Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Zieleń w mieście po holendersku (odc. 727 / HGTV odc. 28 seria 2019)

dodano: 08.09.2019

Holandia kojarzy nam się z sielskim widokiem rozległych pól, pełnych tulipanów i wiatraków. Jednocześnie aż 91% ludności żyje w miastach. Nic więc dziwnego, że zieleń publiczna jest dla Holendrów ogromnie ważna. Zapraszamy na naszą podróż po zieleni Hagi i jej okolic.

Holandia kojarzy nam się z sielskim widokiem rozległych pól, pełnych tulipanów i wiatraków. Jednocześnie aż 91% ludności żyje w miastach. Nic więc dziwnego, że zieleń publiczna jest dla Holendrów ogromnie ważna. Ostatnio zmienia ona swoje oblicze. Monokultury trawnika ustępują miejsca bardziej urozmaiconym założeniom, znacznie korzystniejszym dla środowiska. Nie sadzi się tutaj jednorocznych roślin rabatowych, lecz wymagające mniej nakładów i pielęgnacji kwitnące byliny, czyli gatunki wieloletnie.

Anna van Buerenplein to plac w sercu Hagi, tuż obok dworca centralnego i wielu instytucji, gdzie każdy metr jest na wagę złota. Ale znalazło się też miejsce dla roślin. Podniesione klomby z obrzeżami w formie ławek to właściwie ogrody na dachu, bo urządzono je nad garażami. W świetlistych zagajnikach szumią brzozy, wiśnie tybetańskie (Prunus serrula) o pięknie łuszczącej się korze i popularne w Holandii świdośliwy Lamarcka (Amelanchier lamarckii) podsadzone dywanami z bodziszka korzeniastego i żeleźniaków. Tworzą przeciwwagę dla wielkomiejskiej architektury i oazę dla człowieka oraz innych żywych istot.

Plac zdobią także potężne donice ze stali kortenowskiej. Na ich dnie gromadzi się woda. Po przekroczeniu wyznaczonego poziomu jej nadmiar wycieka, więc korzenie nie są zalewane. W donicach rosną bożodrzewy gruczołowate, inaczej ajlanty (Ailanthus altissima).

W miastach potrzebne jest jak najwięcej zieleni, jednak mądrej – takiej, która da wiele przyjmności i zdrowia ludziom, ale też pokarm i schronienie na drobnych zwierząt czy owadów. Na jednym z miejskich skwerów w położonym niedaleko Hagi miasteczku Voorburg, widać, że da się takie miejsce zaprojektować i stworzyć – i to pomimo wielu trudności, jak choćby takiej, że duża część kryje się pod koronami starych dębów.

Michelle de Roo jest architektem krajobrazu. Pracuje w firmie Griffioen Wassenaar, dostarczającej byliny dla zieleni miejskiej. To właśnie ona jest naszą przewodniczką po skwerze. Wyjaśnia, że prace zaczynamy się od gleby. Musi być naprawdę dobra, dlatego najpierw jest badana. Tu na skwerze był trawnik, ale rósł słabo, drzewa też marniały, więc specjalnym urządzeniem wykonano zabieg polegający na dostarczaniu powietrza i składników odżywczych do podłoża. Następnie dowieziono odpowiednią mieszankę ziemi i posadzono rośliny. Oczywiście przedtem trzeba było wszystko zaprojektować – takie miejsce najpierw się ogląda i ocenia, jakie gatunki najlepiej się sprawdzą.

Rośliny dobrano nie tylko pod kątem wymagań, ale także kolorów. Ciepła żółć oryginalnych, piętrowo ułożonych kwiatów żeleźniaka Russela (Phlomis russeliana) znakomicie koresponduje z nowoczesną rzeźbą z malowanej proszkowo blachy, która stała tu już wcześniej. Od rewitalizacji skweru minęły cztery lata. W sąsiedztwie starych drzew, które wysuszają glebę, kocimiętki, żeleźniaki i liliowce radzą sobie bez nawadniania nad podziw dobrze. Blisko pni, gdzie jest najwięcej korzeni, świetnie sprawdza się powojnik ’Praecox’ (Clematis, grupa Heracleifolia), którego duże liście zakrywają ziemię w ekspresowym tempie.

Za dobrą kondycją bylin na rabatach kryje się pewien sekret – otóż na początku sezonu, kiedy rośliny zaczynają wypuszczać liście, są koszone tuż nad ziemią, a ich resztki – mulczowane i rozdrabniane, służąc później jako nawóz. Michelle zdradza, że pora roku jest taka, że nic nie trzeba robić, to jest właśnie moment, kiedy wkraczamy z kosiarką. W ten sposób odmładzamy roślinę, która po przycięciu koncentruje się na wypuszczaniu nowych liści, kwiatów i szybko się rozrasta. Poza tym dłużej żyje. Takie kompozycje są tańsze w utrzymaniu niż trawnik, bo kosi się je tylko raz do roku. Pojawiające się chwasty są wyrywane, dopóki są młode, dzięki czemu nie ma potem wiele pracy.

Spoglądając na pobliski, wyłożony płytami plac, widzimy, jakim dobrem dla drzew jest otaczanie ich rabatami. Rosnące tutaj dęby błotne są w bardzo różnej kondycji. Okazy uwięzione w nagrzewających się podczas upałów płytach, cierpiące z braku wody i powietrza, prezentują się znacznie gorzej niż te, wokół których usunięto twardą nawierzchnię,

Potem udajemy się wraz z Michelle do szkółki w Wassenaar. To tu „rodzą się” miliony roślin trafiających potem do miast. Pojemniki z bylinami zajmują całe połacie tego siedmiohektarowego gospodarstwa. Firma wykorzystuje w miastach około 120 różnych gatunków i odmian roślin. Wiele lat prowadzono testy, jakie rośliny nadają się do przestrzeni publicznej. Powinny posiadać 21 cech, między innymi wytrzymywać zasolenie gleby, znosić upał, mróz i wiatr. Nie mogą też smakować królikom, gąsienicom czy ślimakom. Ważna jest też bioróżnorodność. Władze miast pytają o to, więc 88% roślin wykorzystywanych w projektach daje pożytki owadom, a pozostałe 12% to gatunki do cienia, gdzie raczej nie przylatują pszczoły.

Nad kwiatami szałwii omszonej i kocimiętek uwijają się liczne owady, głównie trzmiele. Mają one skromniejsze wymagania środowiskowe niż pszczoły miodne - latają nawet podczas deszczu i zakładają mniejsze gniazda, stąd w niektórych regionach są liczniejsze.

Udało się nam wypatrzyć pewną ciekawą roślinę o ładnych, jasnoniebieskich kwiatach. To amsonia orzęsiona (Amsonia ciliata). Używana jest ona jako dodatkowa atrakcja. Stosowane w mieście rośliny powinny szybko zakrywać ziemię, żeby nie dopuszczać chwastów, lecz amsonia rozrasta się w pionie. Dlatego sadzi się ją z bylinami takimi jak kocimiętki czy bodziszki, aby nad nimi górowała i rozświetlała rabatę swymi gwiaździstymi kwiatkami. Jesienią jej liście przybierają ładny pomarańczowy kolor, co też jest ważne.

Amsonia to prześliczna, unikatowa, wolno rosnąca bylina, pochodząca ze Stanów Zjednoczonych. Warto zwrócić uwagę na jej długi okres kwitnienia. Gatunek ten jest całkowicie mrozoodporny. Amsonie rozrastają się przez podziemne rozłogi, więc trzeba dla nich przeznaczyć więcej miejsca. Kwiaty są zebrane w wiechy. Roślina zawiera sok mleczny, jednak nie tak szkodliwy jak np. u oleandrów należących do tej samej rodziny toinowatych.

Interesujące przykłady zieleni publicznej odnajdujemy także na terenach podmiejskich. W miejscowości Voorlinden, na terenie dawnej wiejskiej rezydencji w 2013 roku powstało muzeum sztuki nowoczesnej, a wokół niego – równie nowatorski, publicznie dostępny ogród. Zaprojektował go Piet Oudolf, bodaj najsłynniejszy architekt krajobrazu naszych czasów. Od lat popularyzuje on trend inspirowany naturą. Jego znakiem firmowym są zestawienia bylin z ozdobnymi trawami oraz dobór gatunków z uwzględnieniem ich formy, atrakcyjnej o każdej porze roku.

Tutaj trawiaste pagórki o formie soczewek są ładnym odniesieniem i tłem dla rabat bylinowych. Z góry, jak na rysunku widać zamysł projektanta – fragmenty skoszonej murawy są niewielkie, przypominają kształtem lizaki na patyku. Trawnik i rabaty zostały jakby zamienione miejscami. Zwykle to bowiem trawa otacza wysepki kwiatów, a nie – jak tutaj – odwrotnie. Z bliższej perspektywy zacierają się te podziały i ogród wygląda bardzo naturalnie, niczym łąka. Taki efekt projektant uzyskał, rozmieszczając rośliny większymi grupami, a także rezygnując z wyszukanych, wymagających odmian. Większość to gatunki przyjazne owadom.

Rośliny harmonizują ze sobą barwą, kontrastują zaś kształtem kwiatostanów. Przeważają pastele – zachwycają odcienie niebieskiego, gdzieniegdzie podbite plamą ciemnego fioletu. Kule czosnków ozdobnych zestawione są z rozwichrzonymi trawami, proste jak strzała, smukłe szałwie omszone sąsiadują z kolczastymi, stalowo połyskującymi mikołajkami czy oleśnikami (Seseli libanotis) z rodziny selerowatych, a z brzegu niebieszczą się delikatne kosaćce syberyjskie. Blady róż pysznogłówki współgra ze szkarłatem lilii złotogłów, inaczej martagon, a w innym miejscu – z mleczną żółcią żeleźniaka i bladym błękitem amsonii. Posadzone tu gatunki – amsonia Hubrichta (Amsonia hubrichtii) i amsonia nadreńska (Amsonia taberneamontana var. salicifolia) są podobne, ale odporniejsze na mróz niż jej kuzynka, którą widzieliśmy w szkółce. Z bliska dobrze widać ciekawą budowę kwiatostanów tej nieznanej u nas byliny.

Rośliny posadzono tak swobodnie, że można odnieść wrażenie, iż pozostawiono same sobie, ale to pozory. Pracownicy opiekujący się ogrodem doglądają go regularnie.

Zauważamy też, że choć byliny posadzono bardzo dużymi plamami, to pojawiają się w nich drobne „wtręty” innych gatunków. Na przykład w trawach pojawia się lilia martagon czy śniadek. Śniedek wiechowaty (Ornithogalum thyrsoides) to okazalszy krewniak tzw. śpioszków, czyli śniedka baldaszkowego. Kwiatostany, pojawiające się latem, osiągają aż 40 cm wysokości. Śniedek ten pochodzi z Afryki Południowej i u nas nie przeżywa zimy, więc cebulki należy na zimę wykopywać i przechowywać tak jak dalie lub mieczyki.

W projekcie Pieta Oudolfa oprócz doboru roślin zwraca uwagę jeszcze jeden ważny zabieg – natura z architekturą stanowią jedność. Ogromne przeszklone ściany sprawiają, że zieleń przenika budynek, stając się równoprawnym dziełem sztuki.

Naturalistyczne rabaty pełne traw, uzupełnione plamami kolorowych bylin, ustępują pola trawnikowi, przez który wiedzie kręta alejka do zabytkowego XVIII-wiecznego pałacyku. Ogród wraz z muzeum tworzy oryginalny kontrast z parkiem krajobrazowym założonym w początkach ubiegłego wieku. Gęstwina drzew płynnie przechodzi w naturalne zbiorowiska buków i dębów – to jeden z niewielu zalesionych obszarów w Holandii.

Podczas naszej podróży po Holandii oglądamy różne pomysły na zieleń publiczną. Kolejne miejsce to ogród społeczny Emma’s Hof w Hadze, nazwany tak na cześć królowej regentki Emmy. Do wejścia zaprasza piękna posadzka z drobnych otoczaków i kuta brama, za którą znajduje się przejście w cieniu kamienic. Można tu obejrzeć plany ogrodu, znaleźć informacje o jego historii, najbliższych wydarzeniach, a także zostawić rower.

Naszym przewodnikiem jest Edwin Cornelissen (NGO Duurzaam Den Haag), zajmujący się problematyką zrównoważonego rozwoju w Hadze. Wyjaśnił, że w miejscu ogrodu społecznego stał kiedyś duży budynek, który nie był już użytkowany. Po jego zburzeniu deweloper chciał wybudować apartamenty. Mieszkańcy uznali, że to zły pomysł i że pragną założyć tutaj ogród. W 2007 roku powołali fundację i znaleźli architekta, który wszystko zaprojektował. Co ciekawe, ludzie, którzy tu mieszkają, są wolontariuszami. Umawiają się, kto będzie podlewał ogród, kto pielił. Wszystko robią sami.

Edwin opowiada, że w celu sfinansowania przedsięwzięcia, od 2007 roku mieszkańcy chodzili od drzwi do drzwi. Ale dopięli swego – zdołali pozyskać fundusze unijne, wsparcie władz miasta oraz wielu instytucji i wykupili teren, aby móc zrealizować swe marzenia. Ogród został otwarty w roku 2011. Korzystać z niego może każdy, mieszkańcy organizują warsztaty, poczęstunki, wystawy, mały festiwal muzyczny...

Przestrzeń jest doskonale zaprojektowana. Dzielą ją wysoko usypane pagórki w kształcie rogali. Tym sposobem powstały kameralne nisze, niewidoczne z innych stron. Dodatkowo zróżnicowanie rzeźby terenu sprawia, że całość wydaje się znacznie większa. Kto by pomyślał, że ma zaledwie 1700 m kw! To rozwiązanie godne uwagi także w prywatnych ogrodach.

Ciągnące się wzdłuż alejek przegrody z żywopłotów sprawiają, że podczas spaceru ciągle odkrywamy coś nowego. Zza zakrętu ścieżki wyłania się urocza altana wykorzystywana przez mieszkańców podczas imprez. Jest ona wzorowana na domku herbacianym z ogrodu holenderskiej królowej Emmy. Dalej mijamy staroświecką pompę dostarczającą wody do strumienia i stawu, gdzie mieszkają ryby oraz żaby. W wydzielonym wzniesieniem zakątku znajduje się strefa dla najmłodszych.

W strumyku uwielbiają się chlapać dzieci. Mieszkając na co dzień w miejskich murach, dzięki takiej enklawie mają możliwość kontaktu z przyrodą. Jest tu również mały plac zabaw. Jak widać, wystarczy zwalony pień, siatka do wspinaczki i trochę patyków, by miały frajdę. A rodzice mogą zerkać na pociechy, relaksując się na ławkach.

Są tu też inne zakątki, bardziej klimatyczne, mniejsze. Jedno z nich ma nieco leśny charakter. W tym sympatycznym zakamarku spotykamy się z Agnieszką Murawską z ambasady Królestwa Niderlandów, która specjalizuje się w problematyce holenderskiego rolnictwa i zieleni. Agnieszka wyjaśnia że świadomość ekologiczna Holendrów jest duża i stale rośnie. Holendrzy lubią się też zrzeszać, więc powstaje też dużo proekologicznych organizacji i stowarzyszeń. No i kochają zieleń…

Agnieszka wyjaśnia, że proekologiczne podejście Holendrów wynika z uwarunkowań historycznych, ale i ze względów praktycznych. Więcej owadów zapylających to lepsze plony roślin uprawnych, zwłaszcza owoców i wielu warzyw, więc troska o środowisko po prostu się wszystkim opłaca.
 
Dbałość tę widać i tutaj. Roślinność jest bujna, sadzona wielopiętrowo. Przeważają gatunki mało wymagające, sprzyjające owadom i ptakom, jak róża pomarszczona, tawuła japońska, przywrotnik, lawenda, którą podsadzono żywopłot z bukszpanu. Białymi kwiatami błyska dereń Kousa. Z owocowych ciekawostek zaś odnajdujemy figi, radzące sobie w tutejszym łagodnym klimacie.

Ścieżki są wysypane materiałami przepuszczalnymi dla wody – żwirem albo popularnymi tu muszelkami. Rabaty otoczono murkami z typowej dla Holandii ciemnej klinkierowej cegły, widocznej też na elewacjach budynków. Szczególnym rodzajem murka, wygradzającym miejsce do wypoczynku, jest bajecznie kolorowy smok, inspirowany twórczością Antonia Gaudiego. Służy jednocześnie jako ława i piaskownica. Został wykończony mozaiką z fragmentów kafelków, którą układali sami mieszkańcy według przygotowanego przez artystkę projektu. Pomysł prosty, a jaki efekt!

A potem Edwin opowiada jeszcze o nowym trendzie odbetonowywania miasta. To akcja polegająca na tym, że usuwa się jedną płytę chodnikową i sadzi roślinę. Tak zwana „operacja łamania kamieni” to ogólnonarodowy ruch, który rozpoczął się kilka lat temu. Ludzie zajmujący się ochroną przyrody zauważyli, że ptaków i owadów ubywa, także w miastach, a po drugie, że klimat się zmienia. Jest więcej ulewnych deszczy, a zarazem lata stają się upalne i suche. Jednym z rozwiązań jest usuwanie betonu i sadzenie tam roślin. Wiele miast w Holandii – do tej pory ponad 100 – przyłączyło się do tego ruchu. I widać wiele zmian – przy domach ludzie usuwają pierwszy rząd płyt chodnikowych i zastępują je roślinami, władze miasta zgadzają się na to. W tym roku usunięto około 15 000 płyt.

Edwin jest koordynatorem projektu „łamania kamieni”. W okolicy można zauważyć sporo takich odbetonowanych miniogródków. A przecież beton i kamienie sprawiają, że jest dużo bardziej gorąco i sucho. Na przykład w Hadze w takich miejscach temperatura latem wzrasta nawet o 8 stopni. Latem wiele roślin ginie, bo woda nie ma nawet jak wsiąkać w ziemię. A władze Hagi uważają, że takie działania są ważne, więc je dofinansowują.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
100%
0%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Zieleń w mieście po holendersku (odc. 727 / HGTV odc. 28 seria 2019)
Wzruszający odcinek jak natura buduje ludzkie więzi i jednoczy mieszkańców. Powinniśmy brać przykład - bo w ludzkiej determinacji jest niesamowita moc :) A jaki efekt !
2019.11.14
~ Kasiek

Poprzedni odcinek

Ogród miłośników sportu (odc. 726 / HGTV odc. 27 seria 2019)

Ogród miłośników sportu (odc. 726 / HGTV odc. 27 seria 2019)

Odwiedzamy ogród, który wita przedogródkiem skomponowanym z zimozielonych roślin. To pierwsza i najstarsza część ogrodu – powstawał on etapami, bo z czasem...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
89%
11%
Facebook Twitter Blip Digg