Zakręceni w zielone (odc. 676/ HGTV odc. 14 seria 2018)
dodano: 03.06.2018
Odwiedzany dzisiaj bardzo długi i wąski ogród znajduje się w Krakowie. Jego właściciele potraktowali poważnie starą zasadę, że ogród powinien być przedłużeniem mieszkania. Stworzyli jedyne w swoim rodzaju dzieło: 5 kolejno, następujących po sobie zamkniętych wnętrz o zupełnie innym charakterze. Do trzech, ułożonych w amfiladzie pokoi, jak w domu, przechodzi się drzwiami.
Zakręceni w zielone (odc. 676/ HGTV odc. 14 seria 2018)
Niesamowicie kolorowe i bujne rabaty są dziełem właścicieli. Andrzej Synowiec z zawodu jest prawnikiem, ale z pasji kolekcjonerem bylin. Jego przyjaciel Konrad Szot prowadzi fora ogrodnicze, a większość czasu spędza pracując w ogrodzie.
 
Ogród ma 120 m długości i tylko 15 m szerokości. Po północnej stronie domu znajduje się mały przedogródek. Położony z drugiej strony budynku zielony salon ma charakter ozdobno-wypoczynkowy. Tu zaprojektowano altanę biesiadną, oczko wodne oraz trawnik z miejscem na meble ogrodowe. Stąd droga wiedzie przez sad, w którym urzędują kury i dalej do ogrodu bylinowego z altaną pośród miskantów. Założenie zamyka wnętrze z warzywnikiem i pasieką.
Tuż za żywopłotem i granicą działki biegnie linia kolejowa, dlatego od czasu do czasu słychać i widać przemykające pociągi. Całość ma już 10 lat.
 
Właściciele zgodnie przyznają, że w ogrodzie jest zawsze miejsce na zmiany – tak było choćby ze ścieżką w jednym z ogrodowych pokoi. Meandrująca przez ogród ścieżka miała za zadanie tworzyć aurę tajemniczości, optycznie skracać perspektywę, a wydłużać trasę przejścia. Fragment tej koncepcji pozostał do dzisiaj, lecz tylko w przydomowej części ogrodu. Dalej ścieżkę wyprostowano i okazało się to świetnym rozwiązaniem.
 
A na początku działka była porośnięta chaszczami, perzem. Doprowadzenie tego do porządku było ciężkie, więc gospodarze poprosili o pomoc firmę ogrodniczą. Powstał trawnik i posadzono nieco roślin. Pierwszymi inspiracjami dla Andrzeja i Konrada były porady i pomysły jakie znajdowali na specjalistycznych forach. Potem – liczne podróże, między innymi do Anglii. Marzyły im się bliny, trawy ozdobne.
 
W pierwszym salonie ogrodowym, znajdującym się najbliżej domu, goście spędzają najwięcej czasu. Obszerna altana, porośnięta kożuchem z winobluszczu pięciolistkowego, stanowi kulisy ogrodu. Ażurowa konstrukcja budowli dyskretnie przysłania dalsze plany zieleni. Ciekawostką natomiast jest jej skośne położenie. Zabieg ten ma na celu optyczne poszerzenie salonu ogrodowego. Gdy altana stoi równolegle do ogrodzenia, wzrok prowadzony jest w głąb ogrodu, wydłuża się perspektywa i mamy wrażenie wąskiej działki. Gdy budowla ma układ skośny, wzrok kierowany jest ku przodowi, ale skraca się perspektywa. Wtedy uwagę zwracają rabaty boczne, a wnętrze ogrodowe wydaje się szersze.
 
Warto też przyjrzeć się wnętrzu altany. Pod stołem powstał orientalny ogródek z głową Buddy, hostami, paprocią i kokoryczką. Rośliny rosną, ponieważ stół ma szklany blat i wpuszcza nieco światła. Liście kokoryczki bardzo smakują gąsienicom, lecz właścicielom nie przeszkadza ten fakt.
 
Warto wspomnieć, że w ogrodzie do zwalczania szkodników nie stosuje się chemii. Tym bardziej tutaj, w miejscu do biesiadowania. Altana służy właścicielom przede wszystkim do spotkań towarzyskich. Często zapraszają oni miłośników ogrodów z całej Polski, których poznali na forach ogrodniczych.
 
Obok stołu jest jeszcze część kuchenna z blatem roboczym z kamienia oraz dużym grillem. Tuż obok – kwietnik zbudowany ze skrzynki po owocach. Rosną w nim bidensy, werbena oraz surfinie i nasturcja.
 
Po drugiej stronie altany znajduje się sadzawka. Rośliny pokrywają jej powierzchnię całkowicie, tak że prawie nie widać ryb zamieszkujących zbiornik. Dzięki tak gęstej roślinności woda w oczku jest dobrze przefiltrowana, wręcz idealna do zasiedlania przez inne zwierzęta. Są tu ślimaki, dostrzegamy też poczwarkę ważki, której larwa w zależności od gatunku owada przebywa nawet do trzech lat w wodzie. Wypełza na liście roślin w celu przeobrażenia w dorosłego owada. Niestety w oczku jest mnóstwo rogatka, trzeba go wybierać kilka razy w sezonie. Jest głęboki na 180cm, ale jest też płytsza 
półka, na której rosną rośliny.
 
Kolejne wnętrze ogrodowe jest początkowo niewidoczne, bo przegrodzone żywopłotem i za zamkniętymi wrotami. Za nimi kryje się wnętrze spokojne, ze szklarnią i kurnikiem.Pod koronami starych jabłoni i orzechów wybieg mają między innymi kochiny, które można poznać po obficie upierzonych nogach. Jest też śliczna biała kura jedwabista. To niewielkie stadko codziennie produkuje świeże jajka. Kurki są codziennie wypuszczane, niestety niszczą rośliny, ale ta część przeznaczona jest tylko dla nich. Taki dość skromny pokój ogrodowy sprawia, że odwiedzający zastanawia się, co może czekać w kolejnej części ogrodu – i taki był właśnie zamysł: zaintrygować.
 
Warto przyjrzeć się też samym drzwiom. Są naprawdę stare, wręcz zabytkowe. Pochodzą z domu, gdzie wymieniano je na nowe. Mogły znaleźć się na śmietniku, lecz dzięki pomysłowi spełniają swoją rolę nadal. Nowa jest tylko futryna, która z biegiem lat ma być ładnie otulona żywopłotem z żywotnika ‘Smaragd,' którym obsadzono granice działki i ogrodowych pokoi.
 
Przejście z sadu w głąb ogrodu wprowadza zwiedzającego w całkowicie inny wymiar. To salon bylinowy; tu można się poczuć się jak w angielskim ogrodzie. Rabaty mają 40 m długości i kilka metrów szerokości i ciągną się wzdłuż trawiastej ścieżki. Dzięki niej można podziwiać bogactwo rabat.
 
Naturalność kompozycji kwiatowych, przypominających bardziej łąkę niż jakiekolwiek schematy, jest charakterystyczna dla angielskiej sztuki ogrodowej. Właściciele są pod wielkim wrażeniem dokonań ogrodników i projektantów dziewiętnastowiecznej Anglii, między innymi Gertrudy Jekyll, która gloryfikowała sielskie krajobrazy, z ogrodami pełnymi kwiatów. Stosują jednak inne gatunki roślin, bardziej odpowiednie do naszego klimatu. Są np przywiezione z łąki chabry driakiewniki (Centaurea scabiosa). W ogrodzie rośliny wyglądają tak jakby same decydowały, gdzie mają rosnąć.Kompozycje są jednak dobrze przemyślane. Aby były spójne, Andrzej stosuje różne triki, powtarza między innymi kolory jak i same formy. Przykładem są krwawniki w odmianach, które pomimo różnych kolorów spajają rabatę identycznymi kształtami kwiatostanów.
 
Na rabatach nasadzenia są dość zwarte, ale w rabacie jest przejście, bo do roślin trzeba przecież podejść. Rośliny są ułożone na rabacie dość piętrowo, ale są też niektóre wysokie rośliny posadzone z przodu – chodzi o wzbudzenie ciekawości. Tak na przykład jest z miskantem, który jest z przodu rabaty. Zachęca on do zajrzenia, co kryje się za nim. Pośród najwyższych okazów są też gatunki o pokroju ażurowym, które mają zapewnić rabacie lekkość. Przede wszystkim nie zasłaniając widoków w tle.
 
Przyglądając się jednej z takich roślin można dojść do wniosku, że słowo chwast w ogrodzie Andrzeja i Konrada jest pojęciem względnym. Tutaj każda roślina ma szansę zaistnieć, w każdej szukają jej wartości i potencjału. Tak jest np. z nostrzykiem białym (Melilotus albus) – rośliną łąkową – która stała się pięknym akcentem, dodającym lekkości. Nostrzyk jest rośliną jedno lub dwuletnią. W naturze zajmuje przeważnie siedliska ruderalne, przydroża, rowy i nie ma specjalnych wymagań co do gleby. Uprawiany jest głównie w celach pożytku dla pszczół, ponieważ daje w pasiekach rekordowo duże zbiory miodu. Idealnie nadaje się dostosowania jako przedplon,.. ponieważ wzbogaca podłoże w azot. Ziele nostrzyka 
ładnie pachnie i ma właściwości lecznicze. Stosuje się je przede wszystkim w poblemach z układem krążenia.
 
Na jednej z rabat zwraca uwagę nachyłek okółkowy ‘Zagreb’ (Coreopsis verticillata). Kępa jego jaskrawo żółtych kwiatów mocno wyróżnia się na tle zieleni. Odmiana ta charakteryzuje się gęstym pokrojem. Kwitnie obficie i długo, bo przez całe lato. Obok nachyłka uwagę zwraca wysoki kwiat, przy którym kręcą się trzmiele i pszczoły. Ma długie pędy i niezbyt duże kwiaty, ale są one dobrze widoczne. To głowaczek olbrzymi (Cephalaria gigntea), dostrajający do 2 m, o kremowych i miododajnych kwiatach.
 
Na końcu bylinowej rabaty widać ostatnie drzwi, osadzone w kolejnym zimozielonym żywopłocie. Prowadzą one do warzywnika o romantycznym charakterze. Ogród warzywny urządzony jest w formie wirydarza, którego układ podkreślają ścieżki przecinające się pod kątem prostym. W środku znajduje się ujęcie wody z kranem i kamienną obudową. Całe wnętrze otoczone jest ścianami z żywotnika, które zapewniają zaciszne warunki uprawy warzyw i owoców.
 
Grządki znajdują się w bukszpanowych obwódkach. Ziemia w całym ogrodzie jest bardzo gliniasta, dlatego podczas suszy pojawiają się na niej spękania. Z tego powodu warzywa uprawia się na grzędach lekko wyniesionych, wypełnionych żyznym, przepuszczającym wodę podłożem. Obramowania grządek zbudowane są z desek. Ciekawe, że gospodarze ogrodu uprawiają marchew dla ozdoby. Jej białe kwiatostany malowniczo rozświetlają jedną z kwater.
 
Warzywnikiem opiekuje się Konrad. Wyjaśnia, że nie stosują tu żadnej chemii, liczą na naturalnych wrogów szkodników. Swój ogród podlewają ręcznie – korzystają również z deszczówki.
 
Pasją Konrada jest pszczelarstwo. Wcześniej pasiekę miał w ogrodzie bylinowym, ale z powodu bliskości ścieżki zarówno przechodnie jak i same pszczoły nie miały spokoju. Puste ule stoją nadal pod brzozami, teraz tylko dla ozdoby. Przeniesienie pszczół do warzywnika okazało się strzałem w dziesiątkę. Warto zwrócić uwagę na ustawienie nowych uli wylotami wprost na ścianę żywopłotu. Ma to swoje zalety. Pszczoły są osłonięte od wiatru i bezpośredniego słońca. Poza tym kiedy wychodzą na oblot wzbijają się wysoko, przez co nie zakłócają spokoju sąsiadom za płotem, w tym przypadku pasażerom na peronie.
 
Ogród o każdej porze roku wygląda wspaniale i inaczej. Warto więc zaglądać do niego częściej. Kiedy z rabat znikają kwiaty lata ich miejsce zajmują przede wszystkim gatunki z rodziny astrowatych. Należą do nich licznie tu występujące rudbekie, pośród których znajdujemy też oryginały. Kwiaty o wąskich, wręcz filigranowych płatkach ma rudbekia nibykutnerowata ‘Little Henry‘ (Rudbekia subtometosa). Byliną z rodziny astrowatych jest też jastrun późny (Leucanthemella serotina), nazywany inaczej złocieńczykiem. Osiąga aż 2m wysokości i rośnie w kępach. Jego sztywne pędy są odporne na wiatr oraz deszcz. Jastruny kwitną aż do mrozów.
 
Natomiast samych astrów jest tutaj sto pięćdziesiąt gatunków i odmian. To właśnie one są gwiazdami na jesiennych rabatach. Pięknie prezentują się w zestawieniu z pióropuszami traw, które efektownie falują na wietrze. Mieniące się w słońcu kwiatostany rozplenic japońskich, harmonizują odcieniami fioletu z astrami. Znakomicie prezentują się też zestawienia kontrastowe astrów z wyprostowanymi sylwetkami trzcinników o słomkowo płowych kłosach.