Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

W tonacji natury (odc. 725 / HGTV odc. 26 seria 2019)

dodano: 25.08.2019

Tym razem wybieramy się w okolice Wrocławia, gdzie pośród pól rozrzucone są pojedyncze domy z ogrodami. Jeden z nich ma formę dwóch długich, sklejonych ze sobą prostopadłościanów, które przykryto spadzistymi dachami. Budynek nawiązuje do dawnej architektury, ale w nowoczesnym wydaniu. Otacza go ogród o dość prostej formie, pasującej do ascetycznej bryły domu. Jednak nie jest to typowy nowoczesny ogród pełen strzyżonych kul czy surowych geometrycznych kompozycji. Tu roślinność wypływa z rabat, miękko otulając dom, a najważniejszymi elementami ogrodu są: łąka i otwierające się widoki na okolicę – między innymi na górę Ślężę.

Tym razem wybieramy się w okolice Wrocławia, gdzie pośród pól rozrzucone są pojedyncze domy z ogrodami. Jeden z nich ma formę dwóch długich, sklejonych ze sobą prostopadłościanów, które przykryto spadzistymi dachami. Budynek nawiązuje do dawnej architektury, ale w nowoczesnym wydaniu, wykorzystano tu szlachetne materiały… A jaki jest ogród? Założenie ma dość prostą formę, pasującą do ascetycznej bryły domu. Jednak nie jest to typowy nowoczesny ogród pełen strzyżonych kul czy surowych geometrycznych kompozycji. Tu roślinność wypływa z rabat, miękko otulając dom, a najważniejszymi elementami ogrodu są: łąka i otwierające się widoki na okolicę – między innymi na górę Ślężę.
 
Działka jest spora – liczy 2200 m kw – jednak nie cały teren ogrodzono. Przedogródek i podjazd pozostały otwarte. Dom jest długi, a jego ogromne okna wychodzą na rozległy trawnik i ciągnącą się wzdłuż ogrodzenia łąkę. W narożniku działki znajduje się wyniesiona rabata założona na biologicznej oczyszczalni, a obok – kolejna, tym razem na studni. Między nimi zaprojektowano nietypowy plac zabaw z miejscem na ognisko.
 
Prosty układ, podporządkowany bryle domu, jest wypełniony barwnymi rabatami z wieloma gatunkami roślin. Przy samym budynku pięknie prezentują się delikatne łany traw: miskantów ‘Gracillis’ i piórkówki, połączone z pachnącą lebiodką, czyli oregano. Dalej trawy przechodzą stopniowo w rabatę różaną, osłoniętą od wiatru ceglanym murem.
 
Ogród odwiedzaliśmy kilkukrotnie. Spotykamy się ze współtwórcą koncepcji domu i ogrodu Piotrem Kozłowskim. Okazuje się, że od samego początku prac projektowych nad budynkiem, twórcy myśleli też o ogrodzie. Od razu planowano, jak mogą wyglądać widoki przez bardzo duże okna domu. Rolę połączenia architektury z naturą powierzono projektantce zieleni Małgorzacie Piszczek. Włączyła się ona w prace nad ogrodem, gdy już istniał jego zarys architektoniczny. Projektantka wiedziała, że dom miał być wpisany w ogród – przede wszystkim został posadowiony na tym samym poziomie – nie ma tu żadnych stopni na taras. Ciekawym zabiegiem było „ugięcie” ściany domu – by wzrok prowadzony był na wyniesioną rabatę z choinką.
 
Jednym z ciekawszych fragmentów działki jest spora łąka. Rozpoczyna się ona tuż za różanką, w miejscu, gdzie mur przechodzi w lekkie ażurowe ogrodzenie. To spotykamy krewniaczkę popularnej jeżówki purpurowej. To jeżówka blada (Echinacea pallida), bylina o delikatniejszych choć dużych kwiatach i jasnoróżowych płatkach. Subtelna jeżówka to tylko preludium do łąki, która utkana jest z rozmaitych traw, przeplecionych białymi, różowymi i fioletowymi kwiatami. Nad nimi góruje kilka wysokich akcentów: między innymi platan.

Oczywiście w takim miejscu jak łąka wysiewają się różne rośliny. Czasem pojawiają się nawet siewki drzew, jak choćby wierzby. Pani Małgosia zdradza, że łąka miała być założona z siewu, jednak takie łąki zakłada się dość trudno, nie wszystkie rośliny zakwitają w pierwszym sezonie… Założono więc łąkę sadząc byliny w niedużych grupach. One się wzajemnie łączą, przenikają i powtarzają. Pięknie wygląda tu przetacznik kłosowy (Veronica spicata), wspaniale sprawdza się też krwawnica pospolita (Lythrum salicaria), która dobrze się też rozsiewa. Dobrze sobie też radzi gaura Lindheimera (Gaura lindheimeri) – to zasługa klimatu, bo niestety, zazwyczaj jedynie w zachodniej części kraju zima jest wystarczająco łagodna, by gaura mogła swobodnie przetrwać. W innych rejonach można traktować ją jako gatunek jednoroczny. Jej drobne kwiaty, przypominające motylki, wdzięcznie kołyszą się pośród traw i innych bylin. Mogą być białe lub różowe, zależnie od odmiany. Dobrze czuje się tu także odętka wirginijska ‘Alba’ (Physostegia virginiana). Bylina ta ma długie, wyprostowane kwiatostany i cieszy kwiatami przez wiele miesięcy, wabiąc przy tym owady. Dzięki podziemnym kłączom szeroko się rozrasta. Lubi dość żyzne, wilgotne podłoże.

Dużą część nasadzeń łąki stanowią oczywiście trawy. Dostrzegamy trzęślicę modrą (Molinia caerulea), jest też śmiałek darniowy oraz sesleria błotna (Sesleria uliginosa) – to nasz rodzimy gatunek, a tu tworzy ładny „okrajek” łąki, tym piękniejszy, że zimozielony. A wyższa trzęślica stanowi nieco wyższe piętro łąki i jednocześnie ażurowe tło dla pozostałych roślin. Uwagę przyciągają jej czekoladowe kwiatostany. Trawa ta często występuje na mokrych łąkach, dlatego w tym miejscu, na stale bardzo wilgotnej glebie, rozrasta się doskonale. Tu znakomitym towarzystwem dla niej jest krwawnica, która w naturze wybiera sobie miejsca nad brzegami rzek i stawów.
 
Dobre podłoże sprawia, że łąka nie musi być ani podlewana, ani nawożona. Opieka nad nią polega właściwie na ograniczaniu rozwoju chwastów – choć wielu gatunkom łąkowym i tak wolno tu się osiedlać – oraz na koszeniu raz do roku, w marcu.

Parawanem oddzielającym ogrodową łąkę od okolicznych pól jest jeszcze młody, ale dorodny, formowany żywopłot z grabu pospolitego (Carpinus betulus). To piękne rozwiązanie, zmienne w sezonie, stanowi też schronienie dla ptaków. A żywopłot grabowy wcale nie musi być drogi – wystarczy kupić młodziutkie sadzonki w szkółce leśnej. Tu sekretem jego wyglądu jest mocne cięcie: od maja o sierpnia tnie się go regularnie co miesiąc. Odcięte gałązki i liście nie są usuwane. Zamieniają się w ściółkę, która chroni przed utratą wilgoci i ocienia glebę, utrudniając rozrost chwastom. Przy częstym cięciu przyrosty są nieduże, więc nie ma problemu z długimi gałęziami, zalegającymi na ziemi.
 
W czasie naszej wizyty nawet z końca ogrodu uwagę przyciąga wspaniale kwitnąca właśnie hortensja kosmata (Hydrangea aspera). Jej liście pokryte są charakterystycznymi włoskami, widać też ładnie ich różowy nerw główny. Ale najbardziej efektowne są kwiaty: płodne i płonne: te drugie niczym koronka oplatają kwiatostan. Dwa rodzaje kwiatów w jednym kwiatostanie to sztuczka, jaką stosuje wiele gatunków roślin. Duże i atrakcyjne kwiaty płone, czyli płonne, a więc niewydające nasion ani owoców, mają za zadanie jedynie przyciągnąć owady do mniej atrakcyjnych kwiatów płodnych.
 
Hortensja kosmata rośnie na wyniesionej rabacie. Rozrzeźbia ona ogród, różnicując monotonię płaskiego trawnika; jej geometryczny kształt i kolorystyka nawiązują do bryły domu. Pełni ona także funkcję praktyczną: tu właśnie schowana jest ekologiczna oczyszczalnia ścieków. Całość porastają krzewy – pięknie kwitnące hortensje, bujne bodziszki i pragnia, są też świerki. Nie widać, że pod spodem znajduje się jakakolwiek infrastruktura. To efekt bardzo dokładnie przemyślanej koncepcji.

W ogrodzie zwraca uwagę także staranny dobór materiałów, nawiązujących do budynku stylistyką i barwą. Brzegi rabat wykończono nietypowym materiałem: stalą cortenowską. Jest ona dość modna, jednak rzadko pojawia się w takiej właśnie formie. A corten stanowi obrzeże rabaty, która jest właściwie gigantyczną donicą. Corten jest jednocześnie murem oporowym, wyprofilowanym w kształt litery L. A rudy materiał, zwany kortenem, to rodzaj stali o podwyższonej odporności na warunki atmosferyczne. Pod wpływem powietrza i opadów stal pokrywa się charakterystyczną patyną, przypominającą rdzę. Proces takiego patynowania trwa nawet półtora roku!
 
Idąc wzdłuż wyniesionej rabaty, dochodzi się do końca ogrodu i jednocześnie do placu zabaw. Nad nim górują podpory pod pnącza, również wykonane z cortenu. Są bardzo solidne i pięknie wpisują się w ogród pod względem estetycznym. Nie były jednak na początku idealnym rozwiązaniem, bo latem bardzo się nagrzewają, a zimą – są bardzo zimne. Zdarzało się więc, że pnącze podmarzało. W takim wypadku można podporę obwiązać matą słomianą. Z kolei latem podpory aż parzyły, ale gdy pnącze narosło i zaczęło zacieniać podporę, nie ma już tego problemu.
 
Bramki ze stalowych słupów wyglądają niezwykle oryginalnie. Służą jako mocowanie dziecięcych huśtawek i drabinek. Trzeba przyznać, że nawet dorosłym trudno oprzeć się urokowi tego miejsca. Obok bramek pojawia się inny ciekawy pomysł. W nawierzchni z grafitowego grysu zagłębiono kamienną nieckę pełniącą funkcję miejsca na ognisko. Rozpalane z dala od traw i gałęzi nie stwarza zagrożenia pożarem.
 
Po drugiej stronie placu zabaw znajduje się kolejna wyniesiona rabata. Podobnie jak w przypadku pierwszej także jej krawędź wykonano z kortenu, ale nasadzenia mają inny charakter – to niemal jednogatunkowy łan. To śnieguliczka Chenaulta ‘Hancock’ (Symphoricarpos xchenaultii). Jej kwiaty nie są może bardzo okazałe, ale uwielbiają je pszczoły. Roślina szybko zadarnia powierzchnię i jest na tyle gęsta, że chwasty właściwie nie mogą się przebić. A wymaga przy tym naprawdę niewiele i zawsze wygląda atrakcyjnie. Zadaniem śnieguliczki było pokrycie obszaru, na którym schowano przydomową studnię.
 
W tle pysznią się jeszcze dwa bordowolistne klony – między innymi dość wąski klon ‘Crimson Sentry’ (Acer platanoides) o niezwykle głębokim wybarwieniu. Wiosną jego kolor uwypukla niezwykłej urody krzew: dereń kwiecisty w odmianie ‘Rubra’ (Cornus florida) o różowych kwiatach a właściwie podsadkach kwiatowych. Przypominają one trochę kwiaty magnolii.

 A jak wygląda ogród z wnętrza domu? Uwagę zwraca fakt, że z najdalszego końca domu widać najdalszy koniec ogrodu. To nie był przypadek, na takim widoku zależało właścicielom budynku. Chodziło o poprowadzeniu wzroku ku pergoli i placowi zabaw dla dzieci. Jednocześnie fakt, że ściana jest postawiona nie prostopadle do dwóch sąsiadujących z nią ścian ma wpływ na komfort akustyczny w pomieszczeniu. Okazje się bowiem, że wszystkie pomieszczenia w tym budynku mają przynajmniej jedną ścianę pod kątem innym niż 90 stopni! I to właśnie w trosce o akustykę wnętrz. Dla gospodarzy jest ona bardzo ważna. Poza tym, przy dużej kubaturze wnętrza i industrialnym wykończeniu, dużej ilości szkła i betonu, rozmowa brzmiałaby tu niczym w kościele. Nie ma jednak tego efektu. Aby zapewnić domownikom pełen komfort akustyczny, zastosowano wiele rozwiązań, takich jak układ ścian częściowo pod skosem minimalizujący powstawanie echa, specjalna ich struktura i materiały. Na ścianach i suficie pojawił się nawet tak zwany ustrój akustyczny. Teraz wystarczy zamknąć jedne drzwi, by nie słyszeć hałasów z innych pomieszczeń czy odizolować się od dźwięków z zewnątrz. Ten niezwykły i znany wśród architektów projekt zyskał miano domu akustycznego.

 Z obszernego salonu wychodzi się wprost na taras okalający budynek. Przejście przy skośnie biegnącej ścianie prowadzi ku bocznej części tego tarasu. Taras nie jest wyniesiony, zrównano go z płaszczyzną trawnika. Jego powierzchnię ograniczono tworząc w drewnie „donicę” – po prostu wycięto w tarasie spory kwadrat. W wycięciu posadzono trawy, a także – w osi okna – drzewo. ryginalne drzewo to klon Grossera (Acer grosseri var. hersii), którego pień pokrywają charakterystyczne biało-szare prążki, a liście zupełnie nie przypominają tych u najpopularniejszych klonów. Drzewo wkomponowano w taras w taki sposób, by tworzyło ładny obraz z okna jednej z sypialni.

Obok na tarasie wycięto jeszcze jedną „donicę” – na piaskownicę. Zamyka się ją w taki sposób, że nie widać jej spod tarasu. W przyszłości można ją będzie przekształcić na tradycyjną donicę na rośliny.
 
Przychodzi pora, by przyjrzeć się jeszcze przedogródkowi. Co nietypowe, przedogródek nie jest ogrodzony. Część ogrodzenia stanowi bryła domu, potem jest fragmentu muru.. A przedogródek zaprasza i otula dom. Stąd pomysł na zieloną posadzkę z barwinka większego (Vinca major), jest też sesleria błotna i pagnia kuklikowata. Barwinek większy może zimą podmarzać, ale tu co roku jest nisko ścinany. Potem ładnie odrasta i już w kwietniu zakwita.
 
Nie bez znaczenia są także krzewy. Projektantka posadziła między innymi rząd świdośliw Lamarcka (Amelanchier lamarckii), które nawiązują nieco do drzew owocowych, jakie mogły rosnąć przy tradycyjnej stodole. Sam dom jest przecież współczesną wersją takiej rozległej, dolnośląskiej stodoły. Bliżej wejścia widać jeszcze kilka gatunków kaliny. Pięknie wyglądają kaliny japońskie (Viburnum plicatum) o oryginalnym pokroju. Wyższa jest kalina sztywnolistna (Viburnum rhytidophyllum) o zimozielonych liściach, są też kaliny Burkwooda (Viburnum xburkwoodii).

Do ogrodu wracamy po niemal roku. Choć witają nas strugi deszczu… to letnia ulewa trwa krótko i możemy sprawdzić, jakie zaszły tu zmiany. Pojawiły się między innymi nowe rabaty przy tarasie. Co ciekawe, nie są prostopadłe, a biegną skośnie do tarasu. Rosną tu tawuły i malownicze derenie Kousa – rośliny te przywędrowały z innych zakątków ogrodu.
 
Przy okazji deszczu, który towarzyszył nam w czasie tej wizyty, dostrzegamy poważny problem będący utrapieniem właścicieli ogrodu. Otóż ziemia się tu bardzo mokra. To dlatego, że ogród położony jest na glinie. Gleba jest tu bardzo żyzna, pobagienna. Kiedy w tej okolicy były tylko pola, to były one zdrenowane i nadmiar wody odpływał do rowów melioracyjnych. Gdy zaczęły stawać domy, rowy poprzerywano i woda nie odpływa. I chociaż ziemię w ogrodzie rozluźniono piaskiem, przyjechało też sporo dobrego, przepuszczalnego podłoża, to nadal niestety występuje tu problem ze stagnującą wodą. I dlatego musiała nastąpić wymiana drzew: rosły tu kiedyś wiśnie ‘Kanzan’, ale nie wytrzymały nadmiaru wody w glebie.

Projektantka zdradza jeszcze, że choć wszystkie gatunki dobierano z uwzględnieniem tej mokrej gleby, to i tak niektóre z nich „wypadły”, podobnie jak wiśnia. Wyglądała na osłabioną już w minionym roku, a gdy jesienią ekipa ogrodników przyjechała sprawdzić jej stan, okazało się, że jest w fatalnej kondycji. W podchodzącej wodą glebie nawet nie zaczął rozrastać się system korzeniowy posadzonego kilka lat wcześniej drzewa. Dlatego zdecydowano się na zmianę: pomiędzy platanem a drugą wiśnią – rosnącą na razie dość zdrowo – zasadzono dwa ambrowce amerykańskie (Liquidambar styraciflua). To gatunek wilgotnych amerykańskich lasów, więc powinien sobie tu poradzić.
 
Pani Małgosia ma też w planach kolejne zmiany – przede wszystkim związane z łąką. Ponieważ pomysł się sprawdził, chce ją powiększyć i dosadzić nowe gatunki… oczywiście takie, które lubią w podłożu dużo wilgoci. Pojawią się tu kosaćce syberyjskie, wiązówka czerwona, wielosił błękitny, rdest himalajski, a także bodziszki łąkowe oraz szałwia łąkowa.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
100%
0%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: W tonacji natury (odc. 725 / HGTV odc. 26 seria 2019)
Po komentarzu poniżej powróciłam do odcinka. I myślę, że pod zarzuty pod adresem domu i ogrodu są zupełnie nie na miejscu. Dom i ogród sa pieknie skomponowane i przemyslane. Przyjazne środowisku pod względem ekologicznym i estetycznym, a że nie trafiają w gust komentującego? Nie muszą (nb. prawdopodobnie jak bym budowała dom to nie miał by one formy stodoły, ale to nie znaczy, że ten przedstawiony w filmie mi się nie podoba - jest piękny).
2019.11.14
~ Ewa G.
Re: W tonacji natury (odc. 725 / HGTV odc. 26 seria 2019)
A mnie się podoba. Konsekwentny minimalizm. Ten dom głupio wyglądałby w sielsko-anielskim otoczeniu.
2019.11.14
~ nana
Re: W tonacji natury (odc. 725 / HGTV odc. 26 seria 2019)
Smutne wnętrze domu (szary beton i szpitalna biel, żadnych żywszych uśmiechniętych kolorów) - to i smutny, pusty ogród. Pierwszy raz widzę przedogródek który wygląda jak przypadkowe pole z kilkoma krzakami, które przypadkowo się wsiały :(. Zazwyczaj przedogródki to wypielegnowana, sformalizowana wizytówka domu. Ale fakt że ogród bardzo trudny ze względu na glebę. Ciekawe czy wierzba hakuro nishiki by sobie poradziła
2019.11.14
~ M P

Poprzedni odcinek

Ogród od cyrkla (odc. 724 / HGTV odc. 25 seria 2019)

Ogród od cyrkla (odc. 724 / HGTV odc. 25 seria 2019)

Tym razem odwiedzamy Żory, a właściwie obrzeża tego śląskiego miasta. Tu, za oryginalnym ogrodzeniem, zapowiadającym nowoczesne założenie, znajdujemy...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
89%
11%
Facebook Twitter Blip Digg