Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Dworek nad Wkrą (odc. 703 /HGTV odc. 4. seria 2019)

dodano: 24.03.2019

Odwiedzamy ogród przy dworku we wsi Brudnice koło Żuromina. Powstał 100 lat temu i jest w rękach jednej rodziny od 4 pokoleń. Przylega do rzek i jest pełen urokliwych zakątków.


Ogród znajduje się we wsi Brudnice koło Żuromina. Powstał 100 lat temu przy drewnianym dworku, który w prawie niezmienionym stanie przetrwał do dzisiaj. Jest to jedno z nielicznych dworskich założeń ocalałych na północnym Mazowszu. Ogród założyła prababcia właścicielki – pani Stefania. Potem rządziły tu jej córka i wnuczka, a teraz gospodarują tu Zofia Leszczyńska-Niziołek i Karol Niziołek wraz z córkami, a także mama Zofii – Elżbieta Leszczyńska. Wspólnymi siłami urządzają ogród i pielęgnują go w zgodzie z naturą.

Państwo Niziołkowie są z wykształcenia archeologami, nie ogrodnikami, ale są pełni zapału do pracy. Ucząc się nowego fachu, wykorzystują zapiski prababci, które są cennym źródłem wiedzy ogrodniczej i przyrodniczej. Dzięki nim poznali też historię ogrodu. Pani Stefania kończyła SGGW i zawsze interesowała się botaniką i ogrodnictwem.

Założony przez prababcię Stefanię ogród ma 300m długości i prawie dwa hektary powierzchni. Przylega do prawego brzegu Wkry. Na posesję wjeżdża się od południa. Tę część zajmuje dom i budynki gospodarcze z kurnikiem i obórką dla kóz. Obok nad rzeką jest przystań z plażą. Aleja kwiatowa z rondem prowadzi do części z łąką i sadem. Od zachodu ogród graniczy z lasem, natomiast od wschodu otwiera się na rzekę.

Najstarsze i jednocześnie najwyższe drzewa to głównie świerki i brzozy. Rosną na obrzeżach ogrodu. W latach 60-tych ubiegłego wieku posadzono tu szpalery żywotników, które zmieniły pierwotny układ. Ostatnio większość wycięto – chodziło o to, by otworzyć ogród, by pokazać jego powierzchnię i widać, jak daleko się ciągnie. Widać też bardzo starą jabłoń.

Główna aleja biegnie wzdłuż osi kompozycyjnej, prowadząc od zabudowań w kierunku łąki z sadem. Otwiera się stąd piękny widok na ogród. Wzrok przyciąga wiekowa papierówka, pod którą znajduje się placyk wypoczynkowy. Zofia, wzorem swojej prababci, wprowadza do ogrodu coraz więcej bylin. Zachowuje przy tym dawny układ rabat i sadzi podobne gatunki. Przy alei królują niebieskie ostróżki. Najniższe piętro tworzą hosty o biało obrzeżonych liściach. Później zakwitną jeszcze floksy wiechowate. Ciekawostką są asparagusy, czyli szparagi lekarskie (Asparagus officinalis). Rosną tu od drugiej wojny światowej. Szparagi znane są z walorów kulinarnych, ale tutaj spełniają przede wszystkim funkcję ozdobną. Dawniej były dość popularne na wsi, gdzie używano ich do bukietów.

Właściciele pielęgnują swój ogród w sposób naturalny Także ścieżki oczyszczają z chwastów wyłącznie ręczną metodą gracowania Poza tym interesują się praktycznymi zastosowaniami roślin. Ciekawe właściwości posiada na przykład czeremcha zwyczajna. Otóż kiedy zedrze się z pędu korę, uwalnia się przyjemny zapach podobny nieco do migdałów. Można natrzeć się tą korą, co chroni całkiem nieźle przed komarami.

W ogrodzie panuje sielski klimat. Córki gospodarzy, Kalina i Stefa, często bawią się na łące. Tworzenie roślinnych kompozycji oraz wyplatanie paradnych wianków z babcią Elżbietą należą do ich ulubionych zajęć. A dzięki gościnności i otwartości właścicieli na różne formy sztuki, w gospodarstwie można spotkać ciekawych ludzi. Tego lata rozbili tu obóz Indianie z grupy tanecznej Tatanka Art. Wódz Indian o imieniu Kroczący Dwa Razy (czyli Piotr Wlizło) zbiera nad Wkrą zioła, z których przygotowuje rozmaite mikstury i posiłki. Jeden z nich to mieszanka lebiody, pokrzywy z dodatkiem tataraku. Wódź dodaje do ognia fragment modlitewnego warkocza, dziękując za strawę. Warkocz wypleciony jest z suchej trawy – turówki. Przyjemny zapach turówki wonnej pochodzi od zawartej w jej liściach kumaryny. Trawa jest ciasno spleciona, dzięki czemu nie płonie, ale powoli się tli, wypełniając powietrze aromatem. Tu można też przygotować napój z mięty bagiennej, rosnącej nad Wkrą.

Kolejny raz do Dworku nad Wkrą przyjeżdżamy jesienią. Z ogrodu na całej długości jest bezpośredni dostęp do rzeki. Znajduje się tu także przystań z pomostem i plażą. Bliskość rzeki sprawia, że rośliny korzystają z jej wody, wilgoci w powietrzu… Wiosną jednak rzeka może być niebezpieczna, gdy jej poziom się podnosi. Co gorsza, ogród znajduje się na glinie, więc wiele drzew nie jest ukorzenionych zbyt głęboko i gospodarze obawiają się, że mogą się przewrócić.

Teren nad Wkrą, grząski i zabagniony, nie był łatwy do zagospodarowania. Prababcia Zofii, pragnąc przed stu laty założyć tu ogród, musiała przeprowadzić gruntowną meliorację. Najpierw wzdłuż działki wykopano rów zbiorczy głębokości 1,5m, a jeden z jego końców połączono z rzeką. Następnie co 20m kopano rowy poprzeczne metrowej głębokości, które wypełniano gałęziami tarniny i żwirem. Chłonęły one wodę z grzęzawiska, odprowadzając ją do rowu zbiorczego i dalej do rzeki. System w niezmienionym stanie funkcjonuje do dziś.

A Zosia i Karol dbają jeszcze o rzekę, to ich obowiązek. Oczyszczają ją z większych gałęzi czy zwalonych drzew. Starają się usuwać przewracające się drzewa – zazwyczaj zimą, by drzewo położyć na lód. Co roku przygotowują też plażę przed sezonem, budują małe płotki, by zmniejszyć napływ rzęsy (niestety, kaczek co roku jest tu coraz mniej). Oczyszczają też rzekę z zatorów, wyrywają duże zielska… Akcję oczyszczania rzeki z nadmiaru roślin podziwialiśmy latem. Nie spodziewaliśmy się, że Zosia z Karolem robią to wpław,. a kiedy trzeba, nawet nurkują! Podwodne zarośla i inne dryfujące rzeką odpady wrzucają do łódki i w niej transportują do brzegu .

Do stałej pielęgnacji należy też przycinanie wierzb płaczących w tak zwane sukienki. Karol dwa razy w sezonie skraca zwisające pędy na jednym poziomie, tak aby nie zasłaniały rzeki i brzegu po drugiej stronie.
 
Gospodarze dbają też o deszczówkę, zbierana jest ona do wielkich beczek z odzysku, które służyły do przewozu produktów spożywczych. Po pomalowaniu przymocowała moskitierę by nie mnożyły się komary. i siatkę, zabezpieczającą przed liśćmi i innymi śmieciami. Do beczki zamocowano kran, a w tym ogrodzie jest kilka takich beczkowych szeregowych zestawień. Deszczówka służy do nawadniania roślin w pojemnikach i na rabatach przy domu, zwłaszcza pod okapem dachu, gdzie nigdy nie pada.

Z boku domu widać żwirową nawierzchnię. Pod żwirem jest agrowłóknina i piasek, a dopiero potem tłuczeń. Przerasta ją tojeść. Uwagę zwracają obwódki rabat, przypominające rozwiązania modne w dziewiętnastowiecznych ogrodach. Prekursorem takich wypełnionych roślinami koszy był angielski projektant sir Humpry Repton. „Kosze” są wyplecione np. z derenia

Gdy Zosia i Karol się tu wprowadzili, na stanie zastali kosę ręczną. Tą kosą koszono cały ogród, co oczywiście długo trwało. Sprzymierzeńcem w koszeniu są… kozy.

Stanowiska roślin ozdobnych w brudnickim ogrodzie pojawiają się też w najmniej spodziewanych miejscach. Piękny jest na przykład skalniak powstały przy rozlatującym się murze. Między kamieniami kryją się zwierzęta, przerastają je zwierzęta…

Jesienią w ogrodzie można znaleźć ciekawe gatunki grzybów Zofia pasjonuje się nimi do tego stopnia, że postanowiła zostać ich klasyfikatorem. Interesują ją przede wszystkim grzyby jadalne zwłaszcza te, które na takie nie wyglądają. Spotykamy stanowisko sromotnika smrodliwego (Phallus impudicus). Okazuje się, że obok dorosłych osobników są też czarcie jaja, czyli forma nierozwinięta. Jej jądro można zjeść.

W ogrodzie dość często odbywają się plenery artystyczne. Spacerując skrajem lasu, odkrywamy ciekawą instalację. Jej autorka – Grażyna Michalak-Bazylewicz – nazwała ją „Westchnieniem”. Jednym z elementów kompozycji jest wrak gondoli, która kiedyś pływała po Łazienkach Królewskich. Natura też tworzy dzieła sztuki. Na takie miano zasługuje jabłoń staruszka, która gdyby nie liczne podpory, dawno leżałaby na ziemi. Na szczęście dzięki starannej opiece można przedłużyć żywotność takiego drzewa. A to nie jedyne stare drzewo w ogrodzie. Sędziwe dziś brzozy kupiono w legendarnej szkółce Hoserów. Niestety, drzew jest coraz mniej, bo podmywane przez lata padają pod własnym ciężarem do rzeki

Powodem zmartwień gospodarzy jest również inna historyczna pamiątka, chorujący od dawna jałowiec Pfitzera (Juniperus x pfitzeriana) – mieszaniec jałowca chińskiego i sabińskiego. Zosia zastanawiała się, czy go nie usunąć, bo ma już mnóstwo kompletnie suchych pędów. Zdecydowała się jednak zawalczyć i usunąć zarówno duże suche konary, jak i małe.

Jałowce rosną powoli, dzięki czemu mają gęste i bardzo twarde drewno. Do ich cięcia potrzebny jest sprzęt z dobrej, hartowanej stali. Wracamy do ogrodu na przedwiośniu, bo to dobry czas na przycinanie roślin. Uwagę zwracają zasuszone na rabatach byliny, malowane na zimę farbami w spreju.

Prace pielęgnacyjne idą już pełną parą. Gospodarze i ich przyjaciele uwijają się przy jałowcu, który – jak się okazuje – jest w naprawdę złym stanie. Gołym okiem widać rozwijające się na pędach owocniki grzyba pucharka. Zgodnie z przyjętą tu zasadą nie ma mowy o zwalczaniu chemią tego pasożyta. Chore gałęzie trzeba wyciąć, a potem koniecznie spalić. Wnętrze jałowca wypełnia mokra zmurszała miazga, są też na wpół zgniłe, porośnięte mchem gałęzie. Trzeba to wszystko usunąć. Podczas pielęgnowania bardzo gęstych krzewów najwięcej kłopotu sprawia dostęp do gałęzi. Dlatego mama Zofii używa sekatora na wysięgniku. Sprawnie ścina nim grube pędy przy ziemi i wyjmuje z gąszczu. Podczas pracy nie musi się schylać, dzięki czemu odciąża kręgosłup. Przestawna głowica pozwala na dostosowanie kąta cięcia do trudnych warunków. Z grubymi konarami świetnie radzi sobie sekator przekładniowy. Jego siła jest kilkukrotnie większa niż modeli bez przekładni. W akcji ratowania jałowca udział biorą Kalina ze Stefą. Ich sekatory mają regulację rozwarcia, co w prosty sposób pozwala dopasować je do małych dłoni.

Po kilkugodzinnej akcji udaje się odsłonić najstarsze konary. Krzew został silnie prześwietlony, co poprawi cyrkulację powietrza i pośrednio osuszy wnętrze rośliny. Wygląda na to, że zabieg się udał. Jest więc szansa dla jałowca na następne sto lat.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
95%
5%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Dworek nad Wkrą (odc. 703 /HGTV odc. 4. seria 2019)
Super odcinek. Sielankowy nastrój polskiej wsi i szlacheckiego zaścianka, którego było od groma na Mazowszu. Tutaj więcej ma natura do powiedzenia, niż człowiek.
2019.10.18
~ Ania

Poprzedni odcinek

Perfekcyjna pani ogrodu (odc. 702 /HGTV odc. 3. seria 2019)

Perfekcyjna pani ogrodu (odc. 702 /HGTV odc. 3. seria 2019)

W tym tygodniu wybieramy się do Poznania, gdzie odwiedzamy niewielki wychuchany ogródek. Pani Alicja sama go zaprojektowała i opiekuje się nim od kilkunastu...

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
89%
11%
Facebook Twitter Blip Digg