Nowoczesny ogród monochromatyczny (odc. 671/ HGTV odc. 9 seria 2018)
dodano: 28.04.2018
Odwiedzamy dziś bardzo nowoczesny i jednocześnie prosty w formie ogród. Gdy gospodarze wprowadzali się do swojego domu, ogród ten był już gotowy – mieli tę możliwość, by założyć go jeszcze w trakcie prac budowlanych. Całość jest ascetyczna i monochromatyczna, daje właścicielom miejsce do relaksu, wytchnienia i zabawy. Nie brakuje warzywnika, altany i oryginalnego zbiornika wodnego.
Nowoczesny ogród monochromatyczny (odc. 671/ HGTV odc. 9 seria 2018)
Ten bardzo nowoczesny i jednocześnie prosty w formie ogród położony niedaleko Łodzi, należy do państwa Jadwigi i Grzegorza Bednarków, którzy mieszkają tu od ponad roku wraz z córką Tosią i synem Karolem. Gdy wprowadzili się do swojego domu, ogród był już gotowy – mieli tę możliwość, by założyć go jeszcze w trakcie prac budowlanych. Chociaż gospodarz włożył bardzo dużo pracy w samodzielne zakładanie ogrodu, to jednak projekt, a także potem nadzór nad jego realizacją, powierzył specjalistkom: Marii Zakrzewskiej i Barbarze Tomanik.
 
Styl ogrodu od razu był dla projektantek oczywisty – bo stanowił przedłużenie nowoczesnego wnętrza domu. I w ten sposób powstał ogród, który jest jednocześnie zewnętrznym salonem. A przy okazji udało się też zapożyczyć nieco krajobrazu zza ogrodzenia za pomocą drzew: w ogrodzie powtarzają się rosnące za płotem sosny czy brzozy, są też otwarte widoki na łąki.
 
Dość foremna działka zajmuje nieco ponad 2 tys m kw. Obok wjazdu zbudowano altanę śmietnikowo-gospodarczą, dalej są cieniste rabaty i domek ogrodnika. Od zachodu zaprojektowano rabaty z brzozami i hortensjami, a przy samym domu i tarasie – zbiornik wodny. Dalej znajdują się: warzywnik, altana oraz geometryczne pasy nasadzeń. Z drugiej strony jest jeszcze rabata brzozowa z miejscem na hamak i placyk pod lipami.
 
A Marysia Zakrzewska podpowiada, jakie są cechy charakterystyczne nowoczesnego ogrodu: to przede wszystkim proste linie rabat i tworzenie z roślin architektury, formowanych bloków. W tym ogrodzie do tworzenia zimozielonych brył wykorzystano popularne żywotniki, czyli tuje. Z powodzeniem mogą zastępować bukszpany, a w przeciwieństwie do nich, raczej nie chorują. Na takie niskie, zwarte żywopłoty nadaje się na przykład tuja odmiany ‘Hoseri’ (Thuja occidentalis), która powoli rośnie i bardzo dobrze znosi cięcie i formowanie. To polska odmiana, wprowadzona do handlu przez Szkółki Kórnickie około 1930 roku.
 
Inną ważną cechą ogrodu nowoczesnego jest duża powściągliwość jeśli chodzi o dobór gatunków. Im mniej jest ich wykorzystanych, tym lepiej. Tutaj widać tez jeszcze jeden pomysł na nowoczesność: oszczędne zastosowanie kolorów. Tu dominuje zieleń i towarzysząca jej biel – pni brzóz, kwitnących na biało hortensji, roślin jednorocznych; towarzyszy jej barwa podbitki budynku, do której nawiązują zasychające i przebarwiające się trawy. Są też małe niespodzianki: duża grupa barwinka pospolitego (Vinca minor) czy kwitnąca na fioletowo budleja.
 
Według projektantki najpiękniejsza pora roku w tym ogrodzie to późne lato i jesień. Dlatego odwiedzamy ogród we wrześniu, gdy największe wrażenie robią kwitnące hortensje bukietowe i drzewiaste. Ich ciężkie kwiatostany aż uginają się pod własnym ciężarem. Białe kwiaty krzewów posadzonych wzdłuż ogrodzenia harmonizują z białymi pniami brzóz pożytecznych ‘Doorenbos’ (Betula utilis) i rabatami obsadzonymi kępami szarej kostrzewy. W innym miejscu wypełniają wnętrza geometrycznych rabat. Sosny podsadzone płożącą irgą wyglądają bardzo elegancko, a całość uzupełniają delikatne liście licznych traw ozdobnych.
 
Warto przyjrzeć się geometrycznemu zbiornikowi wodnemu, który został 
wkomponowany w taras. Z daleka niemal go nie widać, ponieważ zarówno jego brzeg jak i lustro wody znajdują się na tej samej wysokości co nawierzchnia. Krawędź wykonano ze stali nierdzewnej, a ciemną ramę zbiornika tworzy pas wysypany kamiennym łupkiem. Od trawnika oddziela go ażurowy parawan z kęp skrzypu japońskiego (Equisetum japonicum). Jego oryginalne ciemnozielone pędy mają prostą formę i ciekawe kwiatostany, przypominające szyszki. Sam zbiornik zaprojektowały Marysia i Basia, ale pan Grzegorz wykonał go po swojemu. Miał też na niego swój pomysł: miał pięknie wyglądać, gdy odbija się w nim niebo – przypomina wielki obraz – miał też służyć dzieciom do kąpieli. I to się udało. Ważne też było, by był dość mało obsługowy – w przeciwieństwie do oczek wodnych, w których sadzi się rośliny.
 
Sam zbiornik to gotowa forma – po prostu basen z tworzywa sztucznego, pomalowany na czarno i wkopany w ziemię, z korkiem w dnie, by dało się spuszczać łatwo wodę. Ponieważ wykorzystano tu gotową nieckę, budowa zbiornika nie była zbyt skomplikowana. Po wykopaniu dołu, obmurowano go dookoła, ponieważ inaczej wanna „rozchodziłaby” się na boki pod naporem wody. Z kolei wiosną, wysoki poziom wód gruntowych mógłby wypchnąć basen z ziemi. Dlatego też na zimę w basenie zostaje nieco wody, która równoważy ewentualny napór wody z zewnątrz. Taka konstrukcja całości oznacza, że praca przy zbiorniku jest tylko wiosną, przed napełnieniem. Całość myje się myjką ciśnieniową, napełnia wodą, włącza filtr, dodaje środki takie jak do basenów i… gotowe.
 
Geometryczne formy spotykamy tu na każdym kroku, dlatego gdy pojawiła się konieczność stworzenia miejsca na ognisko, w północno-zachodnim narożniku działki wytyczono kwadratowy placyk. Wypełniono go kruszywem i obudowano krawężnikiem. Środek placyku to okrągłe zagłębienie – i to właśnie tu znajduje się miejsce na bezpieczne ogrodowe palenisko. Aby w zagłębieniu nie zbierała się woda deszczowa, powinno mieć ono kształt odrobinę lejkowaty, a w dnie zainstalowany odpływ. Pod zagłębieniem buduje się wypełnioną grubym żwirem studzienkę retencyjną, do której odpłynie deszczówka. Potem woda rozsączy się w glebie.
 
Czasem w ogrodzie pojawiają się problemy, nad którymi gospodarze wcześniej się nie zastanawiali. Tutaj niemiłą niespodzianką okazała się … kuna domowa. Pan Grzegorz wyśledził ją przez domowy system monitoringu. Gospodarze obawiali się, że zwierzę uszkodzi podbitkę i system izolacyjny dachu. Poza tym odchody kuny czy też jej znoszone do gniazda zdobycze mogą bardzo nieładnie pachnieć. Trzeba było więc zainstalować pułapkę – na razie złapał się do niej… mały piesek sąsiadów. Stosując więc takie łapki, trzeba uważać na domowe zwierzęta.
 
Prosty w formie zbiornik, ognisko, geometryczne rabaty to nie wszystkie elementy tego nowoczesnego ogrodu. Jak się okazuje, ogród może mieć też nowoczesne centrum zarządzania. Przykładem takiego systemu jest taki, który – dzięki specjalnej aplikacji i dostosowanym do niej sprzętom, umożliwia zaprogramowanie podlewania, koszenia, ale też podłączenie innych urządzeń – np. oświetlenia czy fontanny.
 
Ogrodnicza ekipa projektantek odwiedza ogród dwa razy do roku. Wykonywane są wtedy największe prace, z którymi gospodarze nie poradzili by sobie. Teraz na przykład uzupełniany jest ubytek w krótkim szpalerze lip rosnących na bocznym placyku. Jesień do dobry moment na sadzenie drzew i ekipa pod okiem pod okiem Basi bierze się do pracy. Lipa ma nietypową formę – już w szkółce została płasko poprowadzona na specjalnych stelażach. Takie drzewa posadzone w rzędzie nie dają dużo cienia, ale tworzą ciekawą przesłonę. Tu kryją widok na ścianę domu sąsiada.
 
Na początku ogrodnicy przecinają miękką donicę, w której przyjechało drzewo i mogą je łatwo wyjąć. Pomiędzy budlejami wykopują dół, zaprawiając go żyzną ziemią kompostową. Następnie wstawiają drzewo, by ładnie wypełniło przerwę. Potem ogrodnicy sadzą na rabatach cebule gatunków ozdobnych – między innymi czosnków.
 
Jesienią wagę zwraca cały łan trawy piórkówki (rozplenicy) japońskiej (Pennisetum japonicum), rosnącej przy domu. Stosuje się ją zazwyczaj jako roślinę soliterową, ale tu zachwyca rosnąc w grupie. A jak to miejsce wygląda wiosną? Można posadzić rośliny cebulowe, ale tu wykorzystano ściółkę z ozdobnych białych kamieni.
 
W połowie kwietnia widać ją doskonale, bo trawy zostały krótko przycięte i jeszcze nie obudziły się z zimowego snu. Widać jedynie brązowawe szczotki z jej zaschniętych źdźbeł. Choć rozplenica pozostaje jeszcze w uśpieniu, budzą się już powoli rośliny cebulowe. Dopóki nie pojawią się kwiaty, rabata przed domem jest nieco smutna, dlatego projektantki uzupełniają ją sadząc gatunki jednoroczne. Wykorzystują stokrotki, jaskry, a także starca popielnego (mrozy) (Senecio cineraria) – on będzie zdobił rabatę cały sezon. Przy okazji sadzenia widać, że pracę utrudnia mata szkółkarska, ściółkująca rabatę. Trzeba więc odgarnąć korę, przeciąć matę, podwinąć ją i wtedy można sadzić.
 
Niestety, mata to dobre zabezpieczenie przed chwastami, jednak ma też swoje wady – nie przepuszcza światła, słabiej niż przez tradycyjną ściółkę dochodzi do podłoża powietrze, a więc utrudnia funkcjonowanie organizmów glebowych. Nie zawsze też jest najlepszym rozwiązaniem dla roślin. Jeśli chcemy posadzić rośliny rozrastające się kępowo, przez kłącza, to mata im to uniemożliwi. Tu jednak rośliny zaplanowano jako pojedyncze okazy, nie tworząc one kęp, więc mata im nie przeszkadza.
 
Okazuje się, że wiosna to nie tylko nowe kwiaty. Od czasu naszej jesiennej wizyty, w ogrodzie pojawiła się nowoczesna altana, a pan Grzegorz zbudował jeszcze wygodny warzywnik – to trzy wyniesione rabaty. Kupił też małą glebogryzarkę – sprawdzi się w wyniesionym warzywniku – gospodarz i jego żona mają kłopoty z kręgosłupem, więc wykonywanie tej pracy ręcznie byłby dla nich kłopotliwe. Pan Grzegorz zdradza, że kiedyś był już w tym miejscu warzywnik, ale płaski – zarastał chwastami i był kłopotliwy w pielęgnacji. No i ciężko było z niego korzystać. Teraz zbudował betonowe wyniesienia z mocnego betonu, zbrojonego, ma więc nadzieję, że konstrukcja nie popęka – a jeśli się tak zdarzy, to obłoży brzegi rabat szarą blachą lub deskami, by całość ładnie wyglądała. Nisko przy ziemi widać w brzegach rabat otwory – to napowietrzenie. Pan Grzegorz wpasował w te otwory odcinki rur, którymi powietrze dochodzi do dna rabaty. To ważne, bo dostęp powietrza umożliwi rozkładanie się znajdującej się tam materii. Ma ona kontakt z rodzimą glebą, ponieważ skrzynie to jedynie obrzeża, nie mające dna. A rabaty wypełnione są gałęziami, tekturą, gliną, a na wierzchu – dobrą ziemią i kompostem.
 
Warto jeszcze przyjrzeć się najnowszej budowli w ogrodzie: nowoczesnej w formie altanie. W tym sezonie gospodarze jeszcze nie zdążyli z niej skorzystać. Jak wyjaśnia pani Jadwiga, altana powstała, by można było korzystać z ogrodu w dni deszczowe, bardzo wietrzne czy mocno słoneczne. Ściany – ruchome – zatrzymują i wiatr, i słońce.
 
Korzystając z obecności gospodyni, dowiedzieliśmy się jeszcze co nieco o historii ogrodu. Okazuje się, ze właściciele znaleźli to miejsce spacerując po okolicznych łąkach. Zależało im na przestrzeni, na bliskim kontakcie z naturą… Niestety miasto już się rozbudowuje i zbliża, ale działka nadal zapewnia piękne widoki i sąsiedztwo drzew.