Premiera: TVN METEO, niedziela, godz. 9:05
Powtórka: patrz "o nas"

W gospodarstwie agroturystycznym

dodano: 03.02.2012

W tym tygodniu odwiedzamy gospodarstwo agroturystyczne koło Wrześni. Jego właściciele chętnie dzielą się swoją wiedzą i pokazują, jak naturalnie uprawiać rosliny i walczyć z chorobami czy szkodnikami.Można tu też zobaczyć ciekawą kolekcję starych narzędzi rolniczych i kuchennych.

ODCINEK 360:
 
Ten odcinek programu rozpoczniemy towarzysząc grupie kolonistów ze wsi Kołaczkowo koło Wrześni. Celem ich wyprawy jest gospodarstwo agroturystyczne w pobliskiej wsi Żydowo. Dzięki niezwykłym pomysłom jego właściciela – pana Janusza Szkudlarka – stało się ono centrum kulturalnym okolicy i miejscem, gdzie przyjeżdżają wycieczki z całej Polski.

Przez większość swego życia pan Janusz mieszkał w Poznaniu. Jednak kiedy odziedziczył stare gospodarstwo, postanowił skończyć z życiem mieszczucha i wyprowadził się na wieś. Stara kuźnia stała się dla niego początkiem fascynacji techniką i przedmiotami używanymi dawniej na wsi. W ten sposób narodził się pomysł stworzenia niezwykłego gospodarstwa pokazowego. Znajduje się tu małe muzeum sprzętów używanych w kuchni i na roli w XIX i na początku XX. Można tu także obejrzeć żeliwne kieraty, koła sieczkarni i kute elementy bram i ogrodzeń.

Na początek gospodarz prowadzi gości właśnie do kuźni. To najcenniejszy obiekt w całym gospodarstwie. Kuźnia zbudowana została w 1937 roku i działała 60 lat. Zostały tu jeszcze dawne sprzęty – miech, kowadło, palenisko, a także kolekcja różnych podków: dla dużych i małych koni, na zimę i lato, dla transportu drogowego…

W taki miejscu, jak to gospodarstwo, nie mogło zabraknąć wiejskiego ogródka. Pieczę nad nim ma żona gospodarza – pani Karolina. Króluje tu stara zasada „piękne bo praktyczne”. Dlatego najważniejszą część zajmuje ogród warzywny. Gdy odwiedzaliśmy ogród, ładnie wyglądały liście buraków z czerwonymi łodyżkami, prawie już dojrzała cebula i parasole kopru wyrastające ponad grządki. Nie brakowało też kwiatowych akcentów w postaci pięknych rudbekii o pomarańczowobrązowych płatkach, staromodnych goździków brodatych zestawionych z nagietkami, czy też z fioletowoczerwonym szarłatem. Na obrzeżach swoje miejsce zajęły złociste rudbekie, a pomiędzy warzywami możemy spotkać biały krwawnik kichawiec, oraz obowiązkowe w wiejskim ogródku – malwy.

Jednym z punktów programu wycieczki młodych poszukiwaczy przygód jest spacer właśnie do warzywnika. Przechodzi się tutaj przez furtkę obrośniętą dzikim winem. Tuż za nią znajduje się polana do spotkań towarzyskich z ławkami, stołem i miejscem na ognisko. Całość znajduje się w cieniu dużych drzew. Granicę stanowi ściana krzewów i niewielka podłużna rabata na wzniesieniu. Obsadzono ją szałwiami i żółtoobrzeżoną odmianą trzmieliny. Na jej brzegu dominuje kwitnąca na fioletowo funkia o biało-zielonych liściach.
Dzieci zostały wyposażone przez panią Karolinę w różnego rodzaju pojemniczki i poproszono je o pomoc przy zbiorze czerwonych porzeczek. Krzewy właśnie uginały się pod ciężarem owoców, a dla młodych ogrodników taka praca była świetną zabawą. Tym bardziej, że porzeczki można było jeść również prosto z krzaka.
Przy okazji młodzi goście pomagali zbierać pani Karolinie ślimaki, które niszczą sałatę. Pani Karolina przy każdej wizycie dzieci opowiada o tajnikach uprawy ogródka i zagadnieniach z dziedziny ekologii. Pokazuje, co to są szkodniki i jak się je dawniej zwalczało, kiedy nie było jeszcze środków chemicznych. Według niej ręczne zbieranie ślimaków to jedna z najskuteczniejszych metod walki z nimi w ogrodzie.

Wspólny posiłek ze świeżych owoców i proste zabawy mogą przynieść wiele radości. Nie potrzeba do nich skomplikowanych urządzeń elektronicznych i Internetu. I tej właśnie zasadzie hołduje pan Janusz. Dzięki pasji zbierania pamiątek, jest w stanie pokazać dzieciom jak wyglądały dawne ogrodowe gry i zabawy. Nauczenie się jazdy na hulajnodze nie sprawiło chłopcom większego problemu. Tym bardziej, że gospodarz postarał się o stare modele na dużych kołach, które mogą jeździć po nierównym podwórzu. Okazuje się, że wielką atrakcją jest powożenie drewnianą bryczką zaprzężoną w drewnianego konia. Natomiast przejażdżka taczką wymaga pomocy silnego kolegi i może zakończyć się wywrotką. Ciągle popularna jest też zabawa w chowanego. Najdłuższa kolejka ustawiała się jednak do prostej, ogrodowej huśtawki. Szczególnie że zawieszona jest ona na długich linkach i pozwala się huśtać bardzo wysoko - „aż do samego nieba” – jak mówią dzieci. Tego typu urządzenie powinno znaleźć się w każdym ogrodzie. To zabawa dla wszystkich, bez względu na wiek. Inną konkurencją są „suche narty”. „Suche narty” czy też „bieg na deskach” to tradycyjna zabawa wielkopolska. Uczy ona koordynacji ruchowej i współdziałania w grupie.A niektóre urządzenia z tej wiejskiej kolekcji mogą zaskoczyć, jak choćby „sztuczna krowa”. To urządzenie pan Janusz zakupił jako pomoc przy pojeniu cieląt. Do środka nalewa się wodę lub sok.

Na zakończenie wizyty pan Janusz zaprosił dzieci na ognisko. Ogień rozpala się tu w specjalnym miejscu, otoczonym niską barierką. Przygotowano też metalowy ruszt, na którym można zawieszać rożen. Gdy kiełbaski się piekły, właściciel ustawił drewniane siedziska i ławy. Oczywiście najprzyjemniej jest siedzieć przy ognisku wieczorem, kiedy blask ognia oświetla twarze i daje przyjemne ciepło, ale nie każda wycieczka ma tyle czasu, aby zostać tu aż do zmierzchu. Mimo to kiełbaski i pieczony chleb smakują wyśmienicie. Jeżeli goście mają więcej czasu, pan Janusz proponuje gawędy o ogrodzie, dawnych zwyczajach i historii okolicy.

Kiedy goście już pojadą, pora wziąć się za porządkowanie ogrodu. Pomimo wrażenia swobodnej i w miarę naturalnej kompozycji, poświęca mu się dużo czasu. Pani Karolina ma swoją ulubioną rzeźbę z bukszpanu - prehistorycznego węża z ogromną głową. Jego grzbiet jest regularnie cięty, dzięki czemu powstaje mnóstwo młodych przyrostów w jaśniejszym kolorze. Natomiast głowa i oczy węża są jedynie delikatnie podcinane, co daje wrażenie, że bukszpan ma dwa kolory zieleni.

Podczas strzyżeniu bukszpanu właścicielka od razu odkłada dłuższe gałązki, które posłużą do przygotowania młodych sadzonek. Uzupełnia się nimi ubytki w żywopłotach i zakłada nowe. W ogrodzie mnoży się również runiankę na miejsca cieniste i różne odmiany rozchodnika okazałego.
W pracach pomaga gospodarzom ich wnuczka Kinga, która spędza tu wakacje. Podczas naszej wizyty wycinała na przykład przekwitłe kwiatostany i suche gałązki z wiciokrzewu pomorskiego odmiany ogrodowej ‘Serotina’ (Lonicera peryclimenum).
Krzew ten można spotkać dziko rosnący w Polsce. Na stanowiskach naturalnych podlega ścisłej ochronie prawnej. Ma przepiękne, intensywnie pachnące kwiaty z charakterystycznie przebarwionymi na biało i fioletowo płatkami. W ogrodzie doskonale radzi sobie w cieniu, chociaż kwitnie mniej obficie. Czerwone, kuliste owoce są lekko trujące. To bardzo pożyteczne dla natury pnącze – gniazdują w nim drobne ptaki, żerują także gąsienice wielu motyli. Podczas kwitnienia gatunek ten przyciąga także wiele innych owadów, z jego nektaru korzystają na przykład zawisaki.

Podczas ogrodowych porządków pani Karolina sprawdza swoje dynie. Aby uzyskać duże owoce na pędach, trzeba niepotrzebne zawiązki z tego pędu oberwać. Dzięki temu roślina będzie całą energię przeznaczała na jeden wybrany owoc. Jeżeli nie wykonany tego zabiegu, owoce osiągną niewielkie rozmiary. Równocześnie przycinamy pędy, pozostawiając po 3-4 liście nad ostatnim owocem.

Pani Karolina stosuje w swoim ogródku uprawę współrzędną, gdzie rosnące na zagonie rośliny pomagają sobie wzajemnie i wspólnie chronią się przed szkodnikami i chorobami. Przykładem jest koper włoski, który odstrasza groźnego szkodnika bielinka kapustnika. Znane jest również działanie aksamitek i nagietka lekarskiego na nicienie. Właścicielka zauważyła również oddziaływanie innych roślin ozdobnych na warzywa. Dlatego eksperymentuje z tworzeniem wielogatunkowych rabat i obserwuje oddziaływanie na inne rośliny czerwonej łobody, szarłatu i rudbekii.

Zbiera też nasiona orlików – a żeby się one pojawiły w kolejnym roku, w bieżącym roślina musi zimą przemarznąć. Zbieranie nasion orlika zapobiega nadmiernemu rozsiewaniu się roślin. Właścicielka tworzy z nich jedynie obwódki wokół grządek. Pomiędzy warzywami byłyby one chwastem.

Przy okazji gospodyni postanowiła przygotować ogródek na wypadek inwazji kretów. Kiedy pojawiają się w okolicy, ustawia dosyć gęsto wiatraczki z nadciętych plastikowych butelek. Według niej, ich miarowy stukot odstrasza tego ogrodowego szkodnika. Krety odstrasza też czerwonolistna forma jednorocznej łobody ogrodowej (Atriplex hortensis).

Po uporządkowaniu grządek, trzeba też zająć się drzewkami owocowymi – na przykład  wiśnią.  Po jej owocowaniui jest dobry moment, przy przyciąć drzewko. Tak postępuje się z jednopestkowymi owocami – wielopestkowe przycina się w sadach zimą. Dodatkowo odmiana Łutówka jest podatna na choroby, co jest dodatkowym argumentem za cięciem jej po zaowocowaniu, a nie zimą.

Przycinamy przede wszystkim zeszłoroczne długopędy, co powoduje pobudzenie do życia znajdujące się na nich uśpione pąki kwiatowe. Z pozostawionych pąków powinny wyrosnąć młode pędy, owocujące za 2 lata.
Warto też prześwietlić nieco koronę, dopuszczając do jej wnętrza więcej światła – wtedy owoce lepiej dojrzewają, są zdrowsze i dorodniejsze.
Pan Janusz przycina również te pędy, które na całej swojej długości są pozbawione liści, te są jedynie na końcach gałązek. Takie gałęzie obciążone na końcu owocami mogą się złamać pod ich ciężarem.

Następnym drzewem do cięcia była dorodna czereśnia. Na tym drzewie głównym problemem okazały się tutaj liście zaatakowane przez mszyce. Szkodniki siadają na liściach młodych, wypijając z nich soki – liście przestają rosnąć i się zwijają. Przestają też rosnąć pędy. Ma to swój pozytywny aspekt, bo ogranicza się rozwój długopędów. Jednak gdy mszyc jest za dużo, ich słodka wydzielina oblepia inne liście, a na niej mogą rozwijać się choroby grzybowe.

Poglądy pana Janusza mogą wydawać się zaskakujące, ale jednym z głównych problemów przy uprawie czereśni jest intensywny wzrost drzewa i co za tym idzie trudności przy zbieraniu owoców. Lipcowe cięcie polega na ucięciu oblepionych mszycą pędów. Przez pozostały okres wegetacji, do września, drzewo zdąży odbudować młode przyrosty. Trzeba tylko pamiętać, by obcięte gałęzie spalić – pochodzą z chorego drzewa, więc nie nadają się na kompost.

Pryzma kompostowa przygotowana przez pana Janusza ma ciekawą konstrukcję. Na dno układana jest warstwa pociętych, drobnych gałęzi z brzozy lub drzew owocowych. Stanowi to zaporę dla kretów, które poszukują w kompoście dżdżownic. Następnymi warstwami są odpadki kuchenne, ścięta trawa i chwasty. Co kilka warstw dodawany jest obornik lub starszy kompost. Jest to rodzaj zaczynu, wzbogacającego pryzmę w mikroorganizmy. Całość przykrywana jest folią, aby ograniczyć parowanie. Co roku kompost jest przerzucany, a po trzech latach trafia do ogrodu. To bardzo dobre podłoże pod rośliny, kwiaty – także doniczkowe.
Nawożenie kompostem jest ekologiczną formą dokarmiania roślin, pozwala uzyskiwać obfite plony w całym ogrodzie warzywnym. Starcza ich nie tylko dla gospodarzy, ale zdarza się im obdarować warzywami całą rodzinę.

Przy pryzmie kompostowej sadzona jest dynia, która korzysta ze związków zawartych w bogatym podłożu. Owoce jej co roku są rekordowo duże.

Inna pasja pana Janusza to budowa mebli z gałęzi. Pan Janusz wykorzystuje krzywe konary, robi z nich nie tylko krzesła, ale nawet pergole, ławy, fotele, taczki czy przedmioty dekoracyjne do ogrodu. Do swoich prac pan Janusz najczęściej wykorzystuje gałęzie dębowe, które obłamała wichura. Zdejmuje z nich korę, a na następnie układa je w drewutni, gdzie podsychają. W zapasie musi mieć zawsze dużo więcej materiału, aby było z czego wybierać. Po zmontowaniu mebla pokrywa go impregnatem lub lakierobejcą.

Jedną z najpiękniejszych prac pana Janusza jest drewniane poroże, które zdobi front domu i jest jego wizytówką. W ogrodzie możemy też spotkać rzeźby z dużych pni, które pozyskuje się z usuniętych drzew owocowych, czy też przewróconych przez wiatr. Mamy tu ławeczkę–jamnika, sarnę przy paśniku czy też drapieżną rozgwiazdę z karpy z korzeniami. Na podwórzu gości wita skrzat z gitarą i napisem „jaka to melodia”, a miejsca, gdzie gospodarz przechowuje swoje zbiory pamiątek i zabytkowych przedmiotów, pilnuje żniwiarz wyrzeźbiony z pnia drzewa. Nie brakuje też żartobliwych elementów, jak potężny łeb świni wywieszany specjalnie na przyjazd gości. Wisi przy ognisku, ale pan Janusz zdejmuje rzeźbę, by nie nasiąkała wodą, bo zmienia wtedy swój kształt. Rzeźba ta nawiązuje też do dawnej polskiej rasy świni zwisłouchej, prawie już zapomnianej i wypartej przez nowsze rasy.

Na koniec zwróciliśmy uwagę na drzewo wyrastające z dachu budynku. Drzewo rosło w niefortunnym miejscu, ale pan Janusz nie chciał do usuwać. Powstała więc taka konstrukcja dachu budynku, żeby i zachować drzewo, i postawić budynek. W tym roku otwór na drzewo zostanie poszerzony, aby kora nie wrastała w dach. Problemem przy takim usytuowaniu drzewa jest woda, która spływa po korze do wnętrza budynku. Z jednej strony to dobrze, bo podlewa drzewo, ale trzeba ją odprowadzać drenażem, żeby nie zalewała podłogi. Problemem jest też kołysanie się pnia w czasie silnego wiatru. Jednak warto, bo drzewo jest bardzo cenne, rośnie wiele lat. Budynek można rozebrać czy przestawić, drzewa – nie.


Żegnamy się z gościnnym gospodarstwem państwa Szkudlarków, podziwiając w zachodzącym słońcu piękną, murowaną z otoczaków studnię, a także rabatę z różami, pelargoniami i rudbekiami. W takim momencie można uwierzyć, że ogród może być sposobem na życie.
 
 
A jakie ekopozytywy zauważyliśmy w tym ogrodzie?
- wśród uczestników wycieczek propaguje się wiedzę o roślinach i ekologii;
- stosuje się ekologiczne metody walki ze szkodnikami - ręczne zbieranie ślimaków, obcinanie porażonych pędów czy też odstraszanie dźwiękowe kretów;
- prowadzi się współrzędną uprawę warzyw, co podnosi odporność tych roślin;
- odpady roślinne trafiają na kompost – dzięki temu materia organiczna wraca z powrotem do ogrodu;
- do budowy mebli ogrodowych używa się naturalnych materiałów pozyskanych ze starych pni i gałęzi;
- zamiast wycinać drzewa, wkomponowuje się je w budynki;
- kultywuje się stare wiejskie tradycje i zbiera zabytkowe przedmioty.

 
***
 
 
 
Program dofinansowany ze srodków Narodowego Funduszu Ochrony Srodowiska i Gospodarki Wodnej.
 
 
 
 
 
 
 
***
Kiedy oglądać powtórki odcinka na antenie TVN Meteo?
Szczegółowe dni i godziny emisji znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.

Cały odcinek programu można też zobaczyć na www.tvnmeteo.pl w zakładce Magazyny.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
87%
13%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Wszystkie ogrody są piękne. I te nowoczesne i te staroświeckie. I każdy dostarcza inspiracji - trzeba tylko uważnie patrzeć. Właścicielom tego ogrodu można pozazdrościć pasji i spełniania sowich marzeń. Wspaniałe jest to, co dają dzieciakom. Podziwiam Ich za to. Przeuroczy ogród użytkowy. Bardzo podoba mi się tak bliskie i splątane sąsiedztwo warzywnika i sadu. Jeśli chodzi o komentarze - nie podoba mi się pojawiający się w nich podział wiekowy widzów. Co wiek ma do upodobań ogrodniczych? I wydaje mi się, że takie uwagi są niegrzeczne, nie wolno dzielić ludzi według wieku, czy w jakikolwiek inny sposób. Kocham wszystkie odcinki i zawsze z niecierpliwością czekam na niedzielę. Pozdrawiam wszystkich wielbicieli natury.
2012.05.17
~ Arietta
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Odcinek inny , niz wszystkie dotychczas . Moze dlatego , ze wszystko takie zwyczajne , proste, powszechne jak za dawnych lat. A juz nas Pani Maja przyzwyczaila do ogrodow wyszukanych kolorowych ,ekskluzywnych projektowanych z polotem .Czlowiek zawsze chce ogladac ogrody wyjatkowe pod kazdym wzgledem. Moze dlatego ten odcinek nie wzbudza zachwytu.
2012.05.17
~ ben
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Maja w ogrodzie mjest dla wszystkich wiekowo, i porusza tematy , w ktorych kazdy moze sobie cos znalezc. nalezy tylko sledzic programy. a chcac znalezc cos dla siebie,co nas szczegolnie interesuje nalezy cofnac sie do poprzednich programow, siegnac do ksiazek Mai. Polecam. Zachecam tez do ksiegarn,gdzie mozna znalezc wiele interesujacych tematow dot.ogrodu,niekoniecznie kupujac ksiazki. mozna z ksiazek wybraqc interesujace nas inform.bedac w ksiegarni. Mniej stresow,wiecej zrozumienia, szczegolnie pozytywnego myslenia .,bez ktorego slabo bedzie rozwijal sie nasz ogrod-zycze wszystkim ogrodnikom od 1 roczku do lat 100 i powyzej.
2012.05.17
~ Krystyna
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Byłem tam i widziałem, przepiękny ogród. Właściciele b. sympatyczni organizują imprezy okolicznościowe ,spotkania integracyjne dla wszystkich grup wiekowych , party ogrodowe . Oczkiem w głowie pana Janusza są zbiory etnograficzne z rejonu Wielkopolski . Polecam naprawdę warto .Dla chętnych adres Powiat wrzesiński kultura agroturystyka www.poniatowka.pl
2012.05.17
~ karol
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Mi tez sie nie podobalo. Kuznia moze ciekawa, ale totalnie nie ogrodowa. A ogrod nijaki. Ani nic ciekawego, ani ladnego, ani do wykorzystania u siebie, zero pomysłów... Masz racje, program sie robi strasznie dla emerytow.
2012.05.17
~ aga
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Mam wrażenie.że ostatnio coraz więcej odcinków jest skierowana do starszej części widowni.Maju nie zapominaj o nas młodszych pasjonatach ogrodów i bardziej nowoczesnych form .Mnie osobiście cały czas brakuje porad dotyczących przycinania,pielęgnowania i projektowania...Na każdy odcinek czekam z utęsknieniem,ale ten ostatni to niestety nieudany...Ogród bardzo chaotyczny .
2012.05.17
~ maja
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
http://www.poniatowka.pl/kontakt.html
2012.05.17
~ kontakt
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Meble z gałęzi - świetne jestem pod dużym wrażeniem. Miło było by zobaczyć większą ilość zdjęć tych mebli !!!!!!
2012.05.17
~ Małgorzata
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Podziwiam talent własciciela.Piękne rzeżby.SAM OGRÓD MI SIĘ NIE PODOBA.
2012.05.17
~ kama12
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
Atrakcji moze i duzo szczególnie dla dzieci,ale ogród jest jednym wielkim bałaganem.
2012.05.17
~ gosc1
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
http://www.znamiwarto.pl/component/content/article/6/18 tu jest kontakt
2012.05.17
~ SK
Re: W gospodarstwie agroturystycznym
SUPER Gospodarstwo, czemu nie ma żadnych namiarów na to gospodarstwo
2012.05.17
~ lulu

Poprzedni odcinek

Azaliowy zawrót głowy

Azaliowy zawrót głowy

Maja odwiedza azaliową szkółkę pana Eugeniusza Pudełki i sprawdza, jak przygotować stanowisko dla roślin wrzosowatych. Sprawdzamy też, jak wygląda tworzenie...

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Różne zastosowania zeolitu

Różne zastosowania zeolitu

W wielu ogrodach gleba jest albo gliniasta, albo piaszczysta – żadne z tych podłoży nie jest wystarczająco dobre, zwłaszcza, jeśli bierzemy pod uwagę...

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Chelsea Flower Show 2011 - relacja z wystawy

Chelsea Flower Show 2011 - relacja z wystawy

Chelsea Flower Show to najbardziej prestiżowa ogrodnicza wystawa świata. Organizuje ją od prawie 100 lat brytyjskie Królewskie Towarzystwo Ogrodnicze. Odbywa...

więcej »
Ocena
89%
11%
Facebook Twitter Blip Digg