarze posadzili tu sporo rododendronów czy azalii. W leśnym zaciszu i pod ażurowymi koronami sosen mają wymarzone stanowiska. Z iglaków rosną tutaj cisy i jałowce. Są też funkie, pstra miodunka czy dąbrówka o fioletowych listkach, a także całe kobierce miękkich mchów. W leśnym ogrodzie, gdy już przekwitną rododendrony, jest niemal wszędzie zielono. Tylko bliżej domu, gdzie dociera więcej słońca, gospodarze stworzyli rabatę kwietną z klematisami. Są też kratki podpierające pnące róże. Ale w odleglejszych częściach ogrodu kwiatów jest niewiele. Z roślin jednorocznych pojawiła się cieniolubna begonia, posadzona na wyniesionej rabacie obłożonej kamieniami – takimi samymi, jakich użyto przy budowie brzegów stawu. W ogrodzie doskonale poczuł się też dziki gatunek - kwitnący na żółto wiesiołek dwuletni (Oenothera biennis), który potraktowano jako roślinę ozdobną. Wiesiołek może rosnąć w dość suchym miejscu, ale potrzebuje dużo światła. Jaskrawo zabarwione kwiaty widać z daleka, nawet o zmroku i co ciekawe otwierają się właśnie pod wieczór, dla nocnych motyli, które są ich zapylaczami. Dlatego Niemcy nazywają wiesiołka „nocną świecą”.
 
Spacerując po tym klimatycznym leśnym ogrodzie, można podziwiać też oryginalne dekoracje. Na przykład oko Horusa, staroegipski symbol odrodzenia i powracania do zdrowia. Są też ozdoby z drewna, wikliny oraz… ogrodowe żarty, jak na przykład krokodyl w stawie.
 
Do państwa Borutów bardzo często przyjeżdżają znajomi, aby – gdy dzień zbliża się ku końcowi – skorzystać z bani. Do kąpieli dodają wywar ze słomy owsianej. Można się w nim kąpać bo pomaga na choroby skórne, ponosi odporność. Taki wywar przygotowuje się z wysuszonych łodyg owsa – najpierw zalewa się je wodą i odstawia na kilka godzin, a potem – całość gotuje około pół godziny. Przecedzony wywar wlewa się do kąpieli. U państwa Borutów naturalna woda zawiera borowinę, więc taka kąpiel to jak sanatorium. Z bani korzystają też by ochłodzić się po skorzystaniu z sauny.
 
Gdy zapada zmrok, pozostaje mi już tylko jedno – poszukać… świetlików świętojańskich. Gospodarze wspomnieli, że można je tu spotkać, a koniec czerwca to najlepszy moment na ich obserwację.
 
 
 
 
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
93%
7%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Cudowny ogród- do którego się wraca, a jak pasuje do właścicieli. Może Pan Jerzy Boruta - rozwinie troszkę o tym kolektorze z otoczaków, lub poda informacje, gdzie można o tym się dowiedzieć - to cudo ekologiczne. Pozdrawiam początkujący ogrodnik.
2017.12.15
~ początkujący ogrodnik.
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Przepiękny ogród. Moim zdaniem jest to jeden z najpiękniejszych ogrodów w historii programu. Gratuluję właścicielom :)
2017.12.15
~ Beti
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Fajnie że gospodarze zdecydowali się pozostawić drzewa, sama chyba nie potrafiłabym sensownie urządzić takiej ''zalesionej'' przestrzeni. Mnogość żyjątek żyjących i odwiedzających ten ogród przybliża go do określenia ''w zgodzie z naturą''. Rododen -raczej flaming nie czapla.
2017.12.15
~ flora
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
chciałabym sie dopytać o szczegóły zbudowania pod domem kolektora kamiennego z otoczaków, które zapewniaja ciepło w domu. Szukam informacji jak zrobić coś takiego, jakie trzeba spełnić warunki, aby to działało
2017.12.15
~ ola
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Odcinek z cyklu "balia dla emerytow"...
2017.12.15
~ Slabo
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Przepiękny kawał "natury".
2017.12.15
~ JA454
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
W zgodzie z naturą postawiono sztuczną czaple w założeniu zmierzającą do stawu:))
2017.12.15
~ Rododen
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Video odcinka jest dostępne od poniedziałku - jeśli jest problem z jego wyświetleniem, proszę sprawdzić, czy nie blokuje go jakaś wtyczka blokująca reklamy (Adblock). Trzeba ją wyłączyć i odświeżyć stronę. Jeśli to nie pomoże, można spróbować obejrzeć video na player.pl :)
2017.12.15
~ redakcja
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Dlaczego nie można obejrzeć tego odcinka???
2017.12.15
~ Mira
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Jezeli natura jest to jasne ze nie nalezy jej wycinac natomiast jak dla mnie - wolę ogrody bardziej uporządkowane i przestrznne
2017.12.15
~ Tom
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Bajka , po prostu bajka.
2017.12.15
~ Benia
Re: Leśny ogród w zgodzie z naturą (odc. 627)
Również zauważyłam tendencję inwestorów do wycinania wszelkiej roślinności zastanej na działce. Ja się wychowałam na skraju lasu. Teraz na mojej działce z uporem maniaka sadzę drzewska, chcę mieć wokół domu swoją namiastkę lasu, którego bardzo mi brakuje. Musiałam usunąć tylko jedną brzozę, która już tam rosła, była uszkodzona i w razie upadku mogła poczynić duże szkody. Wszyscy w domu płakali jak ją ścinali. Moja 3 letnia siostrzenica bardzo lubi się przytulać do brzóz - mała czarownica. Drzewa są super, chronią przed wiatrem, dają mikroklimat i cień w upalne dni, a wiosną koncerty ptaków. Mam kilka sosen, brzóz, akację, które mam nadzieję będą wielkimi drzewami. Trochę klonów - te już szczepione, no inne ozdobne z kwiatów - nie wysokie. I oczywiście ukochany - cedr, żeby mieć trochę Anglii.
2017.12.15
~ Monika

Poprzedni odcinek

Śródziemnomorski ogród w Komorowie odc. 626/HGTV odc. 4

Śródziemnomorski ogród w Komorowie odc. 626/HGTV odc. 4

Komorów to miejsce, gdzie w okresie międzywojennym realizowano koncepcję „miasta-ogrodu”. Teraz z lotu ptaka nadal Komorów przypomina zieloną oazę, w której...

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg