Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród na cztery pory roku (odc. 685 /HGTV odc. 23 seria 2018)

dodano: 05.08.2018

Odwiedzamy hektarowy ogród pod Rzeszowem, którego właścicielka jest na co dzień zapracowaną kobietą biznesu, a prywatnie wielką miłośniczką roślin, zapachów i kolorów ogrodu. Ideą jej ogrodu jest stopniowe wtapianie architektury w przestrzeń: od miejsc najintensywniej zagospodarowanych, poprzez staw, aż do dzikich łąk, zagajników i lasu.

 
Odwiedzamy dzisiaj ponad hektarowy ogród zlokalizowany w okolicach Rzeszowa, na skraju dawnej Puszczy Sandomierskiej. Jego właścicielką jest pani Danuta Czach, na co dzień zapracowana kobieta biznesu, a prywatnie wielka miłośniczka roślin, zapachów i kolorów ogrodu. Za cały projekt ogrodu odpowiadał Bogusław Blicharski – obecnie nieczynny zawodowo architekt krajobrazu. Ideą jego była stopniowa zmiana przestrzeni od miejsc najintensywniej zagospodarowanych z budynkami i drogami, poprzez staw aż do dzikich łąk, zagajników i lasu. Dla właścicieli ważne było też to, aby rozległy ogród był interesujący przez cały rok. Ważny był dobór gatunkowy, kolorystyczny roślin.
 
A jak skomponowany jest ogród? W sąsiedztwie drogi znajduje się okrągły podjazd z garażem oraz stary i nowy dom. Oddalając się od budynków możemy dotrzeć do warzywnika, sadu i dużej różanki. Tę część wieńczy pergola z pięknym widokiem na staw. Znajduje się on na osi domu, a jego brzeg podkreślony jest drewnianym pomostem. Dalej zaczyna się naturalistyczna część ogrodu. Działkę rozdziela zagajnik sosnowy, z którym sąsiaduje łąka kwietna. Za nią ukryta jest polana z zielono-żółtą rabatą oraz bagienko z pomostem.
 
Urokliwym miejscem do wypoczynku jest „altana” jaką tworzy pięć tulipanowców – to pomysł, by stworzyć zakątek bez konieczności stawiania zadaszeń czy altan. Powstała „budowla” z tulipanowców amerykańskich (Liriodendron tulipifera) – mają one spore liście, dają sporo cienia.
 
Wiele pomysłów w ogrodzie jest autorstwa pani Danuty, jednak na co dzień w pracach pomaga jej ogrodniczka o oryginalnym hiszpańskim imieniu: Lalita Bieniek-Olszowy. To na jej głowie znajduje się utrzymanie całego założenia w dobrym stanie, dosadzanie roślin i dbanie o ich kondycje zdrowotną. Spacer zaczynamy od frontowej części działki, gdzie znajduje się osiowe założenie z drogą i centralnie umieszczonym rondem. Ściany tego wnętrza ogrodowego stanowią szpalery świerków, a od strony drogi sosny. Uwagę zwracają poduchy z tawuły japońskiej, a barwnym akcentem jest czerwonoolistna odmiana buka 'Purple Fountain' (Fagus sylvatica). To niewysokie drzewko ma pięknie przewieszające się gałęzie. Mało kłopotu w pielęgnacji sprawiają łany stefanandry i czerwonoliste odmiany berberysów. Duże płaszczyzny rabaty wypełnia trzmielina Fortune'a 'Emerald Gaiety' (Euonymus fortunei) o liściach z charakterystycznymi białymi brzegami. Dobór gatunkowy miał ułatwić pielęgnację: zadarniły one rabaty i nie wymagają właściwie plewienia – przeprowadza się je raz do roku. Ogród jest za duży, by robić to częściej. Najlepiej sprawdzają się trzmieliny, berberysy. Wnętrze ronda podkreślone jest grupą funkii o sinym zabarwieniu liści, a nisko przy ziemi ścieli się pragnia syberyjska (Waldsteinia sibirica) – zimozielona, rozrastająca się dzięki podziemnym rozłogom, obsypana w maju masą żółtych kwiatów. Na rondzie posadzono też kolumnowe odmiany sosny i 2 okazałe rododendrony. Brzeg rabaty wykańcza elegancka obwódka ze złotolistnej tawuły japońskiej.
 
Zaletą przedogródka jest jego duża przestrzeń – zaprojektowano ją tak, by zachować odpowiednie proporcje w stosunku do budynku. Z przedogrodka rozciąga się widok na frontową elewacje domu. Zawraca tu uwagę dach, poprzez który przerastają dwa świerki. Ich strzelisty pokrój świetnie komponuje się ze skośnymi płaszczyznami połaci dachowych. Jednak ich kondycja zdrowotna nie jest najlepsza. Gospodyni marzyła o tym, by z dachu wyrastały drzewa, ale to bardzo trudny do zrealizowania pomysł. W tym miejscu wykorzystano światłożądne świerki o bardzo płaskim i rozległym systemie korzeniowym. Niestety, pod zadaszeniem i pod warstwą płytek podłogowych, korzenie się po prostu męczą, brakuje im wody. W takim miejscy lepiej sprawdziłby się np. grab.
 
Z drugiej strony domu mamy taras, skąd rozciąga się piękna panorama na staw i zagajnik. Sam zbiornik położony jest znacznie niżej niż dom, a od budynku oddziela go duża płaszczyzna trawnika i ogromny łan niskich liliowców. Prowadzi do niego ciekawa ścieżka wykonana z płyt piaskowca, a szerokie szczeliny pomiędzy poszczególnymi elementami wypełniono drobną kostką granitową w szarym i czerwonym kolorze. W nawierzchni pozostawiono poletka na niski rozchodnik ostry (Sedum acre), nasz rodzimy gatunek. Lubi on skrajnie suche stanowiska, a takie warunki tworzą się latem pomiędzy nagrzanymi słońcem kamiennymi płytami. To miododajna roślina wabi całe roje pszczół i innych owadów.

Pani Lalita planuje przygotowanie nowych nasadzeń w stawie. Wiosną było niewiele opadów i poziom wody znacznie opadł. Staw jest naturalny, choć pogłębiany. Ma nieco szmaragdową barwę – to wynika z dopływających do niego naturalnych źródeł. Umocnienia stawu wykonano jedynie na jego krawędzi. Staw ten czasami wylewa, ale wszystko zostało przewidziane – za stawem znajduje się kamienna „rynna”, która wygląda jak sucha rzeka. W razie potrzeby tamtędy płynie nadmiar wody, zasilając łąkę.
 
Nad stawem zbudowano pomost o nieregularnym kształcie – bo gospodarze nie lubią sztywnych geometrycznych form. Obok rośnie krwawnica pospolita (Lythrum salicaria). Krwawnica często rośnie na bagnach i rozlewiskach rzek. Patrząc na jej kwiaty można zrozumieć, dlaczego potocznie nazywa się ją "małą budleją". Nie wiadomo niestety, czy służy jej odczyn wody. Podziemne źródła mogą wypłukiwać duże ilości wapnia.Z byliną tą sąsiaduje pontederia, po polsku rozpław sercowaty ‘Blue’ (Pontederia cordata), który przypomina nieco strzałkę wodną za sprawą strzałkowato-sercowatych liści. Latem pojawiają się na nim drobne niebieskie kwiaty. Brzegi zbiornika porasta pałka wąskolistna zwana tu rogożą, a najpłytsze miejsca wypełnione są kosaćcem żółtym. Roślina ta, dzięki swoim grubym, mięsistym kłączom pobiera ogromną ilość składników pokarmowych i stanowi świetny filtr dla zbiornika.
 
Pani Lalita wraz ze swoimi pracownikami rozpoczyna sadzenie roślin wodnych. W skrzynkach znajdują się rozrośnięte rozety osoki aloesowatej (Stratiotes aloides). Osoka pływa po powierzchni zbiornika, a jej długie korzenie sięgają podłoża. Na przełomie września i października rozety opadają na dno i tam zimują. Sadząc rośliny pod koniec sezonu, umieszcza się je od razu w mulistym podłożu. W ten sposób lepiej zakorzenioną się, a na powierzchni wody pojawią się dopiero wiosną.
 
W dalszej części ogrodu, za stawem rozpościera się dzika łąka. Pani Danuta bardzo chciała mieć taką łąkę, ceniąc sobie ogromną różnorodność występujących na niej roślin. Ale założyć łąkę nie jest łatwo. Jednak pani Danucie udało się odnaleźć kogoś, kto jej pomógł: profesor Łukasz Łuczaj, który jest ekspertem od odtwarzania polskich łąk. Pokazał pani Danucie całe piękno takich łąk.
 
Na tej założonej kilka lat temu łące wysiano mieszankę kilkudziesięciu gatunków. Są tu trawy i inne wieloletnie rośliny, kwitnące w różnych okresach od wiosny do jesieni, dzięki czemu zbiorowisko to zachwyca zmiennością kolorów. W lipcu na łące dominują jasnofioletowe kwiaty świerzbnicy polnej (Knautia arvensis), zwanej lokalnie sienniczkami. Stanowią latem najwyższe piętro łąki, poniżej kwitną żółte brodawniki i jaskry, oraz złocienie popularnie nazywane margaretkami (Leucanthemum vulgare). Kwiaty tej rośliny są jadalne i gospodyni często dodaje je do lemoniady czy soku jako ozdobę. Taka łąka jest najpiękniejsza na przełomie maja i czerwca, a potem jeszcze gdy zaczyna przysychać i wydobywa się z niej przepiękny aromat.
 
Aby uzupełnić składniki pokarmowe podbierane przez drzewa, teren ten co roku nawozi się wczesną wiosną. Jednak to koszenie jest najważniejszym zabiegiem pielęgnacyjnym. Bez niego łąka szybko zarosłaby siewkami drzew i krzewów. W ogrodzie zajmuje się tym ogrodnik – Sławomir Jeż. Kosi łąkę 2 razy w sezonie: na przełomie czerwca i lipca, a potem – wrzesień październik. W ten sposób zdążą się wysiać wszystkie nasiona – zwłaszcza że po koszeniu pokos leży kilka dni. W tym czasie nasiona mogą się wysypać.
 
Za łąką rozciąga się jeszcze polana, gdzie rosną ogromne łany tojeści kropkowanej (Lysimachia punctata). Gospodyni szacuje, że na rabacie posadzono ponad tysiąc sztuk tej rośliny. Kiedy zakwitają na początku czerwca tworzą niezwykły spektakl. Żółte kwiaty, wyrastające pojedynczo lub po kilka z kątów liści kwitną nieprzerwanie do sierpnia. Tojeści sprzyja duża wilgotność podłoża, bo to jeden z najniżej położonych fragmentów ogrodu. Tojeść ta szybko się rozmnaża przez rozrost rozłogów korzeniowych i pojawia się w innych częściach polany.
 
Spokojny zakątek na końcu ogrodu jest ulubionym miejscem gospodyni. To miejsce pozwala się wyciszyć, w pięknym otoczeniu przemyślać wiele spraw. Na polanie znajduje się jeszcze jedno zachwycające latem założenie. To rabaty z liliowcami, posadzonymi w dziesiątkach sztuk. W większości to dosyć popularne odmiany jak choćby żółta karłowa forma 'Stella de Oro'. Mamy też liliowce o cytrynowych pachnących kwiatach, oraz inne w odcieniach pomarańczu. Ciekawostką jest to, że pojedynczy kwiat tej rośliny żyje najczęściej zaledwie dzień, stąd Anglicy nazywają liliowce ‘Daylilies’ – jednodniowymi liliami. Jednak całe kępy kwitną dość długo, rozwijając codziennie nowe pąki.

Ogród zmienia się nie tylko na przestrzeni pór roku, ale też lat. Niektóre rośliny trzeba było przesadzić, zrobić miejsca dla wyrastających ‘dominantów’; niektóre gatunki dopiero po latach wzrostu pokazują całe swoje piękno.
 
Polanę zamykają ściany lasu, które stopniowo przechodzą w niższe piętno krzewów. Latem duże wrażenie robi tu grupa wierzby o prawie białych liściach oraz ekspansywny krzew - tawlina jarzębolistna (Sorbaria sorbifolia) z wiechowatymi, białymi „puszystymi” kwiatostanami. W bardziej zacienionych miejscach ozdobą są duże liście tarczownicy tarczowatej (Darmera peltata). Ponieważ ogonek do blaszki liściowej przyczepiony jest w jej środku cały liść wygląda jak mała parasolka. Sąsiadują one z przywrotnikiem miękkim (Alchemilla mollis) - byliną o kępiastym pokroju, ozdobną dzięki również parasolowatym liściom i żółtym chmurkom kwiatów.
 
W ogrodzie jest jeszcze bagienko, bo pani Danucie marzyły się kaczeńce. Wykorzystano więc różnice wysokości terenu, położono kładkę, a pod nią posadzono właśnie kaczeńce. Tu jest naturalnie wilgotno i tu właśnie wpływa nadmiar wody ze stawu. W tym miejscu z czasem naturalnie pojawiły się nawet polskie storczyki: kukułki (stoplamki) szerokolistne (Dactylorhiza majalis).
 
Tłem dla bagienka jest zagajnik sosnowy. Wędruje się tu po ścieżce ułożonej z płaskich kamieni. Wysokie drzewa mają obcięte dolne gałęzie, by dopuścić trochę światła do podszytu. W jego skład wchodzi parzydło leśne (Aruncus dioicus), z kremowymi kwiatostanami a w bardziej zacienionych zakątkach paprocie. Pośród sosen jest jedna, szczególnie wyróżniona przez panią Danutę. To najstarsze drzewo w ogrodzie i ma niezwykle uroczy, nietypowy kształt.
 
Wspólny spacer z panią Danutą kończymy pod pergolą. Budowla ta wsparta jest na ceglanych słupach, a jej zadaszenie stanowi drewniana konstrukcja. Wspina się po niej winorośl oraz winobluszcz. W ich cieniu ustawione są ławka, z których rozciąga się malowniczy widok na ogród. Całość zaaranżowane jest tak, aby słupy i nasadzenia z niskich krzewów stworzyły ramy dla tego obrazu. Za pergolą znajduje się jeszcze różanka, której tłem jest ściana. Po niej pnie się winobluszcz trójklapowy. Elementem ozdobnym są tu białe drewniane kratownice. Na całej rabacie posadzono kilkaset krzewów róż okrywowych.

Ściana oddziela ogród ozdobny od części gospodarczej i warzywnika. Za nią zaprojektowano podwyższone grządki, na których rosną dorodne cebule, kapusty, marchew i buraki. Pani Danuta zadowolona jest ze ścieżek pomiędzy rabatami, wykonanych z kamienia, kostki brukowej lub drewnianych palet. Dzięki temu łatwo dojechać jest taczkami i zebrać wyrwane chwasty czy wymienić ziemię. Część warzywnika zajmuje prosta szklarenka, do której przylega sad i jagodnik. Z tego miejsca ścieżka prowadzi z powrotem do domu. A pod domem jest jeszcze morze host: rosną ich setki, choć odmian wykorzystano zaledwie kilka. Tu chwasty nie mają szans rosnąć, tak gęsto posadzono funkie.

 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
88%
12%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogród na cztery pory roku (odc. 685 /HGTV odc. 23 seria 2018)
Bardzo piękny ogród, przemyślany dobór roślin i piękne układy rabat, sympatyczna właścicielka.
2018.08.20
~ ala
Re: Ogród na cztery pory roku (odc. 685 /HGTV odc. 23 seria 2018)
szkoda ,że nie można obejrzeać
2018.08.20
~ biobia
Re: Ogród na cztery pory roku (odc. 685 /HGTV odc. 23 seria 2018)
nie ma możliwości odtwarzania
2018.08.20
~ ala
Re: Ogród na cztery pory roku (odc. 685 /HGTV odc. 23 seria 2018)
znowu nie można oglądać
2018.08.20
~ EWA

Poprzedni odcinek

Jeżówki, trawy i trzy stawy (odc. 684 /HGTV odc. 22 seria 2018)

Jeżówki, trawy i trzy stawy (odc. 684 /HGTV odc. 22 seria 2018)

Po wielu latach mieszkania w wielkim mieście, pani Irena Podbielska wróciła na Warmię. Wyczarowała tu swój wymarzony ogród, który z czasem okazał się… za...

więcej »
Ocena
98%
2%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Sekrety uprawy pomidorów

Sekrety uprawy pomidorów

Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego. Od lat też zbiera doświadczenia związane z uprawą pomidorów i...

więcej »
Ocena
89%
11%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg