Ogrody ogrodniczek-kolekcjonerek (odc. 397)
dodano: 19.10.2012
W tym tygodniu odwiedzamy dwa ogrody, których właścicielki kolekcjonują ciekawe rośliny i chętnie się nimi wymieniają.
Ogrody ogrodniczek-kolekcjonerek (odc. 397)
Gdzie i kiedy można oglądać odcinki programu?
 
Szczegółowe dni i godziny emisji na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Całe odcinki programu są dostępna na stronach:
 
 
 
ODCINEK 397:
 
W tym odcinku odwiedzamy panią Urszulę i Marka Lipińskich. Ich działka ma ponad 2000 metrów kwadratowych. Osią założenia jest szeroka ścieżka, która biegnie przez środek ogrodu i łączy jego poszczególne fragmenty: rabatę kwiatową, miejsca do wypoczynku z altaną, kuchnią ogrodową i huśtawką, dalej zaś gołębnik, duży warzywnik i sad, a kończy się na stawie dla kaczek.
 
Pani Ula należy do niezwykłego bractwa ogrodników-kolekcjonerów, którzy wędrują po całej Polsce i odwiedzają wzajemnie swoje ogrody. W czasie tych wizyt wymieniają się roślinami i doświadczeniami w ich uprawie. Byliśmy świadkami jednej z takich wizyt – do gospodyni przyjechała pani Irena Żychska. Podziwiała, co znajduje się na dużej rabacie kwiatowej. Rośnie na niej ciekawa szałwia powabna (jednoroczna Salvia horminum), która łatwo zawiązuje nasiona. Inną ciekawostką na rabacie jest ostropest plamisty (Silybum marianum).
 
Kolekcjonerki wymieniają się nasionami, cebulkami - pani Ula przygotowała dla swojego gościa cebulki powietrzne z lilii. To jeden z najłatwiejszych sposobów rozmnażania tych roślin. U niektórych gatunków lilii, na przykład azjatyckich, tworzą się w pachwinach liści cebulki powietrzne, które zbiera się pod koniec lata, gdy są już dojrzałe. Należy uważać aby ich przypadkowo nie spożyć, bo są trujące. Umieszcza się je w doniczkach z wilgotnym, gliniasto-piaszczystym podłożem. Przechowywane zimą w chłodnym pomieszczeniu, do gruntu trafią dopiero następnej jesieni.
 
Z kolei pani Irena przywiozła gospodyni trochę funkii (Hosta) – sama ma ich w ogrodzie ponad 50 gatunków i odmian.
 
Pani Ula pozwala wysiewać się dzikim roślinom, obserwuje nawet ich coroczną „wędrówkę”. Przykładem jest nasza rodzima dziewanna (Verbascum densiflorum), która z roku na rok pojawia się w innych zakątkach ogrodu. Związane jest to ze zmianami na działce; drzewa i krzewy rozrastają się cieniując nowe obszary, pojawiają się także nowe uprawy oraz nasadzenia. Dziewanna zawsze wybiera miejsca suche i słoneczne. Pojawił się tu też duży egzemplarz bielunia zwanego po staropolsku dziędzierzawą (Datura stramonium). Jest to jednoroczna dzika roślina, która przypomina daturę ogrodową. Pięknie pachnie i ma niebieskawe kwiaty. Należy pamiętać, że bieluń jest rośliną silnie trującą, zarówno dla ludzi jak i dla większości zwierząt. Wszystkie części rośliny po spożyciu są niebezpieczne.
 
Pani Ula darzy ogromnym sentymentem kolekcję kaktusów i sukulentów. Były one dla niej namiastką ogrodu w okresie, kiedy mieszkała w bloku. Teraz prowadzi specjalny zeszyt w którym zapisuje wymagania roślin co do siedliska, stanowiska czy konieczności ich okrycia na zimę. Z czasem wzbogaciła też opisy o swoje doświadczenia z ich uprawą. Właścicielka co roku notuje również, gdzie i jakie gatunki rosną w ogrodzie. Dzięki czemu może prowadzić zmianowanie w warzywniku, dobierać kolorystycznie rabaty, czy też planować zakupy. Jej wieloletnie praktyczne obserwacje są bezcennym źródłem informacji o roślinach. Dlatego też często dzieli się nimi na różnego rodzaju forach ogrodniczych w Internecie.
 
Usytuowany na końcu ogrodu staw służy jako rezerwuar wody do podlewania i jednocześnie utrzymuje odpowiedni mikroklimat w ogrodzie. Dzięki temu mogą tu rosnąć nawet bardzo wymagające rośliny, takie jak gunnera olbrzymia (Gunnera manicata). Ciekawostką jest to, że gunnerze pomagają we wzroście sinice, które żyją w specjalnych gruczołach u podstawy jej pędu. Wiążą one wolny azot atmosferyczny a w zamian korzystają z węglowodanów dostarczanych przez roślinę. Taka współpraca pozwala gunnerze zebrać odpowiednią ilość składników pokarmowych i osiągać tak gigantyczne rozmiary. Problemem w jej uprawie jest tylko zabezpieczanie na zimę. Pani Ula ustawia w tym celu skrzynię i całość opatula. Inni ogrodnicy budują nad rośliną specjalne konstrukcje lub miniszklarenki z przykryciem z folii. Kiedy miną już mrozy, trzeba jak najszybciej zdjąć nieprzepuszczalne okrywy, aby młode pędy się nie zaparzyły.
 
 
W czasie naszego pobytu, mąż właścicielki – pan Marek kończył budowanie dużej huśtawki według własnego pomysłu. Wykonał też inne elementy architektury ogrodu: wymurował z cegły i polnych, łamanych kamieni kuchnię ogrodową. Stanowi ona jednocześnie fragment ogrodzenia działki, a jej ścianę zdobi okno widokowe.
 
Największą pasją właściciela są jednak gołębie pocztowe – ma profesjonalną hodowlę tych ptaków. Zbudował dla nich duży gołębnik. Poświęca im sporo czasu, bo przy hodowli ważny jest prawie każdy szczegół, jak karma, lekarstwa, odpowiednie krzyżowanie czy trening. Dzięki obecności gołębnika w ogrodzie jest też naturalny nawóz.
 
Inne zwierzęta w tym obejściu to sporo gatunków kaczek mieszkających przy stawie oraz para kotów. Ponieważ mogą nieco niszczyć rośliny, pnie szczepionych wierzb, żywotników i cyprysików są zabezpieczone przed ich pazurami: pan Marek wykorzystał do tego plastikowe osłony, produkowane jako ochrona drzewek owocowych przed zającami.
 
W ogrodzie pani Uli znaleźliśmy sporo ciekawych pomysłów: np. poidełko dla ptaków wykonane ze starego garnka; w wodzie pani Ula układa kawałki kory, aby ptaki miały na czym przysiąść. Są tu też doniczki wykonane ze starych butów. Takie oddychające materiały jak skóra, doskonale nadają się na pojemniki dla roślin sezonowych. Pani Ula ustawia też doniczki wypełnione siankiem – to schronienie dla owadów, np. skorków, zwanych "szczypawkami". Są one ogromnym sprzymierzeńcem ogrodników: zjadają mszyce i różnego rodzaju gąsienice. Na niektórych uprawach ekologicznych prowadzone jest nawet celowe zasiedlanie tych owadów. W ogrodach najlepszym dla nich schronieniem jest ściółka i gęste nasadzenia. Dlatego pani Ula stara się, aby każdy skrawek gleby został przykryty. Oprócz kory przy roślinach ozdobnych, stosuje słomę pod truskawkami i kompost na warzywniku.
 
Na koniec wizyty pani Ula poczęstowała gościa napojem z pysznogłówki (Monarda didyma). Pani Ula dodała do niego kilka liści mięty i melisy. Oprócz wybornego smaku, taki napój ziołowy jest dobrym środkiem w łagodzeniu bólu gardła i przeziębieniu, gdyż działa antyseptycznie i przeciwzapalnie.
 
*
 
W drugiej części odcinka odwiedzamy ogród pani Ireny. Ma on nieco odmienny charakter, gdyż dom jest posadowiony na oddzielnej działce, po drugiej stronie drogi. Dzięki temu na niezabudowanej przestrzeni właścicielka mogła swobodnie realizować swoją pasję. Działka jest w zarysie prostokątna i ma niewielki spadek w kierunku dużego stawu. Jest to naturalny zbiornik wodny i zazwyczaj pokrywa się całkowicie rzęsą, co zachęca do odwiedzin łabędzie oraz dzikie kaczki.
 
Jedną z roślinnych ciekawostek ogrodu jest makleja sercowata, zwana dawniej bokkonią (Macleaya, Bocconia mordata). Jest to jedna z najwyższych bylin, wyrastająca na ponad 2 m wysokości. Roślina ta jest bardzo łatwa w uprawie i szybko rozrasta się podziemnymi rozłogami. W małych ogrodach lepiej posadzić ją w pojemniku bez dna, aby ograniczyć jej wzrost.
 
Inną ciekawostką jest sadziec pomarszczony ‘Chocolate’ o purpurowych liściach (Eupatorium rugosum). Ciemny kolor utrzymuje się przez większość sezonu, a późnym latem jego ozdobą są białe kwiatostany. Kwiaty wytwarzają dużo nektaru i pyłku, dlatego przylatują do nich motyle i inne owady. Gatunek ten jest wrażliwy na brak wody, dlatego należy wybierać dla niego miejsca dosyć wilgotne.
 
W ogrodzie mieszkają też zwierzęta: nieopodal stawu stoją woliery z bażantami i ozdobnymi kurami. Jest też ogromna zewnętrzna klatka z papugami. Okrzyki tych ptaków odstraszają szpaki i dzięki temu owoce mogą spokojnie dojrzewać.
 
W ogrodzie pani Ireny spotkaliśmy panią Emmę, która zajmuje się ziołolecznictwem i czasami dzieli się z gospodynią różnymi przepisami. Np. podpowiedziała, by liście żywokostu wykorzystać jako okład na bolącą nogę – wałkuje się je, by puściły nieco soku i przykłada do bolącego miejsca. W ogrodzie spotkaliśmy ozdobną odmianę żywokostu 'Goldsmith' (Symphytum grandiflorum) o pięknie żółtoobrzeżonych liściach. Roślina ta jest świetnym uzupełnieniem cienistych rabat.

Na okłady nadaje się też ocet jabłkowy. W tym artykule znajdziecie Państwo informację, jak go przygotować: OCET JABŁKOWY.
 
Z kolei pani Ula podzieliła się z koleżanką przepisem na preparat, który pomoże w ratowaniu chorującej hortensji. To niezwykle oryginalna mieszanka, która składa się z płynu do płukania ust, który dezynfekuje i oczyszcza podłoże z chorobotwórczych organizmów, oraz słodzonego napoju typu cola, piwa i łyżeczki herbaty granulowanej – to odżywki dla pozytywnych mikroorganizmów glebowych. Po oczyszczeniu szyjki korzeniowej, taką mieszaniną podlewa się dokładnie glebę wokół rośliny.
 
W ogrodzie oprócz ciekawych gatunków roślin zwracają uwagę kamienne rzeźby ukryte w gęstej zieleni. Figurki te wykonuje syn pani Ireny – Rafał. Wykorzystuje do tego szlifierkę. Autorstwa pana Rafała jest również kamienna brama, która zdobi wejście, różnego rodzaju murki wzdłuż ścieżek i niewielka fontanna.
 
 
 
 A jakie ekopozytywy znaleźliśmy w obydwu ogrodach?
 
- Duża bioróżnorodność jest gwarancją zdrowia ogrodu.
- Właścicielki ogrodów pozwalają się osiedlać dzikim roślinom.
- Nie stosuje się chemicznych środków ochrony roślin.
- Stawy są ostoją dla ptaków wodnych, pozytywnie zmieniają mikroklimat ogrodów.
- Przygotowuje się schronienia dla pożytecznych owadów.
- Budowle ogrodowe wykonuje się z pozyskanych z odzysku i lokalnych materiałów.
- Propaguje się ziołolecznictwo i naturalne metody leczenia.
 
 
 
 
***
 
 
 
Program dofinansowany ze srodków Narodowego Funduszu Ochrony Srodowiska i Gospodarki Wodnej.