Barokowe ogrody przed blokiem (odc. 499)
dodano: 07.06.2014
Odwiedzamy miejsce, którego stworzenie wymagało bardzo dużo pracy i cierpliwości. Efekty są jednak wspaniałe i mogą cieszyć mieszkańców całego bloku.
Barokowe ogrody przed blokiem (odc. 499)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.

ODCINEK 499:
Tym razem z naszą kamerą zawitaliśmy do pana Jerzego Nowaka, który mieszka w Rybniku w zwykłym bloku. Pan Jerzy, mimo braku własnego ogrodu, tworzy piękne obrazy z kwiatów. Nie przeszkodziły mu niedogodności, takie jak choćby brak wody. Pan Jerzy opiekuje się czterema poletkami położonymi przez blokiem, oraz dwiema rabatami podkreślającymi wejście na klatkę schodową. Każde poletko jest inne, a wzory, inspirowane barokowymi parterami, co roku trochę się zmieniają.
 
Każdy z ogródków, otaczanych przez pana Jurka opieką, ma wielkość 10 na 6 m. Dodatkowo, sąsiedzi zgodzili się, aby obsadził pas biegnący wzdłuż rabat i ogrodzenia. Pomysły na nowe nasadzenia przychodzą do głowy panu Jerzemu najczęściej w czasie pracy, gdy zajmuje się jednym poletkiem, już myśli o kolejnym. Co ciekawe, pan Jerzy łączy byliny i rośliny jednoroczne, sadzi je naprzemiennie. Sadzi najpierw rośliny  trwałe, potem wypełnia wolne przestrzenie kwiatami. Pomiędzy tymi łączonymi kompozycjami rzucają się w oczy dodatkowe akcenty dekoracyjne – niewysokie rzeźby ustawione wśród kwiatów.
 
Pracy jest tu bardzo dużo, bo rośliny jednoroczne stanowią znaczną część nasadzeń. Trzeba je starannie pielić, aby geometryczny układ całości nie został zaburzony przez chwasty. Bo charakterystyczny jest tutaj brak jakiejkolwiek ściółki. Wszystko sadzone jest w starannie wyrównanej, nagiej ziemi. Układ roślin podkreślony jest przez linie z jasnego, drobnego  piasku, które pan Jerzy rysuje, gdy pogoda pozwala. Tworzy to jasny rysunek na ciemnym tle gleby. Niestety, taka dekoracja jest bardzo nietrwała, utrzymuje się do pierwszego deszczu i wymaga regularnego korygowania i uzupełniania. Można jednak pomysł wykorzystać, by stworzyć podobne ramy dla roślin na przykład ze żwiru.
 
Gdy przyjechaliśmy do Rybnika latem, panu Jerzemu pomagałwnuczek Sebastian. Chłopiec spędza z dziadkiem na powietrzu sporo czasu, razem pracują i się bawią. Ale w upalny dzień w ogródkach jest jeszcze więcej pracy, niż na co dzień – przy bardzo palącym słońcu niektóre z roślin mogłyby ulec poparzeniu. Dlatego w miarę możliwości pan Jerzy przykrywa bukszpan czy begonie, odsłania je dopiero po południu i potem podlewa.
 
Właściwie jedynym krzewem wykorzystywanym przez pana Jurka jest bukszpan. Pozostałe gatunki to albo byliny, takie jak hosty, dobrane w kilku odmianach, albo jednoroczne kwiaty. A ze swojego bukszpanu pan Jerzy może być naprawdę dumny. Bukszpan kojarzony jest często jako roślina do półcienia, ale dobrze radzi sobie także w słońcu. Rośnie powoli, a regularnie cięty pięknie się zagęszcza. Nie bez powodu to właśnie ta zimozielona roślina wykorzystywana była w tradycyjnych barokowych ogrodach, do tworzenia formowanych obwódek czy strzyżonych labiryntów. Pan Jerzy wykorzystał też rzadko spotykany żółtolistny bukszpan – obie formy zestawione w formowanej od 8 lat rozecie, pięknie ze sobą kontrastują. Całość powstała z sadzonek produkcji pana Jerzego. Ma on kawałek ogródka przeznaczony specjalnie na rozsady swoich roślin. Tu czekają na przesadzenie kępy przystrzyżonej tawuły japońskiej odmiany ‘Goldmound’ czy czosnek karatawski o dużych, dekoracyjnych kwiatach. Wszystko zaczęło się od pojedynczych egzemplarzy!
 
Chęć pana Jerzego do upiększania świata nie skończyła się na roślinach. Zadbał nawet o to, aby smutna ściana widoczna ze wszystkich balkonów w bloku, nabrała nowego wyglądu. Z okazji przyłączenia mieszkańców bloku do dzielnicy Smolna, poprosił lokalną artystkę Kazimierę Drewniok o stworzenie malowidła na całą ścianę.
 
Wzdłuż muru ciągnie się wąski pas, który w sporej części jest również zagospodarowany przez pana Jerzego. W tym roku znalazło się tu miejsce na nową grupę roślin: to mały zielnik z aromatyczną bazylią, tymiankiem czy melisą. Dalej znajduje się kompozycja z host, czyli funkii, otulonych łanami różowo kwitnącego zawciągu. Zawciąg to jeden z najchętniej sadzonych przez pana Jerzego gatunków, obok wytrzymałych rozchodników czy aksamitek. To wczesnowiosenna, niezbyt wymagająca wieloletnia roślina, która lubi rosnąć w słońcu. Dobrze znosi piaszczyste, ubogie gleby i suszę, co bardzo ułatwia jego pielęgnację. Liście zawciągu przypominają nieco trawę i tworzą gęste poduchy, ponad którymi falują różowe lub białe kwiaty. Co kilka lat roślinę warto podzielić, bo z czasem okazałe poduchy słabiej kwitną i zaczynają zamierać. Podział wykonuje się albo wczesną wiosną, albo po przekwitnięciu kwiatów.
 
Do ogródków pana Jerzego wróciliśmy wiosną. Przez ten czas sporo się tu zmieniło. Jedna z rabat przed blokiem została okrojona, bo jesienią trwał tu remont wodociągu. Także przed balkonami pan Jerzy zmienił nieco swoje kompozycje, pojawiło się trochę nowych roślin, inne zmieniły miejsce. Przyszła też pora na zamianę nasadzeń wiosennych na letnie. Wymienił bratki, niezapominajki i stokrotki na aksamitki, żeniszki; postanowił też dodać kilka niecierpków, kolorowe fuksje, które ozdobiły kompozycję przy bukszpanowej rozecie, czy żółtolistny wilec ziemniaczany, który swoją barwą doskonale kontrastuje z ciemnym kolorem ziemi na rabatach.
 
Do podlewania pan Jerzy nie używa konewki, bo z jego obserwacji wynika, że zużywałby w ten sposób więcej wody, o którą jest tu trudno - trzeba ją nosić bańkami z oddalonej od ogródków studni. Oczywiście wszystkie rośliny wymagają troski i ochrony przed nieproszonymi gośćmi. Najwięcej problemu jest ze ślimakami, mrówkami i mszycami. Te ostatnie bardzo lubią róże, ale też fuksje i begonie. Gdy inne metody zawiodą, warto sięgnąć po gotowy do użycia preparat o działaniu żołądkowym i kontaktowym. Na prace pielęgnacyjne pan Jerzy poświęca każdą wolną chwilę – sporo jest zwłaszcza pielenia. Najmniej czasu pochłania nawożenie, bo pan Jerzy nawozi rzadko i oszczędnie.
 
Także z drugiej strony bloku, przy klatkach schodowych, pan Jerzy zagospodarował wolne miejsce w charakterystycznym dla siebie stylu, z obwódkami z zawciągu i kwiatowym wypełnieniem. Tu znalazło się jeszcze miejsce na dwa żywotniki i cyprysika, a przy ścianie posadzona została trzmielina Fortune’a w złoto-zielonej odmianie. Dzięki starannej opiece pana Jerzego ozdabia ścianę, zasłaniając goły mur bloku. Krzew ten ma skórzaste, zimozielone liście, może się piąć po pionowych powierzchniach bez dodatkowych podpór, przytrzymując się ścian korzeniami przybyszowymi. Trzmielina ta dobrze czuje się na stanowiskach nasłonecznionych ale i półcienistych.
 
Pracę pana Jerzego doceniają sąsiedzi. Niektórzy mają swoje ogródki, jak na przykład pani Bogusława Słoka, ale nawet oni cieszą się z pracy sąsiada – dzięki temu cały teren przed blokiem jest ładny i zróżnicowany i nie zarasta chwastami. Jednak w najbliższych latach pan Jerzy chce nieco zmniejszyć swoje poletka, bo sporo czasu poświęca na opiekę nad wnukami i to jest dla niego najważniejsze. Zachowa sobie mniej terenu i postara się, by było z nimi mniej pracy, ale dużo radości.