Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Prywatny ogród botaniczny (odc. 352)

dodano: 09.12.2011

W ostatnich odcinkach „Mai w ogrodzie” odwiedzaliśmy duże i małe ogrody przydomowe. Tym razem nasz wizyta jest wyjątkowa – zostaliśmy zaproszeni do prywatnego ogrodu botanicznego.

ODCINEK 352:
 
Prywatny ogród botaniczny państwa Marii i Klaudiusza Buzalskich odwiedziliśmy dwa razy – w lipcu i w październiku tego roku. Na terenie posiadłości w Orlu (gmina Liniewo), 25 km od Kościerzyny, znajduje się arboretum, czyli obszar obsadzony kolekcją drzew i krzewów, inaczej zwany ogrodem dendrologicznym. Strona internetowa tego miejsca to www.ogrod-orle.pl.
 
Zamiast rysowanego planu prezentujemy kilka zdjęć z paralotni – okolica jest zalesiona, pofałdowana. Teren arboretum w Orlu to rozległe łąki obsadzone drzewami, staw i baseny kąpielowe, a także rozległe jezioro Piaseczno.
 
W 2010 roku ogród w Orlu został zarejestrowany jako 35. w Polsce ogród botaniczny. Cały teren jest w tej chwili przygotowywany do przyjmowania gości. Na razie można go zwiedzać tylko w ramach zgłaszanych wcześniej grup zorganizowanych. Mogą z niego korzystać też goście pensjonatu. Cechą charakterystyczną kolekcji roślin w ogrodach botanicznych jest zbiór gatunków w wielu wypadkach pochodzenia obcego. Są tu też polskie drzewa i krzewy w odmianach, wyhodowanych  przez ogrodników.  Na szczególną uwagę zasługuje duża kolekcja dębów, klonów i buka. W przyszłości jest tu planowany dział z drzewami rodzimymi, na innym, jeszcze nie zagospodarowanym terenie, w otoczeniu  ogromnego grabowego labiryntu.

Kolekcja ta jest i w przyszłości będzie dużą pomocą dla dendrologów w oznaczaniu odmian, a jednocześnie  atrakcją turystyczną i miejscem wypoczynkowo-edukacyjnym dla zwiedzających okolice Liniewa i Kościerzyny, na pograniczu Kociewia i Kaszub. Już teraz odbywają tu praktyki studenci i uczniowie szkół ogrodniczych.
 
 
Kiedy byliśmy tu drugim razem, Orle odwiedzili uczestnicy Konferencji Ogrodów Botanicznych regionu Morza Bałtyckiego. Właściciel arboretum, pan Klaudiusz Buzalski, przywitał naukowców z 9 nadbałtyckich krajów: Szwecji, Niemiec, Estonii, Danii, Łotwy, Finlandii, Litwy, Rosji i Polski.
 
*
 
Ogród zaczął powstawać 17 lat temu, a stało się to trochę przez przypadek. Państwo Klaudiusz i Maria Buzalscy – dzięki sprzyjającym przepisom zdołali kupić jezioro. Była to nie lada gratka zwłaszcza dla pana Klaudiusza, który jest zapalonym wędkarzem. Ziemia, która przylegała do jeziora, należała do likwidowanego PGRu, więc była szansa, by ją także kupić. Kilka lat wcześniej nasi gospodarze kupili dom w Gdańsku, więc początkowo pani Maria nie wyobrażała sobie przyjazdu na ten ogromy, pusty teren – wcześniej zajmowała się tylko ogrodem przydomowym.
 
Jednak pani Maria dała się namówić i rozpoczęli ciężkie życie osadników. Jej mąż działał na 20-hektarowym, czystym i bardzo głębokim jeziorze. Jezioro było doskonale zarybione przez naszych gospodarzy, ryb przybywało. Jest to łowisko ryb łososiowatych: są tu różne pstrągi, trocie, nawet łososie. Otwarto tu pensjonat, który miał służyć wędkarzom.
 
Jednocześnie pani Maria postanowiła otoczyć dom mieszkalny ogrodem. Do tej części prowadzi droga dojazdowa z kolumnowymi dębami, jest tu duży staw z ozdobnymi rybami i najstarsze drzewa, jak np. pięknie przebarwiający się jesienią tulipanowiec.  Na początku był to raptem 1-hektarowy ogród przy domu, a resztę ogrodzono pasem ochronnym z drzew: brzóz, sosen i modrzewi.
 
W każdym zakładanym ogrodzie bardzo ważną rzeczą jest rozpoznanie rodzaju gleby. Zanim posadzimy roślinę warto przygotować odpowiednie dla niej miejsce. Pani Maria kupiła niewielki okaz świerka Brewera (Picea breweriana). To jeden z oryginalniejszych gatunków świerka, o pięknym zwisłym pokroju, w naturze występujący w północnej Kalifornii. Ponieważ w Orlu gleba jest bardzo ciężka, słabo napowietrzona, trzeba używać ciężkiego sprzętu, żeby ją przekopać.
Bardzo przydatny w tej pracy jest świder o napędzie spalinowym, który z łatwością wgryza się w twarde podłoże, jest j jednak  mniej szkodliwy dla środowiska, niż  koparka ciągnikowa. Tu, po wkopaniu się w glebę, u góry widać ciemną próchnicę, pod nią żółtą grubą warstwę gliny.
Dół pod roślinę musi być głęboki, wypełniony specjalną, lekko kwaśną glebą pod iglaki.
 
Jak przyznaje pan Klaudiusz, po kilku latach sadzenia kolejnych roślin drzew zrobiło się dużo, wszytko podrosło, a ogród zaczął coraz bardziej wciągać gospodarzy. Stał się pasją i hobby. Po 4 latach wszystko już przerosło nawet oczekiwania właścicieli, cały czas zastanawiali się, co jeszcze mogliby nowego zrobić i posadzić.
 
*
 
Od wielu lat opiekunem naukowym i współtwórcą tego ogrodu pani profesor Urszula Nawrocka-Grześkowiak z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Przez pierwsze 3 lata prace, jakimi kierowała, polegały na przesadzaniu drzew, które chorowały, bo rosły na złych dla nich stanowiskach, zarówno pod względem gleby, jak i nasłonecznienia czy narażenia na silny wiatr. Do tego wiedząc, że w przyszłości ma być tu ogród botaniczny, z góry trzeba było przewidzieć, gdzie znajdzie się każda kolekcja roślin.
Więcej szczegółów o zgromadzonych w tej chwili kolekcjach i gatunkach, znajdziecie Państwo w artykule: BOGACTWO ROŚLIN.
 
Na początek zaglądamy do ukrytego na końcu działki, zamkniętego murem tajemniczego ogrodu. Przed wejściem gości witają marmurowe posągi. W tym niezwykłym miejscu jeszcze 10 lat temu była tylko łąka. Ale gdy właściciele ogrodu w Orlach pojechali do Chin i zobaczyli chińskie ogrody, zamarzyli, by też taki ogród stworzyć u siebie. Pan Klaudiusz wiedział, że prawdziwie chińskiego ogrodu bez Chińczyków nie stworzy, ale zdecydował się na założenie, które nazwał ogrodem kamienno-wodnym z elementami chińskimi.
 
Projektem ogrodu kamienno-wodnego zajęła się właśnie pani profesor. Przy okazji wyjaśniła, że ogrody orientalne mają zawsze kilka charakterystycznych cech: to skały, woda (rośliny to coś ulotnego); są określone wejścia i wyjścia  - wejście od południa, wyjście na północ, woda powinna płynąć ze wschodu na zachód…
W ogrodzie w stylu orientalnym nie mogło zabraknąć kolorowych ryb, a także wizerunku smoka - tu w postaci ogromnej rzeźby, wykonanej przez miejscowego metaloplastyka. Ciekawostką jest fakt, że w pysku smoka kilka lat temu zagnieździły się ptaki. To znaczy, że jest to miejsce szczęśliwe.
Państwo Buzalscy kupowali marmurowe rzeźby w Azji, a ogromne ryby od polskiego rzeźbiarza. Także żwir i głazy pochodzą z naszych kamieniołomów. Żeby nie zasłonić kamieni, koło nich posadzono gatunki wolno rosnące lub karłowe. Dobrano też charakterystyczne rośliny dla ogrodów Wschodu. Są tu sosny, piwonie, jaśminowce, wiśnie, różaneczniki, róże, kaliny i magnolie.
Zainteresowało nas, dlaczego ogród jest otoczony kamiennym murem.
 
Pani profesor wyjaśniła, że ogrody orientalne  - a szczególnie chińskie – zazwyczaj są ogrodzone albo murem, albo grupą roślin, która stanowi osłonę. Tradycyjne wierzenia wschodnie podają, że ta osłona ma chronić przed złym wzrokiem. Tu barierę stworzono sadząc żywotnika zachodniego odmiany Smaragd oraz – jako wyższe piętro – leszczynę turecką.

*
 
Jedną z wizytówek ogrodu jest zielony tunel, zwany bindażem. Więcej o formowaniu takiego tunelu, a także o grabach, można przeczytać w artykule BINDAŻ.
 
Innym cienistym przejściem, doskonałym na spacery podczas upałów, jest aleja długości około 300 metrów, obsadzona naszym polskim gatunkiem - lipą szerokolistną (Tilia platyphyllos). Aleja posadowiona jest na obwodzie – choć nie całym! – ogrodu.
Lipy posadzono nietypowo, bo co metr. To też pomysł pani profesor Grześkowiak. Wzorem dla tego młodego założenia jest spacerowa aleja lipowa generałowej Jadwigi Zamojskiej w arboretum w Kórniku k. Poznania, która liczy sobie obecnie około 120 lat (o arboretum w Kórniku można poczytać na stronie www.idpan.poznan.pl).
Z czasem korony będą się stykać i przenikać, a pnie nigdy nie rozrosną się do większych szerokości. Co ważne, przy takim posadzeniu lipy nie cierpią, nie chorują. A wiosną obficie kwitną, wabiąc roje pszczół.
 
Kiedy państwo Buzalscy mają znamienitych gości, spacerową trasę po ogrodzie kończą przy chińskiej wazie. Tu na gości czeka niespodzianka – w wazie ukryty jest koszyczek z nalewkami. Goście mogą popróbować różnych nalewek, zgadywać, z czego gospodyni je przygotowała i nawet dostać buteleczkę w prezencie. Pani Maria przygotowała już prawie 70 różnych rodzajów nalewek z owoców i ziół.
 
*
 
Jak zdradziła nam właścicielka, dopóki ogród był prywatny, cały teren koszono. Teraz kosi się tylko ścieżki umożliwiające gościom spacerowanie, a reszta jest pozostawiona naturze. To urozmaica siedlisko, wysiewa się coraz więcej dzikich gatunków. Jest też coraz więcej owadów. Całość koszona jest tylko dwa razy w roku – wiosną i jesienią. To konieczne, sanitarne cięcie. Dzięki temu w tym ogromnym ogrodzie możemy obserwować wielką bioróżnorodność. Doskonale się tu czują owady i ptaki, spotkaliśmy też na kamieniach rzekotkę drzewną (Hyla arboreta).
 
Przez 18 lat doświadczeń państwo Buzalscy wczuli się w rytm tutejszej przyrody, obserwują dokładnie potrzeby roślin. Na początku kupowali rośliny duże, bo panu Klaudiuszowi zależało na tym, by ogród był jak najszybciej „widoczny”. Z czasem okazało się jednak, że lepiej kupować rośliny małe, bo klimat lokalny jest surowy, zimy są długie i lepiej, gdy młode okazy mają okazję się hartować.

*
 
Państwo Buzalscy, mimo, że nie są z wykształcenia biologami ani ogrodnikami, obserwują swoje rośliny i wiedzą o nich bardzo dużo. Czasem jednak muszą prosić o pomoc specjalistów z różnych dziedzin. W sprawach zdrowotności drzew pomaga im pan Maciej Bromirski, entomolog i fitopatolog, który regularnie odwiedza ogród. Pan Maciej organizuje również bardzo ciekawe wycieczki i uczy diagnozowania zdrowia roślin. Często ich uczestnikami są uczniowie z Zespołu Szkół Architektury Krajobrazu z Gdańska-Oliwy. Podczas naszej wizyty prezentował uczniom szkodnika buków: garnusznicę. Nieco więcej na jej temat można przeczytać w artykule GARNUSZNICA.
 
Na ścieżce dydaktycznej znalazła się też magnolia powtarzająca kwitnienie jesienią. Niestety, jej kwiaty zostały porażone mączniakiem prawdziwym. Porażone owocnikami grzyba opadające liście i kwiaty, będą na wiosnę dalej infekowały drzewo. Trzeba je więc dokładnie zagrabić i spalić.
Nie zniszczymy w ten sposób wszystkich zarodników, bo te przemieszczają się w powietrzu na ogromne odległości. Dlatego, by rośliny pozostały zdrowe, trzeba zapewnić im optymalne warunki, np. nawożąc kompostem, używając coraz popularniejszych bioregulatorów, które wzmagają witalność roślin.
 
Drzewom w ogrodzie przygląda się też chirurg drzew, pan Janusz Tobiański. Podchodzi do ich pielęgnacji również w sposób ekologiczny, starając się zapewnić im jak najlepsze warunki do rozwoju. Podkreśla, że sadząc drzewa trzeba pamiętać, że urosną i musimy im przeznaczyć odpowiednie miejsce. Wtedy drzewo jest stabilne, zdrowsze i bezpieczniejsze.
A jakie prace pan Janusz prowadzi w ogrodzie? Usuwa tylko to, co konieczne, np. susz z drzew rosnących przy ścieżkach spacerowych. Pozostałe suche konary zostają – m.in. ze względu na ptaki.
 
*
 
Wiele osób z pewnością ciekawi, jak sfinansowano tak wielki i piękny ogród botaniczny. Pań Klaudiusz nie kryje, że w 1993 roku pomogło mu niezwykłe zdarzenie. To wtedy Steven Spielberg nakręcił film „Park Jurajski” i w Stanach Zjednoczonych niezwykle wzrosło zainteresowanie bursztynem, którym zajmowali się państwo Buzalscy. Sprzedawali wtedy właściwie wszystko właśnie do Ameryki.
 
Jednak ogród botaniczny wymaga ciągłych inwestycji. Na szczęście w obecnym stanie może się ubiegać o różnego rodzaju dotacje. Np. kładka spacerowa nad bagnistym terenem oraz staw dla ryb i roślin wodnych są budowane z funduszy unijnych przy współudziale Agencji Rozwoju Pomorza. Z tego programu wykonano też w ogrodzie murki do ekspozycji roślin, drogi i ścieżki.
Jeden z trzech jarów, jakie znajdują się w ogrodzie, zagospodarowano: wykonano lekko skośne ściany, pod spodem znalazła się warstwa betonowych bloczków, wyrównujących teren, a potem obłożono całość folią. Na to ułożono polne kamienie bez zaprawy.
W pozostałych jarach rosną bardzo stare dęby, buki i kasztanowce.
 
*

Spotykając tak niezwykłych i twórczych ludzi warto zapytać o motywy ich działania. Pan Klaudiusz wyjaśnił, że choć realizacja wszystkich pomysłów pochłania dużo czasu i pieniędzy, to jednak wraz z żoną uznał, że chcą po sobie coś pozostawić na świecie. Dla państwa Buzalskich to sposób na życie, robią coś coś wartościowego, co przetrwa i będzie  mogło cieszyć innych.
 
 
 
***
 
 
 
Program dofinansowany ze srodków Narodowego Funduszu Ochrony Srodowiska i Gospodarki Wodnej.
 
 
 
 
 
 
 
***
Kiedy oglądać powtórki odcinka na antenie TVN Meteo?
Szczegółowe dni i godziny emisji znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Całe odcinki programu są dostępna na stronach:
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
95%
5%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Brak komentarzy na forum.

Poprzedni odcinek

Królestwo roślin i ogród byłego sportowca (odc. 351)

Królestwo roślin i ogród byłego sportowca (odc. 351)

W tym tygodniu odwiedzamy dwa różne ogrody. Pierwszy to zakątek, gdzie królują rośliny, ale prawie nie ma elementów architektury ogrodowej. Drugi ogród...

więcej »
Ocena
95%
5%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Sekrety uprawy pomidorów

Sekrety uprawy pomidorów

Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego. Od lat też zbiera doświadczenia związane z uprawą pomidorów i...

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg