Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogródek jak pudełeczko (odc. 677/ HGTV odc. 15 seria 2018)

dodano: 10.06.2018

Ten ogródek można przejść kilkanaście sekund. Ale każdemu zajmuje to więcej czasu, tyle tu ciekawych elementów i ciekawych miejsc przyciągających wzrok. Wcale nie czuć, że całość ma zaledwie 120 metrów - a zmieścił się tu nawet pokaźny zbiornik wodny.

Tym razem prezentujemy ogród, który liczy sobie zaledwie 120 m kw. To typowa przestrzeń, jaką mają do dyspozycji mieszkańcy wielu domów szeregowych. Kiedyś ten położony w Toruniu ogród niczym się nie wyróżniał, ale rok temu rozpoczęła się jego gruntowna metamorfoza. Został przemyślany w każdym centymetrze, aby zmieściło się tu jak najwięcej elementów i roślin, a jednocześnie – by powiększyć optycznie przestrzeń. Z odnowionego ogrodu chętnie korzystają pani Anna Grabowska i jej mąż, a także dwóch pełnych energii synów. Ogród był bowiem zaplanowany tak, by był przyjaznym miejscem dla całej rodziny.
 
Plan ogrodu nie jest skomplikowany. Z podwyższonego, częściowo zadaszonego tarasu schodzi się na trawiasty placyk. Dalej znajduje się ogromna ława, a ścieżka pod pergolą prowadzi obok zbiornika wodnego w kierunku prostej w formie altany. Ogród oddzielają od sąsiadów gęste szpalery żywotników. Ścieżka, początkowo wyłożona płytami, dalej zmienia się w nawierzchnię z desek kompozytowych, które tworzą jednocześnie rodzaj rozczłonkowanego pomostu ułożonego nad prostokątnym zbiornikiem.
 
Ze względu na dzieci, ważne było bezpieczeństwo tego zbiornika – wiele osób obawia się wody, gdy z ogrodu mają korzystać dzieci… Tu gospodarze znaleźli rozwiązanie – to solidna stalowa krata, schowana poniżej lustra wody. Gdyby któreś z dzieci wpadło do wody, utrzyma się właśnie na kracie. Właścicielka wspomina jeszcze, że przed przebudową też było tu oczko – było bardzo płytkie i zamarzało i na zimę trzeba było wyławiać ryby.
 
Gdy właściciele zdecydowali się na remont ogrodu, zaprosili do współpracy projektantkę – Dagmarę Berent. To właśnie jej pomysły zmieniły zwyczajny ogródek w nowoczesne, funkcjonalne i przyjazne dla wszystkich miejsce. Projektantka zdradza, że projektowanie tego małego ogrodu było bardzo trudne – małe ogrody zazwyczaj nie są łatwe, a ten musiał pomieścić wiele elementów. Wykorzystała tez kilka trików, które powiększają przestrzeń: przede wszystkim lustro. Daje ono wrażenie, że ogród jest szerszy. Także rośliny posadzone przy lustrze wydają się być liczniejsze.
 
Aby efekt powiększenia był lepiej widoczny, ścieżka biegnie wzdłuż granicy działki przeciwległej do tej, na której zamocowano lustro. Dzięki temu głębia odbicia wydaje się większa. Także poprowadzenie przejścia bokiem – niezależnie od obecności lustra – to zabieg powiększający wnętrze. Prosta droga z nasadzeniami po bokach optycznie zwęziłaby ten i tak wąski ogród. Jej podzielony bieg sprawia, że przestrzeń wydaje się być szersza, swobodniejsza. Ścieżki mają jeszcze jedno zadanie. Chodzi o to, by zachęcały do spaceru, lawirowania po ogrodzie i podziwiania ogrodowych elementów.
 
Punktami, które przyciągają wzrok podczas spaceru są przede wszystkim: altana o ażurowych ścianach, które można przesuwać, nowoczesna fontanna, a także pergola, którą, dla zachowania optycznej lekkości, tworzą trzy niepołączone ze sobą bramki. Po nich wspinają się lubiane przez gospodarza powojniki i wisteria. Kolejnym elementem architektonicznym jest duża ława. Można na niej po prostu siedzieć albo wygodnie leżeć, dzieci grają tu w karty i gry planszowe; przedziela ona też przestrzeń ogrodową na tę, gdzie dzieci się bawią i grają w piłkę od części bardziej wypoczynkowej. A stojąca obok pergola jest wykonana ze stali malowanej proszkowo, nie z drewna, które wymaga pielęgnacji i konserwacji. Jest po prostu wygodniejsza „w obsłudze”. Wytrzyma też ciężar rosnącej wisterii i oczywiście zawieszonej na niej huśtawki.
 
Małą architekturę dopełniają rośliny. Przy oczku zwraca uwagę prosta, ale efektowna kompozycja, której osnową jest bordowolistny klon palmowy. Pod nim, w żwirze, skupiają się białe smagliczki i kępy zawciągu. Rośliny dopełnione są bryłami ozdobnego kamienia.
 
Z kolei przy altanie można dostrzec bardzo oryginalnie wyglądającą hortensję pnącą (Hydrangea anomala subsp. petiolaris). Jest pozostałością po starym ogrodzie, a gospodarze chcieli ją zachować. Jej główny pęd już zdrewniał, boczne gałązki zostały podcięte i obecnie pnącze ukształtowane jest w formie… małego drzewka, rosnącego niemal bez podpory. Choć ocienia ją altana, to hortensja doskonale rośnie, ponieważ znosi nawet spory niedobór słońca.
 
Wiosną najbardziej rzuca się w oczy rabata ze starymi różanecznikami. Przetrwały przebudowę ogrodu i choć musiały przeczekać ją w donicach, to teraz prezentują się pięknie. Tylko jeden z różaneczników wymaga specjalnego traktowania – został posadzony przed kilkoma dniami i w upale, na słońcu bardzo cierpi – jego liście i kwiaty więdną. Warto więc usunąć kwiaty, bo przez nie roślina traci dużo wody i warto ją odciążyć, ułatwiając zakorzenienie w nowym miejscu. Wyłamując kwiaty, trzeba uważać, aby nie uszkodzić pączków, które znajdują się w kątach kwiatostanów.
 
Tymczasem zjawia się w ogrodzie jego wykonawca – Michał Osmański. I ma ze sobą tajemniczy pojemnik. W nim kryją się małże – szczeżuje pospolite (Anodonta anatina). Są one uzupełnieniem systemu filtrującego oczko. Są też gatunkiem wskaźnikowym – stosowanym np. w oczyszczalniach ścieków do sprawdzania jakości wody wypływającej po oczyszczeniu. A jeśli mieszkają w oczku wodnym, to dobrze świadczy o jego czystości. Szczeżuja zagłębia się nieco w mule i porusza w nim korzystając z organu zwanego nogą. Zwierzę filtruje wodę odcedzając z niej osad organiczny oraz jednokomórkowe organizmy wodne, którymi się żywi. Nie wolno jednak zabierać małż z ich naturalnych siedlisk, bo mogą być zarażone groźnym dla ryb pasożytem. Oprócz małż, ogrodnik przyniósł też moczarkę kanadyjską (Elodea canadensis), która produkuje duże ilości tlenu.
 
Zbiornik już na pierwszy rzut oka wydaje się być duży. Jest przedzielony drewnianym pomostem, wspartym na solidnych legarach, ale pod nim ryby przepływają swobodnie. Wzdłuż żywopłotu jest jeszcze wypłycony kanał: tu właśnie mieszkają małże, ptaki mają wygodne zejście do wody, zamieszkało też sporo żab. Duża powierzchnia zbiornika ma też ogromny wpływ na mikroklimat ogrodu: jest wilgotniej, dzięki czemu różaneczniki, klon palmowy, hosty czy irysy czują się znakomicie.
 
Zbiornik jest właściwie sercem ogrodu, był od początku najważniejszym jego elementem. Gospodarz nie wyobrażał sobie przeróbki ogrodu bez wstawienia właśnie tak dużego oczka – bo jest ogromnym miłośnikiem ryb. Ma sporo pięknych okazów. 
Zbiornik liczy sobie aż 10 m sześciennych objętości. Podczas projektowania ważne więc było, jak zmieścić jak największą kubaturę wody na jak najmniejszej przestrzeni. Objętość jest ważna, bo im większy zbiornik, tym łatwiej utrzymać w nim czystość.
 
Dla prawidłowego funkcjonowania zbiornika kluczowy jest układ filtrujący. A jak on działa? Najpierw woda podawana jest pompą do tuby z lampą ultrafioletową. Światło zabija glony i powoduje, że zbijają się w duże grupy, które łatwiej osadzają się na ściankach filtra. Sam filtr to trzy komory, w których znajdują się specjalne sita i układy gąbek. Raz na miesiąc właściciel dodaje do ostatniej komory pożyteczne bakterie, które również oczyszczają wodę. Gospodarz zdecydował się na filtr przelewowy, grawitacyjny, co oznacza, że musi być on położony powyżej poziomu lustra wody. Po przejściu tego układu, woda wraca do stawu poprzez wspomniany już kanał, gdzie odbywa się dodatkowe oczyszczanie biologiczne – między innymi dzięki małżom.
 
Najnowszym elementem w oczku jest gałęzatka kulista (Cladophora aegagropila) – oryginalny glon, który rosnąc formuje się w kulę. W przeciwieństwie do innych glonów nie porasta ścian czy dna zbiornika. Rośnie powoli, a co kilka lat można go podzielić na mniejsze części. Warto obracać go co jakiś czas, by zapewnić mu równomierny dostęp światła.
 
W ogrodzie uwagę zwraca miniaturowe drzewko – to judaszowiec kanadyjski (Cercis canadensis), pochodzący z Ameryki Północnej. Wygląda dekoracyjnie cały sezon, ale najładniej – wiosną, gdy na pędach pojawiają się kwiaty.
 
Właściwie wszystkie roślinne kompozycje w ogrodzie są minimalistyczne – wykorzystanych jest niewiele gatunków, a większość z nich nie osiągnie dużych rozmiarów: inaczej szybko zarosłyby to małe wnętrze. Doskonale do nowoczesnego ogrodu pasują juki, czy fioletowe dzwonki dalmatyńskie. Większa jest jedynie stara wisteria, która wspina się po tarasie aż na jego zadaszenie. Jasny grys jakim wysypane są rabaty jest elegancki, dając wrażenie czystej nawierzchni, a kwiaty w nim posadzone przypominają wzór utkany na dywanie. Jednak żwir spełnia też rolę praktyczną, taką samą, jak kora: zabezpiecza przed chwastami i ocienia glebę, zmniejszając jej parowanie.
 
W grysie schowany jest też wygodny kran – na klapce, która zamyka skrzynkę z kranem można postawić kamień lub doniczkę, dzięki czemu nie będzie widoczny, a takie rozwiązanie jest też praktyczniejsze, niż wysoko wystający z ziemi kran przy murze: gdy woda się wyleje np. z konewki, nie zaleje fundamentów, tylko podleje kwiaty. W upalne dni czasem potrzebne jest takie dodatkowe podlewanie, chociaż w całym ogrodzie rozłożony jest system nawadniający. Jak się jednak okazuje, zdarza się, że wymaga on drobnej interwencji. Tym razem trzeba było obniżyć linię kroplującą, która wyszła spod warstwy grysu.
 
Przy okazji naprawy, Michał Osmański opowiedział co nieco o procesie budowy tego ogrodu. To nie było łatwe przedsięwzięcie, bo ogródek jest przecież maleńki. Trudne logistycznie było wykopywanie wielkiego otworu na zbiornik wodny i wynoszenie ziemi wiaderkami; musiało tez przyjechać sporo betonu, każdy bloczek betonowy konstrukcji wnoszono ręcznie... Na szczęście budowa nie odbywała się naraz, a etapami – od strony tarasu aż ku ogrodzeniu. Wszystko zrobione jest bardzo starannie, a płyty chodnikowe są ułożone na osobnych podbudowach betonowych. Wtedy lepiej odpływa woda i wygodniej układa się pomiędzy nimi matę przeciw chwastom.
 
Oprócz konstrukcji związanej ze zbiornikiem wodnym, pod ziemią ukryte są też fundamenty pergoli, altany, podbudowy krawężników oraz oczywiście system nawadniający, wiele sekcji z prądem, przeznaczonych do obsługi oczka oraz bogatego oświetlenia.
 
Spacerując po ogrodzie, dostrzec można dwa niewielkie, zielone urządzenia. Wydają one ultradźwięki, których zadaniem jest odstraszanie kotów. Właściciel ogrodu rozumie kocią naturę i nie przegania kotów sąsiadów pojawiających się w ogrodzie, ale nie chce, by zbliżały się do oczka – to mogłoby skończyć się źle dla jego ryb. Ustawił więc przy oczku specjalne odstraszacze. Inną metodą zniechęcania kotów jest rozciąganie nad taflą wody siatki: do tego celu są nawet przygotowane specjalne uchwyty. A jesienią taka siatka „wyłapuje” wpadające do oczka liście.
 
Mały ogródek, wieczorem nabiera nowego wyrazu. Starannie zaprojektowany układ świateł podkreśla i wydobywa najciekawsze miejsca: podświetlone są rośliny, zbiornik wodny, fontanna, krawędzie ławy i brzegi podestu. Całość wygląda niezwykle malowniczo i nic dziwnego, że dzieci lubią bawić się tu także wieczorem. Czasami gospodarze ustawiają na trawie wielkie pufy, rozwijają ekran i… plenerowe kino dla dzieci jest gotowe.
 
A gospodyni zdradza jeszcze, ze choć ogródek jest mały, to taka wielość miejsc przeznaczonych do wypoczynku sprawdza się doskonale, każdy ma tu miejsce dla siebie i swoich zajęć – a oto właśnie chodziło.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
85%
15%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogródek jak pudełeczko (odc. 677/ HGTV odc. 15 seria 2018)
Jako miłośniczka przyrody polecam specjalistyczną naklejkę w kształcie ptaka na lustro ogrodowe, żeby ptaszki mogły bezpiecznie korzystać z ogrodu, taka naklejka chroni ptaki przed rozbijaniem się o taflę lustra.
2018.06.24
~ Joanna
Re: Ogródek jak pudełeczko (odc. 677/ HGTV odc. 15 seria 2018)
Przepiękny, uroczy, dopracowany w każdym calu, widać, że to ogród prawdziwego konesera z pasją. Gratulacje pomysłu, realizacji i wspaniałego utrzymania ogrodu.
2018.06.24
~ Ogrodniczka

Poprzedni odcinek

Zakręceni w zielone (odc. 676/ HGTV odc. 14 seria 2018)

Zakręceni w zielone (odc. 676/ HGTV odc. 14 seria 2018)

Odwiedzany dzisiaj bardzo długi i wąski ogród znajduje się w Krakowie. Jego właściciele potraktowali poważnie starą zasadę, że ogród powinien być...

więcej »
Ocena
93%
7%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Sekrety uprawy pomidorów

Sekrety uprawy pomidorów

Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego. Od lat też zbiera doświadczenia związane z uprawą pomidorów i...

więcej »
Ocena
88%
12%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg