ODCINEK 308:
Ten urokliwy ogród w całości składa się z ogromnych barwnych plam kwiatów, krzewów i trawnika. Tak sobie wymarzyli właściciele. Nie jest to ogród kolekcjonerski, w którym najważniejsze są rzadkie i niezwykłe odmiany. Rośliny pełnią tu przede wszystkim funkcję tworzywa plastycznego. Dzięki temu także w czasie deszczu jest tu bardzo pięknie, widać różnice w fakturze liści i ich kolorystyce. Całość niezwykle efektowna.
Działka częściowo wchodzi w las, bokami podnosi się, tworząc malownicze skarpy. Ogród ma 5-6 lat, ale dzięki leśnym drzewom na brzegach wygląda na dużo starszy. Przy zagospodarowywaniu posesji właściciele podzielili się zadaniami. Pani Beata zajęła się projektem domu i wnętrza, pan Krzysztof ogrodem, ponieważ od dawna wiedział, jak ma on wyglądać.
Nasz gospodarz ma jednak bardzo nietypowe podejście do roślin. Nie zna nazw roślin, nie czyta o ich wymaganiach czy uprawie. Interesują go tylko: wielkość rośliny, jej forma, kolor. Nie poszukuje konkretnych odmian, ale ma sprecyzowane wymagania co do tego, jak roślina ma wyglądać. A ogród ma być interesujący przez cały rok.
Na taki stosunek do roślin można sobie pozwolić pod warunkiem, że ma się zaufanych doradców w postaci projektantów i ogrodników. A przy budowie domu i ogrodu, już na początku właściciele zatrudnili wielu współpracujących ze sobą specjalistów.
Współpracowali ze sobą m.in. architekt wnętrz, pan Jarosław Tomaszewski i architekt zieleni – pani Izabela Główka-Roman. Projektanci podkreślają, że taka wcześnie nawiązana współpraca jest bardzo korzystna, bo myśli się o ogrodzie i domu jako całości. Razem mogli zastanowić się, jaki powinien być widok z okien salonu albo jaki powinno być wejście, jak stworzyć tę przestrzeń.
A co powstało w wyniku tej współpracy? Przed domem znajdują się kulisy z ciętych cisów, które przysłaniają kręte ścieżki wiodące do wnętrza ogrodu. Dzięki takiemu podziałowi, w tej wąskiej przestrzeni dużo się dzieje. Dopełnieniem eleganckiego wejścia do domu jest ścieżka z kostki granitowej. Co ciekawe, pod kostką ułożono specjalną matę grzewczą, dzięki czemu zimą nie leży tu śnieg.
Dodatkowo, przestrzeń podzielona jest niedużymi żywopłotami. Dzięki temu w każdym zakątku, za każdym zielonym parawanem, możemy stworzyć inny klimat, sadząc różne rośliny. W tym ogrodzie jest bardzo wiele takich różnorodnych, zmiennych w nastroju zakątków – do tego nie jest potrzebna duża przestrzeń.
W ogrodzie jest część dla dzieci z fantastycznym, linowym placem zabaw, jest część domowa – od zachodniej strony. Od południa posadowiona jest część reprezentacyjna, dla gości. Z tarasu można też oglądać ogród z góry. Z kolei na niewielkiej górce znajduje się część leśna, z większymi drzewami.
W ogrodzie Państwa Kubalów byliśmy kilka razy. Pierwszy raz w czerwcu, kiedy kwitło wiele bylin. Na skarpie pod lasem, wzdłuż długiej rabaty, biegnie wąska ścieżka. Na jej brzegach, w bardziej słonecznych miejscach mienią się kolorami kocimiętki i cytrynowozielony przywrotnik.
Na wyeksponowanym miejscu w ogrodzie, stoi widoczna prawie z każdego miejsca marmurowa fontanna. Cały fragment ogrodu powstał po zakupie tej fontanny – spodobała się ona panu Krzysztofowi, urzekła go formą i przypomina mu miejsca, które odwiedził. Przestrzeń wokół została więc wokół niej geometrycznie zaaranżowana. Fontanna otoczona jest obwódką z lawendy, za nią, na skarpie zwieszają się kuliste kwiaty piwonii, powyżej – rabaty z białymi różami. Fontanna co pewien czas musi być czyszczona, bo woda porusza się tu w obiegu zamkniętym.
Jak podkreśla właścicielka, pani Beata, takie elementy architektoniczne jak ławka, kolumna czy fontanna, dodają ogrodowi indywidualności. Gospodarze chcieli mieć wpływ na kształt tego ogrodu, by nie był on wyłącznie dziełem projektantki. A projektantka wyjaśniła, że przestrzeń była tu dość łatwa do zdefiniowania ze względu na bryłę budynku i jej wyraźne osie. Wiele elementów powstało właśnie na osnowie z tych osi – począwszy od wejścia. Teraz wyraźna jest też oś na zachodniej ścianie budynku, chociaż ta część ogrodu powstała kilka lat później. Ale to właśnie tu znajduje się „serce” ogrodu – fontanna.
Oprócz projektantów w ogrodzie od początku pracowali jeszcze inni ważni fachowcy, między innymi ekipa ogrodników. Pani Agata nadzoruje wszystkie prace ogrodnicze, które jej firma prowadzi w tym ogrodzie już od 4 lat. Co roku ogród jest bowiem dopełniany, wprowadzane są byliny, nowe kolory.
A jak wygląda pielęgnacja takiego ogrodu? Dba o niego ekipa 4 ogrodników, którzy pracują tu dwa dni w tygodniu. Do nich należy bieżąca, stała pielęgnacja, pielenie, przycinanie etc.
Ściółka na rabatach w tym ogrodzie jest dość nietypowa – to węgiel brunatny. Można go bezpiecznie stosować, wygląda bardzo estetycznie i elegancko, utrzymuje się dłużej, niż kora, a wiatr go nie wywiewa. Ma odczyn obojętny, więc nadaje się do różnych grup roślin, zawiera też składniki mineralne.
Niestety węgiel brunatny jest rzadko używany jako opał w gospodarstwach przydomowych, dlatego też trudno go kupić. Nie ma go też na razie w centrach ogrodniczych. Najlepiej zamówić go bezpośrednio w kopalni, ale w ilościach hurtowych. Cena miału z węgla brunatnego, w zależności od rejonu kraju, wynosi od 120 do 230 zł za tonę.
Inną ciekawostką w tym ogrodzie, są ścieżki ziemne układane z gotowych mieszanek kruszyw i glinek. Pani Agata szukała nawierzchni, która będzie naturalna, przepuszczalna, biologicznie czynna i łatwa w trzymaniu, a także dobrze się wkomponuje w ogród. Przypomina glinianą ścieżkę, jakie istniały przy dawnych dworach.
Ścieżki pielęgnuje się co pewien czas, nieraz trzeba je przegrabić, wyregulować boki, nadać im odpowiedni kształt z niewielkimi spadkami. Z wysokich drzew nawet latem spadają liście. Najtrudniej zebrać je ze żwirowych alejek, dlatego stosuje się tu ręczne dmuchawy, które wszystkie śmiecie zmiatają z nawierzchni w jedno miejsce, skąd zbiera się je do worków.
Po całym sezonie dużym problemem są również glony i wykwity na piaskowcu, z którego wykonano taras. Usuwa się je myjką ciśnieniową. Do wody dodaje się wówczas bardzo drobny kwarcowy piasek, który przyśpiesza czyszczenie zabrudzeń.
Do ogrodu zajrzeliśmy także nocą, gdy panuje tu zupełnie inny nastrój.A jak dobiera się światło do ogrodu? Wszystko zależy od tego, co chcemy pokazać i podświetlić – czy ścieżki, czy krzewinki, czy może roślinność wysoka. W ogrodzie znajduje się około trzydziestu dużych źródeł światła. Zamaskowano tu miejsca skąd wydobywa się snop światła. Ukryte na ziemi lampy podkreślają białą korę brzóz i kształt gałęzi dębów i sosen. Całość tworzy wrażenie niezwykłej teatralnej scenerii.
Oddzielnie podświetlono dom, natomiast w podjazdach i na głównych ścieżkach zamontowano niewielkie punktowe reflektory z oprawą rozpraszającą światło na boki. Instalacja podzielona jest na sekcje, w zależności od potrzeby można włączać światło w wybranych partiach ogrodu.
W miejscach, gdzie nie widać źródeł światła, można wykorzystać żarówki energooszczędne, w ścieżkach sprawdzi się też oświetlenie ledowe. Duże rośliny podświetla się metahalogenami – te nie pobierają dużo prądu, a i wymienia się je rzadko. Dzięki takim zabiegom instalacja jest dosyć oszczędna i czerpie około 1 kW (kilowata) energii w ciągu godziny. Poza tym właściciele włączają cały układ dosyć rzadko. Zazwyczaj oświetla się tylko kilka najważniejszych punktów ogrodu, które wyłączają się automatycznie w nocy.
Pan Krzysztof zaznacza jednak, że myśli już o następnej części ogrodu, nie wystarczy mu realizacja dotychczasowej części. Prawdopodobnie będzie to ogród japoński.
Kolejny raz efekty pracy ekipy ogrodników mogliśmy obserwować zimą. Przed samymi mrozami wykonano tu chochoły ze słomianych mat dla najwrażliwszych roślin: bukszpanów w donicach i różaneczników. Każda z roślin dostała też niezwykłą „czapeczkę” z gałęzi jodły. Niskie żywopłoty z bukszpanu otulono ubrankami z białej agrowłókniny. Cały ogród zyskał nową, piękną scenerię. Szczególne wrażenie robią chochoły wokół pergoli okrywające delikatne pędy młodej glicynii. Dzięki temu wiosną pnącze to nie będzie musiało odbudowywać przemarzniętych pędów i szybciej pokryje całą konstrukcję. Osobne ocieplenie wykonano również na ścianach ogrodzenia dla pnących róż.
A w Akademii Ogrodnika Maja pokazuje, jak konserwować narzędzia ogrodnicze.





