Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:25
Powtórka: patrz "o nas"

Zielone płuca Berlina (odc. 661 / HGTV odc. 39)

dodano: 19.11.2017

Szerokie, zielone ulice ocienione koronami platanów, ciągi starych lip i Pruska Kolumna Zwycięstwa, a potem Brama Brandenburska - znak, że jesteśmy w Berlinie, w którym aż 45% powierzchni zajmuje zieleń. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że sadzenie roślin jest najtańszym sposobem na oczyszczanie powietrza.

W Berlinie na każdym kroku widać rękę ogrodników. Ot, choćby jak piękny kolorowy skwer o nazwie Margarete und Arthur Eloesser Park w dzielnicy Charlottenburg, który powstał 9 lat temu w miejscu wybetonowanego parkingu.Na słonecznej kwiecistej polanie pełnej bylin i róż okrywowych uwagę zwraca grupa wysokich roślin pokrytych chmurą drobnych białych kwiatów, niestety o niezbyt miłym zapachu. To bylinowy rdest okazały (Persicaria polymorpha) odmiany ‘Johanniswolke’, czyli „Chmura Jana”. Jej nazwa wiąże się z terminem najobfitszego kwitnienia, przypadającym na około 24 czerwca, a więc w dniu świętego Jana. Roślina kwitnie bardzo długo, od czerwca do sierpnia, a okres ten można wydłużyć aż do jesieni, jeśli przytnie się pędy po pierwszym kwitnieniu. Rdest okazały pochodzi z Chin i Japonii i ma wiele zalet - nie tworzy rozłogów jak inne rdesty, korzeni się głęboko, dzięki czemu jest wytrzymały na mróz i suszę.
 
Rdest to piękna roślina, która wspaniale prasuje do dużych naturalistycznych założeń. Na tym skwerze stanowi tło dla sadźców. Cala rabata skomponowana jest pasami, rośliny dobrano od najwyższych do najniższych. Są tu jeszcze rudbekie, marcinki, latem pięknie wygląda fioletowa szałwia, wcześniej zakwitają – irysy, a całość wykończona jest falbaną z przywrotnika, zwanego po niemiecku „Frauenmantel", czyli „płaszcz kobiecy". Co ważne, między roślinami ułożone są dukty z płyt betonowych, dzięki czemu można spacerować wśród zieleni, a pielęgnacja jest łatwiejsza.
 
Te urocze bylinowe rabaty zostały otoczone białymi pergolami wykonanymi z trwałych profili metalowych. Są one w stanie utrzymać silnie rosnącą glicynię, która wiosną zachwyca girlandami zwisających liliowych kwiatów. Latem mocnym akcentem są tu czerwone kwiaty pnących róż. Dzięki pergolom powstały cieniste trasy spacerowe. Ogród ten jest ulubionym miejscem dyrektora Waltera Schlaegera z wydziału terenów zieleni tej dzielnicy, który ma pod opieką aż 680 hektarów parków, boisk, zieleni przyulicznej i cmentarzy. Na zieleń rocznie otrzymuje z budżetu dzielnicy ponad 2,5 miliona euro, co jest według niego ciągle zbyt małą kwotą.
 
A jak to się dzieje, że w takim ogromnym mieście, jakim jest Berlin, jest tak dużo terenów zieleni? Miasto jest w ciągłej rozbudowie i zawsze przy planowaniu inwestycji pojawiają się dyskusje dotyczące towarzyszącej im zieleni: jak ma wyglądać i przede wszystkim ile kosztować. Na przykład ten skwer powstał dzięki Deutsche Bahn, czyli kolejom niemieckim, które sfinansowały w całości tworzenie parku o powierzchni 5 tys. m kw. Jest to rekompensata za budowę nowych połączeń kolei. Dzielnica otrzymała także dofinansowanie na 10 lat na pielęgnację tego terenu. Ponieważ budżet dzielnicy jest za mały, a pozostał tylko rok do końca projektu, architekci krajobrazu zastanawiają się jak zredukować rabaty do mniejszej powierzchni i najprostszych roślin.
 
W dzielnicy Charlottenburg odwiedziliśmy jeszcze Savignyplatz – kolejny przykład pięknie skomponowanej zieleni miejskiej. Zieleniec ten został zaprojektowany 125 lat temu. Prostokątny teren przecina w połowie ruchliwa ulica Kantstrasse. Naszym przewodnikiem po tym placu była mieszkająca w Berlinie Polka, Izabela Małachowska-Coqui, właścicielka pracowni projektującej miejską zieleń. Uważa ona, że mieszkańcy miasta oczekują od miejskiej zieleni coraz więcej, często nawet nie wyjeżdżają za miasto i jednocześnie chcą móc wypoczywać.
 
Każdy plac ma oprócz zieleni charakterystyczne znaki szczególne. Na Savignyplatz to dwie bliźniacze rzeźby z brązu przedstawiające „Chłopca z kozą”. W ramach architektury placu niewiele można zmieniać, bo układ jest historyczny, podobnie – platany. Ale zmieniono np. pergole – drewno zastąpił odporniejszy metal. Pergole wymieniono kilka lat temu i zdążyły już malowniczo porosnąć bluszczem, winobluszczem, czy glicynią. Najszybciej rozrósł się jednak kokornak wielkolistny (Aristolochia macrophylla) o dużych sercowatych liściach. Układając się w jednej płaszczyźnie, tworzą dosyć szczelny parawan. Jest to pnącze, które z powodzeniem można uprawiać w zacienionych miejscach.
 
Są też nasadzenia bylinowe. Korony platanów mocno się rozrosły i zacieniły wielkie fragmenty rabat. Projektanci musieli więc dobrać nowe gatunki. Teraz są tu cieniolubne paprocie i funkie, w czerwcu kwitnie parzydło leśne. Łanowo rozprzestrzenia się cenny, a mało u nas znany bodziszek kolankowy 'Simon' (Geranium nodosum). To gatunek, który w żyznym podłożu sam się rozsiewa. Ma piękne jasnozielone liście i niewielkie jasnoliliowe kwiaty z ciemnymi żyłkami. Kwitnie od późnej wiosny do jesieni. Owocostany wszystkich bodziszków są wąskie i długie. Od ich wyglądu pochodzi niemiecka nazwa bodziszków „Storchschnabel", czyli „bociani dziób".
 
Wędrując po dzielnicy Charlottenburg miłośnicy roślin nie mogą pominąć Olivaer Platz z niewielką rabatą bylinową o powierzchni 250 m kw, stanowiącą ogrodniczy poligon doświadczalny. Bylinowa rabata od 20 lat utrzymywana jest w większości z datków mieszkańców i sponsorów. Miasto przeznacza na jej pielęgnację zaledwie 500 euro na cały rok. Warto zapamiętać nazwy pojawiających się mało kłopotliwych wieloletnich gatunków roślin. Okazałe kępy tworzy wilczomlecz syberyjski (Euphorbia seguieriana) o cytrynowych przykwiatkach. W półcieniu świecą mocnym różem i ciemnym oczkiem drobne kwiaty bodziszka armeńskiego (Geranium psilostemon). Są też gatunki, które tak jak orliki czy złocień maruna 'Double White' (Chrysanthemum parthenium) żyją stosunkowo krótko, lecz dają obfity samosiew, sprawiając wrażenie długotrwałego pobytu w jednym miejscu. Wsiały się tu nawet poziomki.
 
Realizując tego rodzaju założenia, w Berlinie kładzie się duży nacisk na to, by gatunki roślin były miododajne i wabiły owady. A ciekawe, w sklepach można tu kupić oznaczony berliński miód. Pszczoły czerpią pyłek i nektar także z otaczających skwer kilkunastu lip. Jak wykazały badania, miód z miasta jest czysty i zdrowy, ponieważ nie stosuje się tu chemicznych oprysków. W Berlinie miejskie pszczelarstwo jest popularne, doliczono się aż 4000 uli, ustawionych w różnych miejscach miasta, także na dachach. Sądząc po ilości zieleni, pokarm dla tylu pszczół jest zapewniony.
 
W centrum dzielnicy Kreuzeberg, na Moritz Plaz Berlińczycy zainteresowani pszczelarstwem mogą uczestniczyć w warsztatach w otwartym dla wszystkich ogrodzie społecznym. Jeden z uli zawieszono tu w koronie drzewa. System bloczków pozwala opuszczać ul, kiedy trzeba przy nim wykonać niezbędne prace. Pszczoły zaspokajają pragnienie przysiadając na poidełkach z nasączonym wodą włóknem kokosowym. Jest tu wiele innych ciekawych ogrodniczych pomysłów. To miejsce tętni życiem, można to przyjść, coś zjeść, miło spędzić czas…
 
Prinzessinengärten w Berlinie to ikona ogrodnictwa społecznego. W 2009 roku dwóch mieszkańców dzielnicy Robert Shaw, filmowiec i Marco Claussen, właściciel restauracji i fotograf postanowili na zaniedbanym placu o powierzchni 6000 m kw, stworzyć ogród integrujący miejską społeczność. Założyli w tym celu organizację Zieloni Nomadowie. Skrzyknęli sąsiadów i uprzątnęli poprzemysłowe gruzowisko. Dzisiaj miejsce to przyciąga ekologicznymi uprawami, sklepikiem i restauracją korzystającą częściowo z tutejszych warzyw. Swoje życie z ogrodem związało wielu wolontariuszy, między innymi miejska aktywistka Michaela Kirschning. Istnieje zresztą stała grupa, która się opiekuje ogrodem. Nie są oni zatrudnieni na etatach, ale niektórzy na przykład odrabiają tu roczną służbę wojskową. Ten zespół pielęgnuje ogród na co dzień, natomiast w czwartki i soboty do pomocy zapraszani są mieszkańcy.
 
Z jednej strony władze Berlina przyklaskują tym pomysłom, z drugiej dzierżawę terenu przedłużają tylko na rok. Dlatego zarząd ogrodu od początku wymyślił, by sadzić rośliny w pojemnikach i uprawiać je ekologicznie. Wszystko powinno być z odzysku, a budowane obiekty bez fundamentów. Rośliny rosną w systemie dwuskrzynkowym: na samym dole znajdują się pocięte kawałki gałęzi, na tym znajduje warstwa świeżego kompostu, a na wierzchu ziemia. Rozwiązanie sprawdza się całkiem dobrze.
 
Wśród skrzynek dojrzeliśmy ciekawostkę: lubczyk szkocki (Ligusticum scoticum). Ten wieloletni gatunek występuje dziko na skalistych wybrzeżach Wielkiej Brytanii, Danii i Norwegii. Liście, kwiaty, a nawet młode pędy doskonale nadają się do sałatek, a także przyprawa do zup i gulaszy.
 
Z dzielnicy Charlottenburg przenieśliśmy się do sąsiedniej Schoeneberg. Tu znajdują się ogromne zielone tereny rekreacyjne, powstałe na nieużytkach po bocznicy kolejowej. To zasługa mieszkańców, którzy swoimi wieloletnimi staraniami uchronili je przed zabudową. Park am Gleisdreieck liczy sobie ponad 26 hektarów. Pomysł jego zagospodarowania tego terenu pojawił się już ponad 20 lat temu. Jako pierwszy powstał tu niezwykły rezerwat przyrodniczy. Na obszarze, który pokryty był siecią torów kolejowych, pozwolono rządzić naturze. Pojawiły się drzewa, krzewy – wyrosły same, bez ludzkiej ingerencji. Po tym terenie nie można swobodnie chodzić – jedynie po wyznaczonej alejce. Ostatni pociąg odjechał z tego miejsca 55 lat temu. Najwcześniej na opuszczonym przez ludzi terenie zadomowiły się brzozy. Dzisiaj ich pnie powrastały miejscami w żelazne torowisko. Proces sukcesji, czyli powolnego opanowywania gleby przez kolejne gatunki roślin, można obserwować podczas spaceru główną aleją.
 
Obserwacje przyrodnicze jednak nie wszystkich interesują. Dla nich są inne propozycje. W tak dużym parku mogą pojawić się place zabaw dla dzieci i dla dorosłych. Jeden jest bardzo ciekawy: nie ma krzykliwych kolorów, konstrukcje wykonano z surowych drewnianych bali, do których przymocowano urządzenia do zabaw.
 
Plac zabaw wysypany jest wysuszonymi zrębkami drewna, oczyszczonymi i zmiękczonymi maszynowo wzdłuż włókien, dlatego nie mają drzazg i można chodzić po nich boso. Nawierzchnię układa się na drenażu z tłucznia. Na kamienie wysypuje się około 30-centymetrową warstwę zrębków. Dzięki temu tworzy się miękki, elastyczny materac. Obliczono, że amortyzuje on upadek nawet z wysokości 3 metrów. Ta naturalna nawierzchnia jest do tego w pełni przepuszczalna dla wody – nawet zaraz po deszczu nie ma tu błota i kałuży.
 
Wokół starannie zaprojektowanego placu zabaw powinny się znaleźć ocieniające go drzewa. Dobiera się rośliny bezpieczne – nie toksyczne i nie kłujące. Tu posadzono pewien ciekawy gatunek, bardzo rzadko spotykany w Polsce. To wiązowiec zachodni (Celtis occidentalis), który dobrze znosi miejskie warunki, a także polski klimat. W Berlinie jest chętnie stosowany. Ma charakterystyczny, naprzemienny układ liści na pędach, a same liście przypominają nieco liście wiązu. Drzewo to pochodzi z Ameryki Północnej, dorasta do 20 metrów wysokości i szeroko rozkłada swoje konary. Starsze okazy wiązowca zachodniego zachwycają pionowo żebrowaną, szarą korą. Ptaki chętnie zjadają jego drobne owoce.
 
Wędrując dalej po parku można trafić na zupełnie odmienny, pagórkowaty krajobraz. Leżą tu powalone pnie drzew, wiszą pasujące do tego miejsca dekoracje z szyszek. Dla dzieci, które większość czas spędzają w mieście, to prawdziwa atrakcja. Tu mogą pobiegać po górkach, skaleczyć się kolcem, bawić szyszkami, zbudować szałas… Dla poszukujących przygód zaprojektowana jest ścieżka, której przebieg wytyczają duże kamienie. W wąskich przejściach trzeba uważać na posadzone tu celowo kłujące krzewy. Wczesnym latem przy tej polnej drodze kwitnie dzika róża oraz jeżyna krzewiasta (Rubus fruticosus), zajmująca zbocze jednego z pagórków. Jej duże różowe kwiaty są miododajne, a owoce pożyteczne dla ptaków, co w Berlinie bierze się pod uwagę przy doborze gatunków.
 
Park am Gleisdreieck powstaje etapami. Kilka lat temu do niemałego już obszaru, dołączyła 10-hektarowa strefa zachodnia, nad którą górują czynne mosty kolejowe. W tej części Berlina buduje się coraz więcej osiedli, a ceny mieszkań zyskują na wartości z powodu bliskości parku. Szerokie drogi są dostosowane do wielu funkcji jazdy na rolkach, czy rowerami. Projektantem najnowszej części parku jest architekt krajobrazu Felix Schwarz
 
Dla projektanta wpasowanie się w istniejące realia nie było proste, wyzwanie stanowiła decyzja co zostawić, co usunąć, bo przecież pozostałości po kolei nadają parkowi rodzaj treści, które stanowią o jego niepowtarzalnej atmosferze. Z koeli dobierając rośliny, brano też pod uwagę późniejszą pielęgnację, a więc wykorzystano proste wieloletnie gatunki, których nie trzeba otaczać codzienną opieką, do tego sporo drzew i krzewów. Aby park egzystował wiele lat, warto zaprojektować droższe, ale trwałe i szlachetne materiały, takie jak stal, kamień, asfalt i beton, żeby wytrzymały próbę czasu i nie potrzebowały specjalnej konserwacji.
 
Dziełem pracowni jest biegnąca wzdłuż ogrodzenia, zachwycająca rabata bylinowa w srebrno-żółtych kolorach. Pojawia się tu na przykład efektowna bylina – żeleźniak, który rozsiewa się i rozchodzi podziemnymi rozłogami. Obok wilczomlecze sosnka, imponujące dziewanny drobnokwiatowe (Verbascum thapsus). Wszystko rośnie w żwirze, a nad rabatą królują drzewa: jarzębiny i oliwniki wąskolistne (Elaeagnus angustifolia). Oliwniki w okresie kwitnienia są kochane przez pszczoły, bo mają silnie pachnące, miododajne kwiaty.
 
Ten zestaw prostych roślin warto stosować w miejscach, w których nie ma szans na częstą na pielęgnację. Dziewanna raz posadzona na rabacie, będzie się rozsiewać latami, bo jest rośliną dwuletnią. Niezwykłe jest to, że jej nasiona zachowują wyjątkowo długo zdolność kiełkowania, nawet przez sto lat. Stosunkowo niską, ale rzucająca się w oczy rośliną jest bylina len złocisty (Linum flavum). Mocny kolor jego kwiatów wybija się nawet w pochmurny dzień.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
87%
13%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Zielone płuca Berlina (odc. 661 / HGTV odc. 39) - ŚWIETNY ODCINEK I SĄ KONSEKWENCJE
Pani Maju. Mieszkam w Szczecinie, a to miasto, które do 1945 r. było niemieckie więc jest rodziną Berlina i też mamy takie szpalery platanów i lip (jedną z nich mam za oknami) Jestem też radną Rady Osiedla "Pogodno", najładniejszej, zielonej dzielnicy po zachodniej stronie miasta, czyli blisko do Berlina, a ja jestem zawsze po stronie zieleni. A że jestem klasyczną sową - najlepiej mi się pracuje, czyta i relaksuje dosłownie do białego rana, i bardzo często towarzysza mi Maja w ogrodzie a teraz Nowa Maja.Nie mam ogrodu, ale oglądam i słucham pani Mai z wielką przyjemnością - bo nie tylko jest miła i śliczna, ale jest kompetentna i fajnie naturalna, Ale dzisiejszy odcinek mnie POWALIŁ - z zazdrości, że w Szczecinie nie dzieje się opisywane podejście "berlińskie" do zieleni miejskiej, A JA CHCĘ ŻEBY W SZCZECINIE BYŁO TAK SAMO! Już planuję (w ramach mojej działki) w Radzie namówić kogo trzeba na spotkanie naszych odpowiadających za zieleń z berlińskimi. Pani Maju - mam nadzieję, że Pani nie tylko mnie nie zbeszta, ale może nawet pochwali ... Już ściągnęłam opis treści tego odcinka z kolorowymi zdjęciami do rozdawania decydentom, niech się zawstydzą albo się ucieszą. Zaproszę też kilka osób na projekcję tego odcinka - w którym jest mnóstwo pomysłów i zrobimy burzę mózgów - co możemy zrobić w Szczecinie. Mamy nawet w naszej dzielnicy piękny teren (1h) idealny do pilotażu programu dla całego miasta, mamy też tysiące seniorów w naszej dzielnicy - najwięcej w mieście.- a w tym wielu fanatyków swoich ogrodów - których koniecznie zaprosimy do współpracy - będą szczęśliwi :) Młodzi ostatnio zainteresowani są takimi społecznymi działaniami pro-ekologicznymi (trochę to moda, ale trzeba się w te nurty musowo włączyć (dziewczyny od chłopaków i na odwrót też oczekują ) - i myślę, że też się parami do nas dołączą. Mamy też w zasobach dużą firmę od roślin, a właściciel też fanatyk roślin i filantrop - i tak dalej. NO I WIDZI PANI, JAKI MA PANI POWER?! A jak już bym coś ruszyła - czy przyjechałaby Pani do Szczecina na nasze zaproszenie? Niechby i innych osób Pani charyzma powaliła, tak jak mnie - na pewno by się udało! Serdeczne pozdrowienie - Beata (nomen omen) Zielińska. Na wszelki wypadek podaję adres mailowy : b.zielinska@pomorzezachodnie.pl (domena tak jak napisałam - ciurkiem - bez kropki). A teraz Dobranoc i dzień dobry : -) Już godz.5:18..
2017.12.17
~ zieluska
Re: Zielone płuca Berlina (odc. 661 / HGTV odc. 39)
W O W nieźle. Niech nasi biorą przykład
2017.12.17
~ Ola
Re: Zielone płuca Berlina (odc. 661 / HGTV odc. 39)
Nie wiem czemu ale nie można tu obejrzeć tego odcinka Tyle pięknych ogrodów w Polsce odwiedzała ekipa "Mai w ogrodzie', chetnie obejrzałabym jeszcze raz te ogrody, jak wyglądają obecnie po latach...:)
2017.12.17
~ dorka

Poprzedni odcinek

Ogród pod gniazdami (odc. 660 / HGTV odc. 38)

Ogród pod gniazdami (odc. 660 / HGTV odc. 38)

Nad starorzeczem Bugu leży niewielka miejscowość Popowo Parcele. Miejsce to upodobali sobie na ogrody działkowe mieszkańcy Warszawy i pobliskiego Serocka. Tu...

więcej »
Ocena
70%
30%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Oranżerie w nieborowskim ogrodzie (odc. 553)

Historia niezwykłych kolekcji roślin egzotycznych oraz dwóch oranżerii w parku przypałacowym w Nieborowie .

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg