Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród i dom 'Pod brzozą' (odc. 655 / HGTV odc. 33)

dodano: 08.10.2017

Jesteśmy w malowniczej miejscowości Bardo, położonej w Kotlinie Kłodzkiej. Tu, nad wijącą się rzeką i pośród zielonych zboczy gór, kryje się mała ogrodowa perełka. Otoczenie ‘Domu pod brzozą’ – bo tak nazywa się miejsce, które odwiedzamy, wyróżnia się bogactwem kolorów i kilkudziesięcioletnimi drzewami. To ogród nietypowy, bo bez trawnika, ale za to ze żwirową drogą i kolorowymi rabatami.

Ten klimatyczny zakątek należy do Kasi i Arka Kowalczyków. Wraz z dwoma synami mieszkają w starym, poniemieckim domu, który odnowili i zaczarowali ciężką pracą własnych rąk (więcej o domu, ogrodzie i pięknych dekoracjach pani Kasi można przeczytać na jej blogu: dompodbrzoza.blogspot.de). ‘Dom pod brzozą’, który liczy sobie prawie 100 lat, ma ciekawą historię. Mieszkał tu kiedyś Niemiec o nazwisku Birke, co oznacza po polsku ‘brzoza’. Jego synowie zginęli na wojnie i aby ich upamiętnić, posadził właśnie brzozę, która rośnie do dziś. Ma szeroką koronę a jej gałęzie malowniczo się zwieszają i właśnie ona stała się wizytówką domu.
 
Kasia kupiła tę posiadłość, w stanie kompletnej ruiny po powodzi. W ogrodzie zastała – oprócz brzozy – jeszcze kilka starych drzew, rosnących koło drogi i tworzących cienisty zakątek; z drugiej strony domu rosła cienka jabłonka, stara róża i mnóstwo chaszczy, które trzeba było usunąć, by w ogóle zobaczyć, jak duży jest ogród. Z czasem, etapami, gospodarze zagospodarowywali całość terenu.
 
Działka ma kształt litery „L” i liczy sobie około 1300 metrów kwadratowych. Szersza jej część położona jest przy ulicy. Tu, pod koronami drzew, kryje się cienista część ogrodu. Przy samym domu widać dość stromą skarpę, a obok – pomarańczowy zakątek. Dalej ścieżka biegnie obok rabaty ziołowej i wyniesionego warzywnika do wąskiej, kwietnej części ogrodu. Tu znajduje się żwirowa droga prowadząca ku rzece, a wzdłuż niej ciągną się rabaty z dwiema altanami, szklarenką, domkiem ogrodnika i wieloma malowniczymi zakątkami.
 
Co ciekawe, to jeden z rzadkich ogrodów, w których nie ma trawnika. Kasia i Arek nie mają czasu na systematyczną jego pielęgnację, ale jest też inny powód: to rzeka, która płynie opodal. Nysa Kłodzka wylewała mocno w 1997 roku i w 2007 roku. Dlatego teraz środkiem ogrodu biegnie żwirowa droga: tędy ewentualna woda mogłaby łatwiej odpłynąć, łatwiej ją sprzątnąć. Wyniesione rabaty są bezpieczniejsze, zwłaszcza, że wzmacniają je brzegi z podkładów kolejowych.
 
Kasia i Arek nie mają całego sezonu na zajmowanie się ogrodem. Pracują w Niemczech, gdzie spędzają kilka tygodni po to, by wrócić do Barda na kolejnych kilka. Wtedy mogą poświęcić ogrodowi więcej czasu. Potem znowu wyjeżdżają, a pod ich nieobecność ogrodu dogląda mama Kasi oraz starszy syn - Patryk. Młodszy, Bartek, dopiero uczy się ogrodnictwa. Z powodu nietypowego sytemu pracy właścicieli, ogród nie może być zbyt czasochłonny, jednak ciężko w to uwierzyć przyglądając się wypielęgnowanym rabatom. Nie ma tu jednak zbyt wielu roślinnych rarytasów. Dominują kwiaty babcinych ogródków popularne, sprawdzone gatunki – są piękne róże, czyściec o srebrzystych liściach, dziewannz, są rozchodniki i języczki, a jesienią – jeżówki, rudbekie, hortensje, a na płocie deserowe odmiany winogron.
 
Do ciekawostek można zaliczyć dereń kousa (Cornus kousa), który przytula się do ławeczki ustawionej przy altanie. To sporej wielkości krzew, który kwitnie na początku lata. Jednak to nie kwiaty są największą ozdobą tej rośliny: to, co wygląda jak pięknie białe płatki, to w rzeczywistości podsadki kwiatów, czyli podkwiatowe liście. Roślina lubi miejsca ciepłe i osłonięte od wiatru oraz próchniczą glebę. Zawiązuje ładne, jadalne, choć nieco mdłe owoce i pięknie przebarwia się na jesień. Świetnie sprawdza się jako soliter.
 
Latem obok derenia wzrok przyciąga fioletowo-różowa rabata z piwoniami. Ich ogromne głowy aż uginają się pod ciężarem kwiatów. Obok wyłaniają się fioletowe bodziszki, a dalej – grupa wysokich dzwonków brzoskwiniolistnych. W środku lata na rabacie efektownie wygląda kępa przegorzanu pospolitego (Echinops ritro), który przyciąga całe rzesze owadów. Roślina jest długo ozdobna i nadaje temu miejscu naturalnego uroku. Dodatkowo można wykorzystać ją jako kwiat do suchych bukietów czy dekoracji.
 
Sporo roślin przyjechało do ogrodu z Niemiec, gdzie gospodarze albo je kupują, albo Kasia robi liczne sadzonki w odwiedzanych ogrodach, ucinając gałązki hortensji, budlei czy bukszpanu. Kasia przyznała też, że niektóre rośliny trafiły tu wprost z babcinego ogródka. Teraz jednak, po latach zbierania, roślin zrobiło się bardzo dużo. Wiele gatunków zaczyna się zagłuszać i wymaga przesadzania.
 
Jedną z przywiezionych ostatnio roślin jest budleja Weyera ‘Sungold’ (Buddleja x weyeriana) – to specjalnie dla Arka, któremu bardzo spodobały się jej kwiaty: większość budlei jest fioletowych, a ta jest żółta. Ten gatunek budlei dorasta zazwyczaj do półtora metra wysokości, a jego żółte kwiaty z pomarańczowym oczkiem zebrane są w gęste kuliste kwiatostany ułożone wzdłuż pędu. Wszystkie gatunki budlei potrzebują słońca i okrycia na zimę, a zwłaszcza zakopczykowania, ponieważ mogą przemarzać. Wiosną warto nisko je przyciąć, aby świeże, jednoroczne pędy wypuściły więcej kwiatów.Bardziej popularna jest fioletowo kwitnącą budleja Dawida. W trakcie sezonu trzeba pamiętać by obcinać gałązki z przekwitającymi kwiatostanami. Roślina jest pobudzana wtedy do dłuższego kwitnienia. Motyli krzew – bo tak się często nazywa budleję – nie tylko ładnie wygląda, ale też pięknie pachnie, wabiąc mnóstwo owadów, w tym motyle.
 
Przy okazji sadzenia krzewu, mogliśmy zobaczyć, jaka jest gleba w tym ogrodzie: jest dość trudna, mieszana. Kiedyś była bardzo ciężka, gliniasta i po deszczu stała woda, a w czasie suchym – aż pękała. Dlatego rozluźniali ją piaskiem rzecznym. W wielu miejscach rabaty wysypane są korą, bo gospodarzy często nie ma i ciężko im walczyć na bieżąco z chwastami.
 
W ogrodzie jest też sporo powojników. Po jednym ze słupów altanki z ażurowym dachem wspina się kwitnący wczesnym latem powojnik o niebieskich kwiatach. Kilka tygodniu później, przy drugim słupie, rozkwita mało znana roślina przypominająca niewysoki krzew. To powojnik bylinowy: barszczolistny (rurkowaty) ‘Cassandra’ (Clematis heracleifolia). To rodzaj pnącza, które dorasta zazwyczaj do około 1m. Ma sztywne liście i niewielkie, niebieskofioletowe kwiaty, które zebrane są w gronach po kilka, dzięki czemu są dość efektowne. Co najważniejsze, pięknie pachną, więc warto je posadzić tak, jak u Kasi i Arka – w pobliżu altany lub ścieżki, by cieszyć się tym zapachem. Wszystkie powojniki lubią przepuszczalną glebę, dlatego przy ich sadzeniu trzeba koniecznie zadbać o podłoże. W tym celu pod roślinę wykopuje się nieco większy dołek, a na jego dno wsypuje się drenaż. Jest on niezbędny zwłaszcza w przypadku ogrodów z gliniastą glebą.
 
W ogrodzie Kasi i Arka każdy zakątek jest wyjątkowy, dzięki zebranym w nim ozdobnym drobiazgom. Wszędzie widać donice, dzbany, misy, urokliwe mebelki z historią – ot, jak choćby ławeczka, czy po prostu garnki o intrygującej barwie powieszone na płocie. Gospodarze potrafią tchnąć nowe życie w stare przedmioty, a ich ogród zyskuje dzięki temu unikalny charakter. Oko cieszą dopieszczone detale i kolorowe zakątki. Ten o pomarańczowej barwie powstał, bo Kasia chciała rozjaśnić ciemniejsze miejsce pod drzewami i uznała, że będzie to słoneczny, radosny kolor. Są pomarańczowe kwiaty i pomarańczowe emaliowane garnki. Gdzie indziej jest też zakątek niebieski, jest też czerwony, jest bardziej babciny…. Każdy pokój w ogrodzie jest nieco inny. Nie zabrakło nawet plaży. Charakter tego zakątka Kasia stworzyła dzięki prostym dodatkom: tabliczce, koszowi plażowemu w marynistyczny wzór, muszlom. Całości dopełnia lawenda, sprawiając, że miejsce to wygląda jak plaża gdzieś na południu Europy. Większe kępy lawendy rosną w dużych donicach, bo w tej części ogrodu mogłoby być dla niej zbyt mokro. Z kolei w zakątku ziołowym pojawiły się maleńkie doniczki z nazwami ziół, wetknięte w ich aromatyczne kępy, a do czerwonego kącika świetnie dopasował się…dziecięcy rower.
 
Te wszystkie elementy ozdobne to efekty wielu lat poszukiwań i zbierania. Duża część pochodzi z kuchni od babci, Kasia szuka też dekoracji na targach staroci i w internecie. A często zdarza się, że znajomi przynoszą im ładne dodatki; kiedyś nawet gospodarze znaleźli ładne naczynia… zostawione im na płocie. Niektóre dekoracyjne przedmioty pełnią także rolę pojemników dla roślin. W pomalowanej na niebiesko skrzynce na narzędzia jest ogródek z rozchodnikami, rosną one też w kamiennym korycie obok altanki oraz w starych butach.
 
Sukulentowe ogródki są dziełem Kasi. Arek zajmuje się większymi projektami. Pierwszą z jego konstrukcji była studnia z plastikowej beczki. Gospodarz owinął ją starym płótnem i nałożył na to grunt z piaskiem kwarcowym. Potem na zaprawę murarską z dużą ilością cementu układał otoczaki. Na studnię przeznaczył niebieską beczkę, aby stojąca w niej woda miała ładny odcień. Ta dekoracja trzyma się solidnie do dziś. Potem Kasia i Arek uznali, że przyda im się altanka, gdzie będzie można schować się przed deszczem lub po prostu miło spędzić czas. Chcieli też wykorzystać jakoś piecyk, który dostali. Bazą do budowy altany stały się okna, które gospodarze już mieli, a rozmiar altany zaplanowali tak, by zmieścił się w niej stół, krzesła, wygodna kanapa oraz wspomniany piecyk.
 
Gospodarze mają ciągle mnóstwo pomysłów i dopełniają się one wzajemnie. Gdy Arek wycina wykończenie dachu, Kasia proponuje, by zrobić jeszcze dodatkowe ozdoby, a on jeszcze wycina kolejne elementy. Potem Kasia uzupełnia to kwiatami… Wszystko się splata. Gospodarze sporo podróżują, chętnie wdrażają nowe pomysły i wszystko robią szybko, by nie tracić czasu. Gdy Arek budował altanę, obiady jadł na jej dachu, by ukończyć budowę jak najszybciej. I podkreśla, że żona jest jego najlepszym pomocnikiem.
 
W efekcie wiele detali przyciąga uwagę. Piękna jest własnoręcznie zbudowana weranda, ciekawa nawierzchnia wykonana z kamieni i podkładów kolejowych, ładnie wygląda nawet zwykłe drewno kominkowe, ułożone w dekoracyjny sposób. Jest też misternie ozdobiony karmnik dla ptaków. To prawdziwy dwupiętrowy domek z oknami i nawet okiennicami, a jego elewację zdobią – podobnie jak elewację domu „Pod brzozą” – narzędzia ogrodnicze. Ale Arek nie poprzestał na karmniku czy altanie. Jego projektu jest również domek ogrodnika, z fragmentami ścian ze starej cegły. Uroku dodają mu drewniane drzwi z serduszkiem. Arek zdradza, że te ogrodowe budowle powstają po prostu z potrzeby. Śledzi internet, programy telewizyjne, podpatruje i… adaptuje najciekawsze pomysły.
 
Z boku domu znajduje się trochę nietypowy akcent. Daszek nad pryzmą drewna kominkowego został zamieniony w zielony dach. Takie dachy kojarzą się raczej z nowoczesnymi założeniami, ale jak widać nawet w ogrodzie wiejskim może powstać prosta konstrukcja, porośnięta rojnikami i rozchodnikami. Uzupełniają ją ułożone swobodnie kamienie i dekoracje ze starych konarów. A za rogiem budynku czeka pewna nieszablonowa ozdoba. To brony, wykorzystane jako podpory pod pnącza. Są solidnie zamocowane, więc wytrzymają nawet spory ciężar rosnących tu wisterii i róż, a gdy liście opadają, same w sobie są ciekawą ozdobą elewacji.
 
Ta strona budynku skierowana jest na ulicę i tu zaskakuje ukształtowanie terenu. Jest tu stroma skarpa blisko domu, prowadząca od budynku ku górze, ku drodze. Kiedyś poziom gruntu był taki, jak poziom fundamentu, ale przez dziesiątki lat stopniowo podnoszono poziom drogi, a więc i tej części ogrodu. Część elewacji była więc zasypana i zamakała. Gospodarze zdecydowali się ją odkopać. Obsadzili ją roślinami, których korzenie zaczęły utrzymywać skarpę, by się nie osypywała. Przy fundamencie zrobiono drenaż i odwodnienie budynku, a rośliny wyciągając wilgoć dodatkowo chronią dom.
 
Skarpa obsadzona jest tylko niskimi gatunkami, bo wyższe rośliny zabierałyby zbyt dużo światła piwnicznym oknom. Rosną tu więc liczne hosty, żurawki czy trzmielina Fortune’a, a także „pewniak” do umacniania skarp – płożąca irga Dammera (Cotoneaster Dammerii) o zimozielonych liściach. Widać tu też spore plamy suchodrzewu chińskiego (Lonicera pileata): krzewu, który również jest zimozielony. Jego liście są charakterystycznie płasko ułożone na gałązkach, a wiosną pojawiają się między nimi drobne, pachnące, kremowe kwiatki. To rzadko sadzona roślina okrywowa – niestety, gdy nie ma śniegu może przemarzać, na szczęście szybko się potem regeneruje. Inne rośliny zadarniające to na przykład bluszcz, który występuje tu w kilku odmianach. Odmiana o liściach z białym wzorkiem ładnie rozjaśnia cienisty zakątek, oryginalna jest też odmiana o soczysto zielonych, nieco karbowanych liściach.
 
Warto przyjrzeć się jeszcze jednemu pomysłowi Kasi i Arka. Taki wyniesiony warzywnik, posadowiony koło ażurowej altany i przytulony do ogrodowej zjeżdżalni, jest bardzo praktyczny. Ma aż 90 cm wysokości – Kasi zależało na takiej wysokość, bo łatwo się tak plewi. No i dzięki takiej wysokości, do skrzyń warzywnika mieści się dużo podłoża. A podłoże to klasyczny układ wyniesionej rabaty: na spodzie ułożone zostały gałęzie, skoszona trawa, chwasty bez nasion. Wtedy zachodzą procesy gnilne, które ogrzewają podłoże. Także boki rabaty ogrzewają się od słońca. Na wierzch wsypana jest ziemia kompostowa.
 
Rabaty są dwie i gdy w jednej ziemia zaczyna już opadać, to jesienią przerzuca się ją do drugiej rabaty. Opróżniona skrzynia zostaje od początku wypełniona gałęziami, chwastami, trawą i świeżą ziemią kompostową, a w kolejnym roku cały proces powtarzany jest dla drugiej skrzyni. System działa znakomicie i jedynym kłopotem jest niestety ogromna plaga ślimaków. Mają tu doskonałe siedlisko i zjadały wszystkie uprawy. Dlatego do krawędzi skrzyń została przyczepiona bariera z blachy miedzianej. Taka bariera jest rozwiązaniem dość kosztownym, ale rzeczywiście skutecznym. W tym ogrodzie żaden inny sposób nie zdawał egzaminu. Ślimaki bardzo nie lubią kontaktu z miedzią, a jednocześnie jej wykorzystanie jest bezpieczne: nie wiąże się ze stosowaniem szkodliwych dla innych organizmów środków chemicznych.
 
Co więcej, skrzynie warzywnika są bardzo ładne, wyglądają jak rabaty ozdobne, nie użytkowe. Oprócz sałaty czy ziół rosną tu buraczki, pomidory, dynie, koperek, a nawet śliczny ogórecznik.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
95%
5%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogród i dom 'Pod brzozą' (odc. 655 / HGTV odc. 33)
Przecudny ogrod dzieki niezwyklym wlascicielom!
2017.12.16
~ M8
Re: Ogród i dom 'Pod brzozą' (odc. 655 / HGTV odc. 33)
Ale cudeńko, to ogród moich marzeń, kolorowy , bogaty i ciekawy .Bardzo pracowici i pomysłowi gospodarze. Ile inspiracji i ciekawostek. JESTEM ZACHWYCONA , moje gratulacjel
2017.12.16
~ ogrodnicka
Re: Ogród i dom 'Pod brzozą' (odc. 655 / HGTV odc. 33)
Bardzo ciekawy ale swojski ogród z inspiracjami i co ciekawe do wykorzystania w zwykłym ogrodzie. Zauroczył mnie domek - karmnik dla ptaków. Gratuluję pomysłów, choć wbrew zapewnieniom gospodyni, ogród bylinowy wymaga wyjątkowo dużo pracy, w tym pielenia.
2017.12.16
~ alik

Poprzedni odcinek

Ogród w zakolu rzeki (odc. 654 / HGTV odc. 32)

Ogród w zakolu rzeki (odc. 654 / HGTV odc. 32)

Anielin Swędowski to niewielka miejscowość na północ od Strykowa. Przepływa przez nią rzeka Moszczenica, która swoje źródła ma na terenie Parku...

więcej »
Ocena
96%
4%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg