W ogrodzie u rolnika (odc. 664 / HGTV odc. 2 seria 2018)
dodano: 11.03.2018
Tym razem pojawiamy się w Pszczółkach-Szerszeniach, małej wsi położonej pomiędzy Ciechanowem a Mławą. Tu, pomiędzy polami, uwagę zwraca ozdobny ogród Przemka Gronowskiego. Jest on rolnikiem, a ogród traktuje jako swoje hobby. Pasjonuje się roślinami od dziecka i teraz każdą wolną chwilę wykorzystuje na realizowanie marzeń.
W ogrodzie u rolnika (odc. 664 / HGTV odc. 2 seria 2018)
Tym razem pojawiamy się w Pszczółkach-Szerszeniach, małej wsi położonej pomiędzy Ciechanowem a Mławą. Krajobraz okolicy jest typowo rolniczy, lecz pomiędzy polami uwagę zwraca ozdobny ogród, który powstał z wielkiej pasji i miłości do roślin jego właściciela. Przemek Gronowski jest rolnikiem. Zawodowo zajmuje się uprawą zbóż i rzepaku, natomiast ogród traktuje jako swoje życiowe hobby. Już jako dziecko interesował się roślinami. Każdą wolną chwilę wykorzystuje na realizowanie marzeń. Doświadczenia z pracy na roli bardzo mu w tym pomagają. Ogród urządza 
krok po kroku.
 
Na dom i ogród przeznaczono powierzchnię 3000 m kw. Po stronie południowej budynku znajduje się jego najstarsza część z wyspowym układem rabat, pomiędzy którymi przebiegają trawiaste ścieżki. Wzdłuż wschodniej granicy działki prowadzi przejście do części ogrodu o geometrycznym układzie. Tutaj alejka wiedzie w kierunku prostokątnej sadzawki. Obok, na osi budynku, wokół kolistego trawnika z zegarem słonecznym pośrodku, rozmieszczono rabaty z elementami małej architektury.
 
Przemek nie chce, by ogród był tylko kolekcjonerski, stara się więc nadawać rabatom ciekawą formę. Tak zrodził się pomysł na ogród czasu – z zegarem, trawnikiem przypominającym tarczę, a rabaty symbolizują pory roku. Każdą z rabat tego fragmentu ogrodu wypełniają rośliny o charakterystycznych dla pór roku kolorach. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara są to kolejno: wiosna z dominacją zieleni i różu, żółte lato, jesień w odcieniach czerwieni i biała zima. Roślinom towarzyszą elementy małej architektury. W zakątku o nazwie ZIMA jest to kącik wypoczynkowy z ławką, w otoczeniu biało kwitnącej kocimiętki. Natomiast pomiędzy rabatami WIOSNY i LATA Przemek umieścił źródełko zamocowane na ścianie zbudowanej ze starych rozbiórkowych cegieł. Wśród cegieł kryje się też kafel z odciskami dłoni Przemka i jego mamy – wykonano go z betonu i został potem zabarwiony utleniającym się siarczanem żelaza. Oczywiście kafel z odciskami dłoni Przemek polewał roztworem nawozu zanim go wmurował w ścianę. W przeciwnym razie spływający roztwór pozostawiłby na cegłach rdzawe zacieki. Także rzygacz został zabarwiony – jednak najpierw Przemek posypał go piaskiem, żeby roztwór nie spływał zbyt szybko i zdążył zabarwić powierzchnię.
 
Okazuje się, że elementów pokrytych rdzą w ogrodzie jest więcej, dlatego kolor utleniającego się żelaza mógłby być jego wizytówką. Przemek ma w ogrodzie sporo dekoracji wykonanych tą samą metodą – z rdzewiejącego materiału. Powstały z niego kwiaty, owocostany, ryby... Wszystkie te dekoracje Przemek robi własnoręcznie. Wymyśla je i spawa z kupionych metalowych elementów. Przy odrobinie fantazji i wprawy wychodzą z tego oryginalne imitacje roślin. Niektóre wzory projektuje i znajomej firmie zleca do wykrojenia z grubej blachy. Stalowe ozdoby umiejętnie wkomponowuje pomiędzy żywe rośliny.
 
Przemek mieszka z mamą, która całym sercem wspiera syna w jego ogrodniczej pasji. Spotykamy ich w zakątku pod jesionem, miejscu gdzie przed ponad dwudziestu laty zaczęła się historia ogrodu. Pani Jadwiga pamięta, że syn już od dzieciństwa zajmował się roślinami – z dawnych czasów do dziś pozostał przede wszystkim świerk kłujący 'Hoopsi' (Picea pungens). Z czasem obok domu pojawiło się więcej świerków tej odmiany. Tworzą luźny, nieregularny szpaler, mający za zadanie zrównoważyć potężną bryłę budynku. Srebrny kolor iglaków harmonizuje z innymi roślinami o tej samej barwie, spajając tym samym kompozycję ogrodu.
 
Przemek zgromadził okazałą kolekcję roślin. Pomimo że ogród położony jest pośród otwartych pól, panuje w nim dość dobry mikroklimat. Zawdzięcza to optymalnemu położeniu działki. Zabudowa gospodarcza osłania stanowiska roślin od porywistych zachodnich wiatrów. Natomiast zaporą dla chłodnych mas powietrza z północnego-wschodu jest gęsta enklawa drzew i krzewów na posesji sąsiada. Parawan znajduje się również przy południowej granicy ogrodu. Tutaj świerkowa ściana chroni wrażliwsze gatunki przed nadmiarem słońca, jak również wyhamowuje wysuszające wiatry południowe, uciążliwe zwłaszcza na wiosnę i latem.
 
W zaciszu szpaleru znajdują się liczne roślinne rarytasy. Uwagę zwracają owoce trzmieliny płaskoogonkowej (Euonymus planipes), które efektownie zwisają na długich szypułkach. Są też gatunki całkiem niepozorne, ale o wiele rzadziej spotykane – na przykład lipa ‘Henryk Eder’ (Tilia) o bardzo nietypowych, mocno powcinanych liściach. Są tu też inne nieckawostki. Niezwykle delikatym pokrojem wyróżnia się glediczja ’Goofy’ (Gleditsia triacanthos). Jest idealna do komponowania z innymi gatunkami. Dorasta tylko do 4 metrów, a dzięki luźnej koronie nie zasłania światła pozostałym roślinom. Ponadto jej korzenie rosną w głąb ziemi i nie rozpychają się na 
boki.
 
Większość tak oryginalnych odmian powstaje na skutek mutacji roślin. Przemek od kilku lat podpatruje zmiany na klonie polnym ’Carnival’ (Acer campestre). Zmutowana gałąź różni się od pozostałych. Zniekształcone liście są głęboko powcinane i przede wszystkim całe zielone. Jest szansa, że uda się wyselekcjonować całkiem nową odmianę.
 
Pod koronami roślin drzewiastych stanowiska mają byliny, dlatego ogród prezentuje się przez cały sezon kwitnąco. Niezawodne efekty dają werbeny. Tutaj na uwagę zasługuje mało znana werbena żyłkowana ’Venosa’ (Verbena rigida). Tworzy szerokie kępy wysokości do czterdziestu centymetrów i najlepiej sprawdza z przodu rabat. Kwitnie od czerwca do późnej jesieni i uwielbiają ją motyle. W naszym klimacie uprawiana jest jako roślina jednoroczna. Przemek co roku zbiera nasiona, aby wysiać je w lutym i przygotować rozsadę.
 
Podłoże w całym ogrodzie jest gliniaste i słabo przepuszczalne dla wody. Do uprawy większości roślin nie jest więc najlepsze. Największym problemem są wczesnowiosenne zastoiska wody pośniegowej. Dlatego wyniesione rabaty ułatwiają roślinom wegetację. Ogród położony jest na skarpie. Aby dobrze ją osuszyć, w ziemi na głębokości około metra kładzie się ciągi równoległych rur drenarskich. Powinny przebiegać wzdłuż warstwic, ale z lekkim nachyleniem w dół stoku. Tutaj ich końce łączą się z głównym drenem zbiorczym, który biegnie w dół stoku i odprowadza nadmiar wody do studni chłonnej. Rabaty są otoczone kamieniami – bo na tym obszarze jest ich bardzo dużo i właściciel uznał, że wykorzysta je jako obwódki.
 
Podwyższona konstrukcja rabat, pozwala na dosypanie lepszego dla roślin, próchnicznego i przepuszczającego wodę podłoża. Poza tym kamienne murki i obrzeża występują konsekwentnie w całym ogrodzie tworząc jego jednorodną oprawę. W przypadku oczka wodnego, podwyższenie brzegów jest prostym sposobem na jego pogłębienie. Budowla ta dobrze się komponuje z murami oporowymi rabat.
 
Trawiasta ścieżka, wzdłuż której biegnie dren zbiorczy, prowadzi w kierunku stylowej sadzawki. W rzędowych nasadzeniach wzdłuż ścieżki, po obu jej stronach, najwyższe piętro tworzą dęby błotne ‘Green Dwarf’ (Quercus palustris). Dalej, począwszy od brzegu murawy, rosną żywotniki ’Danica’ (Thuja occidentalis), kocimiętki ’Six Hills Giant’ (Nepeta), hortensje bukietowe ’Limelight’ (Hydrangea paniculata) oraz miskanty ’Morninglight’ (Miscanthus). W tej wręcz królewskiej scenerii dumnie przechadzają się pawie. Gospodarz hoduje ptaki dla ozdoby. Ma już pokaźne stadko, bo doczekał się pawiej młodzieży. Są spokojne, pełne gracji. Nie niszczą rabat, spacerują alejkami. Żywią się zbożem, nie gardzą też białkiem pochodzenia zwierzęcego, dlatego ich łupem padają różne owady, także szkodniki ogrodu, np. motyle bielinki, których gąsienice zjadają kapustę. Pawie każdego roku, po odbytych na początku lata godach pawie zrzucają pióra na ogonie. Potem odrastają i na wiosnę znów będą piękne.
 
W ogrodzie jest sporo pracy. Mieliśmy okazje zobaczyć, jak sprytnie gospodarz radzi sobie z pielęgnowaniem sadzawki. Trap z deski pozwala mu pracować w najbardziej niedostępnych miejscach. Może usuwać obumarłe liście lilii wodnych, które rozkładając się zabierają z wody tlen, zapach też może się pogorszyć. Pożółkłe liści lilii wodnych należy urywać jak najniżej, tak aby wychodziły wraz z długimi ogonkami.
 
Zbiornik jest uszczelniony folią i ma pionowe ściany. Jest tym samym przystosowany do uprawy lilii wodnych, które lubią głębokie stanowiska. Sadząc je w takich warunkach nie trzeba się martwić o maskowanie koszy, w których rosną. Pojemniki można umieszczać w dowolnym miejscu, więc już przy krawędzi zbiornika jest dość głęboko.
 
Kiedy jesienią ponownie odwiedzamy ogród, sadzawka z liliami jest już zabezpieczona przed liśćmi z drzew. Przemek wykorzystuje polipropylenową siatkę do ochrony upraw przed ptakami, która jest elastyczna, lekka i odporna na kontakt z wodą. Jej ciemnozielony kolor dobrze wygląda na tle roślin wodnych. Jesienną szatę mają już pałki wąskolistne, które porastają brzeg oczka wodnego. Z kwiatów najwięcej jest jeszcze astrów. To właśnie one o tej porze roku ożywiają ogród kolorami.
 
Na rabatach królują jednak trawy. Ich w pełni rozwinięte kwiatostany delikatnie falują na wietrze. Najefektowniejsza pośród nich jest trawa pampasowa, nazywana też kortaderią (Cortaderia selloana). Żadna z innych traw nie ma tak okazałych i puszystych pióropuszy. Przemek od kilku lat uprawia ją w ogrodzie. Z uwagi na kiepskie zimowanie, ten wrażliwy gatunek trawy początkowo rósł w donicy, którą po wykopaniu na zimę trzeba było przenosić do piwnicy. Z czasem kępa jednak mocno się rozrosła, zaczęła słabiej kwitnąć i Przemek znalazł jej stałe miejsce w ogrodzie – posadził ją tuż obok rury drenarskiej, by nie cierpiała z powodu zalewnia. Trawa pampasowa lubi wilgotne podłoże, ale tylko w ciepłych miesiącach. Poza tym wymaga próchnicznej i żyznej ziemi. W przypadku gleby gliniastej, koniecznie trzeba ją rozluźnić piaskiem. Roślinę najlepiej posadzić raz ale dobrze, ponieważ nie znosi wykopywania. Pomimo najlepszego stanowiska trawę pampasową i tak trzeba chronić. Przemek ścina w grudniu jej nadziemną część, przysypuje ok. 50 cm suchej słomy i nakrywa folią, by kopiec nie zamaka.
 
Do ogrodu zaglądamy jeszcze na przedwiośniu, w marcu. W ogrodzie leży jeszcze śnieg, więc widać doskonałe zabezpieczenie trawy pampasowej – w tym roku musiało ochronić roślinę przed mrozem -18 stopni. Taką roślinę odkrywa się stopniowo, gdy temperatura rośnie powyżej zera, ale gdy w zapowiadane są kolejne mrozy lub przymrozki, trzeba ją na nowo zakrywać. Ozdobą rabat są teraz pozostawione na krzewach zaschnięte kwiatostany hortensji i pędy bylin. Harmonizują z nimi stalowe dekoracje. Okazuje się, że wolny czas Przemek wykorzystuje na opracowywanie nowych wzorów, coraz poważniej podchodzi do tworzenia tego rodzaju ozdób na zamówienie (https://www.facebook.com/bizuteriaogrodowa). Na tle suchych pędów traw uwagę zwracają metalowe liście paproci. Dzięki tak kontrastowemu zestawianiu kompozycję widać z daleka, poza tym prezentuje się efektownie.
 
Kiedy drzewa i krzewy nie posiadają zielonej szaty, niektóre odmiany odkrywają swoje atuty – jak na przykład niezwykle oryginalny kasztanowiec zwyczajny ‘Monstrosa’ (Aesculus hippocastanum). To miniaturowe drzewko o charakterystycznie poskręcanych, tak zwanych staśmionych pędach - najefektowniej prezentujących się zimą.
 
Pracy w ogrodzie jest jeszcze niewiele, lecz na przedwiośniu w bezmroźne dni można pobierać zrazy do szczepienia drzew lub krzewów. Przemek z oznaczonej latem gałęzi klonu polnego 'Carnival' ścina pędy, z których być może uzyska nową odmianę.