Uroczysko pod starymi dębami (odc. 481)
dodano: 01.02.2014
W tym odcinku odwiedzamy ogród położony w starym parku. Właściciele zrobili tu niemal wszystko sami. Są skalniaki, dwupoziomowy układ wodny i wspaniałe pelargonie. Gospodarze mają też tarasy wypoczynkowe na… dachach.
Uroczysko pod starymi dębami (odc. 481)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 

ODCINEK 481:
Do tego pięknego ogrodu, położonego w starym parku, dotrzeć można boczną drogą, biegnącą opodal zamku w Rogowie Opolskim. To miejsce niezwykle urokliwe – w 2012 roku ogród zajął pierwsze miejsce w konkursie „Opolskie kwitnące”. Doceniono go za układ przestrzenny i harmonię z krajobrazem. Zaprosiła nas tu córka właścicieli, pani Kamila. Mieszka tu trzypokoleniowa rodzina: pani Kamila z mężem, jej synowie: Kajetan i Miron, oraz gospodarze – państwo Danuta i Bogusław Dwornikowie. Towarzyszą im zwierzęta. Ogród robi imponujące wrażenie i aż trudno uwierzyć, że jest wyłącznie dziełem właścicieli. Prawie wszystko wykonali sami i to pomimo sporych przeciwności przyrody. Piękne rośliny ogród zawdzięcza głównie pani Danucie.
 
Cały teren ma ponad 2000 metrów kwadratowych. Przez bramę wchodzi się na rozległy podjazd. Północna i zachodnia granica przebiegają obok linii zabudowań. Budynki układają się na kształt podkowy. Niedaleko wejścia znajduje się niewielki układ wodny. Z boku mamy część bardziej ogrodową: obsadzony różami klomb na podjeździe, a obok niego – miejsce na ogrodowy stół biesiadny. Jest też plac zabaw dla dzieci i warzywnik. Teren nie jest ogrodzony i stapia się z otaczającym go starym parkiem.
 
Pani Danuta prowadzi album z historią ogrodu. Na starych zdjęciach widać, że początki były tu bardzo trudne – teren zalała wielka powódź w 1997 roku. Jednak  państwo Dwornikowie podjęli ryzyko i nie żałują swej decyzji, chociaż woda czasem się do nich wdziera, a nawet podchodzi pod próg. Dlatego teren trzeba było podnieść: nawieziono 2 metry gruzu, żwiru i nieco żyznej ziemi, choć niedużo – ze względu na koszty. Dlatego pani Danuta sadząc większe rośliny, musiała do dołków dosypywać dobrego podłoża.
 
Część pracy przy wyższych murkach pomógł rodzinie zrealizować fachowiec. Niższe kamienne budowle, okalające rabaty, można już było zbudować samodzielnie. Są to tak zwane suche murki, wykonywane bez zaprawy. Kamienie układane są tak, by klinowały się wzajemnie. Przy niskim murku nie robi się nawet fundamentów, wystarczy tylko podsypka cementowo-piaskowa.
Przy wyższej konstrukcji trzeba już o zadbać o solidniejszą podbudowę i łączyć kamienie na zaprawę, by całość była wytrzymała. Warto wiedzieć, że szerokość murku w podstawie powinna odpowiadać 1/3 jego wysokości.
 
Pod dębami miejsce znalazł nie tylko stół, ale też spory plac zabaw dla chłopców. Ponieważ spędzają w ogrodzie dużo czasu, pani Kamila dba o to, by chłopcy się nie nudzili. A wszystko zaczęło się od zwykłej piaskownicy. Nad częścią plaży rozstawiono ogrodowy daszek – taka altanka chroni chłopców przed nadmiarem słońca, a także pełni dodatkową funkcję ochronną: zabezpiecza przed uderzeniami spadających z dębu żołędzi.
 
Za placem zabaw znajduje się warzywnik. Wyniesiono go nieco powyżej reszty terenu – dzięki wykorzystaniu łupka. Gospodyni uważa, że warzywa udają się tu średnio ze względu na małą ilość ziemi. Warzywa dojrzeliśmy też w innym miejscu – pomidory czerwieniły się przy wejściu do uruchamianej okresowo pieczarkarni. Właściciele nie zapomnieli o estetyce i cały mur jej przysłania winobluszcz, po bocznej ścianie wspina się pachnący wiciokrzew i trzmielina Fortunea. Wyżej zbudowano zadaszone, kamienne pomieszczenie, gdzie ustawiono duży stół. To świetne miejsce na letnie przyjęcia! Tu spotkaliśmy się z gospodarzem, panem Bogusławem. Opowiedział nam o tym, jak powstają kolejne elementy ogrodu. Wszystko zaczyna się od pomysłu, który z czasem ewoluuje – trzeba się upewnić, że wszystko będzie pasować do charakteru miejsca, zebrać materiały. Dzięki tym przemyśleniom powstają niezwykłe konstrukcje – tarasy na dachach. Jest też samotnia po drodze na dach. Gospodarz nazywa ją samotnią ze skrzydłem nietoperza, ze względu na nietypowy kształt zadaszenia. Powstało ono trochę przypadkiem, ale kształt okazał się ciekawy i tak już zostało.
 
Wyżej położona jest już normalna część dachu, ale też można po niej swobodnie chodzić – pomyślano ją tak, że wytrzyma spore obciążenie. Stąd można też przejść na taras, gdzie ustawione są fotele, kanapa, położono nawet dywan! Całość wygląda bardziej jak weranda na rancho, niż zwykły taras. To idealne miejsce do relaksu, zwłaszcza, że okala je fantastyczna rama z bujnych pelargonii. Tu sporo czasu spędzają panie z dziećmi, bo taras jest bezpieczny, a widok – piękny. Całość okalają imponujące pelargonie. Jest ich 60 i tworzą bujną kaskadę kwiatów.
 
U pani Danuty nie brakuje też roślinnych rarytasów. Na rabacie dostrzegliśmy między innymi araukarię chilijską. Araukaria na zimę wędruje do jasnego, nieogrzewanego pomieszczenia w domu. Pani Danuta już wcześniej o tym pomyślała, dlatego araukarię posadziła w dużym pojemniku z uchwytami. Jesienią można było ją wyjąć z ziemi wraz z donicą i schować.
 
Inną ciekawostką jest zimujący w gruncie bylinowy hibiskus o ogromnych kwiatach. Gatunek ten w naturze rośnie na podmokłych terenach w Stanach Zjednoczonych. Każdy jego kwiat żyje tylko dzień-dwa, ale szybko rozwijają się kolejne. Hibiskus bagienny kocha wilgotne podłoże i słońce, do tego trzeba go intensywnie nawozić, bo jest dość żarłoczny.
 
Pani Danuta lubi wszystkie kwiaty i komponuje z nich malownicze rabaty. Na skalniaku wzdłuż podjazdu, zwraca uwagę purpurowolistna odmiana dąbrówki rozłogowej. Nawet gdy nie kwitnie, jej liście kontrastują wspaniale z dwubarwnymi liśćmi host i traw ozdobnych. W ogrodzie nie brakuje też jednorocznych niecierpków, nasturcji czy begonii. Całość jest wzbogacona kwiatami w donicach i sezonowymi kompozycjami – na przykład na ogrodowym stole, czy na murkach i beczkach.
 
Ciekawym pomysłem było stworzenie altanki z płaczącej odmiany wierzby całolistnej. Wystarczyło skrócić w jednym miejscu gałęzie i już można przysiąść w cieniu, na pniaku starego drzewa.
 
W ogrodzie nie mogło zabraknąć oczka wodnego. Gospodarze posadowili je w takim miejscu, że widać je przez okno salonu. W stawie mieszkają liczne ryby, a całość malowniczo otulają rośliny. Są trawy, irysy, nawet chylące się ku wodzie nasturcje. Wypatrzyliśmy też szybko rosnącą ciborę. To bardzo ciekawa i tolerancyjna roślina – sadzimy ją w donicy i ustawiamy w płytkiej wodzie lub dekorujemy nią rabatę i często podlewamy. Ponieważ nie wytrzymuje mrozów, jesienią jest przenoszona do cieplejszych pomieszczeń i zimuje razem z araukarią.
 
Oczko – dla bezpieczeństwa bawiących się tu dzieci, odgrodzone jest łupkowym murkiem. Pomiędzy stawem a schodzącą w dół kaskadą znajduje się przejście po granitowych bloczkach, które opływa woda. Ponieważ układ wodny składa się z dwóch oczek, położonych na różnych wysokościach, problemem było połącznie zbiorników. Dlatego na krawędzi stawu pan Bogusław wkopał dwa szerokie obrzeża betonowe. Przestrzeń pomiędzy nimi wypełnił warstwą piasku i ułożył na nim folię. Stanowi ona całość z izolacją stawu, a jej wywinięcie sięga aż na brzeg kaskady. Pod jej krawędź podłożona jest folia z drugiego zbiornika, co zapobiega jego przeciekaniu. W miejscu przejścia ustawiono granitowe bloczki i obsypano je płukanym, drobnym żwirem, tak aby zaklinowały się w podłożu.
 
Od jakiegoś czasu w oczku jest też zainstalowane zimowe napowietrzanie wody, bo śnięcie ryb zimą to częsty problem. Jest to efektem wydzielania się trujących gazów i braku tlenu, dlatego wodę trzeba napowietrzyć. Najprostszym sposobem jest oczywiście zrobienie przerębla. Można też kupić gotowe zestawy do zimowego napowietrzania wody, tabletki z aktywnym tlenem, które działają kilka tygodni, a nawet pojemniki ze specjalnym roztworem, tak zwane oksydatory, które umieszcza się w wodzie.