Ogrodowe inspiracje z Chorwacji (odc. 668/ HGTV odc. 6 seria 2018)
dodano: 08.04.2018
W tym tygodniu odwiedzamy Gorzów Wielkopolski, gdzie w zielonej, ale coraz gęściej zabudowanej części miasta mieszkają państwo Agnieszka i Grzegorz Uruscy. Wybrali działkę położoną na łagodnym zboczu, na którym wymarzyli sobie ogród w śródziemnomorskim stylu.
Ogrodowe inspiracje z Chorwacji (odc. 668/ HGTV odc. 6 seria 2018)
Na początku wizyty w ogrodzie spotykamy się z projektantką panią Bożeną Dąbrowską, która spełniła marzenie właścicieli o ogrodzie, przywodzącym na myśl ciepłe wakacje. Projektantka przyznaje, że takie konkretne wytyczne ułatwiają pracę projektantowi, bo wie, w którą stronę „iść” z pomysłami. A tu było wiadomo, że ma być jak na wakacjach – pełnych ciepła i charakterystycznego dla śródziemnomorskiego 
regionu kamienia.
 
Wyzwaniem w przypadku takiego ogrodu mogą być rośliny, jednak sporo gatunków radzi sobie u nas dobrze – na przykład róże, lawenda, macierzanki… Jednak ogród śródziemnomorski jest zazwyczaj dość ubogi w gatunki, a w naszym klimacie efekt nie był idealny: zimą ogród stawał się pusty i smutny. Pojawiły się więc iglaki i gatunki zimozielone.
 
Działka zajmuje powierzchnię 1300 m kw. Sam podjazd jest jednocześnie przedogródkiem, z rabatą ciągnącą się wzdłuż ogrodzenia. Stąd przechodzi się do właściwego ogrodu. Pierwsze wita wnętrze z dorodnym wiązem, dalej zaprojektowana została różanka, a za nią – placyk wypoczynkowy. Taras znajduje się w narożniku domu, rozciąga się więc z niego widok na znaczną część ogrodu – między innymi na murowaną pergolę stanowiącą też część ogrodzenia. Za domem schowane są: duży kompostownik oraz warzywnik, a w rogu działki oczko wodne.
 
Po wejściu do ogrodu uwagę przyciąga rabata przytulona do kamiennego muru. Jej osnowę stanowią karłowe sosny i jodła, a rozjaśniają ją drobne akcenty barwnych liści. Pasują tu żółta języczka, różowa wiązówka palmowata i hortensja. Wyglądają wspaniale na tle porośniętego winobluszczem muru o nieregularnej formie. Dodatkową jego dekorację stanowią małe zakratowane okienka. Drugi mur, przywodzący na myśl gorącą Grecję czy Chorwację, stoi na placyku wypoczynkowym. Oba wykonane są z piaskowca – tego samego, z którego powstały pozostałe elementy architektoniczne. To ciepły kamień, który buduje klimat ogrodu. Oprócz kamienia, dla stylu śródziemnomorskiego typowe są też liczne rośliny posadzone w pojemnikach, więc nie brakuje tu donic, waz i ozdobnych mis – na przykład w zakątku pod pergolą.
 
O nim opowiada drugi projektant ogrodu – pan Mariusz Dąbrowski. Pergola była pomysłem na ciekawe miejsce w ogrodzie, ale też służyła wykorzystaniu kamienia, którego było tu pod dostatkiem. Praca nad słupami była bardzo mozolna, ale efekt jest wart tej pracy. Kolumny tworzące pergolę i ogrodzenie stoją na sporych fundamentach i są w całości zbrojone – z łatwością opierają się warunkom atmosferycznym. W naturalny sposób wydzieliły zakątek wypoczynkowy i stworzyły malowniczy obrazek widoczny z tarasu. Dla zachowania śródziemnomorskiego charakteru całość musiała być jeszcze porośnięta pnączami. Po drewnianych panelach wspina się obowiązkowa winorośl. Kolorowy akcent stanowią milin amerykański ‘Flamenco’ (Campsis radicans) o egzotycznie wyglądających liściach i pomarańczowych kwiatach.
 
W tym miejscu pojawił się też oryginalny pomysł: lustro naklejone na panele tworzące ogrodzenie. Jego tafle są poprzycinane na kształt desek w panelach. Lustro to całkiem nowy pomysł projektantów: w czasie naszej wizyty trwały jeszcze ostatnie prace przy jego instalacji. Widać, że zamocowano je najpierw do ogrodzeniowych desek, jakie tworzą pozostałe przęsła ogrodzenia, a dopiero potem całość przykręcano do płotu. Co ciekawe, lustr jest szersze na górze, by odbijały się lepiej wyżej znajdujące się kwiaty, a mniej – ścieżka.
 
W ogrodzie jest wiele miejsc do wypoczynku. Jednym z nich jest taras, gdzie spotykamy gospodarzy – panią Agnieszkę i pana Grzegorza Uruskich. Przyznają oni, że pomyśleli o oddaniu projektu ogrodu w ręce fachowców dość szybko po budowie domu, ale od razu wiedzieli, jak chcieli, by całość wyglądała. Byli urzeczeni architekturą, jaką widzieli na wakacjach w Chorwacji, podobał im się wszechobecny kamień. Zapragnęli stworzyć podobny nieco klimat tutaj.
 
Pani Bożena zauważa, że kiedy zakładali ogród, nie było wokół sąsiadów. Teraz na malowniczych łąkach budują się nowe domy, zamykając widoki na okolicę. Dlatego projektantka uzupełniła nasadzenia na granicach posesji, dodając wysokie rośliny. Zastosowała ciekawy zabieg: kolumnowe tuje posadzono grupami po kilka sztuk w okalającym ogród strzyżonym żywopłocie. Wyglądają niczym południowe cyprysy lub wieże w murze obronnym, rozbijając tym samym monotonię zielonej ściany.
 
Projektantka zdradza też, że tak naprawdę właściciele prawdopodobnie założyliby swój ogród sam, gdyby nie trudny teren. Mieli mnóstwo pomysłów i wiele realizowali sami. Jednak kiedyś teren miał spory spadek, którego teraz już nie widać. Stworzenie w miarę płaskiego trawnika było sporym wyzwaniem. Dlatego najpierw przeprowadzono tu spore prace ziemne. Co więcej, w przedogródku dominował wysoki fundament ogrodzenia sąsiada. Projektanci musieli sprytnie zaplanować nasadzenia, aby wąskim paskiem terenu przysłonić konstrukcję. Powstała wyniesiona rabata, umocniona kamiennym murkiem. Całość trzymają też korzenie roślin, między innymi płożących jałowców, a w szczelinach rozgościła się skalna lnica bluszczykolistna (Linaria cymbalaria) o delikatnych liliowych kwiatach, która doskonale czuje się w tym półcienistym, wilgotnym miejscu. Ozdobą przedogródka jest kryptomeria japońska (Cryptomeria japonica) – często w Polsce wymarzająca, ale tu, na zachodzie kraju, najwyraźniej radzi sobie dobrze. Ten okaz rośnie w ogrodzie już ponad 10 i jest bardzo okazały. Kryptomeria pochodzi z Chin i Japonii. Ma bardzo charakterystyczne, staśmione pędy.
 
W przedogródku widać też zabieg, jak zastosowali projektanci, aby zniwelować przewyższenie terenu: wprowadzili układ szerokich kamiennych stopni. Stopnie rozdzielają nawet podjazd i podejście do domu, a przewyższenie zamaskowane jest częściowo rabatą otoczoną bukszpanowym żywopłotem. Do tych stopni, a także do kamiennego placyku wakacyjnego i kamiennych kolumn, nawiązują nawierzchnie ogrodowe.
 
Jedna ścieżka została wykonana z ciętych w plastry kamieni, ułożonych luźno w trawniku oraz w nawierzchni podjazdu. W trakcie budowy gospodyni ustalała ich rozstaw przechodząc i miesząc długości kroków. Płaskie płyty spinają ogród niczym klamra. Niestety, te w trawniku wymagają więcej pracy, bo murawa stale je zarasta. Druga ścieżka poprowadzona jest wzdłuż rabat i przechodzi płynnie w miejsca wypoczynkowe.
 
W jednym z ogrodowych wnętrz, na tle trawnika wyróżnia się drzewo o niezwykle oryginalnym pokroju. To wiąz polny ‘Jacqueline Hillier’ (Ulmus minor). Ma gęste, drobne listki i bardzo malowniczy, parasolowaty pokrój. Co ciekawe, gospodarze kupili wiąz w szkółce, ale gdy go znaleźli, był w bardzo słabej formie i musieli poczekać pół roku, aby się wzmocnił i dopiero wtedy mogli go odebrać. Jak widać, zaglądając do szkółek czasem warto zwracać uwagę na słabsze rośliny schowane przez odwiedzającymi. Szkółkarze często ratują takie okazy, które trafiają do nich na przykład niechciane z ogrodów klientów. Już po kilku miesiącach mogą wrócić do formy i stać się wartościowym nabytkiem. Ten powoli rosnący wiąz został doskonale wkomponowany w ogród: ładnie prezentuje się na tle zimozielonego żywopłotu, a jego formę wydobywa dodatkowo jasny żwir wysypany pod koroną drzewa.
 
Obok wiązu znajduje się duma właścicielki ogrodu: to otoczona bukszpanem różanka, którą gospodyni sama skomponowała. Przez całą zimę szukała odmian, które by jej pasowały – bardziej odporne na mróz i choroby. Jednak najważniejsze były zapach i kolor. Na rabacie różanej obwódkę tworzy niska, długo kwitnąca odmiana ‘Garden of Roses’, są też krzewy odmian ‘Parole’, czy ‘Princess of Kent’. Całość uzupełniona jest kilkoma innymi gatunkami, dzięki czemu rabata nie wygląda smutno, gdy róże nie kwitną: to na przykład werbena patagońska czy piwonia drzewiasta. W różance najważniejsze są nawożenie i odchwaszczanie. Gospodyni używa zarówno tradycyjnego nawozu, jak i kompostu. Uważa, że kompost jest najlepszy, ale niestety – mocno rosną na nim chwasty.
 
Na rabacie obok różanki, pomiędzy karłowymi świerkami, dostrzegamy ciekawą roślinę – miłorząb dwuklapowy odmiany ‘Chotek’ (Ginkgo biloba). Państwo Uruscy kupili go jako karłowy krzew, ale szybko się rozrósł i zaczął dominować na rabacie. Ta pochodząca z Czech odmiana ma bardzo nietypowy wygląd: pokrój jest luźny, a pędy lekko zwisają. Jego liście są zmienne, zazwyczaj – wąskie i wydłużone, nieco zwinięte. Aby dać poprawić roślinie warunki wzrostu, ogrodnicy musieli ją przesadzić. Została wykopana z dużą bryłą korzeniową i przeniesiona na drugi koniec ogrodu, w sąsiedztwo kompostownika. Puste miejsce wypełni teraz ozdobna amfora.
 
W drugiej części ogrodu kamienna ścieżka doprowadza do zakątka z wyniesionym warzywnikiem. Nie jest duży, gospodyni żartuje, że to mini-ogródek, ale rodzinie wystarcza. Oprócz warzyw są tu też zioła, a także np. ogórecznik – pani Agnieszka zaobserwowała, że gdy jest ogórecznik, do warzywnika przylatuje więcej pszczół i jest więcej ogórków.
 
Warzywnik jest wyniesiony, bo znajduje się na północno-wschodniej wystawie – chodziło o to, by było w nim nieco cieplej. Na początku wyniesiona rabata została wyłożona folią izolacyjną, a następne wypełniona mieszanką ziemi uniwersalnej z kompostem. Teraz jest też co roku zasilana kolejnymi porcjami kompostu. Jego źródło znajduje się tuż obok.
 
Kompostownik to spora budowla, projektu pani Agnieszki. Jest bardzo solidny, ma „kopułę” z wygiętych metalowych prętów, okręconych sznurkiem. To dlatego, że po nagim metalu nie chcą wspinać się pnącza, bo ten szybko się grzeje i szybko przemarza. Kompostownik ma dwie komory – bez napowietrzania, więc można do środka każdej komory wstawić rurę z otworami, które napowietrzą kompost. Jednak tu nie jest to potrzebne, bo gospodarz bardzo często kompost przerzuca. Na szczycie znajdują się zamykające kompostownik deski.
 
Oprócz zwykłych ogrodowych prac, pan Grzegorz wykonuje jeszcze jedną czynność. Niemal codziennie zbiera na trawniku i rabatach nagie ślimaki: śliniki luzytańskie. Stanowią one nietypową karmę dla karpi koli, które mieszkają w oczku wodnym. Karpie są ogromne – więc zapewne taka dieta bardzo im pasuje.
 
Woda w oczku jest bardzo czysta – pan Grzegorz średnio co 2 dni czyści filtry i przepłukuje pompkę – inaczej spada ciśnienie wody. Praca przynosi efekty. Dobrze natleniona woda jest czysta i ryby czują się w niej znakomicie. Jednak w początkach istnienia ogrodu oczko wyglądało zupełnie inaczej. Było maleńkim punktem centralnym kolistego wgłębnika, ale gospodarzowi marzyły się ryby, więc trzeba je było znacznie powiększyć. Teraz żyją tu – oprócz karpi koi – także orfy, tołpygi, liny i karasie. Oczko ma dość zabudowany brzeg: to ochrona przed kotami, kaczkami i czaplami.
 
*
Wczesną wiosną w najważniejszych i najtrudniejszych wiosennych pracach ogrodowych w ogrodzie państwa Uruskich pomaga ekipa ogrodników pod okiem projektantki. Pani Bożena sprawdza, które rośliny ucierpiały zimą. Na przykład dostrzegła skutki obecności miodówki na bukszpanie. Miodówka bukszpanowa to dość często spotykany szkodnik bukszpanu. Pluskwiak ten wysysa sok z liści, sprawiając, że zwijają się one w charakterystyczny sposób, przypominając kapuściane główki. To szpeci i osłabia roślinę, z daleka wygląda ona jak spłowiała lub przesuszona. Wczesnowiosenny oprysk niszczy jaja pluskwiaka, przez co łatwiej go zwalczyć w późniejszym czasie. Tym samym preparatem, co bukszpan, ogrodnicy opryskują również wiąz. To oprysk na szkodniki, których jaja mogą znajdować się na roślinie. Stosowany jest tu preparat olejowy, który oblepia jaja owadów i one się „duszą”. Na taki oprysk zazwyczaj nie ma dużo czasu – trzeba go przeprowadzić, gdy jest już ciepło, ale jeszcze nie zdążyły pęknąć pąki: inaczej preparat zaklei aparaty szparkowe roślin.
 
Potem ruszamy na obchód dalszej części ogrodu. Pięknie zakwitły już wrzośce, a dodatnia temperatura pozwala na usunięcie zimowych okryć z wrażliwszych krzewów. Także kryptomeria ładnie przezimowała, pojawiło się tylko nieco złamań od śniegu. Będzie zasilona nawozem z magnezem – podobnie jak inne iglaki. Zbrązowienie tuj może być spowodowane zarówno uszkodzeniami mrozowymi, jak i niewystarczającym nawożeniem – zwłaszcza na podwyższeniu, gdzie składniki odżywcze są szybciej wypłukiwane.