Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród bylin, hortensji i róż (odc. 666/ HGTV odc. 4 seria 2018)

dodano: 25.03.2018

Ten ogród znajduje się w okolicach Wrocławia i zaprojektowany jest tak, jak dom - w stylu art-deco. Obrysy rabat poprowadzone są łukowato, a dzięki pracy projektantów zieleni pustą poprzednio działkę zamieniono w tętniący fakturami i kolorami ogród.

Hortensje, jeżówki, szałwie, trawy…. Cały ten festiwal kwiatów, zamknięty nieco w ryzach ścieżek, utrzymany jest w stylu niewymuszonej elegancji. Stanowi otoczenie budynku, który choć powstał w latach 80-tych XX wieku, został odświeżony i obecnie stylizowany jest na art-deco. Od 4 lat także otoczenie tego podwrocławskiego domu wygląda inaczej.
 
Poprzednio ogród niczym się nie wyróżniał. Był tu tylko trawnik i kilka przypadkowych drzew. Dzięki pracy specjalistów tę pustą przestrzeń zamieniono w tętniący fakturami i kolorami ogród. Spotykamy się zarchitektką krajobrazu Małgorzata Piszczek – współuczestniczyła ona przy tworzeniu koncepcji tego założenia, której autorką jest plastyczka Agata Białkowska. Roślinne kompozycje to także dzieło pani Małgorzaty.
 
Już w przedogródku widać, że ogród jest bogaty od roślin – jak przyznaje projektantka, to dość częste dla jej ogrodów. Tutaj jednak ogród nie jest aż „barokowy”, bo bogactwo roślin zostało wpisane w zarys dość geometrycznych ścieżek.
 
Teren liczy sobie około 1800 m kw. Dom posadowiony jest blisko narożnika działki. Z przedogródka przechodzi się cienistą alejką w kierunku rozległego trawnika. Stąd widać domek ogrodnika, z boku kryje się kompostownik. Za domkiem ciągnie się maleńki zagajnik brzozowy i maliniak. Dalej ścielą się rabaty z trawami i ziołami, a bliżej domu znajdują się wielogatunkowe nasadzenia ze starymi drzewami. Przy samym budynku zaprojektowano jeszcze rabaty: różaną i fioletową. Łukowato poprowadzone obrysy rabat są nawiązaniem do stylu art-deco, w jakim wykonano elewację domu. W stylu tym niezwykle istotną rolę pełniła geometria. Modne były zarówno formy graniaste, jak i wszelkie wyoblenia. Tu uwagę zwracają metalowe balkony oraz obudowa zadaszonego bocznego wejścia, projektu Artura Arciszewskiego.
 
Pierwsza z rabat, które rzucają się w oczy, skomponowana jest w dużej części z szałwii. Gdy kończą kwitnienie, jest przycinana, by zakwitła ponownie. Szałwiom towarzyszy melisa, która sama się tu wysiała – zaczęła wypierać driakiew kaukaską (Scabiosa caucasica). Mimo to kilka jej kęp jeszcze się zachowało i dopełnia kolorystycznie rabatę, rozbijając monotonię dużych połaci szałwi. W sprzyjających warunkach driakiew kwitnie obficie, jednak na bardzo żyznej glebie może być wybujała i się pokładać. Nie lubi też nadmiaru wilgoci. A szałwia omszona (Salvia nemorosa) występuje tu w kilku odmianach, które różnią się nie tylko porą kwitnienia, ale też barwą – od różowej po ciemnofioletową.
 
Tuż obok – ciekawa rabata różana, skomponowana jest w charakterystycznym dla projektantki stylu: tworzy je niewiele gatunków, a wybrane rośliny występują w kilku odmianach, różniących się kolorem czy wielkością, przez co całość wygląda bardziej naturalnie. Dominuje tu róża okrywowa odmiany ‘The Fairy’, bardzo popularna. Połączona jest ona z kępami rozplenicy japońskiej odmiany ‘Hameln’. Ta rabata pozostaje efektowna wyjątkowo długo: róże kwitną od czerwca niemal do mrozów, a trawy – czyli rozplenica– pozostają dekoracyjne aż do wiosny.Wtedy na chwilę do głosu dochodzi niewidoczny nieco w sezonie zimozielony barwinek większy, okrywający nagie dno rabaty. A potem wzrastające trawy podpierają pokładające się pędy róż. Co ciekawe, róże te kwitną dobrze, choć słońce dociera tu tylko przez pół dnia.
 
Optycznym domknięciem rabat z szałwiami oraz różami jest parawan hortensji bukietowej odmiany ‘Kyushu’ (Hydrangea paniculata). Od strony domu tworzy ona tło dla róż, a od strony ogrodu wydziela przestrzeń i przysłania nieco kryjące się za nią kwiaty. Sama hortensja jest efektowna bardzo długo – jeśli nie zetnie się jej zasuszonych kwiatostanów, mogą cieszyć oko do wiosny.
 
Kolejnym miejscem, które od razu przyciąga uwagę odwiedzających ogród, jest rabata założona pod koronami brzóz. Jest dość niedawno założona – w poprzednim sezonie poprzesadzano imperatę cylindryczną ‘Red Baron’ (Imperata cylindrica), ale rozrasta się tu świetnie. Została uzupełniona jeżówkami – m.in. purpurową w najpopularniejszych odmianach ‘Magnus’ i ‘Prairie Spelndor’.
 
Warto wiedzieć, że to, co wiele osób uznaje za kwiat jeżówki, jest w rzeczywistości całym kwiatostanem. Składa się on z koszyczka, który tworzą podobne do kolców kwiaty rurkowate i okalających go barwnych kwiatów języczkowych, wyglądających jak płatki. U jeżówki bladej (Echinacea pallida) kwiaty języczkowe są dłuższe i węższe, niż u jej popularnej kuzynki, jeżówki purpurowej. A cała roślina jest zazwyczaj wyższa i ma delikatniejsze wybarwienie.
 
Zestawienie tych dwóch jeżówek to przykład na „unaturalnienie” kompozycji poprzez wykorzystanie podobnych, ale nie identycznych gatunków roślin.
 
Z tyłu rabaty znajduje się tło z traw – miskantów różnych odmian. W głębi rabaty posadzono wyższe i wcześniej kwitnące odmiany, a bliżej trawnika – niższe. Od zielono-czerwonych łanów imperaty mocno odcinają się kępy żółtolistnej odmiany trawy hakonechloa smukła ‘Aureola’ (Hakonechloa macra). Tworzą miękko falujące, bardzo efektowne kołnierze u nasady pni drzew. Gatunek ten świetnie czuje się w tym osłoniętym miejscu. Dzięki swojemu kaskadowemu pokrojowi pięknie prezentuje się zarówno w kompozycjach nowoczesnych, jak i naturalistycznych, a także – orientalnych.
 
Zwieńczeniem rabaty są brzozy o białych pniach. One dopełniają to miejsce, są mocnym akcentem. Brzoza pożyteczna ‘Doorenbos’ (Betula utilis) jest chętnie sadzona w ogrodach właśnie ze względu na swoją śnieżnobiałą korę, choć młode pędy są oliwkowe, potem nieco pomarańczowe i dopiero później bieleją. Mimo, że jej liście są większe od liści pospolitej brzozy brodawkowatej, jest to znacznie mniejsze drzewo. Tu w ogrodzie są jednak także i te zwykłe brzozy: pojawiły się tu kiedyś jako siewki. Aby zachować spójność kompozycji i przestrzeni, pani Małgosia dosadziła kolejne brzozy, jednak już w tej szlachetniejszej odmianie.
 
Brzozy stanowią akcent barwny, ale na tej rabacie pełnią też jeszcze dodatkową funkcję: mają wpływ na to, jak odbierana jest przestrzeń tej części ogrodu. Dla przychodzącej tu osoby, rabata z samych niskich bylin zlewałaby się nieco z trawnikiem. Pionowe pnie rozrzeźbiają monotonię terenu. Jednocześnie przesłona z koron, wysunięta bliżej środka ogrodu, powiększa go optycznie. To dlatego, że posadowienie większych elementów na pierwszym planie, a niższych – czyli w tym przypadku traw ozdobnych – z tyłu, wydłuża perspektywę.
 
Obok kompozycji z trawą imperatą, jest jeszcze swobodniejszy dobrze nasłoneczniony zakątek, gdzie rosną przywrotniki, lebiodka, rabarbar, bylica luizjańska 'Silver Queen' (Artemisia ludoviciana) o srebrzystych liściach i przeświecają żółte oczka dziurawca. Całość łączy ścieżka, naturalnie poprowadzona wzdłuż łanu miskantów. Jest po prostu koszonym pasem trawnika, ale taka nawierzchnia najlepiej pasuje do charakteru tego zakątka. Co ciekawe, na początku koncepcja przewidywała w tym miejscu rabaty wyniesione i podparte murkami oporowymi, ale gospodarze uznali je za zbyt dominujące i masywne.
 
Pani Małgorzata zdradza, że nie cała zasługa w tworzeniu ogrodu przypada właśnie jej. Ogromny wpływ mieli sami właściciele, którzy dokładnie wiedzieli, czego potrzebują, które drzewa chcą zostawić, że zależy im na otwartej przestrzeni tworzącej piękne widoki. Projektant wnętrz, który stworzył też elewację, a także współpracująca z nim plastyczka stworzyli koncepcje przestrzenną. Pani Małgosia zajęła się roślinami, a w trakcie prac – korygowała też przebieg i układ niektórych miejsc ogrodu.
 
Ponieważ ogród miał być przestrzenny, projektantka nie dosadzała zbyt wielu drzew – poza wspomnianymi już brzozami. Zachowała większość rosnących gatunków – między innymi glediczję trójcierniową posadzoną przy tarasie, przepiękną szeroką jarzębinę, dostojnego świerka rosnącego z boku domu, czy wierzbę mandżurską, która kiedyś wyglądała dość nieporządnie, a obecnie jest co roku ogławiana i ma bardzo efektowny, zwarty pokrój.
 
Pani Małgosia skupiła się na wypełnieniu niższych pięter roślinności: na dekoracyjnych krzewach i na niskich bylinach tworzących dolny poziom ogrodu. Ładnie skomponowane okrywowe runo widać tu zwłaszcza w częściowo zacienionym przedogródku. Jako żelazny zestaw na runo projektantka poleca kilka gatunków, to np. pragnia syberyjska (Waldsteinia ternata), która ładnie, nisko zadarnia, barwinek większy ‘Variegata’ (Vinca major) i epimedium (Epimedium), które radzi sobie nawet w suchym cieniu. Dopełnieniem epimedium mogą być jeszcze ciemierniki. Gdy zimą ciężki śnieg na długo przygniecie zimozielone liście, to na czas ich powrotu do dobrej formy, właśnie ciemierniki i ich wczesne kwiaty grać będą najważniejszą rolę, odwracając uwagę od mniej ciekawych widoków.
 
Projektantka ma też radę dla osób planujących właśnie swój przedogródek. Powinien być mało obsługowy, żeby zawsze dobrze wyglądał. Warto wykorzystać sprawdzone rośliny i takie, które wyglądają efektownie o każdej porze roku, np. jak zimozielona laurowiśnia wschodnia ‘Otto Luyken’ (Prunus laurocerasus). To odmiana która najmniej przemarza, ma wąskie liście i ładnie kwitnie. Dodatkową zaletą tej odmiany jest jej niezbyt duży rozmiar i to, że doskonale znosi cięcie, zmieści się więc nawet w niewielkiej przestrzeni. Innym przykładem rośliny, którą pani Małgosia bardzo sobie ceni i często wykorzystuje w swoich ogrodach, jest spory krzew – kalina japońska (Viburnum plicatum). Ma ona piękne kwiaty, wyrastające na szypułkach ponad gałązkami i są dobrze widoczne. Potem pojawiają się ozdobne owoce. Ma też efektowny pokrój – płasko rozłożone gałęzie. Sprawdza się doskonale jako soliter. Ładna jest też jesienią i zimą – wtedy widać dobrze jej szare pędy.
 
W głównej części ogrodu zwraca uwagę gęsta rabata, która może być inspiracją do stworzenia ogrodu bezobsługowego: rośliny rosną gęsto i są bardzo różnorodne. Rośnie tu świdośliwa Lamarcka (Amelanchier lamarckii) o pojawiających się wcześnie wiosną białych kwiatkach. Potem zakwita na biało tawuła wczesna o delikatnych listkach, a później kolkwicja chińska (Kolkwizia amabilis). Front rabaty wypełnia tawuła gęstokwiatowa (Spiraea densiflora) o bardzo ciemnych pędach i ciemnozielonych liściach. Jest gęsta, nadaje się do cięcia i dobrze znosi miejskie warunki. Jest też kwiat pełnego lata: tojeść orszelinowata (Lysimachia clethroides), której kwiatostany wyglądają jak główki gąsek idących do stawu. Pochodzi ona z Azji, kochają ją motyle. Lubi dość wilgotne stanowiska, niestety w surowsze zimy może przemarzać. Najlepiej sadzić ją w większych grupach, bo wtedy daje największy efekt, jednak potrafi też 
rozrastać się nadmiernie poprzez swoje silne kłącza.
 
Projektantka ma nieco nietypowe podejście do roślin, które same się rozchodzą – a zwłaszcza wysiewają w ogrodzie. Jeśli tylko nie psują ogólnej koncepcji, to znaczna ich część zostaje w nowych miejscach. Tak jest na przykład na rabacie w cieniu świerka. Nie nadużywa wiec określenia ‘chwast’ –bardziej pasuje jej ‘rośliny spontaniczne’, czyli te, które same się pojawiły. Jest to przecież względne: na rabacie pojawił się sam bodziszek cuchnący (Geranium robertianum), ale trudno nazwać o chwastem, bo zadarnił wolne miejsce gdzie słabo rosła tiarella, ładnie kwitnie, przebarwia się na czerwono… W ogrodzie jest jednak coś, co nawet pani Małgosia uznaje za chwast: to np. proso skryte (Panicum clandestinum), podobne nieco do bambusa. Zarosło ono horminum pirenejskie (Horminum pyrenaicum). To dlatego, że proso to rozprzestrzenia się dzięki swoim kłączom – może pełnić rolę rośliny okrywowej.
 
A horminum to ładna roślina nadająca się do ogrodów skalnych. Tu ma towarzyszyć jej macierzanka, dlatego należy usunąć proso. Przy okazji okazało się, że gleba jest tu żyzna, pobagienna, mokra – ale przez to – zimna wiosną, bo powoli rozmarza. Nie jest więc odpowiednia dla roślin zimozielonych liściastych czy dla ziół. Aby macierzanka mogła rosnąć, trzeba będzie posadzić ją w podłożu wymieszanym z piaskiem.
 
Po macierzanki wybieramy się do pobliskiego sklepu ogrodniczego, specjalizującego się w sprzedaży ziół. Bogactwo odmian jest tu ogromne, aż trudno się na coś zdecydować. Wybór pada na macierzanki o aromacie bergamotki, lawendy i cytryny.
 
Po zapełnieniu rabaty ziołami, pani Małgosia ma jeszcze w planach prace pielęgnacyjne w zaroślach pełnych krzewów hortensji. Uwagę przyciągają grube pędy i pokryte kutnerem duże liście hortensji kosmatej (Hydrangea aspera). Jej efektowne piramidalne kwiatostany składają się z fioletowych kwiatków płodnych i otaczających je dużych płonnych. Niestety, gatunek ten nie jest w Polsce w pełni mrozoodporny. Inaczej jest jednak z hortensją piłkowaną (Hydrangea serrata). To trochę niedoceniana roślina, a szkoda. Kwitnie na pędach ubiegłorocznych, podobnie jak hortensja ogrodowa, ale dużo mniej przemarza. Kwiatostany są niezwykle efektowne. Czasem rośnie tak silnie, że pędy płonne zasłaniają kwiatostany. Dlatego warto wyeksponować kwiaty stosując cięcie letnie, przycinając wybujałe pędy nad rozgałęzieniem. Hortensja piłkowana będzie rosła zarówno w słońcu, jak i w półcieniu – trzeba jednak zapewnić jej odpowiednio wilgotną i żyzną glebę.
 
Na rabatach pojawia się też hortensja ogrodowa oraz hortensja krzewiasta. Ogromne białe głowy kwiatostanów widoczne są z daleka. Po drugiej stronie zejścia z tarasu niewysoką skarpę porastają z kolei hortensje bukietowe odmiany Tardiva i Grandiflora.
 
Zestawiono je z szkarłatką jagodową (Phytolacca acinosa): oryginalnym pochodzącym z Azji gatunkiem, którego drobne kwiatki, a także owocostany zebrane są w długie kłosy. Gatunek ten jest często mylony ze szkarłatką amerykańską, która ma inny kształt owoców, zabarwienie łodygi oraz zwieszające się kwiatostany i owocostany. Dekoracyjne owoce szkarłatki jagodowej wybarwiają się na czarno i stanowią ciekawy kontrast dla białych kwiatów hortensji.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
96%
4%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogród bylin, hortensji i róż (odc. 666/ HGTV odc. 4 seria 2018)
Pani Małgosia projektuje świetne ogrody - bardzo chętnie zobaczyłabym ich więcej! Natomiast mam jedną uwagę-zapytanie: zasadolubne ciemierniki razem z kwaśnolubnymi epimediami?
2018.12.12
~ Joanna
Re: Ogród bylin, hortensji i róż (odc. 666/ HGTV odc. 4 seria 2018)
Pani Maju,nareszcie mam dostęp do tej strony.Kocham rośliny i Pani program tez.
2018.12.12
~ tdubielka@gmail.com
Re: Ogród bylin, hortensji i róż (odc. 666/ HGTV odc. 4 seria 2018)
proszę szukać Viburnum plicatum
2018.12.12
~ Ania
Re: Ogród bylin, hortensji i róż (odc. 666/ HGTV odc. 4 seria 2018)
Pani Maju czy kalina japońska Viburnum pkicatum to pełna nazwa??bo jak szukam w internecie to są i Kilimandżaro odmiany i inne o nazwie Viburnum pkicatum???
2018.12.12
~ Anna

Poprzedni odcinek

Cienisty ogród pod dębami (odc. 665/ HGTV odc. 3 seria 2018)

Cienisty ogród pod dębami (odc. 665/ HGTV odc. 3 seria 2018)

Odwiedzamy ogród, który znajduje się w Wesołej na obrzeżach Warszawy. Przyciąga uwagę bogactwem kolorowych bylin, a nad nim królują dęby. Co zaskakujące,...

więcej »
Ocena
97%
3%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Sekrety uprawy pomidorów

Sekrety uprawy pomidorów

Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego. Od lat też zbiera doświadczenia związane z uprawą pomidorów i...

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg