Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Kwiaty późnego lata na Węgrzech (odc. 634)

dodano: 26.03.2017

Odwiedzamy Węgry, okolice Balatonu, obok którego znajduje się termalne jezioro w Heviz, oraz pobliskie miasto Keszthely z neobarokowym pałacem otoczonym parkiem. W otoczeniu oranżerii oglądamy kolekcje hibiskusów i szczęślin - nieznany u nas krzew o pięknie pachnących kwiatach. W muzeum marcepanu rozmawiamy o produkcji tych słodyczy z migdałów uprawianym na Węgrzech.

Drugą część relacji z naszej podróży na Węgry (pierwszą można zobaczyć tutaj: ODCINEK 613), rozpoczynamy od wizyty w mieście Keszthely, położonym nazachodnim brzegu Balatonu. Wizytówką miasta jest przepiękny neobarokowy budynek, który jest też trzecim co do wielkości pałacem Węgier. Dla miłośników ogrodów najciekawszy jest jednak park i otoczenie oranżerii z kolekcjami roślin. Pod koniec lata zwiedzających przyciągają kolorowo kwitnące gatunki, charakterystyczne dla tej pory roku. Ogród i oranżeria są świeżo po przebudowie. W nowym projekcie parku przywrócono styl sprzed 130 lat.
 
Zsolt Hobor, kierownik szklarni pałacu Keszthely opowiedział nam historię tych szklarni. Otóż 130 lat temu szklarnie powstały dzięki właścicielowi majątku, hrabiemu Festeticsowi. Zatrudnił on sławną firmę Gustava Eiffela, która dostarczyła z Paryża nowoczesne, metalowe elementy konstrukcji,wyprodukowane we własnych warsztatach. Było to 130 lat temu. Szklarnie w Keszthelyvsłużyły w tamtych czasach jako szpital dla uprawianych w donicach, egzotycznych roślin, które dekorowały wnętrza pałacu i czasami wymagały regeneracji.
 
Najbardziej charakterystyczne dla tego miejsca są hibisksy. W gruncie rośnie tu wielka ich kolekcja. Na zimę zamiera tylko ich część nadziemna, dlatego grupa ta zaliczana jest do hibiskusów bylinowych (Hibiscus x moscheutos). Te spokrewnione z malwami, okazałe byliny, kwitną od sierpnia do października. Mają niespotykanej wielkości kwiaty, dorastające nawet do 30 cm średnicy. Niestety, trwałość każdego z nich wynosi tylko kilkanaście godzin, dlatego codziennie zbiera się tu przekwitłe kwiaty, by nie szpeciły roślin. Sadzone w ogrodach odmiany są mieszańcami kilku dzikich gatunków z Ameryki Północnej, w tym hibiskusa o czerwonych kwiatach i mocno powcinanych liściach, zwanego Szkarłatną Gwiazdą Teksasu (hibiskus szkarłatny, Hibiscus coccineus)
 
W Polsce na rabatach też spotyka się hibiskusy bylinowe. Sukcesem ich uprawy jest żyzna, dobrze zdrenowana, ale wilgotna gleba. Każdą z tych pięknych odmian da się własnoręcznie rozmnożyć z sadzonek pobranych w czerwcu. Ukorzeniają się dość łatwo w mieszaninie torfu, piasku i ziemi próchnicznej.
Oprócz hibiskusów, wzrok przyciąga kwitnące pod szklarnią drzewko, zupełnie nieznane w polskich ogrodach. To dlatego, że klimat jest tu znacznie łagodniejszy: udają się figi, czarny orzech i właśnie klerodendron. Jego kwiaty pięknie pachną, a z kolei liście – mają bardzo brzydki zapach. Na Węgrzech gatunek ten nazywany jest rośliną losu albo przeznaczenia. Gatunek ma też polską nazwę: szczęślin późny (Clerodendrum trichotomum). Na Węgrzech ten wspaniały krzew bywa sadzony w parkach. W Polsce, jeśli nie okryjemy go na zimę, zwykle zachowuje się jak bylina - zmarznie do granicy śniegu i w końcu lata osiąga najwyżej 1,5 metra wysokości. Ale sadzić go warto, ze względu na pojawiające się od sierpnia do października mocno pachnące kwiaty. Kwitną nawet te rośliny, które zimą zmarzły aż do gruntu!
 
Zapach klerodendronu jest tak silny, że wypełnia całą oranżerię. A w jej wnętrzu kolejne ciekawostki - kwitnąca pasiflora oraz inna grupa hibiskusów. Tym razem jest to kolekcja ciepłolubnego gatunku zwanego różą chińską (Hibiscus rosa-sinensis). Pojedyncze kwiaty pojawiają się na jeden dzień, po czym zwijają się i opadają. Każda z odmian zachwyca kolorem, misternym rysunkiem na płatkach i charakterystyczną szyjką zakończoną słupkiem i pręcikami.
Co ciekawe, zastosowano tu dwa nowoczesne sposoby ogrzewania szklarni. Przede wszystkim wykorzystuje się energię geotermalną. Ciepło uzyskiwane jest dzięki pionowym odwiertom, wykonanym na głębokość 50 metrów pod powierzchnią trawnika, które sięgają do naturalnie gorących wód podziemnych. Czyli gorąca woda spod ziemi ogrzewa system rur rozprowadzonych w oranżerii. Niestety, duże przeszklenia powodują ubytki energii i zimą zdarza się, że ta pompa ciepła nie wystarcza. Kiedy na zewnątrz jest mróz, dodatkowo włącza się piec gazowy, który nagrzewa powietrze i jest ono wdmuchiwane do szklarni.
 
Obok oranżerii znajduje się zespół trzech mniejszych szklarni. W najwyższej trzeba przeciskać się przez gęstwinę roślin. Po obu stronach wąskiego przejścia uprawiane są storczyki i bromelie. W innym miejscu zgromadzone są gatunki mięsożerne, na przykład dzbaneczniki. Liść owadożernej muchołówki, uczulony na ruch, zamyka klapki z długimi ząbkami. W pozostałych budynkach wspaniale prezentuje się kolekcja kaktusów i innych sukulentów, to około 800 gatunków i odmian. Obecny kierownik szklarni, wybitny kolekcjoner tej grupy roślin, zbierał je od 40 lat i po remoncie oranżerii podarował je pałacowi w Keszthely.
 
Wejścia do wszystkich szklarni są ustawione są na osi wschód-zachód. Co ciekawe, szklarnie zostały mądrze zaprojektowane, żeby zimą, kiedy słońce wznosi się dosyć nisko nad horyzontem, docierało ono do wszystkich trzech budynków. Najwyższa szklarnia jest najdalej, najniższa z przodu (czyli od południa) i żadna sąsiedniej nie zasłania.
 
Jako atrakcję dla zwiedzających zaaranżowano także ogród sukulentów: pagórek porośnięty między innymi agawami i kilkoma gatunkami kolczastych opuncji. Gdyby nie widok pałacu za murem, można by się poczuć jak na meksykańskiej pustyni.
Pod ciepłym kamiennym murem dojrzewają owoce figi, która przybrała tu postać szerokiego krzewu. W klimacie Węgier, figa (figowiec pospolity Ficus carica) zrzuca liście na zimę. Co ciekawe, w dużo cieplejszych krajach drzewka te cały rok są zielone. Także wrażliwa na niską temperaturę trawa pampasowa czuje się tutaj dobrze i wypuszcza w końcu lata srebrzystoróżowy kwiatostan.
 
Klimat jest tu sprzyjający: bez problemu zimują opuncje i juki,. Natomiast agawy otaczane są konstrukcją z rurek i przykrywane na zimę trójwarstwową folią; dodatkowo na ziemi rozciągane są elektryczne kable. Gdy temperatura spada poniżej –5 stopni C, włącza się tam ogrzewanie. Na szczęście dla roślin w ostatnich latach klimat wyraźnie się ocieplił, złagodniały zimy i w związku z tym temperatura nie spada poniżej minus 12 stopni.
 
W ogrodzie pokazowym jest też miejsce dla zwierząt. To atrakcja dla turystów. Ptaszarnię otwarto w tym sezonie, a ponieważ zostało jeszcze sporo miejsca, będziemy jeszcze rozbudowana i pojawi się więcej ciekawych gatunków zwierząt. Ptaki mają tu doskonałe warunki, część dnia spędzają na trawiastej nawierzchni, część w oczku wodnym, tak jak ta para łabędzi czarnoszyich. Brzegiem jeziorka spacerują długonogie magelanki, z rodziny kaczkowatych, o ciekawym poprzecznie prążkowanym upierzeniu. Egzotyczny łabędź czarny, pochodzący z Australii, założył nawet gniazdo i spodziewa się potomstwa.
 
Zaciszny teren otaczający szklarnie to tylko niewielki fragment 42-hektarowego parku. Jego front zdobi efektowna fontanna. Istvan Nemes, kierownik działu ogrodniczego pałacu Keszthely opowiedział nam o najstarszym drzewie w parku: ma ono 475 lat, jest to dąb szypułkowy (Quercus robur).
 
Warto wiedzieć, że w tym miejscu, jakieś 600 lat temu stał dwór, potem pałac, jednak dopiero w końcu XVIII wieku zyskał on obecny wygląd. Przez kilkaset lat stał się on posiadłością rodziny Festeticsów, której wybitnych przedstawicieli uhonorowano pomnikami. Ważnym wydarzeniem w historii tej miejscowości był ślub hrabiego Festeticsa ze Szkotką, Mary Douglas-Hamilton, która zajęła się przebudową pałacu i jego otoczenia. To dzięki niej projekt parku wykonał angielski architekt krajobrazu Henry Milner. Zachowały się jego plany, według których przeprowadzano ostatnie zmiany w parku.
 
Trzeba wspomnieć, że były to czasy wiktoriańskie i wielka moda na wprowadzanie do ogrodów egzotycznych roślin, między innymi przywożonych z Chin. W ten sposób trafił tu miłorząb japoński (Gingko biloba), którego piękny pokrój można podziwiać z boku pałacu. Podobne pochodzenie mają dwa bardzo stare okazy sofory chińskiej (perełkowiec ‘Pendula’, Sophora japonica), zwanej perełkowcem, posadzone po obu stronach wejścia. Odmiana ‘Pendula’ ma formę płaczącą i sprowadził ją ponad 160 lat temu, z Chin do Europy, łowca ciekawych roślin Robert Fortune.
 
Po przejściu przez bramę dochodzimy do drugiej części ogrodu francuskiego otaczającego pałac. Na typowo barokowych, w postaci roślinnego haftu, posadzono kompozycje z jednorocznych roślin: szałwi omączonej, kanny i żeniszka. Fioletowe i czerwone kwiaty harmonizują z okruchami rudej cegły, które są tłem dla fantazyjnych wzorów. Styl barokowych rabat charakteryzuje się geometrycznymi wzorami. Za pałacem mają one kształt dwóch ćwierci koła, a przecinające je ścieżki promieniście wychodzą z kolistej fontanny i zakończone są kwietnikami. Ogród w stylu barokowym ma oszałamiać urodą i być dowodem na panowanie człowieka nad światem przyrody.
 
W dalszej odległości od pałacu rozpoczyna się park w stylu krajobrazowym, z miękkimi liniami ścieżek i stawami. Zachętą dla turystów są liczne ławki, romantyczny mostek, czy grota z kaskadą.
 
Prace nad rekonstrukcją parku rozpoczęły się dwa lata temu i są na ukończeniu. Przed 130 laty nie było takich technicznych rozwiązań jak obecnie, więc stare projekty wzbogacono o system automatycznego nawadniania, a fontannę, która jest napędzana pompą elektryczną, można włączyć i wyłączyć sygnałem z telefonu komórkowego. Dlatego w dziale ogrodniczym pracuje zaledwie osiem osób, które pielęgnując ogród mają do dyspozycji bogaty zestaw maszyn, jak na przykład kosiarki traktorowe. Teren z tyłu pałacu jest już całkowicie dopracowany. Natomiast z przodu jeszcze zostało trochę do zrobienia.
 
Po wizycie w parku, turyści często zaglądają do znajdującego się obok pałacu Muzeum Marcepanu. Spotykamy tu Bożenę Balogh, tłumaczkę i właścicielkę biura podróży. Rozmowa z tłumaczką to okazja, by napić się lemoniady z kwiatów bzu czarnego – tradycyjnego napoju Węgrów. Jak ją przygotować? Wystarczy zebrać kwiaty czarnego bzu, zalewa się je wodą, dodaje cukier i cytrynę i po 2 tygodniach lemoniada jest gotowa.
 
Wszędzie tu można też spotkać orzechy, wiele dróg obsadzonych jest orzechami. Węgrzy wykorzystują te smaczne orzechy na wiele różnych sposobów. Popularne są też migdały – pojawiły się na większą skalę, gdy choroby wyniszczyły plantacje winorośli – bo oba gatunki mają podobne wymagania. Zmielone migdały w połączeniu z cukrem pudrem i odrobiną wody tworzą masę marcepanową, z której powstają smaczne słodycze. Służy ona również do tworzenia przeróżnych dekoracji. Takie właśnie dzieła można obejrzeć we wnętrzu tego małego muzeum. Jest tu nawet marcepanowa makieta pałacu Festeticsów
 
Są dwa sposoby przygotowywania marcepana. W pierwszym bierze się ćwierć szklanki wody, podgrzewa się ją, by zrobić syrop, potem dodaje się kolejne 10 dag cukru pudru i 20 dag mielonych migdałów Powstaje masa, którą można formować.
Druga opcja jest taka, by do 30 dag cukru pudru i 30 dag mielonych migdałów dodać białka z 2 jajek.
 
Z miasteczka Keszthelydroga wiedzie do pobliskiego uzdrowiska Heviz. 130 lat temu rodzina Festeticsówzagospodarowała nie tylko przypałacowy park, ale i okoliczne tereny swego majątku. Drogi obsadzono cypryśnikami błotnymi. Egzotyczne gatunki drzew rosną też wokół sławnego jeziora termalnego w Heviz, z jedyną w Europie kolekcją tropikalnych lilii wodnych.
 
W pobliżu uzdrowiska we wsi Egregy, odwiedzamy nowoczesny park, ale o starożytnych korzeniach. Odkryte przypadkowo ruiny rzymskie, aby mogły stać się wizytówką okolicy, potrzebują przemyślanej ekspozycji. Drobne przedmioty wykopane z ziemi są gromadzone w budynku muzeum, zaś ruiny otoczono ogrodem. Antycznym akcentem jest tu współczesna rzeźba psa Cerbera. Późnym latem magnesem, który przyciąga turystów są obsypane kwiatami rośliny. Pod koniec lata efektownie wygląda na przykład kwitnąca na fioletowo barbula klandońska (Caryopteris x clandonensis). Występuje ona też w polskich ogrodach, ale rzadko jest tak okazała – a zimą nie toleruje mokrej gleby i może w takich warunkach zamierać. Ta urocza krzewinka kwitnie od końca sierpnia aż do października. Ma kilka odmian, między innymi złotolistną 'Worcester Gold'.
 
W ogrodzie warto obejrzeć też rabaty z roślinami przyprawowymi, opatrzone barwnymi tablicami. Przy placu zabaw dla dzieci z daleka rzucają się w oczy wysokie krzewy z okazałymi kwiatami. To kolejny hibiskus, który możemy spotkać na Węgrzech niemal w każdym ogrodzie i parku. Tym razem są to krzewy hibiskusa znanego u nas jako ketmia syryjska (Hibiskus syriacus), które kwitną od lipca do października i mają wiele odmian.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
80%
20%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Brak komentarzy na forum.

Poprzedni odcinek

Krajobrazowy ogród pod Płockiem (odc. 633)

Krajobrazowy ogród pod Płockiem (odc. 633)

Odwiedzamy ogród w stylu krajobrazowym, który należy do Jadwigi i Sławomira Tyców. Całość to efekt ogromnej wyobraźni pana Sławomira, który wymyślił swój...

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Opryski na mączliki

Opryski na mączliki

Jak ochronić róże przed mączlikami?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg