Staw, olchy i bukszpanowe partery odc. 641/HGTV odc. 19
dodano: 14.05.2017
Nieopodal Grudziądza, w dolinie Wisły, znajduje się niewielka miejscowość Biały Bór. Otaczają ją lasy, a dawne zakola rzeki tworzą wydmy i małe jeziora. Teren pocięty jest drobnymi strumieniami i prawie na każdym podwórzu znajduje się staw, gdyż w zagłębieniach łatwo gromadzi się tu woda. Teren jest pięknie ukształtowany.
Staw, olchy i bukszpanowe partery odc. 641/HGTV odc. 19
Państwo Grażyna i Maciej Chmielewscy gospodarują na tym terenie od 10 lat. Obydwoje pracują w pobliskim Grudziądzu, a na ogród starają się poświęcić każdą wolną chwilę. To właśnie tu swoje pierwsze kroki jako architekt krajobrazu stawiał syn gospodarzy, Artur Chmielewski. Teraz przyznaje, że wiele się tu nauczył, ogród był sporym wyzwaniem.
 
Cała działka podzielona jest na część gospodarczą i właściwy ogród. Jego powierzchnia to 3000 m kw. Do domu prowadzi prosty pojazd i ścieżka, rozdzielone rabatą. Dalej znajduje się duży trawnik z kolistymi klombami, a od zachodniej strony niewielki składzik. Od linii budynków zaczyna się ponad 3-metrowa skarpa, która łagodnie zbiega do samej granicy działki. Centralnym punktem kompozycji jest trawiaste koło otoczone pasem roślin i ścieżką. Obok znajduje się zadaszony basen i domek gospodarczy. Z efektownego ronda wypływa w dół nieregularna rabata w kształcie długiego języka, obsadzona krzewami i bylinami.Po drugiej stronie znajdują się partery bukszpanowe, niewielki warzywnik i kilka drzew owocowych. W niższej części ogrodu największe wrażenie robi 150-metrowy staw, nad którym górują kępy olchy czarnej. Ich kępy rosną swobodnie na trawniku, a podsadzone są czerwonymi tulipanami, a w lecie - hostami. W narożniku są jeszcze wędzarnia i domek ogrodnika.
 
Pan Maciej opowiada historię stawu: powstał trochę dla przyjemności, a trochę – z konieczności. 1/3 działki była dość podmokła i ekipa budowlana doradziła, by wykopać staw – podobnie jest u sąsiadów. Przy brzegu jest płytko, a na środku – nawet 3 metry głębokości, a w stawie są ryby. Jest też trochę roślin: grążele, tatarak, irysy kaukaskie…
 
Latem widać urodę otaczających staw bylin.Wówczas jego brzegi porośnięte są funkiami o białoobrzeżonych liściach. Sąsiadują z nimi języczki pomarańczowe, które zakwitają w drugiej połowie sierpnia. Część tafli wody zajmują liście grążeli. Nie są one przysmakiem ryb, dlatego ocalały. Zbiornik jest mocno zarybiony, o czym można się przekonać rzucając porcję pokarmu. Także tu trafia część deszczówki z dachu.
 
Obecność dużej ilości ryb powoduje, że nie łatwo utrzymać czystość w stawie. Przy pracach z tym związanych pomaga rodzicom Artur. Stosuje preparat biologiczny, który zawiera specjalnie wyselekcjonowane mikroorganizmy.
 
Na tym podmokłym terenie brakuje powietrza w glebie i niewiele roślin może tu swobodnie rosnąć. Tulipany nie lubią takich warunków, ale co roku jesienią sadzone są nowe cebule. Dobrze natomiast czuje się tu wierzba i olcha czarna (Alnus glutinosa). Kiedy zdarzy się sezon z nadmiarem opadów, ich korzenie potrafią stać w wodzie. Powietrze dociera do nich dzięki wyjątkowej budowie - w każdym korzeniu znajdują się kanaliki mające połączenie z tlenem atmosferycznym. Ponadto podziemne organy olchy mają zdolność użyźniania gleby. W naroślach na korzeniach żyją bakterie – promieniowce, przyswajające azot z powietrza. Dzięki temu wzbogacają podłoże w dostępne formy tego pierwiastka.
 
