Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród ukryty w sadzie (odc. 701 /HGTV odc. 2. seria 2019)

dodano: 10.03.2019

Odwiedzamy ogród na Pomorzu, którym zajmuje się stomatolog, a hobbystycznie ogrodnik. Działka stanowi pozostałość dużego, ponad stuletniego sadu ze starymi smacznymi odmianami jabłoni. W słonecznych miejscach zaplanowano ozdobne rabaty i warzywnik. Jest tu również wilgotne i cieniste uroczysko oraz polana dla jeży.

Ogród, w którym dzisiaj gościmy leży w sercu dużego miasta na Pomorzu. Na co dzień zajmuje się nim pan Andrzej Mohr, z zawodu stomatolog, hobbystycznie ogrodnik. Teren przy domu stał się dla niego miejscem wypoczynku i realizacji ogrodowych pomysłów.

Działka ma ponad 1000 m kw powierzchni i stanowi pozostałość dużego, ponad stuletniego sadu. Miejsca pod ozdobne rabaty zaplanowano na dwóch świetlistych polankach przy szerokiej alejce wiodącej w głąb ogrodu. Przy ogrodzeniu znajduje się chruśniak z malinami, za nim niewielki domek ogrodnika, dalej uroczysko – czyli mini stawik oraz miejsce dla jeży. Ważnym elementem ogrodu jest duży warzywnik, za którym biegnie alejka z wierzbową bramą.
 
To właśnie stare drzewa nadają temu miejscu charakteru i gospodarz stara się je ratować i zachowywać za wszelką cenę. Najstarsza jabłoń ma zbudowane specjalne podpory pod konary, inaczej prawdopodobnie już by się połamała. Teraz wygląd niczym wielki bonsai. A ponieważ odmiana ta daje wyjątkowo smaczne owoce, zaszczepiono ją też na sąsiednie młode drzewka.

Starania gospodarza o zachowanie dawnych odmian jabłoni mają ważne uzasadnienie. Drzewa te są bardziej odporne na choroby i szkodniki niż współczesne odmiany. Dlatego nie trzeba ich wielokrotnie opryskiwać środkami chemicznymi, zanim owoce trafią na stół czy na przetwory. We wnętrzu ich koron panuje swoisty mikroklimat, a gęste gałęzie są kryjówkami dla ptaków i drobnych zwierząt. W ogrodzie, oprócz sześciu dorodnych jabłoni znajdują się również młode drzewka z zaszczepionymi na ich gałęziach starymi odmianami oraz śliwy i dwie potężne grusze. Jedna z grusz zaszczepiona jest jednocześnie dwiema odmianami – jedna daje zielone owoce, dobre na przetwory, a druga to pyszna Klapsa.

Nad gruszą lata przyczepiony do drzewa latawiec w kształcie drapieżnego ptaka – inaczej owoce były wyjadane przez kawki. Pan Andrzej ma też swój patent na zbieranie owoców – albo specjalnym zbierakiem, albo… butelką nadzianą na długi kij. Butelka ma denko obcięte tak, że krawędź przypomina zęby. Te zęby umożliwiają zbieranie czereśni i wiśni bez wchodzenia na drzewo. A kij to… stary pęd słonecznika. Jest bardzo lekki.
 
Kolejną ciekawostką, która przykuwa uwagę jest podpora starej jabłoni przy rabacie ozdobnej. Na wystających krótkich gałązkach zawieszone są wszystkie podręczne narzędzia: sekatory, szczypce, łopatki i nożyczki. Łatwo je chwycić w dłoń wchodząc do ogrodu i po zakończonej pracy odwiesić. Pan Andrzej ma też inne urządzenia – na przykład jedno do wykręcania chwastów, a drugie – do ich łapania i wkładania do wiadra bez schylania.
 
Ze starą jabłonią sąsiaduje rabata bylinowa z przyciętym w formie okrągłego stolika jałowcem. Pod nim rośnie kępa rdestu pokrewnego o różowych kwiatostanach. Jesienią duże wrażenie robi tu kilka gatunków traw ozdobnych. Widać podobne do szczotek kłosy piórkówki i delikatne kwiatostany miskanta chińskiego. Na końcu rabaty rośnie ponad trzymetrowy miskant olbrzymi. Uwagę zwraca również wysoka makleja sercowata (Macleaya cordata) o niespotykanym sinozielonym kolorze liści. Największą plamę na rabacie stanowią kwiaty jeżówek w wielu odcieniach różu.

Na brzegu kolejnej rabaty kwiatowej, znajdują się ułożone przez pana Andrzeja taśmy z miedzi – metalu, który odstrasza ślimaki. Leżą tu pierwszy sezon i gdy zaśniedziały zaczęły naprawdę się sprawdzać. To dobre rozwiązanie, bo nie stosuje się substancji chemicznych, które mogłyby zatruć nie tyko ślimaki ale i inne zwierzęta.

W walce ze ślimakami pomagają też jeże. Specjalnie dla nich gospodarz przygotowuje dużą pryzmę gałęzi. Układa ją w ustronnym zakątku działki, z dala od miejsc, gdzie przebywają ludzie. Zwierzęta te prowadzą nocny tryb życia, ale w ogrodzie często widać ślady ich bytności.

Pan Andrzej dba też o ptaki. Zaobserwowaliśmy pełnego urody kowalika, uwijającego się przy karmniku z daszkiem ze starego kapelusza. Dla sikor zawiesza się tu owocostany słonecznika.
 
W ogrodzie dostrzegamy chmiel zwyczajny (Humulus lupulus), traktowany zazwyczaj jak chwast. Tu jest uroczo poprowadzony po specjalnych bramkach. Jego obecność świadczy o dość dobrym podłożu. Pan Andrzej sprawdził, że chmiel potrafi urosnąć 7-9cm na dobę, więc szybko tworzy ozdobny, zielony parawan. Poza tym chmiel to roślina o sporych walorach leczniczych, można ją stosować w naparach na uspokojenie czy trawienie.
 
Stare jabłonie ciągle są żywotne, mimo to gdzieniegdzie można zauważyć martwe kikuty ich konarów. Jednak gospodarz nie zamierza ich usuwać i wykorzystuje je jako podporę dla pnączy. Wspina się po nich dorodny kokornak o sercowatych liściach oraz biało obrzeżona trzmielina Fortune’a. Inny pień tak jest pokryty bluszczem, że z daleka wygląda jakby nadal cieszył się obfitym listowiem.

W jego pobliżu znajduje się kran oraz rzeźba kobiecej postaci ukryta wśród skrzypu bagiennego i paproci. Gospodarz nazywa to miejsce uroczyskiem. Dalej można przejść do warzywnika. Tu gospodarz zastosował rozwiązanie zwane kopcem wyniosłym lub wałem. Najpierw wykopał rów o długości 3m i szerokości 1,5m na głębokość 0,5m. Na dno wsypał 10cm warstwę gliny, potem wyłożył dno grubymi gałęziami, potem ułożył warstwę cienkich gałązek, następnie liście, trawy, kompost nieprzerobiony, wapno i gotowy kompost, na to ziemia uprawna. Całość jest zwentylowana, a rurki przydały się też do podlewania całości „od dołu”. Źródła podają, że taki kopiec utrzyma się 4-6lat, ale gospodarz uważa, że będzie to nieco mniej i już zasilił nieco całość obornikiem.

Dalej można przejść „fasolowymi drzwiami” – ku pomidorkom i ziemniakom. Te ostatnie rosną – na wzór holenderski – w wysokich kopcach. Są tu czerwone bulwy, posadzone na poziomie ziemi, aw miarę wyrastania pędów były one przysypywane.

Za warzywnikiem biegnie alejka, którą można dojść do sąsiedniego ogrodu. Góruje nad nią bramka z wygiętej wierzby. Wszystko przez to, że pędy szybko rosnącej wierzby uderzały o budynek. Gospodarz więc ją wygiął i powstała bramka. Co roku jest strzyżona, a obcięte pędy przydają się w ogrodzie jako podpórki.


W ogrodzie pana Andrzeja pojawiamy się po raz kolejny w drugiej połowie stycznia. Teraz jest doskonały moment by podziwiać stare, powyginane konary starych drzew. Czekają też ważne prace w jabłoniowym sadzie. Ponieważ cięcie starych jabłoni nie jest łatwe, zaprosiliśmy specjalistę – pana Grzegorza Hoduna z Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach.

Cięcie przeprowadza się zimą czy na przedwiośniu bo pracy w ogrodzie jest mało i dobrze widać, co się tnie. Drobne gałęzie najlepiej wycinać sekatorem, grubsze – ręczną piłką. Większe konary – piłą motorową. Ścięte drzewo przyda się na opał czy do wędzenia. Do rozłupywania pniaków przyda się też siekiera – warto zwrócić uwagę na jej wagę i długość trzonka.
 
Do prac wybieramy urządzenia akumulatorowe, a potem w pracach przy cięciu drzew pomaga nam wykwalifikowany pracownik, zgodnie z wytycznymi pana Grzegorza. Pan Grzegorz uprzedza, że przycinanie silnych pędów skutkuje wybijaniem kolejnych, więc trzeba część z nich usunąć całkowicie, a część – skrócić na 25-30 cm. W sadzie pana Andrzeja drzewa były przycinane zbyt intensywnie. Obecnie mają formę rozłożystego parasola z setkami młodych odrostów zwanych wilkami. Aby przywrócić ich koronom właściwy kształt, należy wyprowadzić kolejne piętro gałęzi, z których wyrosną owocodajne krótkopędy. Cięcie ponownie wykonujemy latem, usuwając nadmiar długopędów. Zabiegi trzeba powtarzać przez kilka lat, aż uzyskamy w miarę zwartą, kopiastą koronę.

Jeśli drzewo nie jest cięte, to czasem lepiej wyciąć konar lub jego część, niż przycinać wszystkie długopędy. Grubszą gałąź wycina się piłą, a przycinanie „wilków”ułatwia sekator na wysięgniku. Trzeba jeszcze przyjrzeć się innym drzewom w sadzie. Konieczne okazuje się przycięcie grubego konaru jabłoni, który mocno wyciągnął się do słońca. Zbytnio wysunięta gałąź zagraża równowadze całego drzewa, które może z czasem się przewrócić. Gospodarz bardzo lubi to drzewo i pełni ono funkcję podpory pod pnącza, ale bezpieczniej jest usunąć część konaru, aby zachować równowagę korony.

Duży, suchy konar skracamy fragmentami, aby spadając, nie uszkodził pnia i nie zagroził naszemu bezpieczeństwu podczas cięcia. Cięcie – szczególnie grubszych gałęzi – wymaga sprawnej ręki. Na koniec trzeba jeszcze posprzątać w ogrodzie i pociąć usunięte gałęzie. Poszczególne odcinki konarów warto stabilnie ułożyć na ziemi, aby nie przesuwały się i nie utrudniały cięcia. Ostatnim etapem jest porąbanie grubszych gałęzi na drobne szczapy, które trafią do kominka gospodarza.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
87%
13%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogród ukryty w sadzie (odc. 701 /HGTV odc. 2. seria 2019)
Pierwsza część filmu zacna natomiast drugie 10 minut to nieporozumienie.Akademia ogrodnika to jest miejsce dla tego typu porad.
2019.05.25
~ MARIA

Poprzedni odcinek

Nasz ogrodowy pamiętnik (odc. 700 /HGTV odc. 1. seria 2019)

Nasz ogrodowy pamiętnik (odc. 700 /HGTV odc. 1. seria 2019)

Za nami kilkanaście lat wspaniałych ogrodowych przygód, więc w jubileuszowym, 700. odcinku przypominamy te NAJ. Zapraszamy!

więcej »
Ocena
88%
12%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Sekrety uprawy pomidorów

Sekrety uprawy pomidorów

Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego. Od lat też zbiera doświadczenia związane z uprawą pomidorów i...

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg