Pod okapem drzew (odc. 696 /HGTV odc. 34 seria 2018)
dodano: 21.10.2018
Pod okapem drzew brakuje słońca. Dlatego założenie w takim miejscu ogrodu nie jest łatwe. Ale w tym krakowskim ogrodzie udało się wygospodarować kilka przytulnych zakątków.
Pod okapem drzew (odc. 696 /HGTV odc. 34 seria 2018)
Ogród znajduje się w południowej części Krakowa. Właściciele, Marianna i Bartosz Ludomirscy, kilka lat temu zapragnęli dokonać w nim zmian. Zależało im, by przestrzeń wokół ich wielopokoleniowego domu stała się bardziej funkcjonalna i ukwiecona, ale jednocześnie nie chcieli rezygnować z rosnących na działce drzew. I tak oto powstał ogród z romantyczną nutą, pełen nastrojowych zakątków. Jeden z nich stworzono pod parasolem starych jabłoni.
 
Gospodarze mieszkają w tym miejscu od prawie 20 lat i ciągle coś w swoim ogrodzie zmieniali, nie mogli znaleźć najlepszego rozwiązania, mieli kłopoty z dobraniem roślin do panujących na działce warunków. Poprosili więc o pomoc fachowców. Ogród państwa Ludomirskich jest zakładany etapami, dlatego projektantki Marta Góra i Krystyna Włodarska pojawiają się tu dosyć często. Ich ekipa właśnie sadzi żywopłot z choiny kanadyjskiej wzdłuż południowej granicy działki.
 
Cały teren ma powierzchnię 4 tys. m kw. Na posesję wchodzi się od północy, gdzie położona jest najstarsza część ogrodu, ze szklarnią, warzywnikiem, placem zabaw dla dzieci i miejscem na ognisko. Nowy ogród znajduje się przy południowej elewacji domu. Tutaj na piwniczce zbudowano taras, a pod drzewami – okrągły plac wypoczynkowy. Podjazd dla samochodów usytuowano we wschodnim narożniku nowej części. 
 
Ogród miał być przyjazny dzieciom, powstało też urokliwe miejsce z placykiem, przeznaczone do picia porannej kawy. W zakątku kawowym uwagę zwracają meble w pastelowych kolorach, dodatkowo ozdobione motywami roślinnymi. Dzięki stalowej, a zarazem delikatnej konstrukcji wyglądają szlachetnie i stylowo. Obok, na trawniku, właściciele urządzili letnią jadalnię. Wystawiają drewniane meble, kiedy tylko dopisuje pogoda – cała rodzina chętnie siada tu do obiadu.
 
Naprzeciw wejścia do domu znajduje się stara betonowa piwniczka. Właściciele koniecznie chcieli ją zamaskować. Dla projektantek zadanie to stało się punktem wyjścia do zagospodarowania całej przestrzeni. Piwniczka została obudowana drewnem, na jej dachu powstał taras, a przy ścianach – podwyższone rabaty w formie solidnych skrzyń. Skrzynie są posadowione na różnych wysokościach, więc nie tworzą wrażenia potężnej ściany. Pasują też to rozrzeźbienia terenu – bo w ogrodzie jest sporo naturalnych różnic w poziomach i te przewyższenia dodają ogrodowi dodatkowego wymiaru, jest ciekawszy.
 
Całość łączy sieć ścieżek. W ogrodzie powstały dwa typy tras. Te komunikacyjne wytyczono najkrótszą drogą do ważnych miejsc w ogrodzie i utwardzono kostką brukową albo płytami. 
 
Natomiast trasy spacerowe wiją się pomiędzy drzewami, zapraszając do odwiedzania roślinnych zakątków. Ich nawierzchnie ułożono z pojedynczych, solidnie impregnowanych drewnianych elementów. Warto zwrócić uwagę na schody, niezbędne do wygodnego przemierzania różnic w poziomie terenu. Drewniane schody pojawiają się też przy elementach betonowych. Doskonale harmonizują z pozostałymi budowlami z drewna, pokrytymi impregnatem w tym samym kolorze.
 
Układ murków i tarasów podyktowany był przez samą naturę. Jedna z rabat trzeba było podnieść, aby zapewnić równy poziom ziemi wokół systemu korzeniowego jednego z drzew. Obok powstał więc murek oporowy z jasnego materiału, rozjaśniający przestrzeń. Mury wykonano z prefabrykatów betonowych, które przypominają kamień. Dzięki temu konstrukcja wygląda naturalnie, a jej chropowata powierzchnia z czasem nabierze ładnej patyny. Do budowy wykorzystano klinujące się elementy – nie wymagają one stosowania zaprawy, tu jednak pojawiła się jej cienka warstwa. Wygląda jednak lekko.
 
Pojedyncze elementy murku mają kształt trapezu. W zależności od ułożenia można z nich tworzyć linie proste, łuki, a nawet fale. Wyniesione rabaty w obrębie murów oporowych są dobrymi stanowiskami dla roślin okrywowych. Gleba w ogrodzie jest lekka, piaszczysta, bardzo przepuszczalna. Dlatego dobór gatunkowy tutaj był sporym wyzwaniem, bo większość roślin poszycia leśnego lubi wilgoć, a tu nie ma nawadniania. Właścicielom marzyły się kwitnące, piękne rośliny. Sprawdziła się miodunka, tawułki – choć te muszą być podlewane, bodziszek ‘Rozanne’ (Geranium), bodziszek korzeniasty, brunera wielkolistna (Brunera macrophylla), epimedium, bergenie… W ogrodzie pojawiły się też hosty o ozdobnych liściach, które latem kwitną na fioletowo. W zakątku kawowym z daleka świeci hakonechloa odmiany ‘All Gold’ (Hakonechloa marca), japońska trawa o cytrynowo zabarwionych liściach. Roślina ta nie lubi silnie nasłonecznionych miejsc. Warto jej zapewnić żyzne i dość próchniczne podłoże, którego źródłem może być ściółka z przekompostowanej kory. Gruba warstwa ściółki chroni przed chwastami, ogranicza parowanie z gleby, zapewnia ‘leśnym’ roślinom zacienienie strefy korzeniowej.
 
Dodatkowy aspekt kolorystyczny tworzą fuksje, petunie, surfinie w donicach. Na jedno z drzew przy domu wspina się powojnik. Fiolet jego kwiatów kontrastuje z żółtymi płatkami róży. Całą tę naturalnie wyglądającą kompozycję uzupełniają lilie oraz rosnące obok paprocie. 

Po budynku wspina się prawdziwy rarytas – winorośl, przywieziona 20 lat temu z Gruzji przez rodziców gospodarza. Pnie się wysoko – ku słońcu. Otula dom, sprawiając, że jego duża bryła nie jest tak masywna i ciężka. Także większe drzewa i krzewy pomagają wtopić się budynkowi w otoczenie – a na tym właśnie zależy gospodarzom. Szczególny efekt daje grupa drzew iglastych w północnej części działki. Tutaj pnie prawie dotykają okien jadalni, z której widać cały ogród. Siedząc w domu, można się czuć jak w lesie...

Przez rabatę można przejść po kamiennych stopniach, wykonanych z łupka gnejsowego o charakterystycznym, pasiastym wzorze. Ta dość dzika część ogrodu potwierdza upodobanie właścicieli do leśnych klimatów. Ziemię pomiędzy dębami porasta imponujący łan paproci. Cały teren od lat zachowuje niezmienny charakter. W sielankowej scenerii uwagę zwraca pień uszkodzony przez linę po zawieszonym niegdyś hamaku. To przestroga, by nie zostawiać na roślinach sztywnych opasek czy, jak tutaj, mało elastycznych wiązań.
 
Idąc dalej widać uroczą szklarenkę, która jest perełką słonecznej części ogrodu. Postawiono ją na lekkim wzniesieniu i na zewnątrz obsadzono dyniami. Prowadzą do niej kamienne schodki. Ponieważ szklarenka jest bardzo ładna, gospodarz zadbał także o estetykę wnętrza i pomidorki posadził w ładnych białych skrzyniach. Warto też zwrócić uwagę na praktyczne nawierzchnie. Chodzi się po betonowych płytach, natomiast skrzynie stoją na zdrenowanym podłożu, zabezpieczonym tak, aby dobrze przepuszczało wodę, na przykład z nadmiernego podlewania.

Skrzynie te nie mają dna, a ich boki są wyściełane folią. Dlatego korzenie mogą sięgać dowolnie głęboko. Ziemia w donicach jest co roku wymieniana i wzbogacana nową.
 
W ogrodzie niestety nie zawsze jest sielankowo. Tu kłopotem jest kuna, która pogryzła już niemal całą podbitkę dachu, hałasując przy tym solidnie. Dostawała się na dach po drzewach. Właściciel walczy z gryzoniem i teraz ma zamontowane specjalne odstraszacze dźwiękowe. Działają one całą dobę
 
W ogrodzie ponownie pojawiamy się jesienią. Dynie pod szklarnią zdążyły urosnąć, dojrzewają ostatnie w sezonie pomidory… Pomimo chłodu, pod drzewami nadal coś tu i ówdzie zakwita. Piękne są na przykład astry rozkrzewione (Aster divaricatus), które mają mnóstwo białych kwiatów. Ten aster nadaje się na nieco zacienione stanowiska, do naturalistycznych i nowoczesnych kompozycji.
 
Jesień to także czas na zwalczanie niektórych szkodników. Problem dotyczy między innymi opuchlaków. Postacie dorosłe tych chrząszczy wychodzą w nocy z ziemi i zjadają liście hortensji. Walka z nimi nie jest łatwa, warto zastosować specjalne nicienie, którymi podlewa się glebę: zazwyczaj wiosną, w kwietniu, potem we wrześniu. Nicienie wnikają w ciało larwy opuchlaka i pasożytują na niej.
 
Nowym szkodnikiem w polskich ogrodach jest ćma bukszpanowa (Cydalima perspectalis), która przywędrowała do nas z Azji i innych krajów europejskich. Błyskawicznie niszczy całe grupy bukszpanów. Szkodnik ten jest bardzo żarłoczny i nie ma u nas naturalnych wrogów. Ćmy bukszpanowe są aktywne od kwietnia do września i zwykle mają dwa pokolenia. Motyl składa do trzydziestu jaj na spodzie liści, głęboko w krzewie,dlategogąsienice zjadają liście od wnętrza roślin. Żywopłoty są na tyle gęste, że ptaki nie mają dostępu do środka. Kiedy larwy wychodzą, jest już zwykle za późno na ratowanie roślin. Pod Wawelem szkodniki unicestwiły bukszpanowe żywopłoty w kilka dni. Owady zimują na krzewach w postaci larw zabezpieczonych warstwą lepkiego oprzędu. Dlatego martwe rośliny trzeba wykopać i spalić. Aby zapobiec nieszczęściu, trzeba wcześnie rozpoznać intruza. Warto więc zaglądać głęboko do środka krzewów i sprawdzać, czy nie widać gąsienic lub oprzędów. Gdy są już motyle, czyli ćmy, sytuacja jest poważna.
 
Można powiesić w ogrodzie pułapkę feromonową. Zwierzęta wydzielają feromony służące do przywabiania osobników płci przeciwnej. Wabikiem w pułapce jest koreczek nasączony substancją, jaką wydzielają samice ćmy bukszpanowej. Zadaniem pułapek jest więc unicestwienie osobników męskich szkodnika. Służą też do monitorowania skali zagrożenia. Złapane tutaj motyle mają rozpiętość skrzydeł około 4 cm, a taka ich ilość oznacza, że jest się już czego obawiać.

Gąsienice można wymyć myjką ciśnieniową, najlepiej na jakąś folię rozłożoną pod krzewem. Wtedy można gąsienice zniszczyć. Ostatecznością są opryski chemiczne lub bakterie, których używa się do zwalczania bielinka. W centrum Krakowa, w jednym z przyklasztornych ogrodów, podobno w okresie składania jaj przez ćmę, bukszpany były nakrywane agrowłókniną, więc motyle nie mogły jaj złożyć.
 
Problem ćmy bukszpanowej nie dotyczy już tylko Krakowa. Szkodniki opanowały południe Polski i migrują na północ. Ważne, aby właściciele bukszpanów nie ignorowali pojawiania ciem w swoich ogrodach. Tylko poprzez zwalczanie można ograniczyć ekspansję nowej plagi.
 
Potem w ogrodzie państwa Ludomirskich projektantki przygotowują rabaty do następnego sezonu. Tworzą na nich kompozycje z roślin cebulowych. Wybierając się na zakupy po rośliny cebulowe, warto się przygotować, by wiedzieć, jak kwitnie czy ile ma wzrostu dana roślina. Po zakupach warto odmiany oznaczyć, aby się nie pomieszały. Projektantki sadzą tworzące wiosenny nastrój narcyzy, cebulice, które pięknie wyglądają posadzone łanami. Pani Krystyna podpowiada, że im dalej od miejsca obserwacyjnego znajduje się kępa kwiatów, tym powinna być większa. Narcyzy ładnie wyglądają, gdy jest ich co najmniej 15-20, cebulic powinno być co najmniej 100 sztuk.
 
Wiosną widać efekt jesiennego sadzenia cebulek. Narcyzy już prawie przekwitają, lecz tulipany są w pełnej krasie. Wdzięcznie prezentują się miodunki. To jedne z najwcześniejszych kwiatów wiosny. Latem i jesienią zdobią je rozety dużych liści.