W otoczeniu stawu doskonale daje sobie radę także dereń biały odmiany ‘Elegantissima’ (Corus alba). Zanim jeszcze okryje się listowiem, zwracają uwagę jego wyprostowane, czerwone pędy. Przestrzeń przy samym pniu drzew pokrywa barwinek pospolity (Vinca minor). Ta zimozielona krzewinka jest naszym rodzimym gatunkiem. Wiosną urody dodają jej niebieskoliliowe kwiaty w kształcie wiatraczków. Płożące pędy i liście barwinka są na tyle zwarte, że nie przedostają się tu żadne chwasty.

W drugiej połowie kwietnia i w maju, w najwilgotniejszych miejscach pojawiają się kaczeńce błotne, jednak nie całkiem zwyczajne, a odmiana 'Multiplex' (Caltha palustris) – o pełnych kwiatach. Warto pamiętać, że po zerwaniu rośliny nie można dotykać rękami do oczu, a preparaty z kaczeńca służą do walki z chorobami wątroby i na okłady przy trudno gojące się rany.
 
Warto się przyjrzeć trawnikom. Choć z daleka wyglądają jak starannie przystrzyżone jednogatunkowe murawy, to okazuje się, że w dużej mierze składają się one z roślin dwuliściennych. To celowy zbieg gospodarzy, dzięki któremu nie ma łysych placów w miejscach, gdzie nie radzą sobie trawy. Dodatkowo dosiewają tu specjalną mieszankę z miniaturową odmianą koniczyny białej. Można spotkać tu jeszcze bluszczyka kurdybanka (Glechoma hederacea), który sam rozprzestrzenił się po ogrodzie. Jego zimotrwałe, karbowane listki świetnie wtapiają się w trawnik i radzą sobie z częstym koszeniem. Ciekawostką jest to, że za jego migrację w dużej mierze odpowiedzialne są mrówki, które przenoszą nasiona.

Przed domem rozciąga się rabat z wzorem utworzonym przez nisko przycięte bukszpanowe obwódki. Kiedyś w środku rosły warzywa, truskawki, poziomki, jednak korzenie bukszpanu rozrastały się bardzo mocno i pozbawiały warzyw składników odżywczych. Teraz bukszpanowe obwódki wypełnione są bylinami, wiosną ich ozdobą jest piękny pierwiosnek lekarski o żółtych kwiatach. Natomiast w pełni sezonu – w czerwcu, miejsce to, razem z sąsiadującą rabatą, jest sercem ogrodu. Z wyniesionego tarasu widać cały roślinny układ z centralnie posadzonym wiązem drobnolistnym odmiany 'Geisha' (Ulmus parvifolia). Pod nim można podziwiać liliowce o żółtych kwiatach oraz czerwone kwiatostany tawułki Arendsa. Są tu także białe róże, a dalej kosodrzewina i poduchy kwitnącej macierzanki, która wplątuje się w płożący jałowiec. Natomiast na rabacie bliżej domu, w otoczeniu kamiennego murka, króluje szałwia omszona.
 
W górnej części ogrodu jest sucho i potrzebne jest tu podlewanie. Przód ogrodu to fragment piaszczystej wydmy i woda tutaj wręcz znika w podłożu. Dlatego pani Grażyna postanowiła stworzyć jej dodatkowy rezerwuar. Zamówiła przez Internet pojemnik do zbierania deszczówki o pojemności 360 litrów. Montażem zbiornika zajął się jej syn. Tego typu zbiornik wykonany jest z tworzywa, dzięki czemu jest dosyć lekki. Po ustawieniu na podstawie wycina się w nim otwór przy pomocy załączonego wiertła z otwornicą. Podobny otwór trzeba zrobić na odpowiedniej wysokości w rynnie. Całość łączy się elastycznym przewodem zakończonym gumowym zbieraczem, który montuje się w rynnie. Po podłączeniu beczki pozostaje jeszcze przykręcić na odpowiedniej wysokości kran i można już zbierać wodę do podlewania ogrodu.
 
W przesmyku pomiędzy domem a składzikiem znajduje się kolekcja rojników. Miejsce to jest słoneczne ale przewiewne. Rośliny te kochają słońce i wytrzymują długie tygodnie bez podlewania, ale jako rośliny górskie, źle znoszą zastoiny powietrza. Rojniki zadowalają się bardzo ubogą glebą. Ważne jest natomiast staranne odchwaszczanie rabaty, bo nie znoszą one konkurencji mchów i traw. Ciekawostką jest to, że sok z liści rojnika łagodzi obrzęk po ugryzieniu osy, a same listki można dodać do napoju osłodzonego na przykład miodem.
 
W sklepach ogrodniczych rojniki sprzedawane są często jako mieszanka i często trudno odgadnąć jaki to gatunek i odmiana. Pani Grażyna jest dumna z dwóch ciekawych roślin - rojnika pajęczynowatego ‘Tomentosum’ (Sempervivum arachnoideum) i ciemnokarminowego rojnika ‘Rubicundum’ (Sempervivum). Pani Grażyna lubi też begonie i pelargonie, więc wiosną sadzi ich całkiem sporo: tym razem wygrała m.in. pelargonie angielskie, a także – ciekawe odmiany bakopy o różowych i fioletowych kwiatach.
 
Warto tu zwrócić uwagę na nawierzchnię z łupka szarogłazowego. Dobrze położone kamienie tworzą równą płaszczyznę, żeby była wygodna do chodzenia. Jak jest zbudowana? Pod budowę ścieżki Artur wykonał koryto głębokie na 20 cm. Na dnie ułożył włókninę i jako drenaż wsypał warstwę grubego tłucznia. Po zagęszczeniu wylał na nim warstwę zaprawy cementowej i wtopił w nią siatkę zbrojeniową. Na świeżą zaprawę układał po kolei kamienne płyty i wyrównywał je z podłożem.
 
Warto jeszcze zajrzeć do wędzarni gospodarza. Wędzi on ryby na ciepło, wykorzystując do tego celu głównie dąb, a także nieco olchy i drzewek owocowych. Z wędzarni korzysta tylko kilka razy do roku, ale ma wtedy pewność, co poda na stół.
 
Na rabacie przed domem kończą się pomału prace związane z przebudową ogrodu. Pracownicy Artura wyjmują z ziemi wszystkie byliny i układają na wcześniej przygotowanych matach. Usuwają również krzewy żółtej odmiany tui i jałowce płożące, które nadmiernie rozrosły się i zaczynały zasłaniać podjazd. Posadzą je w innej części ogrodu. Uwolnione od roślin miejsca uzupełniają nowymi nabytkami: azaliami i różami. Uwagę zwraca też ciekawa ściółka zaplanowana przy różach: to węgiel brunatny. Nie zakwasza podłoża i ma piękny kolor. Sadząc rośliny, gospodyni od razu sprawdza, czy na młodziutkich, miękkich jeszcze pędach róż nie pojawiają się szkodniki, np. mączliki. Masowe występowanie tego szkodnika szybko prowadzi do żółknięcia całych liści, a ostatecznie do ich zasychania i opadania.
 
Inne szkodniki, mszyce, na różach zawsze występują w licznych koloniach. Uszkadzają liście, pąki kwiatowe oraz młode pędy. Owady te wydzielają także lepką rosę miodową, na której często pojawiają się czarne grzyby sadzakowe – szpecą one roślinę, utrudniając jej jednocześnie proces fotosyntezy.
 
Warto przyjrzeć się też przedogródkowi. Jego kompozycja oparta jest na 3 klombach ze strzelistymi iglakami. Poniżej rosną krzewy i liczne byliny, np. dzwonek karpacki. Jego niebieska barwa kontrastuje z żółtymi berberysami i tawułkami. Na sąsiedniej rabacie podobnym akcentem jest lawenda. Na klombach są też jukki i jeżówki.