Ptasia enklawa w Dębicy (odc. 659 / HGTV odc. 37)
dodano: 05.11.2017
W dzisiejszym odcinku gościmy na przedmieściach Dębicy, gdzie gospodarzami są państwo Koziełowie. Miłość do przyrody i wielką pasję ogrodniczą realizują w życiu prywatnym, a także zawodowo, bo są ogrodnikami. Przy swoim domu stworzyli prawdziwą oazę.
Ptasia enklawa w Dębicy (odc. 659 / HGTV odc. 37)
Ogród państwa Teresy i Krzysztofa Koziełów jest bardzo długi i wąski. Prowadzi przez niego tylko jedna ścieżka, ale za to niezwykle urozmaicona to droga. Na dodatek to miejsce pełne jest owadów i wszechobecnych ptaków. Obsadzona gęsto roślinami działka, oglądana z lotu ptaka, przypomina pas naturalnych zadrzewień śródpolnych. Z tej perspektywy trudno przypuszczać, że pod koronami drzew ukrywają się wnętrza ogrodowe, a roślinne enklawy są stworzone z gatunków prawie wyłącznie ozdobnych. Ogród zaczął powstawać, gdy gospodarze się tu wprowadzili - jakieś 18 lat temu, ale już wcześniej pan Krzysztof sadził tu pierwsze drzewa. Najstarsza brzoza ma już ponad 30 lat.

Sporym wyzwaniem był kształt działki, bo choć teren ten ma 4 tys metrów, to w najwęższym miejscu działka ma tylko 18 m szerokości, jest też wąski przesmyk… Dom z urządzonym przy nim przedogródkiem znajduje się we wschodniej części posesji. Stąd prowadzi ścieżka, wzdłuż której zaprojektowane jest całe założenie. Za budynkiem, pomiędzy dwoma oczkami wodnymi, pod koronami najstarszych drzew urządzone jest wnętrze biesiadne z grillem i piaskownicą dla wnuków. Dalej kręta ścieżka wiedzie przez ogród kwiatowy, do którego przylega część użytkowa z warzywnikiem i szkółką roślin ozdobnych. Zachodnią część ogrodu wypełnia gęstwina drzew z zacisznym wnętrzem i huśtawką.

Ważnym elementem ogrodu jest woda. Gospodarze mają tu dwie sadzawki. Wyglądają naturalnie, a uwagę zwraca mostek ładnie wkomponowany w nabrzeże. Wykonany jest z grubej deski dębowej i służy za przeprawę od kilkunastu lat. Oczka wabią niezliczone rzesze ptaków i innych zwierząt. Unosząca się nad nimi para wodna zwilża powietrze, przez co znacznie poprawia mikroklimat. Woda jest czysta i dobrze natleniona. Tutaj naturalnym filtrem są rośliny, które gęsto porastają wszystkie strefy zbiornika. Czyszczenie wody wspomagane jest jej ciągłym przepływem. Woda, poruszająca się dzięki pompie w obiegu zamkniętym, spływa po progach kaskady. Ten zbiornik wody jest sztuczny, choć po wielu latach już przypomina naturalny, wytworzyła się w nim równowaga. Oczko porasta gęsto rogatek sztywny (Ceratophyllum demersum) i pan Krzysztof wyławia go 1-2 razy w sezonie. Wyrzuca go na brzeg, nie do szczelnego pojemnika, żeby wszystkie mieszkające na nim stworzenia mogły spokojnie wyjść i wrócić do wody.

Mieszkańcami oczka są płazy - przede wszystkim żaby i traszki. W toni wody znajdują się też liczne larwy owadów, między innymi ważek. Wszystkie te stworzenia znajdują kryjówki pośród roślin, dlatego podczas ich usuwania ze stawu, wyławiane są również zwierzęta. W stawie mieszka też dużo ryb, przede wszystkim sporo słonecznic - niewielkich rybek, które zjadają larwy komarów. Warto pamiętać, że aby rozmaite zwierzęta czuły się przy oczku dobrze, to musi być ono przemyślane, np mieć płytkie zejście dla ptaków i drobnych zwierząt, jakiś kamień, na którym mogą przysiąść.

W oczku rosną piękne lilie wodne. Jest biały grzybień (lilia wodna) ‘Gonnere‘ oraz jego różowa kuzynka - grzybień (lilia wodna) ‘Madame Wilfron Gonnere’ (Nymphaea). Mają podobne wymagania. Dobrze radzą sobie posadzone na głębokości od 50 cm do metra. Są idealne do średniej wielkości zbiorników. Płytkie strefy zbiornika porastają inne rośliny. Pędy bobrka trójlistkowego (Menyanthes trifoliata) wręcz wypełzają na brzeg. Większą uwagę zwraca zwarta kępa pontederii, po polsku rozpławu sercowatego (Pontederia cordata). Nazwę roślina zawdzięcza liściom w kształcie odwróconego serca. Roślina pochodzi z południa Ameryki Północnej i Meksyku. Pomimo, że lubi nieco cieplejsze wody dobrze rośnie także u nas. Posadzona poniżej strefy zamarzania wody może rosnąć na jednym stanowisku wiele lat. Wtedy obficie kwitnie od czerwca do września. Tutejszy okaz jest dopiero w początkowej fazie kwitnienia.

Pontederię, a także inne ciepłolubne gatunki, na przykład miniaturowe lilie wodne, można uprawiać w płytkiej wodzie. Wtedy najlepiej sadzić je w pojemnikach. Kiedy jesienią zamierają liście, obcina się je, a rośliny przestawia do głębszej wody, aby bezpiecznie przezimowały. W okolicy oczka roznosi się w powietrzu silny, przyjemny zapach. Wydzielają go rosnące przy brzegu zbiornika kwiaty kozłka lekarskiego (Valeriana officinalis), nazywanego również walerianą. Roślina sama rozsiewa się po ogrodzie i pojawia w różnych jego zakątkach.

Mniej więcej w połowie długości działki, na stanowiskach najbardziej nasłonecznionych, pani Teresa sadzi też inne aromatyczne kwiaty, krzewy, a nawet drzewa. To dlatego, że dla gospodyni najważniejsze w ogrodzie są kolor i zapach. To właśnie po zapachu dobierała gatunki na swoje słoneczne rabaty.

Intensywnie pachnące rośliny przeważnie są miododajne. Uwagę zwraca żółto kwitnący rozchodnik Maksymowicza (Sedum aizoon), wręcz oblepiony pszczołami. Gatunek osiąga prawie pół metra wysokości. To jeden z nielicznych, tak dużych, wcześnie kwitnących rozchodników. W ogrodzie rozsiewa się spontanicznie i wyrasta nawet pomiędzy tawułami. Po wydaniu nasion pędy rośliny zanikają.

Pani Teresa docenia też pachnące krzewy, jak jaśminowce, lubi też zapach ambrowca czy grujecznika. U grujecznika zapach karmelu wydzielają liście, szczególnie kiedy opadają jesienią. Ambrowiec amerykański (Liquidambar styraciflua) też ma aromatyczne liście - jeżeli rozetrze się je w palcach można wyczuć słodkawy i balsamiczny zapach. Podobnie pachnie żywica wydobywająca się z naciętej kory, a także drewno przy cięciu gałęzi. Żywica ta wykorzystywana jest między innymi do produkcji kadzidła. Na początku lata w ogrodzie państwa Koziełów kwitnie katalpa, czyli surmia bignoniowa (Catalpa bignonioides). Jej kwiaty mają delikatny, miodowy zapach, od którego ponoć stronią takie owady jak komary, czy muchy. Jednak pszczoły do katalpy przylatują.

W zachodniej części ogrodu spośród roślin wyróżnia się fargesia olbrzymia - gatunek bambusa, który tworzy zwarte i bardzo wysokie kępy. Za bambusami znajduje się drzewo, które rośnie rekordowo szybko. Ma już 11 lat i zostało posadzone jako mały patyk. To glediczja trójcierniowa. Forma ciernista może być niebezpieczna w ogrodzie - właśnie ze względu na swoje duże, ostre ciernie.

W młodości glediczja rośnie dość szybko, bo prawie do metra w ciągu roku. Docelowo osiąga 30 m wysokości i prawie 20 m szerokości. Warto wiedzieć, że większość jej odmian nie wytwarza charakterystycznych cierni. Tutejszy egzemplarz to glediczja formy bezcierniowej – inermis, czyli bezbronna (Gleditsia triacanthos f. Inermis). Gatunek ten pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie wykorzystywany jest do obsadzania miejskich alei. Jest odporny na suszę i zapylenie powietrza, ponadto znosi zasolenie gleby i okresowe podtapianie. Ma dość ażurową koronę, przez co nie zacienia całkiem podłoża.

Na końcu ogrodu uwagę przyciąga nietypowo wybarwiony klon jawor ‘Esk Sunset‘ (Acer pseudoplatanus). Liście są zielone w biały wzorek, ale gdy się patrzy na nie od spodu, to widać, że dolna strona blaszki liściowej jest fioletoworóżowa i zielona. Najlepiej wybarwia się w półcieniu. Jawor ‘Esk Sunset‘ pochodzi z Nowej Zelandii. Jest odmianą dorastającą maksymalnie do 10 m. Wybierając stanowisko dla tego klona warto pamiętać, że bezpośrednie słońce poparzy jego liście. Dlatego tutejsze miejsce pod parasolem glediczji jest idealne.

Na kondycję ogrodowych roślin wpływają też inne, mniej spodziewane czynniki. I tak na przykład sosna czarna BREPO ‘Pierrick Bregeon’ (Pinus nigra) zaczęła się obsypywać nieco za wcześnie. Jak się okazało, przyczyną tego były mrówki, które założyły gniazdo w jej korzeniach. Zaczęły wynosić glebę z obszaru bryły korzeniowej, same korzenie traktują wręcz kwasem mrówkowym. Można te objawy poznać - to np żółknięcie liści czy igieł. Mrówki wędrujące po pniu oznaczają, że coś złego dzieje się z rośliną. Ogród Państwa Koziełów to zwarty, wielopiętrowy pas zieleni, złożony głównie z roślin liściastych. Dzięki ich sezonowemu przebarwianiu, kwitnieniu, owocowaniu i spontanicznemu rozsiewaniu się ogród charakteryzuje się dużą zmiennością. Z uwagi na obecność licznych zarośli jest też przyjazny dla zwierząt i wpływa pozytywnie na lokalny klimat. Osłania od zanieczyszczeń i stanowi przyjazny dom dla wielu gatunków.

Jak w każdym ogrodzie, również tutaj znajduje się zaplecze gospodarcze. Właściciele mają też warzywnik i małą szkółkę roślin ozdobnych. Liczne pojemniki są prawie po brzegi wypełnione ziemią. W ogrodzie jest ciężka glina, dlatego resztki zielone przerabiane są na żyzny kompost. Kompost wykorzystywany jest do ściółkowania rabat i trawnika, zaprawiania dołków pod sadzonymi roślinami. Przygotowuje się z niego mieszanki ziemi dla roślin doniczkowych. Na dojrzewającym w pojemnikach kompoście gospodarze uprawiają również warzywa. Pozbijane ze starych meblowych płyt skrzynie służą jako przechowalnia „czarnego złota ogrodników“. Tworzą też rodzaj wyniesionych grządek dla rozmaitych upraw. Taką samą funkcję spełniają plastikowe donice po posadzonych roślinach. Ciekawie wykorzystanym rezerwuarem kompostu jest big-bag - syntetyczny wór na sypkie materiały budowlane. W powycinanych w nim otworach rosną sobie poziomki.

Ogród jest niezwykle przyjazny dla ptaków; gospodarz żartuje, że są tu zatrudnione do zwalczania owadów, szkodników, bo nie stosuje się tu chemicznych środków. Nawet chwasty są usuwane poprzez wypalanie specjalnym palnikiem. Niszczą się też przy okazji ich nasiona. Spalane chwasty zamieniają się w popiół i przenikając do podłoża dodatkowo je użyźniają. W przeciwieństwie do herbicydów nie zatruwają środowiska. Pan Krzysztof metodę tę stosuje głównie na nawierzchniach żwirowych i utwardzonych kostką. Znakomitą nawierzchnię posiada ścieżka w przedogródku. Wykonana jest z szamotu rozbiórkowego po piecach przemysłowych. Zazębiające się elementy tworzą ciekawy wzór i są przy tym trwałe – służą latami, a ogień z palnika do chwastów nie jest im straszny.

Ponadto ptaki otrzymują tu też specjalne budki lęgowe, konstrukcje pod pewnym względem dość oryginalne. Na każdym drzewie budek jest dwie-trzy; gospodarz nie przejmuje się, że budek jest za dużo. Ptaki lubią to miejsce i jedynie kowalik wolał zachować swój rewir dla siebie, inne gatunki ptaków łatwo się dzielą przestrzenią - jeśli tylko wystarcza pokarmu. A budki są robione samodzielnie. Drewno nie musi być bardzo dokładnie oszlifowane, ale otwór wlotowy do budki powinien być nieduży, by nie dostał się do wnętrza żaden drapieżnik. Podwójna przednia ścianka chroni również zasiedlające domek ptaki przed wtargnięciem dzięcioła. Jedna z tak zabezpieczonych budek nosi wyraźny ślad próby jego rozkucia. Poza tym budki pana Krzysztofa są bardzo głębokie oraz szczelnie zamknięte bez możliwości oczyszczania. To imitacja prawdziwych dziupli i dlatego ptaki muszą radzić sobie same.

Aby jednak zbyt głęboki domek nie stał się śmiertelną pułapką dla piskląt, jego wewnętrzne ściany warto poprzecznie ponacinać. Powstałe wręby są jak schody, po których młode ptaki wdrapują się do wylotu. Podobny efekt schodów uzyskuje się przybijając do ścianek cienkie listewki. Budki są też bardzo szczelne: wykonano je z frezowanych, zachodzących na siebie desek. Wszystko po to, by pozostały szczelne nawet, gdy drewno się rozeschnie, bo ptaki nie lubią przeciągów. Potrzebny jest też daszek, np ze starej papy.

Dojrzewające na krzewach i drzewach owoce zdobią ogród od wczesnej jesieni, wabią też najróżniejsze gatunki ptaków. Na przykład do trzmieliny chętnie przylatują rudziki. Niezwykle efektowne i smaczne - również dla ludzi - są owoce głogu szkarłatnego (Crataegus coccinea). Zanim pospadają z gałęzi skorzystają z nich drozdy i stada jemiołuszek. Ptaki te uwielbiają również jabłka. Drobne owoce jabłoni jagodowej 'Walters' (Malus bacatta) utrzymują się na drzewie aż do wiosny.

Kiedy drzewa i krzewy gubią liście, ogród staje się bardziej przejrzysty. Można zaobserwować w nim ciekawe rzeczy. W zaroślach wypoczywa zaskroniec, który latem wyławiał z oczka ryby i żaby. Właściciele ogrodu nie zapominają również o jeżach, dla których wystawiają specjalne domki.