Ogród na plebanii i betonowe drewno (odc. 463)
dodano: 27.09.2013
Odwiedzamy nietypowy ogród, położony na plebanii. Spora jego część znajduje się na wybrukowanej nawierzchni i prawie wszystkie rośliny posadzone są w donicach. Największe wrażenie robią ogromne szałwie, są też wielkie psianki. Potem przenosimy się do Zawad, gdzie w leśnym ośrodku wypoczynkowym znajduje się ogród ze stawem i potężnym wodospadem. Prezentujemy ciekawe rozwiązanie - drewnobeton.
Ogród na plebanii i betonowe drewno (odc. 463)
Na początek przypominamy, gdzie i kiedy można oglądać program "Maja w ogrodzie":
 
Szczegółowe dni i godziny emisji na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Przypominamy, że teraz można ogladać całe odcinki programu na naszej stronie!
Video dostępne będzie zawsze kilka godzin po premierze programu. 
 

ODCINEK 463:
Tym razem odwiedzamy nietypowy ogród, położony na plebanii w Ciechanowie. Jest tu ksiądz Ludomir, a w opiece nad ogrodem pomaga mu pani Marianna. A co jest niezwykłego w tym miejscu? Ten ogród to zderzenie przestrzeni o różnym charakterze. Z tyłu domu, w cieniu starych jabłoni i śliw, rosną hosty i niecierpki, wysokie kanny, ustawiono też drewnianą, ukwieconą altanę. Ale nas zaintrygowała frontowa część ogrodu: to podwórko to plac wyłożony kostką brukową, kiedyś był tu po prostu parking Caritasu. Ale teraz – aż kipi kaskadami kwiatów! Znajdziemy tu donice z pelargoniami, jest dwukolorowy szczawik i begonie, są oszałamiające szałwie i towarzyszące im kocanki. Nad całością czuwa rzeźba Jezusa Frasobliwego. Ksiądz zdradził nam, że parafianie chętnie przychodzą na plebanię, by zachwycać się kwiatami i proszą nawet o ich nasiona!
 
Spacer z panią Marianną zaczęliśmy od ronda, przy którym rośnie niewysoki jeszcze świerk – to jedyne miejsce w tej części ogrodu, gdzie rośliny rosną w gruncie. Pozostałe muszą radzić sobie w donicach. Trzeba podlewać je ręcznie, wężem, bo nie ma tu możliwości rozprowadzenia automatycznego podlewania.
 
Na podwórku z daleka rzucają się w oczy przede wszystkim wysokie krzewy szałwii błyszczącej. Wśród szałwii dostępnych w naszych sklepach, pojawiają się zazwyczaj odmiany dorastające tylko do kilkudziesięciu centymetrów. Niższe należą do grupy Nana, nieco wyższe – do grupy Compacta. Najwyższe popularne odmiany ozdobne osiągają raptem 50 cm. Ale w swojej ojczyźnie, czyli w Brazylii,szałwia może dorastać nawet do półtora metra wysokości. Pani Mariannie udało się uzyskać okazy nieco niższe, ale też imponujące. Hoduje je co roku z nasion i rośliny kwitną aż do mrozów. Jesienią, gdy liście rośliny zwarzy przymrozek, rośliny są wycinane i wynoszone na kompost. W kolejnym sezonie ten kompost przyda się jako dodatek do nowego podłoża do kwiatów. Aby tak duże rośliny dobrze rosły, ziemia w donicach musi być przygotowana co roku od nowa, by składników odżywczych wystarczyło na cały sezon. Pani Marianna miesza kompost z ziemią ogrodową i gotowym podłożem ze sklepu.
 
Innym imponującym gatunkiem jest tu psianka Rantonettiego, tak zwana „szafirowa burza”. Przycina się ją jesienią lub wczesną wiosną, nim zaczną pojawiać się liście. Pędy skraca się mniej więcej o 1/3 długości. Dzięki temu roślina zdąży zakwitnąć i dodatkowo się zagęszcza. Należy jej tylko zapewnić  zasobne podłoże, przepuszczalne, o obojętnym odczynie.
 
Psianka jest dość prosta w uprawie, ale trzeba ją chować na zimę. W tym ogrodzie jest jeszcze sporo gatunków, które tego wymagają: cytrusy, liście laurowe, oleandry czy palmy. Chowane są one do ciemnego garażu lub jasnego, ale też  chłodnego pomieszczenia. Tu przetrzymywane są te gatunki, które nie gubią liści – np. oleandry. One potrzebują zarówno światła, jak i nieco wody. Podlewa się je rzadko, tylko co kilka tygodni i znacznie mniej, niż w czasie trwania sezonu wegetacyjnego. Optymalna dla nich temperatura to 8-10 stopni.
 
Kolejnym gatunkiem, który w tym ogrodzie zachwyca kwiatami i rozmiarem, jest kanna. Pani Marianna zdecydowała się na jej najprostszą formę, bo – jak twierdzi – taka jest najbardziej odporna na deszcz. Niestety, podobnie jak psianka, także kanna musi być chowana na zimę, jeśli nie chcemy jej traktować jako rośliny jednorocznej.

Potem przenieśliśmy się do altany, ustawionej w starszej części ogrodu. Rozmawiając w altanie, zauważyliśmy ciekawy pomysł – otóż umieszczone na jednej ze ścian lustro bardzo doświetla wnętrze i powiększa je optycznie.  Tu mogliśmy przejrzeć wspaniałe albumy, które są co roku przygotowywane ze zdjęć zrobionych w ogrodzie. To dzięki tym albumom zauważyliśmy, że co roku kwiatowe aranżacje są nieco inne! A charakteru na tym podwórku dopełniają urocze dekoracje: niektóre kwiaty rosną w zabawnych doniczkach-butach, nie zabrakło nawet motylka, który krąży nad doniczką.
 
***
 
Z Ciechanowa wybraliśmy się do położonego w lesie ośrodka wypoczynkowego z wielkim stawem i imponującą kaskadą, położonego w Zawadach, niedaleko Częstochowy. Wokół rozciągają się piękne krajobrazy, cisza i spokój dają możliwość odpoczynku oraz spędzenia wolnego czasu. Nas oczywiście zainteresowała ciekawa aranżacja zieleni. Oprócz często spotykanych w takich miejscach placów zabaw czy boisk do siatkówki, mamy tu także duży staw i potężny wodospad, który spływa wzdłuż szerokiej doliny.
 
Prace nad budowlą trwały ponad rok. W między czasie należało rozwiązać szereg problemów technicznych. Szeroki strumień zaczyna się grotą, a z nad krawędzi powyżej spływa kaskada. W tym miejscu bierze swój początek cały układ wodny. Tutaj ukryte są pompy podające wodę na wodospad. Aby uzyskać odpowiedni obraz wody potrzeba jej przepompować ponad 100 metrów sześciennych na godzinę. Ponad to płynie ona nie jednym, ale kilkoma strumieniami, które wpadają do czterech kolejno ustawionych  niewielkich zbiorników. Budując je, musiano ich ściany głęboko zakotwiczyć w gruncie. Właściciele bali się osunięć na skarpie, który mógłby spowodować rozerwanie izolacji i rozszczelnienie zbiornika. Tym bardziej, że cały obszar pod kaskadą został wyłożony, jedną zamawianą na wymiar, płachtą membrany EPDM.
 
Nad ogromnym stawem zbudowano piaszczystą plażę i ustawiono leżaki do opalania. Właściciele chcieli, aby można były się tu poczuć jak nad morzem, dlatego piasek sprowadzono go aż z wybrzeża Bałtyku. Natomiast płytszą część stawu wydziela ścieżka z betonowych płyt po której można swobodnie się przespacerować. Pomysł ten inspirowany był słynnym holenderskim parkiem Keukenhof.
 
Naszą uwagę przyciągnął też niewielki dąb, dosłownie wyrastający ze środka tafli wody. Okazało się, że to drzewo rosło wcześniej niż był budowany staw i właściciele postanowili go zostawić. Jak udało się to zrobić? Otóż wokół pnia pozostawiono szeroką skarpę. Ułożono rury drenażowe, które zapewnią dostęp powietrza do korzeni, całość przykryto po bokach warstwami hydroizolacji i ułożono maskujące kamienie. Membrana EPDM ma właściwości przeciwkorzenne i właściciele nie obawiają się o jej przebicie.
 
Zwróciliśmy rónież uwagę na nawierzchnie, wyglądające jak drewno, jednak zupełnie nie były śliskie. To dlatego, że wykonano ją z drewnobetonu. Układa się je na podsypce cementowo-piaskowej lub piaskowej, a czyści bardzo łatwo – po prostu szczotką lub myjką ciśnieniową. Jednak nieco przybrudzona nawierzchnia wygląda szlachetniej, jak stare drewno.
 
Taki materiał nie niszczy się jak drewno, nie trzeba więc go wymieniać co kilka lat, a wygląd bardzo naturalnie. Dlatego z czasem materiał ten zastosowano we wszystkich miejscach, które narażone są na działanie wody zarówno tej z opadów, jak i tej przenikającej z gleby. Powstały w ten sposób nawierzchnie spacerowe, wykończenia tarasów przed domkami oraz schody prowadzące na wyższą część ośrodka. W wielu miejscach duże betonowe płyty wykorzystano jako palisady dla umocnienia skarpy. Wszystkie elementy z betonowego drewna wykonano z barwionego białego cementu, specjalną technologią na wibroprasach. Dzięki czemu nie odbarwiają się, nie pojawiają się na nich wykwity i mogą służyć przez wiele lat.