Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród "Królowej Ludwiki" (odc. 652/ HGTV odc. 30)

dodano: 17.09.2017

Oto niezwykły ogród - kwiatowa oaza pośród pól. W okolicy niewiele jest ogrodów, ale ten - kipi kolorami i przyciąga zwierzęta. Nie bez powodu jego właścicielka otrzymała przydomek "Królowa Ludwika".

Pani Ludwika Wasela ze wsi Kucharki niedaleko Gołuchowa w Wielkopolsce gospodaruje na swoje działce wraz z mężem – panem Januszem – już od 30 lat. Okolica w której mieszkają słynie z produkcji ziemniaków i kukurydzy. Niewiele jest tu ogrodów, gdyż większość dobrych gruntów wykorzystywana jest na uprawy rolne. Dlatego ogrodnicza pasja pani Ludwiki wzbudza podziw wielu sąsiadów. Jej kompozycje kwiatowe stały się wręcz znakiem rozpoznawczym ten niewielkiej miejscowości.
 
Dla pani Ludwiki przygoda z takim ozdobnym ogrodem zaczęła się 8 lat temu, gdy przeszła na emeryturę. Dawniej było tu gospodarstwo rolne, a za domem – miejsce do składowania np. narzędzi. Było też kilka drzew owocowych, które stały się osnową nowego ogrodu. Obecność starych drzew owocowych nie przeszkadza w tworzeniu bylinowych rabat. Znajdują się tu zarówno słoneczne jak i cieniste stanowiska. Jabłonie, śliwy, brzoskwinie i czereśnie mają ażurowe, niezbyt zwarte korony. Dzięki temu do podszycia dociera spora ilość promieni słonecznych. Zawsze znajdzie się tu miejsce dla roślin wymagających pełnego nasłonecznienia. Jednocześnie w upalne, gorące dni gałęzie osłaniają założone pod drzewami rabaty.
 
Taki ogród jest bardzo pracochłonny: wymaga regularnego odchwaszczania, przycinania… Latem pani Ludwika spędza na pracy w nim całe dnie. Ogród pani Ludwiki stanowi fragment siedliska pośród otaczających je pól i zajmuje około 3 tys m kw. Pierwszą część zajmuje podwórze z domem i podjazdem. Są tu jeszcze pomieszczenia gospodarcze, szklarenka i altana. Całość zamyka stodoła, przy której jest przejście do właściwego ogrodu. Tutaj znajduje się zespół rabat bylinowych umiejscowionych pod koronami drzew, a po przeciwnej stronie duży staw otoczony wysokimi skarpami. Na końcu działki widać jeszcze warzywnik i niewielką szkółkę roślin zwana poczekalnią.
 
Niektóre rabaty mają swoje nazwy: jest rabata żółta, niebieska, biała czy z floksami. A gospodyni ciągle mało i ciągle dosadza rośliny, by stale coś kwitło. Jednym z najciekawszych zakątków jest biała kompozycja, która pięknie rysuje się na tle drewnianej ściany stodoły. Tu na pierwszy plan wychodzą wysokie kwiatostany galtonii białawej (Galtonia candicans). Zakwitają w środku lata, czyli wtedy, kiedy większość innych roślin cebulowych kwitnienie dawno ma już za sobą. Na zimę pani Ludwika wykopuje cebule galtonii i przechowuje je w piwnicy. Poniżej znajduje się szeroko rozrośnięta kępa przetacznika kłosowego White Jolanda’ (Veronica longifolia), który kwitnie w tym miejscu już od kilku tygodni.

Po przeciwległej stronie znajduje się rabata, na której gospodyni posadziła niskie byliny i rośliny cebulowe, dzięki czemu nie jest przysłonięty widok na dalszą część ogrodu. W lipcu i sierpniu dużą ozdobą jest tu kwitnący czosnek (Allium tanguticum) odmiany ‘Summer Beauty’. Ich kuliste kwiatostany o delikatnym różowym kolorze zwabiają pszczoły i motyle. Kompozycje uzupełniają dalie pomponowe w podobnej tonacji różu. W pięknej różowej rabacie rozsiały się też mocno słoneczniczki i choć nie pasowały do pierwotnej koncepcji gospodyni – zostały na razie w tym miejscu.
 
A jak w ogóle powstawały rabaty pani Ludwiki? Najpierw zdejmowała darń, potem przekopywała glebę na głębokość 2 szpadli, a potem mieszała ją z kompostem. Gospodyni podkreśla też, że nigdy nie kupuje jednej rośliny w danym kolorze. Gospodyni podkreśla też, że nigdy nie kupuje jednej rośliny w danym kolorze – bo taka wygląda jak zagubiona. Aby był efekt, roślin musi być kilka. Ważne też, by rośliny mniej więcej razem kwitły i całość dawała wspaniały efekt.
 
Pani Ludwika miesza też rośliny jednoroczne z bylinami. Dlatego rosną tu aksamitki o jaskrawo żółtym kolorze oraz rzadko spotykany fygelius (Phygelius aequalis). Ten niewysoki krzew afrykański czasami potrafi przezimować w gruncie, ale gospodyni postanowiła nie ryzykować i jesienią chowa go do piwnicy. Główną ozdobą tego gatunku są grona zwisających, rurkowatych kwiatów, a istotną rzeczą w ich uprawie jest przygotowanie drenażu pod warstwą żyznej ziemi.
 
Kompozycje bylinowe uzupełniają również krzewy i niewysokie szczepione drzewka. Jest też ciepłolubny gatunek drzewa - to paulownia omszona (Paulownia tomentosa), która w Polsce regularnie przemarza i co roku wydaje długie 3-4 metrowe pędy. Jej główną ozdobą są ogromne, sercowate liście, osadzone na dochodzących do 40 cm długości ogonkach.
 
Urokliwym miejscem w ogrodzie jest też zbiornik wodny z altaną i drewnianym pomostem. Ma 12x6 metrów i wykonano go 15 lat temu. Staw założył mąż pani Ludwiki, który chciał po prostu wędkować. Kiedyś były tu karpie, teraz mieszkają w nim już tylko karasie.
 
Zbiornik wodny zwabia zwierzęta - jeże, zaskrońce, żaby i ropuchy, które przychodzą tu nawet z dużej odległości. Najbliższy większy akwen znajduje się kilkanaście kilometrów stąd, a wokół ciągną się ogromne rolnicze uprawy. Dlatego ogród jest prawdziwą oazą pośród pól. Woda zmienia też mikroklimat na działce. Latem w upalne dni ze zbiornika może wyparować nawet kilkaset litrów wody. Dla gospodarzy to duży problem, gdyż muszą uzupełniać stan wody z wodociągu. Na szczęście wysokie skarpy zatrzymują wiatr, dzięki czemu nie zwiększa się parowanie zbiornika.
 
Dookoła rosną iglaki, ale też inne rośliny, np. lepiężnik różowy (Petasites hybridus), który okazał się bardzo ekspansywnym gatunkiem. Mocno się już rozrósł, a towarzyszy mu równie ekspansywny… bambus, którego ciężko utrzymać w ryzach na wysokich, stromych brzegach. Nad stawem można zobaczyć jaskółki, które potrafią zaczerpnąć wody w locie, ale dla większości ptaków zbiornik jest niedostępny. Trudno im znaleźć miejsce do zatrzymania się i napicia na jego stromych brzegach. Z myślą o ptakach, ale też innych zwierzętach, pani Ludwika zbudowała w kilku miejscach ogrodu poidełka. To zwykłe zagłębienia uszczelnione folią i wyłożone kamieniami. Każdy poranek w ogrodzie gospodyni zaczyna od przyniesienia świeżej wody i uzupełnienia ich zawartości. Z tak przygotowanych poidełek, korzystają też chętnie owady. Są też miejsca z wyłożonymi owocami, na których ucztują muchy, ale przede wszystkim – pszczoły. Zaglądają tu też motyle. Owoce są rozsypane specjalnie w pobliżu różowej rabaty. Rosną na niej w dużej ilości rośliny atrakcyjne dla owadów. Na przykład różne odmiany jeżówki purpurowej (Echinacea purpurea). Od czerwca aż do października jej kwiaty wabią motyle i pszczoły. Sąsiaduje z nią równie pożyteczna dla owadów pysznogłówka dwoista (Monarda didyma) oraz pysznogłówka cytrynowa (Monarda citriodora), której kwiaty są zebrane w wielopiętrowe kwiatostany. Pysznogłówka bywa nazywana także bergamotką z powodu zapachu liści i kwiatów, przypominających cytrusowy aromat skórki tych owoców.
 
Nieco dalej rośnie piękny okaz zatrwianu szerokolistnego ‘Violetta’ (Limonium latifolium). Jego każdy pęd to wielki bukiet. Na jego wiechowatych kwiatostanach późnym latem pojawiają się setki drobnych, liliowych kwiatów, których nieprzyjemny dla ludzi zapach zwabia specjalną grupę owadzich amatorów. Na zakończeniu tej rabaty rośnie jeszcze budleja (Buddleja davidii), zwana popularnie motylim krzewem. Na pachnących kwiatach budlei przysiadają liczne motyle, które żywią się słodkim nektarem.

Kolejne miejsce rzuca się w oczy, choć jest nieco ukryte: to „przedszkole” dla owadów. Gospodyni wyszukuje słomiane ozdoby, zabawki, np. misie i mówi sobie, że są to zabawki dla owadów. Są tu też duże płaty kory. Ściana z domkami dla owadów ma dobrą lokalizację w nasłonecznionych, ciepłym miejscu, osłoniętym od wiatru i opadów. W pobliżu jest też zbiornik wodny i poidełka. Gospodyni udało się zaobserwować dzikie pszczoły i trzmiele.

Ścianka to nie jedyny tego typu obiekt w ogrodzie. Bliżej ogrodzenia jest jeszcze hotelik. Tu trzeba było zamknąć całość siatką, gdyż do domków dobierały się dzikie zwierzęta, dla których zimujące owady były przysmakiem. Gospodyni przygotowuje też, jako domki dla owadów, kule z pędów winobluszczu. Duże, o średnicy kilkunastu centymetrów, umieszcza w cienistych miejscach pod drzewami, natomiast na gałęziach zawiesza mniejsze kulki. W nich także gnieżdżą się kolonie owadów.
 
Niestety, pomimo miłości do owadów, czasem pani Ludwika stosuje środki ochrony roślin, trzeba opryskać brzoskwinie czy śliwy. Grusze chorują na rdzę, ale to typowe dla miejsc, gdzie w sąsiedztwie grusz rosną jałowce sabińskie, które są żywicielem pośrednim choroby. Gospodyni widzi jednak, że ogólnie ogród jest zdrowy i panuje w nim równowaga biologiczna.
 
Domki dla owadów to nie jedyne dekoracje w ogrodzie. Z elastycznych pędów winobluszczu pani Ludwika tworzy kule, stożki i talerze czy też wieńce, które w różnych miejscach ogrodu. Materiału nie brakuje, gdyż pnącze to wspięło się na cały dach stodoły i pobliską bramę. Co roku usuwa się dużą liczbę jego pędów.
 
W cienistych zakątkach wspaniale sprawdzają się mchy i paprocie. Gospodyni bardzo je lubi i mech rozmnożyła też sama, przynosząc jego kępki z innych miejsc w ogrodzie. Kompozycję z paprociami uzupełniają delikatne białe cyklameny. W tym wilgotnym, cienistym zakątku doskonale sobie radzą. Natomiast w zagłębieniach starych pni, gdzie jest dużo mniej wilgoci, rosną rojniki. Całość ma imitować cieniste poszycie lasu. Niestety tu gleba jest piaszczysta, ale pani Ludwika ma ogromną ilość kompostu i każdą roślinę może nim obficie zasilić. No a leśna rabata wymaga jeszcze sporo wilgoci.
 
Są też miejsca, gdzie pani Ludwika tworzy miniaturowe ogródki. Na przykład w mocno nasłonecznionym miejscu, pomiędzy starymi kaflami z pieca, posadziła kolekcję rojników. Jako podłoża użyła przepuszczalnej ziemi zmieszanej z drobno pokruszonymi ceramicznymi doniczkami. Podobne ogrodowe drobiazgi możemy odkryć pod pergolą nad stawem. Tu rojniki zagospodarowały stare ogrodowe buty i niewielką donicę na stole. W ogrodzie znalazło się też miejsce, z którego pozyskuje się świeże warzywa do domu. Niewielki zakątek znajduje się za sadem, przy ogrodzeniu.
 
Najstarsza rabata ma obrzeże drewniane, a kolejne – z gotowych elementów służących jako betonowe podmurówki ogrodzeniowe. W warzywniku odkryliśmy malinotruskawkę, czyli malinę ponętną (Rubus illecebrosus) – to nowość i gospodyni jeszcze jej nie testowała.
 
Przy podniesionych rabatach ustawiono beczki, w których nagrzewa się woda do podlewania. A z warzywnikiem sąsiaduje jeszcze jedno ciekawe miejsce: poczekalnia dla roślin. Rośnie tu na przykład len trwały (Linum perenne), który sam się rozsiewa gdzie chce i gospodyni przynosi go właśnie tu. Roślina czeka do momentu, gdy w ogrodzie wypadną jakieś starsze egzemplarze i uzupełni braki. Tu jest też szkółka liliowców.

Warto odwiedzić ogród pani Ludwiki w końcu lata. Wtedy na rabatach, za sprawą wysokich rudbekii, dzielżanów i słoneczniczków, dominuje kolor żółty i pomarańczowy. Gospodyni cieszy się widokiem kwitnących zimowitów. Ich pojawienie się oznacza już schyłek lata i początek jesieni. Również trawy ozdobne wyglądają teraz najokazalej. W ogrodzie rosną wysokie miskanty i ozdobne proso, a dalej niskie turzyce i imperata ‘Red Baron’ o charakterystycznych czerwonych liściach. Pani Ludwika dumna jest z dwóch ciekawostek. Jedna z nich to kolczasta bylina o łacińskiej nazwie Berkheya purpurea. Należy do rodziny astrowatych i pochodzi z górskich rejonów Afryki Południowej. Latem pojawiają się pędy kwiatostanowe zakończone kolczastymi pąkami. Kwiaty o średnicy ok. 8 cm mają bladoliliowe płatki oraz koszyczek ciemniejszych rurkowatych kwiatów. W ogrodzie pani Ludwiki roślina jest dopiero pierwszy sezon i trzeba ją będzie dobrze zabezpieczyć przed mrozem, nie wiadomo jednak czy przezimuje.Kolejną ciekawostką jest żółwik ukośny ‘Rosea’ (Chelone obliqua). To bylina niemal bezobsługowa i rośnie w tym miejscu od samego początku. Jest mrozoodporna i odporna na choroby. Kwitnie dość długo, późnym latem.
 
Ogród pod koronami drzew ma też swoje minusy. Co roku opadają dziesiątki owoców, które trzeba dokładnie wyzbierać. W tym celu pani Ludwika zaopatrzyła się w bardzo prostą, ale skuteczną zbieraczkę. W ten sposób gospodyni zbiera przede wszystkim jabłka, które po napełnieniu kosza łatwo przesypać do pojemnika. Ale urządzenie to doskonale radzi sobie również z kasztanami - zarówno w łupinach jaki i bez nich - a nawet z drobnymi orzechami ukrytymi w wysokiej trawie.
 
Do później jesieni pani Ludwika odwiedza szklarenkę, w której uprawia pomidory i ogórki. Jednak pośród tych warzywnych uprawia pewien pachnący rarytas: to tuberoza bulwiasta (Polianthes tuberosa) – jest wymagająca, potrzebuje bardzo ciepłego miejsca przed zakwitnięciem. Kwitnąca może stać już na zewnątrz aż zetnie ją pierwszy przymrozek: wtedy wędruje do pomieszczenia, a na wiosnę – ponownie do szklarenki.
 
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
93%
7%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogród
Przepiękny ogród, mnóstwo bujnych roślin . Kolorowy i wesoły.
2017.10.22
~ Wioletta
Re: Ogród
Cudny ogród - w rzeczywistości jeszcze piękniejszy niż w materiale!
2017.10.22
~ Asia
Re: Ogród
Długo czekałam na taki odcinek. Wspaniały ogród, pełen m. in. mnóstwa kolorowych kwiatów, wielu liściastych krzewów, drzew. Przyjazny środowisku. Pani Ludwika zaimponowała mi ogromną pracą, jaką wkłada w utrzymanie ogrodu, ale tez i wiedzą nt. roślin i zwierząt. Jestem zachwycona Jej podejściem do świata przyrody, dbałością o owady, ptaki, drobne zwierzęta. Z rozmachem zostały przygotowane w ogrodzie różnego rodzaju hotele dla owadów. Aż chce się patrzeć i patrzeć! Podoba mi się dobór roślin, również tych harmonizujących z drewnianą ścianą stodoły. Piękne byliny, ich mnogość, barwy, ciągłe dosadzanie, uzupełnianie kompozycji. W takim ogrodzie aż chce się być. Oczywiście utrzymanie tak dużego i różnorodnego ogrodu okupione jest ogromną pracą Pani Ludwiki, ale efekt jest zachwycający i bardzo pożyteczny dla środowiska. Gratulacje dla Pani Ludwiki! Redakcję proszę o częstsze prezentowanie ogrodów bioróżnorodnych, bez chemii, z dużą ilością tradycyjnych roślin.
2017.10.22
~ Monika M.
Re: Ogród
Pani Ludwiko przepiękną Pani stworzyła oazę-ogród. Widać ogrom pracy, pasji w cudownym ogrodzie. Oglądałam już kilka razy, och żeby takie ogrody były promowane prze program.... Ta kępa Galtonii rewelacja - ja w tym roku miałam po raz pierwszy - ciekawa jestem co po kwitnieniu Pani robi bo liście szybko robią się brzydkie a i kłosy też nie rewelacja . Ta szafa dla owadów to już coś absolutnie odlotowego. Raz jeszcze gratuluję i pozdrawiam.
2017.10.22
~ mira
Re: Ogród
Cudowny ogród wiele inspiracji dla mnie
2017.10.22
~ Beata
Re: Ogród
Fajna kobita, cudowny ogród
2017.10.22
~ nana
Re: Ogród
Wystarczy nazwę zbieraczka do owoców Gardena wrzucić do wyszukiwarki i pokaże się wiele sklepów internetowych gdzie można ją kupić.
2017.10.22
~ Mirka S.
Re: Ogród
w odcinku tym pokazana została fantastyczna zbieraczka do owoców i nie tylko, firmy GARDENA - moje pytanie gdzie i jak ją można kupić, muszę to mieć!!! Jest rewelacyjna. Bardzo proszę o odpowiedź. PLIS !!!
2017.10.22
~ Bakac

Poprzedni odcinek

Ogrody na dachach (odc. 651 / HGTV odc. 29)

Ogrody na dachach (odc. 651 / HGTV odc. 29)

Tym razem w programie - dwa tarasy o różnym charakterze. Oba położone na dachach, przez co narażone są na palące słońce i silny wiatr. Dodatkowym...

więcej »
Ocena
58%
42%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Z archiwum programu - o irysach (fragment odc. 40)

Z archiwum programu - o irysach (fragment odc. 40)

Przypominamy archiwalne fragmenty odcinków naszego programu, w których gościem był dr Marcinkowski.

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg