Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Pod parasolem olch (odc. 707 /HGTV odc. 8 seria 2019)

dodano: 21.04.2019

Założenia krajobrazowe kojarzą się zazwyczaj z rozległym parkiem. Działka naszych dzisiejszych gospodarzy, położona niedaleko Warszawy, nie jest wprawdzie bardzo duża, ale malownicza okolica, na którą ogród się otwiera, a także kępy starych drzew sprawiają, że można się tu poczuć właśnie trochę jak w parku.

Założenia krajobrazowe kojarzą się zazwyczaj z rozległym parkiem. Działka państwa Magdy i Wojciecha Nawrockich, położona niedaleko Warszawy, ma wprawdzie 1800 m kw, ale malownicza okolica, na którą ogród się otwiera, a także kępy starych drzew sprawiają, że można się tu poczuć właśnie trochę jak w parku. Już od bramy rozciąga się ładny widok, a wzrok biegnie stąd daleko, aż po rosnące w oddali wysokie olchy i wierzby. Wydaje się, że to właśnie dopiero tam kończy się ogród, choć jego granica przebiega znacznie bliżej. To zabieg zapożyczenia krajobrazu – dzięki „oknu”, jakie tworzą krzewy rosnące na granicy działki, widać odległe drzewa i wyglądają one niczym część ogrodowych kompozycji.

Malowniczy widok przysłonięty jest nieco kulisami z gęstych różaneczników, górujących nad nimi olch i towarzyszącej im poduchy z bylin oraz roślin jednorocznych. Tu połączone są spore grupy niecierpków, bergeni i funkii. Towarzyszą im urocze kanny, czyli pacioreczniki, które co prawda nie zimują w Polsce w gruncie, ale pięknie kwitną, mają dekoracyjne liście i atrakcyjne, czarne owoce, przypominające koraliki. Nad rabatą górują dostojne olchy. Olsza czarna, czyli olcha (Alnus glutinosa), to drzewo charakterystyczne dla polskiego krajobrazu. Rzędy olsz rosną zazwyczaj wzdłuż brzegów potoków czy rzek, mają ażurowe korony i liście długo zielone jesienią. Szyszeczki olchowe, czyli zasuszone owocostany, można zebrać, umieścić w jutowym worku i wrzucić do oczka wodnego. Obniżają one odczyn wody, co pomaga w walce z glonami. To właśnie dla tych drzew właściciele zdecydowali się na zakup działki, która choć długa, nie była pusta.

Aby dowiedzieć się więcej o kilkunastoletniej historii tego miejsca i drzew, siadamy w ich sąsiedztwie wraz z gospodarzami. Na początku pani Magda chciała urządzić ogród sama, ale w trakcie budowy domu wszystko niknęło w glinie. To było ogromne wyzwanie, więc pani Magda zwróciła się o pomoc do firmy projektowej.

Niemal cały ogród rozciąga się z boku domu. Od wschodu budynku znajduje się kolekcja róż, a od zachodu rosną kępy różaneczników. Tu właśnie, przy tarasie, położone jest pierwsze wnętrze ogrodowe, wydzielone rabatą z olszami i kannami. Pod drzewami kryje się spory kompostownik. Obok jest warzywnik i szklarenka, rabata kwiatowa, a na końcu działki zaprojektowano spore oczko wodne i kolejne grupy krzewów.

Działka ma ażurowe ogrodzenie, bo gospodarze nie chcieli całkowicie się odgradzać od przylegających posesji. Zwłaszcza że sąsiedztwo jest nietypowe – sporą jego część stanowi wybieg dla koni z pobliskiej stajni. Stała obecność tych pięknych zwierząt dodaje ogrodowi sporo uroku. Większość terenu wypełniają krzewy i drzewa. Bliżej domu dominują gatunki iglaste. Są nawet jałowce, o które pan Wojtek musi stale walczyć, bo nie czują się dobrze na ciężkim, wilgotnym podłożu. Zresztą całemu ogrodowi gospodarz poświęca mnóstwo czasu – choć nie zawsze tak było. Pani Magda żartuje, że jej mąż jest typowym mieszczuchem i na początku wcale nie chciał zajmować się ogrodem. Z czasem jednak przekonał się do tej pracy i bardzo ją polubił, teraz sam zachęca żonę do zajęć ogrodowych.

Na początku w ogrodzie miało być jak najmniej pracy, ale potem właściciele uznali, że chcą mieć też własne warzywa. Warzywnik znajduje się w słonecznej części ogrodu. Przy warzywniku wzrok przykuwa mała szklarnia, w której rosną pomidory. Z 8 krzaków jest już całkiem sporo plonów.

Ponieważ tutejsza gleba niezbyt sprzyja uprawie warzyw, gospodarz wybudował dla nich wyniesione rabaty i wypełnił je dobrą ziemią – przydaje się tu kompost własnej produkcji. Dzięki wyniesionym rabatom warzywa szybciej dojrzewają, bo ziemia nagrzewa się od słońca, jest też mniej chwastów i nie trzeba się nisko schylać.

Skrzynie zbudowane są z impregnowanych desek, od dołu wyłożone siatką chroniącą przed kretami, a boki od wewnątrz pokrywa folia służąca do wykładania oczek wodnych – to dodatkowo zabezpiecza deski przed wilgocią. Obok skrzyń stoi altana której pokrycie gospodarz zastąpił przezroczystą folią tunelową: dzięki temu rosnące pod altaną pomidory nie są moczone przez deszcz i nie pojawiają się na nich plamy. Obok rosną jeszcze obficie plonujące ogórki.

Spacerując w sąsiedztwie domu, zauważamy wielkie beczki, ustawione w narożnikach budynku. Jest ich pięć, stoją przy każdej rurze spustowej. Są częściowo zagłębione w ziemi, przez to nie są tak bardzo inwazyjne wizualnie. Woda spływa z rynny spustowej i trafia na kołnierz, z którego przelewa się do beczki. Po jej zapełnieniu nadmiar wody płynie bezpośrednio do kanalizacji burzowej. U państwa Nawrockich beczki mogą pomieścić 1,5 m sześciennego wody, a mimo to zdarzało się, że wypełniały się w czasie jednego deszczu! Ponieważ pojemniki są zagłębione, wody nie spuszcza się z nich grawitacyjnie. Z pomocą przychodzi niewielka pompka. Pan Wojtek wykorzystuje ją do podlewania i nawożenia kwiatów: wsypuje nawóz do konewki, zalewa to pompowaną pompką wodą i tym roztworem nawozi kwiaty.

Takim roztworem podlewane są między innymi rośliny na rabacie pełnej kwiatów w energetycznych kolorach. To nowa kompozycja, z bieżącego roku. Kiedyś rabata kwietna była w innym miejscu, ale zasłaniały ją drzewa, gdy patrzyło się z tarasu. Założenie na rabatę było takie, że dominują tu peonie i dopiero gdy przekwitną, do głosu dochodzą pozostałe rośliny. Najwyższym akcentem jest rudbekia lśniąca (Rudbeckia nitida) – bylina, która z powodzeniem może dorosnąć do dwóch metrów wysokości. Tu, na wilgotnej glebie, czuje się znakomicie. Jej urok podkreślają pozostałe kwiaty w złocistych i pomarańczowych odcieniach: aksamitki, jeżówki i niskie rudbekie błyskotliwe.

Niedaleko kolorowej rabaty, przy samym ogrodzeniu, widać duże drzewo iglaste. Na pierwszy rzut oka wygląda jak świerk, lecz to daglezja zielona (Pseudotsuga menziesii var. douglasii). Ten oryginalny gatunek doskonale sprawdza się w Polsce, choć pochodzi z Ameryki Północnej. Rośnie szybko i ma charakterystyczne szyszki. Niestety, w wyniku bardzo silnego podmuchu wiatru odłamał się duży konar wraz ze znaczną częścią pnia. Pan Wojtek zmontował z rur niecodzienny stelaż, który ma podtrzymywać drzewo. Czy jednak taka konstrukcja domowej roboty jest dobrym rozwiązaniem? Zaprosiliśmy chirurga drzew, pana Zbigniewa Chachulskiego, by ocenił stan drzewa i sam pomysł zabezpieczenia jego pnia. Ekspert był zaskoczony nowatorskim rozwiązaniem, choć uznał, że spełnia swoje zadanie, choć oczywiście nie może pozostać na drzewie zbyt długo. Zwrócił uwagę, że trzeba luzować pasu mocujące konstrukcję, by nie wrzynały się w przyrastający na grubość pień. Zasugerował też lekkie prześwietlenie korony, by była lżejsza – napór wiatru na osłabione drzewo może mieć ogromną siłę, nawet rzędu 10-15 ton! Gdy korona będzie bardziej ażurowa, siła ta będzie mniejsza.

Pan Zbigniew szacuje, że przy dobrych warunkach, jakie panują w ogrodzie, w ciągu dwóch-trzech lat drzewo może przyrosnąć na grubość wystarczająco, by można było zdjąć konstrukcję z rur. Warto jednak pamiętać, by w przypadkach takich rozłamań nie zamalowywać całej rany preparatem emulsyjnym, tak jak zrobił to pan Wojtek. Najlepiej pokryć nim tylko brzegi rany, a resztę uszkodzenia drzewo samo zaleje żywicą, chroniąc się przed wnikaniem patogenów.

A dlaczego drzewo zostało złamane przez wichurę? Przyczyną była jego nieprawidłowa budowa. Na wysokości rozłamania były dwa podobnej wielkości konary – zapewne w młodości drzewo miało uszkodzony wierzchołek, najczęściej uszkadzają wierzchołki szkodniki. Wtedy wybiły dwa boczne pędy, które stały się równoległymi przewodnikami. W miejscu nietypowego, ostrego rozwidlenia kumulowała się woda, penetrując powstającą w tym miejscu mikro szczelinę. Co sezon powiększał ją też mróz – gdy woda wnikała w szczelinę i zamarzała, rozsadzała ją po trochu.

Dlatego tak ważne jest, by przed zakupem drzewa przyjrzeć się jego pokrojowi. Jeśli zauważymy dwa przewodniki i ostre, tzw. V-kształtne rozwidlenie, to jeden z pędów trzeba będzie usunąć.

Na szczęście pozostałym kłopotom związanym z drzewami łatwiej zaradzić. Na przykład na kasztanowcu pan Wojtek zawiesił pułapki feromonowe na szrotówka kasztanowcowiaczka. W takiej pułapce znajdują się feromony, wabiące samce motyla. Gdy przylatuje on do pułapki, topi się w zbiorniku z wodą. Taka pułapka pozwala nie tylko wyłapywać szkodniki, ale też pozwala monitorować ich liczebność. Podobne pułapki stosuje się też do innych gatunków – choćby dla coraz częściej pojawiającej się w Polsce ćmy bukszpanowej.

Pułapki feromonowe na szrotówka zakłada się w drugiej połowie kwietnia, a wkład wystarcza na kilka tygodni – tyle zajmuje odłowienie pierwszego pokolenia motyli tego szkodnika. Potem wkład trzeba wymienić.

Gdy wracamy do ogrodu wiosną, prezentuje on bardziej surowe oblicze. Jeszcze nie wypełnił się bujną zielenią i widać wyraźnie granicę działki, która latem się zaciera. Uwagę przyciągają żółte pierwiosnki, kwitnąca forsycja czy intensywnie żółta kora posadzonej właśnie sofory, zwanej też perełkowcem, w odmianie ‘Flaviramea’. Z kolei pod olszami dostrzegamy efektowny łan niewysokich śnieżników. Latem rosną tam niecierpki – gospodyni co sezon cierpliwie wykopuje i suszy cebule śnieżników i zastępuje je właśnie niecierpkami…

Poza śnieżnikami w ogrodzie nie ma jeszcze zbyt wiele koloru. Najwięcej zapewnią go nieco później kwitnące różaneczniki, których zimozielone kule stanowią ładną oprawę wejścia do domu. Potem królować będą róże posadzone na tyłach budynku. Dopóki nie zakwitną te w gruncie, gospodarze mogą ożywić okolice tarasu roślinami w pojemnikach. Miniaturowe krzewy trafiają do pastelowych koszyków. Były nieco podpędzone w sklepie i już kwitną, więc jeśli pojawią się jeszcze wiosenne przymrozki, będzie można je łatwo przechować w domu.

Pan Wojtek zdecydował się też na założenie systemu nawadniającego. Do tej pory automatycznie podlewany był jedynie trawnik, ale w nadchodzącym sezonie gospodarz planuje rozbudowę systemu, by objął zasięgiem warzywnik i rabatę kwiatową, co znacznie ułatwi ich pielęgnację. Wbrew pozorom, taki system nie jest bardzo skomplikowany i można wykonać go samodzielnie z niewielką pomocą doradcy w sklepie. Warto przygotować się, rysując plan ogrodu i robiąc próbę wiaderkową: trzeba sprawdzić, w ile sekund napełnia się 10-litrowe wiadro wody. To określi nam wydajność źródła wody, dzięki temu można określić, czy zraszacze dadzą radę podlać wyznaczone sekcje.

W zależności od typu roślin ogród dzieli się na sekcje – np. sekcja trawnika, sekcja bylin, sekcja warzywnika... Chodzi o to, by wystarczyło wody do podlania każdej z tych części i aby różnym grupom roślin dostarczać jej w optymalny sposób – zraszaczami, linią lub taśmą kroplującą albo kroplownikami. Budowa całej sekcji w uproszczeniu to: źródło wody, filtr, sterownik, reduktor ciśnienia, linia doprowadzająca wodę i linia kroplująca bądź zraszacze albo kroplowniki.

Do nawodnienia rabaty kwiatowej sprawdzi się linia kroplująca. Do wyniesionych skrzyń można wykorzystać kroplowniki, ale ponieważ w skrzyniach rosną warzywa, przy których stale się pracuje: sadzi, pikuje, wyjmuje, kroplowniki mogą się łatwo zapchać. Dlatego lepiej będzie także tutaj położyć linię kroplującą. Po ustaleniu, jak będą zbudowane poszczególne sekcje, trzeba jeszcze dobrać potrzebne końcówki i złączki…. I gotowe!

Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
97%
3%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Pod parasolem olch (odc. 707 /HGTV odc. 8 seria 2019)
Cudna ta ławeczka w czerwone róże. Piękna rabata z kwiatami. Nareszcie znalazła się właścicielka która nie boi się najbardziej podstawowego ale jakże radosnego i pięknego koloru żółtego w kwiatach.
2019.12.11
~ Magda

Poprzedni odcinek

Ogród pełen pomysłów (odc. 706 /HGTV odc. 7. seria 2019)

Ogród pełen pomysłów (odc. 706 /HGTV odc. 7. seria 2019)

Dziś udajemy się na Pomorze Gdańskie, do Szpęgawy. Ta niewielka wieś tak naprawdę stanowi zaplecze mieszkalne Tczewa i kilku innych miast, więc zabudowa...

więcej »
Ocena
92%
8%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg