Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)

dodano: 29.10.2017

Odwiedzamy niewielki ogródek koło Gorzowa Wielkopolskiego. Charakterystyczne dla niego są niwaki - strzyżone krzewy iglaste, przypominające duże drzewka bonsai.  Właścicielka tworzy także dekoracje z naturalnych, łatwo dostępnych materiałów. W każdym zakątku kryje się coś oryginalnego: jest ogromna suknia, kalosze,  kapelusze, są też dzbany, kosze, misy, wazony. Pasją gospodyni są też rośliny jednoroczne uprawiane w pojemnikach oraz róże.

Prezentowany tym razem ogród  znajduje się w Międzyrzeczu, mieście położonym na Pojezierzu Lubuskim, na południowy zachód od Gorzowa Wielkopolskiego. Mieszka tu wraz z mężem pani Iwona Kostrzewa, której niewielki ogród można nazwać prawdziwą oazą zieleni. Chociaż dom ma już 30 lat, na początku właścicielka nie miała czasu, by zająć się tworzeniem ogrodu ozdobnego. Jednak gdy dzieci podrosły, spełniła swoje marzenie. Na początku królowały tu porzeczki, były też drzewa owocowe oraz niewielki warzywnik.  Był też jeden żywotnik, który rośnie tu do dziś.

Cała działka ma nieco ponad 600 m kw, jednak na ogród okalający budynek z dwóch stron, zostało tylko około 350 m. To niewielki teren, ale pani Iwonie udało się tu zmieścić naprawdę dużo elementów. Przy wejściu do ogrodu znajduje się zakątek z plecionymi rzeźbami, w kolejnym wnętrzu rośnie pięknie strzyżona tuja. Środkową część ogrodu zajmują  rabaty, również z formowanymi iglakami i niewielka pergola, łącząca się z wysokimi schodami prowadzącymi na taras. Dalej jest jeszcze kącik gospodarczy,  stół z ławami,  huśtawka, a w narożniku działki zmieściło się nawet oczko wodne z kaskadą i mostkiem.
 
Najbardziej charakterystyczne dla tego ogrodu są wspomniane już strzyżone krzewy iglaste, a także dekoracje, które gospodyni wykonuje sama z naturalnych, łatwo dostępnych materiałów. W każdym zakątku kryje się coś oryginalnego: jest ogromna suknia, kalosze, kapelusze, są też dzbany, kosze, misy, wazony. I choć może się wydawać, że dla pani Iwony najważniejsze są właśnie owe wszechobecne dekoracje, to jest inaczej: mają one stanowić tło dla roślin i podkreślać ich urodę. A ogród z tyloma drobiazgami staje się „ubrany”, jak mawia właścicielka.
 
Ogród pani Iwony, dzięki tym wszystkim drobiazgom, detalom i ozdobom jest typowo kobiecy. Dzieła jej męża mają inny, bardziej praktyczny charakter. Mąż wykonał ogrodowy stół, ławy, podest, mostek - czyli elementy małej architektury. Oprócz solidnego stołu, w ogrodzie uwagę zwraca niezwykle oryginalne siedzisko, a właściwie – leżanka, którą mąż pani Iwony wykonał ze starego mostka. Mostek miał być nieco fantazyjnym przejściem, ale nie sprawdził się  i gospodarz sprytnie znalazł dla konstrukcji lepsze zastosowanie. Zbudował też huśtawkę, przy której  pani Iwona postawiła stolik z wyplecionymi przez siebie naczyniami. Wszystkie te elementy wykonane są z drewna pomalowanego na ciemny kolor, co sprawia, że odcinają się od zieleni krzewów i trawnika.

Jako pierwsze, w ogrodzie pojawiły się świerki, tworzące szpaler wzdłuż ogrodzenia - chodziło o to, by odgrodzić się od kurzu pochodzącego z drogi. Potem pani Iwona zaczęła sadzić mniejsze iglaki, bo chciała mieć w ogrodzie strzyżone formy i zawsze miała smykałkę do cięcia. Potwierdzeniem tej pasji do cięcia jest bajkowo wręcz wyglądająca, regularnie strzyżona tuja. Jest tak gęsta, a jej przyrosty tak króciutkie, że nie widać nawet, że te śliczne chmurki uformowane są właśnie z żywotnika. To dlatego, że na całej roślinie gałązki i igły uległy miniaturyzacji – właśnie wskutek częstego cięcia.  Jednak gdzieniegdzie widać pojedyncze nie docięte przez panią Iwonę pędy. Ta tuja ma już 30 lat i początkowo miała zupełnie inny kształt. Jest mocno cięta i zagęszczana od 15 lat i gospodyni stopniowo wycinała w niej chmurki, serduszka, siodełka…

Taka forma drzewa nazywa się ‚niwaki’. Słowo to pochodzi z języka japońskiego i oznacza po prostu ogrodowe drzewo. Warto jednak wiedzieć, że w ogrodach japońskich właściwie wszystkie drzewa są strzyżone i wraz z kamieniami i innymi dodatkami tworzą całe krajobrazy w miniaturze. A czym różni się niwaki od bonsai? Bonsai to drzewo, które jest małe, ale – niezależnie od wieku – ma wyglądać na bardzo stare. Samo określenie ‘bonsai’ pochodzi od dwóch słów: ‘bon’ – czyli płaskie naczynie, donica i ‘sai’ – czyli roślina. A drzewo rosnące w gruncie nazywa się już niwaki. Ze względu na rozmiary, prowadzi się je nieco inaczej niż bonsai, jednak również wymaga regularnego cięcia i opieki.

Główne cięcie wykonywane jest przy pomocy dużych nożyc, a potem pani Iwona wykonuje jeszcze precyzyjniejsze cięcie zwykłymi nożyczkami. Tnie rośliny kilka razy do roku. Pierwsze cięcie przeprowadza wczesną wiosną, kolejne na początku lata, a ostatnie nie później niż w końcu sierpnia. Stara się przycinać drzewka w suche, chłodniejsze dni. W efekcie jej pracy strzyżone poduchy są tak gęste, że aż twarde. Oprócz tej tui, pani Iwona ma jeszcze kilka ciętych iglaków - także ze świerka czy cisa -  choć już nie tak okazałych. Według pani Iwony takie prowadzenie roślin ma kilka zalet. W niewielkim  ogrodzie cięte drzewka sprawdzają się najlepiej, bo – podobnie jak formy karłowe – nie zajmują zbyt wiele miejsca, a są bardzo efektowne. A czasami zmiana drzewka w zieloną rzeźbę jest koniecznością, kiedy na przykład któryś z krzewów ogołoci się od spodu lub wichura złamie jakąś gałąź. Wtedy można uformować z niego zupełnie nowy kształt.  
 
Ciekawostką jest fakt, że w zachodniej części Polski, gdzie mieszka pani Iwona, takie formowane i strzyżone iglaki są niezwykle popularne. Można je dostrzec w ogrodach znacznie częściej, niż w pozostałych rejonach kraju.  
 
Oprócz cięcia, niwaki pani Iwony było też formowane poprzez stopniowe odginanie gałęzi. Ich wiązanie i mocowanie to delikatny i długotrwały proces. Druty czy pasy mocujące muszą trzymać drzewo przez kilka lat, aby utrwalił się zaplanowany przez ogrodnika kształt, a gałęzie zdrewniały i zachowały nadaną im nową formę. Oczywiście wszelkie wiązania trzeba regularnie sprawdzać, aby nie niszczyły kory i pędów, a jednocześnie cały czas spełniały swoje zadanie.
 
Oprócz iglaków, pani Iwona bardzo ceni sobie rośliny jednoroczne. Kwitną cały sezon, więc stanowią doskonały materiał na obwódki, czy wypełnienie dla wszechobecnych donic, koszy i ciekawych pojemników. Fantastycznie prezentują się białe obłoki surfinii, wypełniające tarasowe skrzynki i duże kule słodko pachnącej smagliczki. W innych pojemnikach sztywne begonie podsadzone są malowniczo zwisającą tojeścią rozesłaną ‘Aurea’ (Lysimachia nummularia). Choć tojeść kwitnie tylko latem, to same jej liście są na tyle ładne, że bylina ta znakomicie uzupełnia kompozycje z gatunkami sezonowymi. Sprawdza się też do obsadzania oczek wodnych.

Nie każdy wie, że tojeść tę można w Polsce spotkać w naturze. Lubi wilgotne miejsca, na przykład koło strumieni czy w lasach, gdzie tworzy spore, niziutkie kobierce. Jej pędy się zakorzeniają, więc nie pilnowana może rozchodzić się po ogrodzie. Tojeść rozesłana nieźle rośnie także w cieniu, a wyjątkiem jest jej żółtolistna odmiana ‘Aurea’, która do ładnego wybarwienia potrzebuje słońca.

W ogrodzie Pani Iwony, oprócz ozdobnych roślin sezonowych są też kwitnące byliny. Jedną z ciekawostek jest wysoka świecznica prosta (zwana też pluskwicą) ‘Brunette’ (Cimicifuga simplex). Tworzy spore kępy, a końce jej pędów pod koniec lata pokrywają się drobnymi kulkami pąków, z których potem rozwijają się drobne kwiaty. Pojawiają się one późno w sezonie i rozwijają  stopniowo od dołu ku górze. Ich największą ozdobą są długie pręciki, które sprawiają, że kwiatki wyglądają na puszyste. Świecznica jest łatwa w uprawie, wytrzymała i odporna na choroby, jednak posadzona w zbyt zacienionym miejscu może nadmiernie wyginać się do światła. Odmiana ’Brunette’ ma bordowe liście, jednak w zbyt mocnym słońcu mogą się one przypalać. Warto kupować pluskwicę w okresie kwitnienia, bowiem tylko niektóre jej odmiany pachną.

Ogród położony jest na piaszczystym podłożu, wymaga więc stałego podlewania. Część roślin pani Iwona podlewa deszczówką, na którą ma spory zbiornik. Pozostałe nawadnia po prostu wężem ogrodowym. Poświęca też sporo czasu na pielęgnację, bo chociaż na większości rabat nie ma ściółki, tylko goła ziemia, to jednak nie widać na nich wcale chwastów. Brak ściółki zazwyczaj oznacza, że gleba szybciej wysycha, ale jest na to sposób: trzeba wierzchnią jej warstwę spulchnić nieco motyką, co poprzecinać jej kapilary, czyli glebowe kanaliki, którymi wilgoć ucieka z gleby. Wtedy parowanie jest mniejsze.

Cały teren poza rabatami pokrywa trawnik. Pani Iwona nie stosuje w ogrodzie środków do zwalczania chwastów. I chociaż w trawniku pojawiają się spore połacie koniczyny, nikomu to nie przeszkadza – ważne, że całość jest ładnie zielona. Kiedyś próbowała walczyć z koniczyną środkami chemicznymi, ale zrezygnowała widząc, jak mocno działa taki preparat. Wszystkie rośliny rosną tu  bujnie i są zdrowe. Zaciszną enklawę tworzą oczywiście świerki - dzięki nim jest tu zacisznie i przytulnie, a także - cieplej.  
 
Jedynym kłopotem, jaki się tu pojawił, są galasy. To deformacje pędów świerka, przypominające małe szyszeczki lub ananasy. W ich środku znajdują się larwy mszycy ochojnika świerkowo-modrzewiowego. Szkodnik ten potrzebuje dwóch żywicieli: najpierw żeruje na modrzewiu, a potem – na świerku. Ochojnika zwalcza się  zanim wylęgnie się  kolejne pokolenie mszyc. Gdy galasów jest  dużo lub drzewa są  wysokie, na przedwiośniu można zastosować oprysk preparatem olejowym. Na szczęście w ogrodzie pani Iwony galasów jest niewiele, więc gospodyni ma czas by je ręcznie usunąć, a potem oddać się swojej pasji dekoratorskiej.
 
Naszą uwagę przyciągnął na przykład zakątek z karmnikiem: na ciemnym tle pęcherznicy o fioletowych liściach, ustawiony jest karmnik z ciemnego drewna. Karmnik ma zielony dach, na którym rosną sukulenty. Pani Iwona znalazła bardzo prosty sposób na ten daszek.Otoczony jest niewielkimi listewkami, dzięki którym powstała tu płytka misa. Na jej dnie znajduje się membrana dachowa, na której spoczywa cienka, zaledwie kilkucentymetrowa warstwa podłoża, wystarczająca dla wzrostu niewielkich rojników.

Pani Iwona zdecydowała się też zorganizować dla nas mini-warsztaty i zdradzić nieco swoich tajemnic. Sama zajmuje się przygotowywaniem dekoracji od dawna, ale początkowo robiła je tylko do domu, a od około 4 lat wyplata też ozdoby do ogrodu. Teraz robi już nie tylko małe dzbanuszki czy filiżanki - tworzy też całkiem duże, przestrzenne rzeźby. Do wyplatania poleca elastyczne pędy np świeżej wierzby płaczącej (można ją kilka dni namoczyć, jeśli podeschnie), winobluszcz, nawet gałązki brzozowe, choć te są mniej trwałe. Pięknie wygląda też dereń o czerwonych pędach.

Pani Iwona zaczyna od przygotowania stelaża – wygina go z kawałków cienkiego drutu. Stelaż nie musi być idealnie równy, bo i tak przysłonią go potem gałązki. Ważne, by stworzyć szkielet ozdoby i wszystkie boki wypełnić ażurem z drutu. Potem przez oczka tej siatki przeplata się miękkie pędy. Na koniec drut można usunąć, wycinając go po kawałku, ale zazwyczaj nie jest on wcale widoczny. Przed sadzeniem pani Iwona wykłada dno koszyka membraną dachową. Taki materiał przynosi jej z pracy mąż, który zajmuje się budową dachów. Membranę można z powodzeniem zastąpić przepuszczającą powietrze agrowłókniną. Ostatnim krokiem jest wypełnienie koszyczka podłożem. Do obsadzania plecionych koszyków, najlepiej sprawdzają się begonie stalekwitnące oraz rojniki. Rojniki nie potrzebują do wzrostu ani dużo podłoża, ani wody. Gdy rosną w tego typu dekoracji wystarcza im zazwyczaj tylko woda opadowa. Magazynują ją dość długo w swoich mięsistych liściach. A oddzielanie pojedynczych rozet lub całych fragmentów kępy rojników jest świetną metodą na ich rozmnażanie.

Część ogrodowych dekoracji ustawionych jest wprost na trawie. To sprawia, że nie będą długowieczne, ale i tak materiał, z którego pani Iwona wyplata ozdoby nie jest zbyt trwały. Poza tym gospodyni stale tworzy coś nowego, więc czasem jest zadowolona, kiedy zwolni się w ogrodzie trochę miejsca.
 
Plecione ozdoby pojawiają się także przy oczku wodnym: na przykład na żwirku, przycupnęła ptasia rodzina, a jej gniazdo stanowi… kępa rdestu pokrewnego (Polygonum affine). Ten gatunek, pochodzący z Himalajów, szybko się rozrasta i tworzy gęste dywany. Kwitnie długo, od lipca do października. Kwiaty, zebrane w długie, kłosowate kwiatostany, są początkowo białawe, później przyjmują odcień ciemnoróżowy. Rdest pokrewny najlepiej czuje się na stanowiskach słonecznych lub półcienistych. Lubi żyzne gliniasto-piaszczyste podłoże, umiarkowanie wilgotne bądź wilgotne. Liście rdestu pokrewnego jesienią przybierają piękne czerwonawe zabarwienie.

Pani Iwona ma jeszcze jedną ogrodową miłość – róże. Wyjątkowa jest pnąca róża o pięknym kolorze, która przechodzi z pokolenia na pokolenie w rodzinie pani Iwony. Ona dostała sadzonkę od swojej mamy, a ta z kolei - od swojej. Pani Iwona też już przekazała kolejną sadzonkę - swojemu synowi.

Jednak w tym ogrodzie najlepiej się czują róże okrywowe. Nie chorują, mają piękne, mocne liście. Warto wiedzieć, że róże okrywowe – wbrew temu, co może sugerować nazwa – wcale nie muszą być niskie ani płożące – niektóre odmiany osiągają całkiem spore rozmiary, nawet do metra wysokości. Są przy tym gęste, skutecznie utrudniają rozrost chwastów, cechują się dużą zdrowotnością i odpornością. Sprawdzają się jako rośliny do obsadzania skarp czy donic, a przy tym to niezwykle wdzięczna grupa, bo potrafią kwitnąć bez przycinania niemal przez cały sezon, aż do przymrozków.
 
Zwykłe róże czasem chorują, a pani Iwona szybko obrywa porażone liście, aby ewentualna choroba się nie rozprzestrzeniała. A pod różami widać jeszcze ładną ściółkę z przywrotnika ostroklapowego (Alchemilla mollis). Przywrotnik to kolejna ciekawa roślina okrywowa. Jej miękko omszone liście pięknie wyglądają, gdy zmoczy je deszcz lub rosa. Gatunek ten dobrze rośnie pod krzewami, nadaje się też na obwódki rabat. Jego drobniutkie żółte kwiatki tworzą duże, lekkie obłoki ponad liśćmi, a roślina łatwo się sieje i bez problemu zimuje. Po kwitnieniu warto ją mocno przyciąć, nawet z liśćmi, aby pojawiły się kolejne, świeże przyrosty. A kwiaty mogą stać zarówno w wazonie, jak i zmienić się w suchy bukiet.

Pani Iwona zauważa jeszcze jedną rzecz: choć jej ogród jest dość tani, bo wszystko robi w nim sama, a z jednej rośliny może pozyskać mnóstwo sadzonek, to jednak jest bezcenny.
 
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
79%
21%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Nie lubię jak ogród jest za ciasny i za dużo w nim się znajduje, ale w tym wszystkim jest spójne i pięknie się komponuje ;)
2017.11.23
~ widzKrzysztof
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Piękny ogród. Widać pracowitość właścicieli. Uwielbiam topiary i różne cięte drzewka i podziwiam cierpliwość właścicielki że udało jej się stworzyć tą piękną ciętą w chmury tuję prosto jak z japońskich ogrodów. Może te rzeźby z winobluszczu i innych suchych gałązek zbyt dosłowne jak dla mnie.Najbardziej mi się spodobała ta suknia ponieważ jakoś ta jej ażurowość nadała jej lekkości no i przypomina de facto kulę a kule w ogrodzie zawsze dobrze wyglądają. Ptakowi pochylonemu zdjęłabym oko to nie wyglądał by tak dosłownie. Może i gród składa się tylko w kilku gatunków ale za to zdrowych i zadbanych a poza tym co można zrobić na tak małej powierzchni.
2017.11.23
~ Magda
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Ogród bajka! Czy te dekoracje się podobają? Są piękne, a co najważniejsze wykonane z naturalnych materiałów. Skąd w ludziach tyle jadu?
2017.11.23
~ Mirka
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Zmarnowane pół godziny, poza kilkoma hortensjami i obskubaną różą nie było na co patrzeć. Dobrze że chociaż prowadząca wrzuciła kilka ujęć z innych ogrodów. Zgadzam się z poprzedniczką - tragedia.
2017.11.23
~ Alicja
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Ogród super i wielki szacun dla p.Iwony za pasję ogrodniczą i plastyczne zdolności. Dzięki takim pasjonatom świat jest ciekawszy a nie jak z "socjalistycznego horroru'. Wciąż jeszcze straszą posesje i ogrody rodem z lat 70-tych ze starymi oponami i niezagospodarowanym otoczeniem.
2017.11.23
~ Violinek
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
tragedia, nie wierzę, że to Wam się podoba!
2017.11.23
~ majka
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Bardzo mi się podoba ten ogródek, a nawet mogę powiedzieć że jestem zachwycona i zauroczona. Uwielbiam takie naturalne materiały, własnoręcznie zrobione i użyte w dekoracjach. Bardzo chętnie takie ozdoby bym u siebie w ogródku postawiła, bo to jest SZTUKA.
2017.11.23
~ ogrodnicka
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Ogród jak z horroru. W swoim ogrodzie nie postawiłbym takich ozdób. Naprawdę się wam podobają
2017.11.23
~ Tedi
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
Ależ przyjemny ogródek, ciekawy, pomysłowy i od razu wiadomo że robiony przez osobę która kocha rośliny i dekoracje. Wielki szacunek dla pracowitości i bujnej wyobraźni właścicieli . pozdrawiam serdecznie
2017.11.23
~ ogrodnicka
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
I takie właśnie ogródki uwielbiam. Sielskie, czarowne o niepowtarzalnym uroku - będące wytworem własnej pracy ich właścicieli - o zmiennym charakterze na przestrzeni lat. Gratulacje dla pomysłów artystycznych Pani Iwonki. Oczywśęcie z przyjemnością oglądam też inne ogrody tu pokazywane. A każdy inny, i każdy z którego można czerpać inspiracje do swego ogrodu. Każdy może mieć ogród na miarę zawartości swojego portfela i swojej wyobraźni czy potrzeb.
2017.11.23
~ Alik
Re: W ogródku u Iwonki (odc. 658 / HGTV odc. 36)
To sie nazywa pasja. Życze dalszych ,wspaniałych pomysłów.
2017.11.23
~ Danuta

Poprzedni odcinek

Jesienny ogród z dyniami (odc. 657 / HGTV odc. 35)

Jesienny ogród z dyniami (odc. 657 / HGTV odc. 35)

Prezentowany dzisiaj ogród położony jest w toruńskiej dzielnicy Piaski. Ma dopiero 5 lat, jest jednak tak wypełniony roślinami, że sprawia wrażenie dużo...

więcej »
Ocena
74%
26%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg