Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Miniatura Suwalszczyzny i drewniane rzeźby (odc. 389)

dodano: 24.08.2012

Suwalszczyzna to kraina łagodności: piękne pagórki, cudowne lasy, głazy narzutowe. Jeśli do tego opisu dodamy jeszcze drewniane rzeźby, to będzie on w pełni oddawać charakter ogrodu, który prezentujemy w tym odcinku. Mamy też sporo wskazówek dotyczących pielęgnacji i konserwacji drewna ogrodowego.

Na początek przypominamy, gdzie i kiedy można oglądać odcinki programu:
 
Szczegółowe dni i godziny emisji na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Całe odcinki programu są dostępna na stronach:
 
 
ODCINEK 389:
 
 
Krajobraz Suwalszczyzny został ukształtowany około 20 tysięcy lat temu przez ostatni skandynawski lądolód. Pomiędzy wysokimi wzgórzami widoczne są jeziora otoczone świerkowo-sosnowymi borami, do tego wszędzie jest sporo kamienia. Na wzór tego krajobrazu został zaaranżowany ogród państwa Zuchwalskich. Jest tu staw otoczony pagórkami, rosną świerki, w wielu miejscach posadowiono malownicze głazy.
 
Powierzchnia działki to 1,5 hektara, ale 2/3 działki zajmują budynki Zakładu Rzeźby w Drewnie (www.labedz.com.pl). Od południowej strony ogród ogranicza rozległy dom mieszkalny. Na pozostałych 5000 tys. metrów dużą część zajmuje staw, jest obszerna altana, krąg na ognisko. Historię tego miejsca opowiadał nam właściciel, a zarazem projektant ogrodu, pan Zygmunt. Maja rozpoczęła rozmowę z nim stojąc na pomoście zbudowanym pośrodku dużego stawu. Jak się szybko okazało, pierwotną funkcją stawu wcale nie była ozdoba – był potrzebny jako zabezpieczenie przeciwpożarowe dla zakładu pracy w drewnie. Ale gdy nie jest potrzebny, jest piękny i stanowi ostoję dzikiej przyrody – przylatują tu nawet czaple.
 
Na początku było tu gospodarstwo rolne, był mały domek i stodoła. Pan Zygmunt zrobił sobie rysunek tego terenu, potem zbudował makietę, na której zaplanował układ całości – gdzie ma być staw, gdzie warsztat, a gdzie – pagórki. Początkowo teren był płaski, porośnięty zbożem. Operator koparki ukształtował całą powierzchnię działki według przygotowanej przez pana Zygmunta makiety. Najpierw zdjął na bok całą urodzajną glebę, potem wykopał fundamenty pod budynki i dół na staw. Z tej ogromnej masy ziemi po tygodniu powstały malownicze pagórki. Na koniec odłożona warstwa czarnej gleby została rozprowadzona po powierzchni ogrodu. Ustawiono głazy, posadzono drzewa i krzewy.
 
Ogród państwa Zuchwalskich służy wielu osobom i to w różnym wieku. Korzystają z niego dwaj synowie ze swoimi rodzinami. Każdy zwraca uwagę na co innego – panie zachwycają się na przykład zapachem kwiatów. Najbardziej widocznym kwiatowym akcentem są jaskraworóżowe floksy. Nadają się nie tylko do ogrodu (u państwa Zuchwalskich rosną już 10 lat i wyglądają wspaniale), ale także do domku, do wazonu. Pachną fantastycznie i nie może ich zabraknąć.
 
Pozostałych kwiatów w ogrodzie jest mało, ale koloru i oryginalności dodają mu liczne drewniane rzeźby: bocian, miś z niebieską piłką, motyl, ogromny struś znoszący jajo, czy stojąca obok altany niedźwiedzica grizzli wysokości ponad 3 m, z bawiącymi się u jej stóp maluchami. Wszystkie rzeźby zrobiono w zakładzie państwa Zuchwalskich. Pan Zygmunt rzeźbi modele w skali 1:10. Według jego projektów powstają duże rzeźby.
 
Odwiedzając państwa Zuchwalskich, zastaliśmy jednego z pracowników warsztatu przy wykańczaniu dębowego ślimaka, zamówionego na plac zabaw. Dąb jest twardy i najmniej pęka stojąc w ogrodzie. Wokół roztaczał się charakterystyczny zapach kwaśnego drewna, bo dąb – zarówno jego drewno i jak i liście zakwaszają środowisko.
 
Robienie rzeźby zaczyna się od wyboru odpowiedniej wielkości kawałka drewna. Kloce drewna są różnej wielkości, więc trzeba dobrać taki, by było jak najmniej materiału do odrzucenia. Po wykonaniu kształtu, co zazwyczaj zajmuje kilka dni, trzeba rzeźbę oszlifować, pomalować farbą podkładową, ponownie oszlifować, a potem można też pomalować na jakiś kolor – zwłaszcza, jeśli to ma być rzeźba np. na plac zabaw. To właśnie prace wykończeniowe są najbardziej czasochłonne.
 
W zakładzie powstają rzeźby ogrodowe nie tylko dla najmłodszych. Przy wejściu do biura stoi ważący około 1,5 tony żubr, obok oglądamy rodzinę łabędzi – symbol firmy państwa Zuchwalskich oraz pięknego orła wieńczącego ogromny głaz narzutowy.
 
Na początku rosły tu drzewa owocowe potem niestety nasypano tu pagórki i zasypano nasady wielu pni, ale na szczęście – drzewa przeżyły i na szczęście rosną po dziś dzień, bo są bardzo smaczne. Potem zaczęto sadzić świerki – gospodarz kupili aż 1200 malutkich drzewek, by obsadzić cały teren.
 
Drzewa zostały posadzone z dużą wyobraźnią, ponieważ pan Zygmunt od razu przewidział ich przyszłe rozmiary. Przy ogrodzeniu rosną co 2,5 metra, pośrodku trawnika odległości pomiędzy pniami to 5-10 metrów. Samotnie rośnie parasolowaty sumak octowiec, pojedyncze są drzewa owocowe i iglaste. Na całym terenie nie ma ścieżek, wszędzie wysiano trawę.
Pagórkowaty teren jest malowniczy, ale przysparza trochę kłopotów podczas koszenia trawnika. Najwyższe pagórki mają aż 5 metrów, więc jazda po nich to niezła zabawa.
Na szczęście pan Zygmunt nie musi robić tego sam, bo ma do pomocy synów Wojtka i Krzysztofa. Koszenie traktorkiem ogrodowym całej powierzchni trwa 6-7 godzin, a  w zależności od pogody odbywa się raz na tydzień lub rzadziej.  
 
Po kilkunastu latach od wysiania trawnik wygląda jak wielogatunkowa łąka, ale nie martwi to pana Zygmunta, bo z daleka zielona powierzchnia i tak wygląda ładnie. Dzięki mieszaninie dzikich roślin, trawnika nie trzeba nawozić i podlewać, wymaga on też rzadszego koszenia.
 
Problemem są tylko krety, które od czasu do czasu dają się mocniej we znaki. Jak przyznał pan Krzysztof problem kretów nasila się zwłaszcza wiosną, ale krety żerują też latem. Jedną z metod radzenia sobie z kretami, jaką postanowił pokazać pan Krzysztof, to zniechęcanie tych zwierząt do żerowania w ogrodzie za pomocą świecy dymnej. Zwraca uwagę, że oczywiście ciężko oczekiwać cudów i nie zawsze za pierwszym zastosowaniem kreta uda się wygonić.
 
Innym zwierzakiem, którego można spotkać w tym ogrodzie, jest zając. Zadomowił się już na dobre, ma sporą norę w jednym ze skalników. Rodzina go nieco dokarmia (chlebem, kapustą) i jest lubiany chociaż trochę podgryza drzewka w ogrodzie. Ale pan Krzysztof się nie martwi – drzewa owocowe mają dla zająca już za starą korę, a ozdobne czasem zyskują na takim zajęczym cięciu, bo się rozkrzewiają.
 
Do różnych odcieni zieleni w ogrodzie pasują kolorowe jednoroczne kwiaty. W ogrodzie państwa Zuchwalskich jako kwietniki służą specjalnie w tym celu wymyślone rzeźby. Drabiniasty wóz obsadzony jest kompozycjami z roślin, dwa drewniane konie ciągną przyczepę z niecierpkami. Kwiaty wylewają się ze skorupy drewnianego ślimaka, wyglądają z ogromnego buta.  
 
Żona pana Wojtka Zuchwalskiego – Elżbieta, zajmuje się roślinami w donicach. Pojemniki na rośliny mogą być różne, na przykład z kłody drewna. Wystarczy wyżłobić głęboką nieckę, wywiercić otwory odpływowe, dno wysypać żwirem i całość napełnić ziemią. Ważne, żeby kłoda nie spoczywała bezpośrednio na ziemi tylko obsychała od spodu – wtedy będzie służyła kilka lat dłużej. Rośliny w takim pojemniku wymienia się co roku. Pani Elżbieta powiedziała nam, że o takie donice trzeba dbać, a na zimę warto je zanieść pod dach, usuwając z nich ziemię, ale sprawdzają się przez wiele lat – poza tym drzewo zatrzymuje wilgoć i można rośliny rzadziej podlewać niż te rosnące w plastiku.
 
Pani Ela przyznaje, ze chętnie obsadza te kwietniki, bo w ogrodzie dominują drzewa, więc chciała nieco przełamać ich dominację.
 
Ponieważ trafiliśmy do specjalistów od wszelkiego rodzaju drewna, postanowiliśmy więc zapytać o inne sprawy dotyczące tego niezbyt trwałego w ogrodach surowca. W ogrodzie ustawione są meble ogrodowe, ciekawa jest brama, w której połączono suche pnie drzew z konarami z wykonanymi w zakładzie elementami. Jest też piękna nawierzchnia z drewnianych okręgów.
 
Pan Zygmunt ma sposób, by taka nawierzchnia była trwała: trzeba dobrze przygotować pod nią grunt: najpierw powinna być usypana warstwa piasku, potem kamyczki o średnicy 6-8, a potem posypuje się je wapnem, zabezpieczając przed grzybami. Na to ustawia się klocki, ale na jakieś 3cm wyżej, niż ich planowana wysokość. Potem klocki się wbija, a w efekcie żwir sam „wychodzi” spod wbitych klocków, nie trzeba go potem wsypywać w szpary. Oczywiście takie klocki powinny zostać zaimpregnowane impregnatem grzybobójczym.
 
W razie czego nawierzchnię można podlać impregnatem zwyczajnie… konewką.
 
W innym miejscu leży taki bruk zrobiony z drewna  świerkowego – też jest dość trwały, ale wymagał zaimpregnowania ciśnieniowego: całe drewno zostało dokładnie nasączone.  W efekcie nawierzchnia ma już kilkanaście lat i trzyma się doskonale.
 
Kolejny pomysł to grube dębowe krawężniki. Odcinki długości 120 cm połączono w ciekawy sposób. Ponawiercano w nich otwory i wsadzono w to miejsce kołki drewniane. Dzięki czemu drewno może swobodnie pracować i nieco odkształcać się z czasem.
 
 
Pan Zygmunt jako rzeźbiarz czuje przestrzeń, doskonale kształtuje krajobraz. Udało mu się stworzyć przestrzeń naturalną, niezobowiązującą, a jednocześnie wymagającą stosunkowo niewiele pracy. Wyobraźnia twórcy ogrodu musi brać pod uwagę jego zmienność w czasie. To zupełnie inne myślenie niż przy budowie domu. Po ukształtowaniu pagórków pan Zygmunt posadził drzewa, które co roku są wyższe i szersze. Jedne rosną wolniej, inne szybciej. Na przykład świerki pospolite (Picea abies) po16 latach osiągnęły około 6 metrów wysokości, a mogą dorosnąć do pięćdziesięciu. W młodości świerk rośnie dosyć wolno, przyśpiesza pomiędzy 30 a 50 rokiem i dożywa 250 lat, a nawet dłużej. Do tego trzeba wziąć pod uwagę, że okazy samotnie rosnące zajmą bardzo dużo miejsca, bo zachowują szerokie gałęzie do samej ziemi.
Świerki w tym ogrodzie czują się doskonale z powodu sąsiedztwa dużego stawu, bowiem nie znoszą suchego powietrza i suszy w glebie.
 
A jakie są tu warunki do odpoczynku dla właścicieli ogrodu? Dzięki wodzie i dużej ilości drzew wytworzył się korzystny mikroklimat. Latem jest tu chłodniej, nie wieje wiatr, w powietrzu unoszą się olejki eteryczne produkowane przez iglaste drzewa. Miło się spaceruje po trawiastych pagórkach.
 
Przy okazji takich spacerów, gospodarskie oko zawsze znajdzie coś do pracy. Na przykład drzewka owocowe wymagały przycięcia niektórych gałęzi. Większe cięcia wykonano na przełomie lutego i marca, bo drzewo trzeba było doświetlić.
 
Po przycięciu gałęzi pan Zygmunt zawsze zabezpiecza rany maścią ogrodniczą. W ogrodzie jest wiele takich miejsc. Ostatnio podczas wichury złamał się konar kasztanowca i ranę zamalował maścią Funaben produkcji firmy Fregata. Uszkodzone miejsca należy zamalować maścią najpóźniej 2 – 3 dni po powstaniu rany. Preparat tworzy fizyczną barierę na powierzchni cięcia i skutecznie chroni tkanki przed wnikaniem czynników chorobotwórczych, dzięki czemu przyśpiesza zabliźnianie się ran. Preparatu można używać przez cały rok. Nie stosujemy go jedynie podczas deszczu i na mrozie.
 
Po poprzednich gospodarzach państwo Zuchwalscy odziedziczyli drzewa owocowe, w tym kilka wiśni. Ale wiśnie to drzewa żyjące bardzo krótko, bo zaledwie 20-30 lat i zaczęły chorować. Drzewa pestkowe, na przykład czereśnie, wiśnie czy brzoskwinie są często atakowane przez choroby jak rak drzew owocowych zgorzel kory czy leukostomoza. W wyniku infekcji obumierają gałęzie, więdną i opadają liście, na korze pojawiają wycieki gumozy. Pielęgnacja takiego drzewa polega na usunięciu zarażonych gałęzi. Zmiany chorobowe na pniu należy wyciąć do zdrowej tkanki, oczyścić i wyrównać ich brzegi. Następnie wszystkie rany dokładnie pokryć leczniczą pastą Funaben Plus. W jej składzie jest substancja grzybobójcza, która wnika do drzewa i działa systemicznie, co gwarantuje zabezpieczenie całej rośliny od wewnątrz. Preparat nie tylko zwalcza grzyby, ale również przyśpiesza zabliźnianie się ran.
 
Z sadu wiśniowego blisko do miejsca odpoczynku całej rodziny – na ogromny podest otoczony płotem, z wejściową bramką, na którym ustawiono dwie altany. Podczas naszej pierwszej wizyty w tym ogrodzie, szykowano się do renowacji i częściowej zmiany drewnianych elementów.
 
Po 10 latach farba zaczęła się łuszczyć, zwłaszcza tam, gdzie najmocniej operuje słońce, gdzie pada deszcz. Czasem drzewo niszczeje już po 2-3 latach! To zależy od materiału, pogody… Jak odświeżyć takie drewno?
 
Pan Wojciech – drugi syn pana Zygmunta – radzi, by zacząć od zeszlifowania starej powierzchni. Płaskie powierzchnie szlifujemy papierem ściernym założonym na drewnianą kostkę, najpierw granulacji 40-60, potem papierem o drobniejszej o granulacji .
Szybciej oszlifujemy zniszczone powierzchnie szlifierką oscylacyjną, zakładając krążki papieru ściernego o podobnej granulacji.
 
Potem trzeba uzupełnić wszelkie ubytki. Takie miejsce smaruje się szpachlą i pozostawia na około pół godziny, żeby podeschła, a potem – ponownie szlifuje.
 
A jak zabezpieczyć zasinienie drewna, które spowodowały grzyby i pleśnie? Miejsca te smarujemy specjalnymi preparatami grzybobójczymi. Na końcu malujemy drewno lakierobejcą lub farbą. Pan Wojtek jest zwolennikiem malowania drewna farbami, które zabezpieczają drewno na wiele lat. Farbę nanosi się wzdłuż słoi drewna, mocno ją przy tym wcierając. Najlepiej nałożyć jej 3 warstwy.
 
Po odnowieniu altanek wymieniono tu też podłogę, dostawiono kolorowe panele osłaniające gości od wiatru. Wieczorem zapalane są elektryczne lampy, wykonane oczywiście w obudowie drewnianej.
 
Pobyt u Państwa Zuchwalskich skończyliśmy nad stawem. Nieckę tego ogromnego zbiornika o głębokości ponad 3,5 metra wyłożono 1 mm folią do oczek wodnych. Poziom wody w stawie się zmienia. W czasie upałów wody ubywa – część paruje, pobierają ją rośliny. Ale zbiornik jest nieco w zagłębieniu, spływa do niego też deszczówka z dachu. A staw nie jest zarybiany, ale mieszkają tu karpie, amury i karasie. Są dokarmiane chlebem, kukurydzą.
 
 
 
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
96%
4%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Miniatura Suwalszczyzny i drewniane rzeźby (odc. 389)
Przegapiłam ten odcinek ,a widzę ,że strata jest nieodżałowana .Zawsze staram się podglądać innych nowości w ogrodach ,nic tak nie kształci wyobraźni ,jak podpowiedzi innych działkowiczów .
2022.01.22
~ Sara

Poprzedni odcinek

Ogród z lawendowym klombem (odc. 388)

Ogród z lawendowym klombem (odc. 388)

Wspaniałe rabaty, ciekawe patio, długa, wąska działka i zapach lawendy – to cechy charakterystyczne ogrodu, który odwiedzamy w najnowszym odcinku programu.

więcej »
Ocena
96%
4%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg