Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród na skarpie i nadwiślańskie sady (odc. 344)

dodano: 14.10.2011

W tym odcinku odwiedzamy dwa różne miejsca: pierwsze to nowoczesny ogród na skarpie warszawskiej, drugie – to pełna owoców Dolina Dolnej Wisły.

ODCINEK 344:
 
Ogród na skarpie
Prezentowany dzisiaj ogród położony jest na wysokiej, zachodniej skarpie wiślanej na Kabatach - jednej z dzielnic Warszawy. Króluje tu nowoczesna architektura, surowy kamień i oszczędnie dobrane gatunki roślin. Dzięki projektowi znakomitego architekta Piotra Szaroszyka dom udało się wpisać w krajobraz, a także stworzyć interesujący ogród położony na kilku poziomach. Sam projektant narzucił tu trzy strefy: pierwsza to część frontowa, za domem znajduje się część rekreacyjna, a trzecia to niejako spiżarnia. Wszystko jest tu spójne i jednorodne.
 
W tej okolicy skarpa ma wysokość 10-12 m i stanowi granicę między Ursynowem, a Wilanowem.
Budowa domu i ogrodu na skarpie nie jest zadaniem prostym. Dlatego wykonano tu betonowe mury oporowe przeciwdziałające usuwaniu się ziemi. Posadzone rośliny są nie tylko ozdobą, ale pełnią funkcje w utrzymaniu stateczności zbocza. Pobierają wodę opadową, chronią przed rozmywaniem podłoża oraz zmniejszają prędkość przepływu wody. Jednocześnie korzenie wiążą grunt, dzięki czemu rośnie wytrzymałość skarpy.
 
Aranżację zieleni powierzono architektom krajobrazu: Katarzynie i Bartoszowi Dankiewiczom. Centralną, najwyżej położoną część działki zajmuje dom połączony z garażem. Od strony bramy najwięcej miejsca zajmuje rondo z posadzonymi pośrodku platanami. To przedogródek, ale nie jest on wiejski i sielski. Jest surowy i minimalistyczny, nawiązujący do charakteru i bryły budynku. Projektanci długo szukali gatunku, który będzie pasować do koloru elewacji. I w końcu wybór padł na platana (Platanus acerifolia) o przepięknie łuszczącej się korze. O zmroku wokół platana zapalają się reflektory umieszczone w trawie. W ich świetle kora lśni, a pnie i korony drzew tworzą niezwykłą zieloną rzeźbę.
W podobny sposób oświetlono również inne drzewa: rosnące w szpalerze brzozy i samotną wierzbę na końcu ogrodu. Natomiast od strony tarasu, gdzie gospodarze lubią przesiadywać wieczorami, zastosowano kinkiety zawieszone na elewacji.
 
Za domem, na zboczu skarpy, znajduje się część wypoczynkowa z tarasem, otoczonym trawnikiem. Co więcej, ze względu na duże okna, zieleń ma okazję wręcz wchodzić tu do wnętrza domu.
 
Droga sprzed domu prowadzi też do niewielkiego sadu - to wąską, cienistą ścieżką pomiędzy murem a ogrodzeniem. Takie miejsca są dosyć trudne do zagospodarowania. Na szczęście roślin do cienia jest sporo i udało się zaaranżować ten zakątek.
 
Owocowa część ogrodu była w zamyśle ogrodem purpurowo-szarym, jednak z czasem się zmieniła, przekształciła, posadzono nowe rośliny. Właściciele uznali, że chcą mieć owoce, pojawiły się np. borówki amerykańskie, jabłonie, orzech….

Z dawnej kompozycji ogrodu pozostała jedynie dzika róża (Rosa canina), która o tej porze roku oblepiona jest pięknymi czerwonymi owocami. Stanowią one cenne źródło witaminy C, której w surowych owocach znajduje się kilkanaście razy więcej niż w cytrynie. Już 1-3 owoce w zupełności wystarczą do pokrycia dziennego zapotrzebowania człowieka na tę witaminę. Trzeba pamiętać, że naturalne witaminy są bardziej skuteczne od syntetycznych, w tabletkach. Owoce róży zawierają również karoten, witaminy P, E i B2, kwasy organiczne, cukry i pektyny. Warto zbierać je na przetwory – do suszenia, na przeciery, nalewki, wina i pyszne konfitury. Można je zbierać teraz, ale są równie dobre na przetwory przez całą zimę, po przemrożeniu.
Część owoców pozostanie na krzewach i będzie służyła ptakom jak źródło pokarmu późną jesienią i zimą.
Bardzo pożywne dla ptaków są też pozostawiane pod drzewem orzechy włoskie.
 
Część domu i garaż zostały przykryte ogrodem na dachu. Taki ogród to sposób na odzyskanie dla roślin części działki zajętej przez dom. Pod tym dachem znajdują się pomieszczenia gospodarcze i garaże. Przygotowano tu 15-20-centymetrową warstwę podłoża, co wystarcza na wykonanie trawnika. Mimo to, warunki dla traw są tu dosyć trudne, dlatego zdecydowano się na koszenie ich zaledwie kilka razy w roku. Dzięki temu, naniesione przez wiatr nasiona dzikich gatunków roślin, zadomowiły się i zamieniły trawnik w łąkę.
 
Po wejściu na niewielką skarpę ukazuje się widok na całą okolicę.

Murki otaczające zielony dach porasta winobluszcz trójklapowy. Od strony podjazdu jest on regularnie cięty, dzięki czemu nie zasłania pięknej elewacji z piaskowca. Po drugiej stronie posadzono ekspansywnie rosnącą glicynię, która zdążyła już zupełnie zasłonić widok od strony sąsiada. Z części ogrodu został wydzielony niewielki taras, który stanowi punkt widokowy. Widać stąd dokładnie sąsiednie ogrody, jak również duże rondo przed wejściem do domu.
 
Gospodarze zdecydowali się na taki kształt podjazdu, gdyż pozwala on na zaparkowanie i swobodny wyjazd nawet kilku samochodów. Zastosowano tu także ciekawą nawierzchnię z granitowych łupanych bloczków. Początkowo planowano tu kostkę, ale projektanci uznali, że będzie to zbyt toporne rozwiązanie. Materiał na nawierzchnię wybrano z odpadowych frakcji w kamieniołomach. Brzegi nawierzchni zostały zaakcentowane kostką w ciemnoszarym kolorze. Z tego samego kamienia poprowadzono też charakterystyczną linię prostą prowadzącą do domu. Dzięki tej linii, goście wiedzą, którędy należy iść do domu.
 
W rekreacyjnej części ogrodu, przy wysokim murze oporowym, zabezpieczającym przed ruchami skarpy, umieszczono niewielką kaskadę. Zbudowano ją z dużych, nieregularnych bloków kamiennych. Wewnątrz umieszczono pompę, która podaje wodę na szczyt kaskady w obiegu zamkniętym. Brzegi zbiornika wykonano w formie niewielkiego wału z zaprawy betonowej zmieszanej z drobnym kruszywem. Łagodny brzeg i płytka woda zwabiają do ogrodu ptaki i inne drobne zwierzęta.
 
 
Dolina Dolnej Wisły
 
W drugiej części programu pozostajemy nad Wisłą, ale przenosimy się o 300 km w dół rzeki. Pomiędzy Bydgoszczą a Gniewem znajduje się jedno z najciekawszych przyrodniczo miejsc w Polsce. To Dolina Dolnej Wisły. Wysoka skarpa tworzy znakomity mikroklimat dla upraw sadowniczych.
Do niewielkiego, malowniczo położonego miasta Nowe nad Wisłą zaprosił nas Paweł Chrząszcz, student z Torunia i turysta.
Podróżując po okolicy dotarł do ogrodu pana Mariusza Kamińskiego, który tradycyjną metodą smaży śliwki.
Więcej na temat smażenia powideł można przeczytać tutaj: ŚLIWKI.

Pan Mariusz w swoim sadzie ma oprócz śliwek stare odmiany jabłoni. Rodzina nie zna nazw odmian, ale wie, które nadają się na przetwory, a które do bezpośredniego jedzenia. Niektóre drzewa mają ponad 100 lat i były odmładzane przez radykalne przycinanie gałęzi.
Młodych ludzi, którzy starają się kultywować stare tradycje jest w Nowem więcej. Należą oni, tak jak pan Mariusz, do lokalnego Stowarzyszenia Aktywni.
 
Co roku, we wrześniu, organizują Spotkania Śliwkowe w Nowem. Oprócz pokazów smażenia powideł, jest to festiwal smaku – można tu kupić doskonałe miody, chleb domowej produkcji, swojskie jedzenie. Jak mówi pan Krzysztof Sukniak, prezes Nadwiślańskiego Stowarzyszenia Aktywni, impreza z roku na rok zyskuje na popularności. Od 5 lat "Powidła śliwkowe z Doliny Dolnej Wisły" są wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Powstała nawet strona internetowa, na której można dowiedzieć się o imprezach organizowanych w poszczególnych miastach: www.powidla.pl
 
Geograficzne położenie Nowego, na wysokiej nasłonecznionej skarpie sprzyjało przez stulecia uprawom sadowniczym. W średniowieczu ponoć uprawiano tu winorośle, potem zastąpiły je śliwy i jabłonie.
 
Niedaleko Nowego jest wieś Mały Komorsk. Tu gospodynie smażą jabłka – wykorzystują do tego spady, nie zrywają owoców z drzew. Korzystają z jednego kotła, pożyczają go sobie, bo to zabytek.
 
Gospodynie ze Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Swojacy przygotowują wiele pysznych przetworów. Dzięki ich inicjatywie, wiele wsi zaczyna zarabiać na produkcji smacznych wyrobów, do których my, Polacy jesteśmy przyzwyczajeni. Starają się przekazać młodym ludziom stare, rodzinne przepisy. Jednym z nich podzieliły się i z nami – można go znaleźć tu: KALAFIOR.
Wspólne gotowanie, smażenie śliwek czy musu jabłkowego jednoczy społeczność, daje poczucie więzi. Dlatego w planach jest postawienie dużego pieca chlebowego, w których oprócz pieczenia można będzie suszyć owoce, grzybki.
 
Kiedy my oglądaliśmy smakowite przetwory, nasz turysta dotarł do sadu pana Stanisława Zięby. Ma około 10 odmian jabłoni, a także śliwy, brzoskwinie. Gleba w tej okolicy jest bardzo piaszczysta. Mimo to drzewa dobrze rosną i rodzą owoce, bo nawożone są obficie kompostem i często podlewane.
 
Odwiedziny w Dolinie Nowej Wisły wzbogaciły nas o nowe ogrodnicze obserwacje. Warto chronić stare owocowe drzewa, jakie rosną wciąż w całej Polsce. Odmiany te sprawdziły się owocując przez lata, pozbawione opieki, zaprawione w bojach ze szkodnikami i kaprysami pogody. Należy im się szacunek i dobre traktowanie na starość.
 
 
 
 
***
 
 
 
Program dofinansowany ze srodków Narodowego Funduszu Ochrony Srodowiska i Gospodarki Wodnej.
 
 
 
 
 
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
94%
6%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Brak komentarzy na forum.

Poprzedni odcinek

Zieleń miejska i długi ogród przy lesie (odc. 343)

Zieleń miejska i długi ogród przy lesie (odc. 343)

Zazwyczaj pokazujemy w programie większe lub mniejsze ogrody przydomowe. A w tym odcinku zajmiemy się nieco innym rodzajem zieleni – zielenią miejską....

więcej »
Ocena
94%
6%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg