Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Sosny, strumyk i angielskie klimaty (odc. 718 /HGTV odc. 19 seria 2019)

dodano: 07.07.2019

Prezentujemy dziś ogród położony na obrzeżach Warszawy. Dociera tu jeszcze miejski hałas, jednak okolica porośnięta jest sosnowym lasem, także sama działka częściowo znajduje się pod okapem drzew. Ułatwiło to nadanie jej tajemniczego charakteru i stworzenie nastrojowego, romantycznego ogrodu. Gospodynią jest pani Iza Możdżyńska, która kiedyś na ogrodnictwie nie znała się wcale, a po okresie, który sama nazwała „czasem ignorancji” zaczęła czytać, zgłębiać wiedzę, zwiedzać… I wyczarowała piękny ogród.

Prezentujemy dziś ogród położony na obrzeżach Warszawy. Dociera tu jeszcze miejski hałas, jednak okolica porośnięta jest sosnowym lasem, także sama działka częściowo znajduje się pod okapem drzew. Ułatwiło to nadanie jej tajemniczego charakteru i stworzenie nastrojowego, romantycznego ogrodu. Gospodynią jest pani Iza Możdżyńska, która kiedyś na ogrodnictwie nie znała się wcale, a po okresie, który sama nazwała „czasem ignorancji” zaczęła czytać, zgłębiać wiedzę, zwiedzać… I wyczarowała piękny ogród.

Panią Izę odwiedziliśmy dwukrotnie: wiosną oraz na początku lata. Dostrzegliśmy tu wyraźne inspiracje ogrodami angielskimi: naturalne rabaty o miękkich liniach, elementy dekoracyjne ze starej cegły, pnącza romantycznie spowijające drzewa, pastelowe barwy bylin. Idąc przez ogród, odkrywamy kolejne zielone wnętrza, które składają się na spójną całość. Do pierwszego zakątka wchodzimy przez oryginalne przejście – porośnięta bluszczem brama. Powstała przypadkiem: kiedyś rosły tu po prostu sosny, których pnie porastał bluszcz. Jednak kilka lat temu gwałtowna wichura w kilka chwil powaliła aż 20 drzew. Ponieważ bluszczu było szkoda, gospodyni połączyła pnie specjalną konstrukcją i powstała rozczłonkowana brama, którą bluszcz całkiem już zasłonił. A przez tę bramkę wchodzi się do białego ogrodu.

Biały ogródek nie jest duży - to otoczony nasadzeniami placyk, w którym stoi romantyczna ławeczka. Wejścia pilnują pachnący odurzająco jaśminowiec i również wonna hortensja pnąca. Wiosną pysznią się azalie japońskie, żylistek i grupy biało kwitnących bylin. Do donicy zawsze trafia wilczomlecz ‘Diamond Frost’ (Euphorbia), a charakteru całości dodaje jeszcze przyczepiona do muru rzeźba głowy lwa.
 
Biel to ukochany kolor pani Izy. Co prawda kiedyś gospodyni preferowała inne barwy, ale potem rozsmakowała się właśnie w kolorze białym. Wtedy powstał pomysł na biały zakątek, który miał kryć się w cieniu sosen. Gdy wichura powaliła drzewa, koncepcję trzeba było zmienić, ale i tak dominują tu białe kwiaty, liście typu Variegata, czyli zielone z białym wzorem, białe i szare dodatki i białe pnie brzóz. Potem biały kolor zaczął „rozlewać” się na inne części ogrodu…

Teraz w wielu miejscach znajdujemy ciekawe białe akcenty: jak choćby śliczne orliki, czy gaurę Lindheimera (Oenothera, Gaura lindheimeri), której niewielkie kwiatki, kołyszące się na cienkich łodyżkach, wyglądają niczym motyle unoszące się nad rabatą. Jest też wspaniały powojnik ‘Guernsey Cream’ (Clematis) o wielkich białych kwiatach. Biel pojawia się też na liściach. Przy mostku ciemniejszy zakątek rozjaśnia dwubarwny podagrycznik. Znakomicie prezentują się biało-zielone hosty, jest też dereń odmiany Variegata.

Pani Iza uważa, że doskonale sprawdza się taka kompozycja ogrodu, gdzie całość podzielona jest na wnętrza. To sprawia, że nawet duży ogród może być intymny.

Pani Izie zależało na tym, by całość ogrodu wyglądała dość naturalnie, ale z elementami bardziej formalnymi, jak na przykład niewysoki murek czy strzyżona kula. Przestrzeń była jednak trudna do zaaranżowania, bo dzieli ją na dwie części rów melioracyjny. Na szczęście jego obecność udało się zamienić w zaletę i obsadzony zielenią stał się jednym z najciekawszych elementów ogrodu.

A jaki jest układ całości? Ogród liczy sobie nico ponad 3 tys. m kw. Na działkę wjeżdża się od południa. Dom stanowi część bliźniaka, a przedogródek jest niewielki. Z boku biegnie rów melioracyjny, a za nim znajduje się warzywnik oraz uroczysko leśne z sadzawką, a dalej biały ogród. Po drugiej stronie rowu umiejscowiona jest leśna rabata i zakątek gospodarczy z dużym kompostownikiem. Obok zaprojektowano ceglany placyk z murkiem, a w trawniku – dwie centralne rabaty. Z drugiej strony trawnika ciągnie się tak zwana długa rabata, a na końcu znajduje się część leśna, zajmująca jedną trzecią działki.

Las jest częścią na razie niezagospodarowaną. Pani Iza planuje lekko go „dotknąć”, dosadzając np. paprocie. Nie będzie to jednak dopieczone wnętrze, bo gospodyni po prostu nie da rady opiekować się tak wielką przestrzenią w równym stopniu.

Las oddzielony jest od bardziej wypielęgnowanej części ogrodu uroczą furtką. Pani Iza marzyła o niej i kilka lat zastanawiała się, gdzie mogłaby ją zamocować. Sama ją zaprojektowała i zbudowała słupki ze starej cegły. Furtka podkreśla podział ogrodu na dwie strefy i jednocześnie jest ładnym elementem przymykającym oś widokową z tarasu. Na murku obok furtki wzrok przyciąga dzwonek Poszarskiego ‘E.H. Frost’ (Campanula poscharskyana).

Obok widać ceglany placyk, którego stylistyka nawiązuje do ogrodów angielskich. Otacza go murek, a całość powstała z cegły rozbiórkowej. Jednak pierwotnie to miejsce wcale nie było takie ciekawe: pod świerkami nie chciała rosnąć trawa, lipa była posadzona dość przypadkowo… Trzeba było jakoś zaaranżować to miejsce, nie wyrzucając przy tym rosnących tu już drzew.

W efekcie mur oddziela placyk od części z kompostownikami, a duże okno w tej ścianie otwiera perspektywę na las – zwłaszcza dla osoby siedzącej na ławeczce. Całość wygląda bardzo romantycznie. Podłogę pani Iza układała sama, na piasek, więc nie martwi się, gdy któraś z cegieł się pokruszy: po prostu wyjmie ją i zamieni na nową. Co więcej, placyk jest wyjątkowo dobrze wkomponowany w ogród i choć jest duży, od strony domu w ogóle go nie widać! Jedna z centralnych rabat zasłania go zupełnie, zapewniając intymność. Spacerujący po ogrodzie ma też niespodziankę, gdy nagle odkrywa tak malownicze miejsce. Pani Iza zdradza, że pierwotnie placyk miał być wgłębnikiem, ale ze względu na korzenie rosnącej tu lipy pomysłu nie udało się zrealizować. Teraz u stóp drzewa ściele się bluszcz, a murek porasta cieniolubny kokornak – pnącze o dużych, sercowatych liściach. Pod nim wisi rzygacz i stoi wymurowana misa: czekają już tylko nad podłączenie wody.

Przy zakątku pani Iza ma także oczko wodne, z którego może być naprawdę dumna. Właściciele ogrodu budowali je sami, choć trudno było im znaleźć praktyczne wskazówki – bo pani Iza chciała mieć oczko wyniesione, a nie tradycyjne, zagłębione w gruncie. Miała dylemat, jak woda zachowa się zimą, czy nie rozsadzi cembrowiny. Pani Iza znalazła jednak sporo fachowych podpowiedzi na forach internetowych – między innymi taką, że przy odpowiednio dobranych roślinach, można obejść się bez filtrów, bo rośliny oczyszczą wodę, natlenią ją i zacienią, co też uniemożliwi rozrost glonów. Tatarak zwyczajny 'Variegatus' (Acorus calamus) posadzony w plastikowych koszach imitujących strefę błotną pełni rolę oczyszczacza wody ze składników odżywczych, którymi mogłyby pożywić się glony. Rogatek natlenia wodę, a pistia zacienia taflę. Oprócz jednorocznych w naszym klimacie pistii, wodę cieniują też rodzime osoki. Osoka aloesowata (Stratiotes aloides) ma sztywne liście i dekoracyjne białe kwiaty, a na zimę po prostu opada na dno zbiornika, w którym rośnie. A jeśli pistie z jakiegoś powodu zanikają, pani Iza ma sprytny sposób na cieniowanie wody: kładzie na jej taflę liście host.

Sam zbiornik jest do połowy zagłębiony w ziemię. Pionowy brzeg zbudowany jest na fundamencie, a całość wyłożono folią EPDM. Folię ułożono na piasku, a jej brzeg jest wywinięty i przyłożony cegłami. Zbiornik nie ma izolacji, a w narożniku, przy górnej krawędzi, znajduje się rurka, którą może odpłynąć nadmiar wody np. w czasie nawałnicy. Tu jest też włożone drewienko, żeby mogły wyjść z wody żaby. Woda w zbiorniku jest czysta, więc pani Iza zachęca, by próbować takie oczka tworzyć, bo jak widać nawet bardzo mały zbiornik da się utrzymać w czystości bez filtrów, natleniania, oczyszczania czy chemicznych dodatków.

W ogrodzie dominują pastele – róże, fiolety… Wyjątkiem jest rabata z liliowcami w ognistych kolorach – to pozostałość po dawnych upodobaniach pani Izy, z czasów, gdy preferowała zdecydowanie ciepłe barwy. Pani Iza jest niezwykle skrupulatna i starannie planuje każdy fragment ogrodu, a nawet zakup każdej nowej rośliny. Przemyśleniami i obserwacjami dzieli się chętnie na swoim blogu o wdzięcznej nazwie Ogród Tamaryszka (ogrodtamaryszka.blogspot.com). Całą zimę intensywnie czyta i planuje, a na wiosnę ma zazwyczaj gotową listę zakupów na kolejny sezon. Nie ma tu miejsca na spontaniczność: kupuje tylko to, co zaplanowała, a co ważne – rośliny dobiera niekoniecznie ze względy na konkretny gatunek, a na formę, jaką ma dana roślina i rolę, jaką ma pełnić. Szuka więc np. czegoś, co nada lekkości albo stworzy przesłonę, a nie konkretnych odmian.

Z głównej części ogrodu udajemy się w okolice rowu melioracyjnego. Jak udało się zmienić go w malowniczy strumyk? Kiedyś rów był zarośnięty chwastami i pokrzywami, miał dość wysoki brzeg. Utrzymanie tu porządku było trudne, ciężko było kosić brzegi. Pani Iza obawiała się, że sama nie da rady zagospodarować tego fragmentu tak, by brzegi były stabilne, więc poprosiła o pomoc projektantkę Ewę Najder. Pani Ewa „poratowała” panią Izę przede wszystkim pod względem konstrukcyjnym. Brzegi zostały umocnione, posadzono też nieco roślin.

Kiedyś na dnie zbiornika ułożona była włóknina a na nią głazy i kamienie oraz żwir, ale woda niesie różne osady i piasek i kamienie szybko pod nim zniknęły.

Warto pamiętać, że rów musi być drożny – rośliny nie mogą blokować przepływu wody, nie można też zbudować tamy by stworzyć jeziorko. Rów trzeba też czyścić: zarówno z napływającego mułu, które w sezonie jest sporo, jak również ze zwykłych śmieci, które niesie woda. Raz do roku pani Iza organizuje więc solidne porządki.

Teraz rów zarośnięty jest gęstymi kępami krzewów i bylin, przeglądających się w wolno płynącej wodzie. Są grupy różnorodnych host, bujne kępy paproci, tawulec, przywrotniki, a także rozmaite jałowce czy nawet zimozielone różaneczniki. Umocnienia brzegów, wykonane między innymi z podkładów kolejowych, tworzą naturalnie wyglądające półki i stanowią tło dla roślin. Nad strumykiem przerzucono mostek, a bieg potoczku niknie gdzieś w gęstej roślinności i chowa się pod drzewami. Całość wygląda bardzo romantycznie. Pani Iza pozwala się też rozsiewać dzikim roślinom. Ładnie wygląda np. przymiotno białe (Erigeron annuus), dodające kompozycjom naturalności. Kolejną rośliną, która sama wprosiła się do ogrodu, jest dorodna wiązówka błotna (Filipendula ulmaria). Jej delikatne kwiatostany malowniczo kołyszą się nieopodal mostka.

Nieopodal rowu kryje się warzywnik. Choć jest położony pod drzewami, warzywa wyglądają zdrowo i apetycznie. Jak widać warzywnik da się założyć nawet pod sosnami. Trzeba było najpierw wymienić tu ziemię, pani Iza daje też co roku obornik… Przyznaje, że wszyscy jej odradzali warzywnik, tłumacząc, że w takim miejscu się nie uda… Ale jednak warzywa rosną, potrzebują jedynie wody, bo na piaskowym podłożu szybko wysychają. Pani Iza planuje rozłożenie jakiegoś nawodnienia między zagonkami.

Warzywa oraz inne rośliny rosną tu bujnie, mimo że ogród założony jest na piasku. To zasługa setek taczek kompostu i obornika, które rozwozi gospodyni. Ale gleba to nie jedyny kłopot w częściowo leśnym ogrodzie. Trzeba też opiekować się drzewami. Co 5 lat pani Iza wzywa fachowca z lasów miejskich. Chce zachować jak najwięcej drzew, bo one tworzą klimat miejsca, ale muszą być w dobrej kondycji. Fachowiec ocenia, czy któregoś z drzew nie trzeba usunąć – wtedy są one po kawałku wycinane. Przy okazji usuwa się też posusz z gałęzi, stare konary…

Oczyszczenie ogrodu z obciętych suchych konarów czy całych drzew jest dość kłopotliwe. Takiego materiału zbiera się tu co sezon dużo, dlatego najwygodniej zaopatrzyć się w rozdrabniarkę do gałęzi. Urządzenia różnią się też zasilaniem: mniejsze są na prąd, a największa maszyna jest spalinowa, co umożliwia ustawienie jej w dowolnym miejscu w ogrodzie. Trzeba jedynie pamiętać, że świeżych zrębków nie rozsypuje się na rabatach, bo rozkładając się, pobierają z gleby cenny azot. Zawierają też szkodliwe garbniki. Dlatego należy je wcześniej przekompostować – dotyczy to zwłaszcza zrębków z drzew liściastych.

Pani Iza przycina też bluszcz: na pniach wygląda malowniczo, ale może wręcz „zdusić” koronę drzewa, jeśli się mu na to pozwoli, więc gospodyni co jakiś czas obcina go najwyżej, jak może. Za kilka lat bluszcz i tak odrasta…

 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
96%
4%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Sosny, strumyk i angielskie klimaty (odc. 718 /HGTV odc. 19 seria 2019)
Zgadzam się, podoba mi się niezmiernie!! Przepiękny!!
2019.11.14
~ Zuz
Re: Sosny, strumyk i angielskie klimaty (odc. 718 /HGTV odc. 19 seria 2019)
Przepiękny, nietuzinkowy, elegancki i wysmakowany ogród. Jeden z piękniejszych w tym programie. Wielkie brawa dla pani Izy za jej pasję, pracę i styl,
2019.11.14
~ Aga

Poprzedni odcinek

Oaza kwiatów na piasku (odc. 717 /HGTV odc. 18 seria 2019)

Oaza kwiatów na piasku (odc. 717 /HGTV odc. 18 seria 2019)

Dziś odwiedzamy Łuszczów Pierwszy, wieś na Lubelszczyźnie. Szachownica pól przeplata się tu z połaciami nieużytków i zagajników. Aż trudno uwierzyć, że na...

więcej »
Ocena
94%
6%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
89%
11%
Facebook Twitter Blip Digg