Na 400 metrach - miejski ogródek wypoczynkowy (odc. 524)
dodano: 29.11.2014
Geometryczny miejski ogródek, a w nim - nietypowe, ale bardzo praktyczne i przyjemne miejsce do wypoczynku, migoczący zbiornik wodny, lustrzana tafla i sporo ciekawych roślin. To wszystko udało się zmieścić na niewielkiej przestrzeni, podkreślając przy tym charakter domu i jednocześnie - oddzielając się od sąsiadów.
Na 400 metrach - miejski ogródek wypoczynkowy (odc. 524)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Przypominamy, że video z odcinkiem dostępne będzie dzień po premierze programu.
 
ODCINEK 524:
Tym razem dotarliśmy z naszą kamerą do małego, miejskiego ogrodu. Takich miejsc mamy w kraju wiele – nieduże działki, blisko sąsiedzi i 100-200 metrów kw. na zieleń. Stworzenie ogródka, by był ładny, ale też funkcjonalny i jednocześnie zapewniał pewną prywatność właścicielom, to nie lada wyzwanie. Podjęła się go projektantka Patrycja Korczak (www.projektogrodu.pl).
 
Pomysł na ogród powstał bardzo wcześnie, jeszcze gdy dom był w stanie surowym. Projektantka uznała, że w tym miejscu najlepszym rozwiązaniem będzie prosty w formie, pasujący do bryły domu ogród, z nawiązaniami do kształtu dom – tak w ogrodzie zagościły sześciany i prostopadłościany.
 
Cała działka jest nieduża, ma zaledwie nieco ponad 400 m kwadratowych. Przed niewielkim, zgrabnym domem, od strony drogi jest miejsce na przedogródek – tu właścicielom zależało na prostej, minimalistycznej formie, chcieli też mieć spory, kamienny placyk. Do głównej, prywatnej części ogrodu przechodzi się wąskim chodnikiem wzdłuż budynku. Dalej jest obszerny trawnik, ciekawy zbiornik wodny o kształcie litery „L” i wielopoziomowe rabaty, wydzielone murkami. Jest miejsce do wypoczynku, znalazło się też miejsce na rabatę owocową i bambusową przesłonę. Chociaż z ogrodu korzysta rodzina z dziećmi, to jednak dzieci są już na tyle duże, że nie potrzebują żadnego placu zabaw.
 
Do wypoczynku wygospodarowano nietypowe miejsce – to obszerne kanapy ustawione w sporym wgłębniku. Jego nawierzchnię zbudowano z ryflowanych desek z egzotycznego drewna i połączono ją z pasami kostki brukowej. Początkowo właścicielom nie bardzo spodobał się pomysł na ‘dziurę w ziemi’, ale udało się ich przekonać i powstał przytulny kącik. Dzięki różnicy poziomów nie trzeba było go wydzielać dużymi roślinami, no i w ogrodzie coś się dzieje, nie jest monotonnie ani płasko.
Wgłębnik nie jest bardzo głęboki, różnica poziomu pomiędzy jego nawierzchnią a trawnikiem to jedynie około 30 cm. Jednak dzięki piaskowcowemu murkowi oporowemu, który otacza tę przestrzeń, wydaje się, że jest znacznie głębszy. Jedna ze ścian wgłębnika stanowi jednocześnie bok zbiornika wodnego.
 
Zbiornik ten jest dość długi, wąski. Chodziło głównie o efekt migotliwej tafli, szmeru wody – nie musiał więc być głęboki. Na początku zbiornika, na ogrodzeniu, zamontowano jeszcze lustrzaną taflę z blachy. Zwykłe lustro byłoby bardzo dosłowne, więc wykorzystano opcję dającą nieco odrealnione odbicie. No i taką taflę łatwiej czyścić.
 
Ważnym praktycznym aspektem budowy całego ogrodu, w tym też wgłębnika, było zrobienie drenażu. Pod całym ogrodem wykonano odwodnienie i woda zbiera się do studni zakopanej głęboko pod trawnikiem. Do tej studni prowadzi też odwodnienie z wgłębnika, które wykonano szczególnie starannie, bo poniżej poziomu trawnika mogłaby zbierać się woda.
 
Potem postanowiliśmy przyjrzeć się temu, jak w ogrodzie wykorzystane są rośliny. Ponieważ całość ma dość geometryczne, proste formy, to zadaniem całych poduch z roślin jest zmiękczenie tych ostrych kształtów. A tę geometryczną ramę ogrodu tworzą liczne kamienne murki z żółtego piaskowca. Co ciekawe, nie wypełniano do końca szczelin między jego płytami – był to celowy zabieg, aby uzyskać efekt kamieni jedynie ułożonych na sobie. W wielu miejscach w murkach przewidziano punkty oświetleniowe.
 
Gatunki dobrane przez projektantkę na wyniesione rabaty nie są zbyt wymagające. Niezmiernie ważne było to, by rośliny zakwitały stopniowo w ciągu sezonu, zapewniając zmieniający się, ale stały efekt. Wiosną są więc azalie i rododendrony, latem - kwitnące na różowo tawuły japońskie i oczywiście cały łan fioletowej lawendy. Nad rabatami falują też miękko delikatne kwiatki żurawek. Mocnym akcentem jest bordowolistny klon pospolity. Na swoją kolej czekają wrzosy, a także trawy, które najpiękniejsze są w trzecim etapie sezonu – jesienią. Na rabacie przy zbiorniku, jesienne nasadzenia rozjaśnia rosnąca obok rozplenicy złocista odmiana kosodrzewiny 'Ophir'. Latem nie rzuca się ona w oczy, bo jej igły są zielone. Nabierają one intensywnie żółtej barwy wraz z nadejściem niższych temperatur. Wiosną roślina ponownie wraca do zielonego koloru.
 
Sporo ciekawych roślin, w tym kwasolubnych, rośnie przy wgłębniku: są rododendrony, azalie, wrzosy i wrzoście. Nad nimi góruje pięknie przebarwiający się jesienią ambrowiec amerykański. Zwany jest on też styrakowcem, a w swojej ojczyźnie, czyli w Ameryce Północnej, jest bardzo dużym drzewem, rosnącym zazwyczaj na wilgotnych terenach, nad rzekami. U nas nie osiąga tak imponujących rozmiarów i nadaje się nawet do mniejszych ogrodów, warto sadzić go w osłoniętych miejscach, bo młode egzemplarze mogą podmarzać.
 
Fantastyczne jesienne wybarwienie to nie jedyna ozdoba ambrowca. Ma on też ciekawe owocostany, podobne nieco do owoców platana, które wyglądają jak kolczaste piłeczki zwisające na długich szypułkach. Utrzymują się one na drzewie jeszcze zimą. Co ciekawe, ambrowiec dobrze znosi wysoki poziom wody gruntowej, więc sprawdzi się w ogrodach położonych na okresowo zalewanych terenach.
Pod ambrowcem rosną też hortensje, na rabatach pojawiają się też barwne akcenty – na przykład odętka, pomarańczowe owoce ognika.
 
Na początku projektantka musiała też zadbać o glebę, która była zniszczona, ubita po budowie. Choć w ogrodzie występuje glina, która jest dobrym podłożem, trzeba było ją rozluźnić – dlatego przywieziono tu sporo ziemi do wymieszania z gliną.
 
Zastanowić może fakt, że właściwie nic nie przesłania ścian budynku, nie ma nawet pnączy – był to celowy zabieg, aby bryła domu stanowiła ważny element architektoniczny w tym ogrodzie. To dlatego także w przedogródku pozostawiono elewację nieosłoniętą. Jedynym wysokim akcentem jest wiśnia piłkowana ‘Kanzan’ o ciekawym kształcie korony, przypominającym odwrócony stożek. Jest ona dekoracyjna nie tylko ze względu na lejkowaty kształt korony: wiosną ma piękne, różowe kwiaty, a jesienią ładnie wybarwia się na pomarańczowozłoty kolor. Pod nią posadzono cały łan delikatnych bodziszków, poprzetykanych bukszpanowymi kostkami.
 
Do kształtu tych kostek nawiązują prostopadłościany z regularnie strzyżonych grabów – stanowią one dwa wąskie, wysokie elementy podkreślające wejście do ogrodu i perspektywę bocznego przejścia. Ta perspektywa to część większego pomysłu na ten ogród. Boczne przejście przy budynku nie tylko łączy oficjalny przedogródek z częścią prywatną, ale też jest jedną z osi widokowych. Rozciąga się ona właśnie przy budynku i już od grabowej bramki otwiera na ogród. Druga oś widokowa prowadzi od furki, prosto przez drzwi i przez dom. Na wprost wejścia znajduje się duże, tarasowe okno, przez które widać najważniejsze elementy ogrodu: wgłębnik i zbiornik wodny z lustrzaną taflą.
 
A jak zbudowany jest zbiornik?. Ma on dość prosty kształt i jest minimalistyczny w formie, a woda ma tu zaledwie kilka centymetrów głębokości. Całość to układ zamknięty, który składa się z trzech zbiorników na trzech poziomach. Pod najniżej położonym zbiornikiem projektantka umieściła niewielką komorę, zwaną zbiornikiem retencyjnym. Tam też schowano pompę. W nim gromadzi się cała woda, która w momencie uruchomienia pomp wypełnia trzy poziomy kaskad oraz układ rur. W zbiorniku mieści się jej sporo, około kilkudziesięciu litrów, bo musi wypełnić cały układ wodny. Cały zbiornik jest wyłożony membraną EPDM aż do wysokości samej bortnicy. Środek i boki wykończone są ryflowanym kamieniem, a dno – płytkami z ciemnych kafli. Przestrzenie między nimi wypełniono wodoodporną fugą. Wszystko po to, by woda nie uciekała ze zbiorników.
 
Aby zachować jej pełną klarowność, dodaje się do niej niewielką ilość chloru, a czasem, w miarę potrzeby, w ciągu sezonu także wymienia. Na zimę wodę się spuszcza, a właściciele przykrywają też pusty zbiornik, by było go łatwiej wyczyścić wiosną.
 
Pięknym tłem dla całego ogrodu jest wysoka ściana zieleni. Projektantka wykorzystała ją, choć tak naprawdę znajduje się ona już u sąsiada. Wyglądają jednak jak część ogrodu i zamykają przestrzeń, dając poczucie intymności. Początkowo przytłaczała i była nieco zaniedbana, dlatego przysłonięto ją panelami i wprowadzono niższe piętro roślin, by ściana łagodnie wtapiała się w ogród. Z kolei wzdłuż bocznej granicy ogrodu zieloną ścianę tworzy ażurowa przysłona z mrozoodpornych bambusów z rodzaju Phyllostachys. Można je ciąć, a także posadzić w sporych donicach, by wykorzystać je jako mobilną ścianę zieleni lub zielony parawan na tarasie.
 
Tuż obok projektantka zaplanowała wyniesioną rabatę owocową. Tu znalazło się kilka truskawek, poziomki, a nawet porzeczki. Zaś przy samym domu jest najwyższa rabata, skomponowana wyłącznie z kilku traw – rośnie tu głównie ostnica, a całość to pomysł na zbudowanie w ogrodzie dwóch małych schowków, np. na drewno. Mieszczą się one pod półką na trawy.
 
Innym pomysłem projektowym było poprowadzenie ścieżki przy budynku nie do końca prosto, a z niewielkimi przesunięciami. Chodziło o to, by już z daleka było widać te boczne przesunięcia ścieżki, bo to pozwala lepiej odczytać proporcje i odległości – prosta ścieżka robi wrażenie dwuwymiarowej. Dodatkowo w ogrodzie coś się dzieje.
 
Przy tej cienistej ścieżce naszą uwagę przyciągnęła ciekawa, dwubarwna roślina – to wietlica japońska 'Metalicum'. Ta piękna, niewysoka odmiana paproci ma niezwykle dekoracyjne liście – są lekko srebrzyste z czerwonawym unerwieniem. Taka paproć najlepiej czuje się w cienistym lub półcienistym miejscu, na wilgotnej, lekko kwaśnej glebie. Jej dodatkową zaletą jest, że dość wcześnie wiosną wyłania się spod ziemi.
 
Na koniec naszego spaceru po ogrodzie, wróciliśmy jeszcze na chwilę do przedogródka. Tu projektantka zdradziła nam jeszcze, że przedogródek ma drugą funkcję – można tu ustawić stolik kawowy, co jest wygodne, bo placyk przedogródka przylega do kuchni.