Ogrody Magra (odc. 527)
dodano: 20.12.2014
Kolorowe wnętrza ogrodowe, piękne dekoracje sezonowe i ciekawe rośliny, w tym ogromna kolekcja host, tworząca prawdziwą rzekę! To wszystko znaleźliśmy w malowniczym ogrodzie koło Darłowa. Był on marzeniem gospodarzy, którzy kilkanaście lat temu przeprowadzili się tu z miasta.
Ogrody Magra (odc. 527)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
 
ODCINEK 527:
Niewielka wioska Zakrzewo koło Darłowa położona jest w niezwykle malowniczej okolicy. Między morenowymi wyniesieniami połyskuje jezioro Kopań, dalej widać morze i ciągnące się pasy pól oraz lasów. Kilkanaście lat temu to miejsce tak zauroczyło państwa Marzannę i Piotra Granatów, że postanowili tu osiąść na stałe. Porzucili swoje dotychczasowe życie w dużym mieście, kupili gospodarstwo rolne i zajęli się agroturystyką. Pani Marzanna nareszcie mogła oddać się swojej ogrodowej pasji i powstał ich magiczny ogród. Mnóstwo tu sezonowych dekoracji, starych przedmiotów i ciekawych roślin – między innymi wspaniała kolekcja host.
 
Główną osią całego założenia jest droga łącząca bramę wjazdową z budynkami gospodarczymi znajdującymi się na końcu działki. Od jej północnej strony znajduje się duży, naturalny staw. Na jego brzegu postawiono dwa domki dla turystów. Każdy z nich okala mały ogródek. Kolejne domki zajmują południowy kraniec działki.
 
Właściwy ogród zajmuje jedynie niewielką część gospodarstwa państwa Granatów. Składa się on z dużego przedogródka, który wyznaczają ściany zabudowań. W tym miejscu rozpoczyna się hostowa rzeka – czyli rabata z kolekcją tych roślin. Po drugiej stronie budynku znajduje się taras otoczony kamiennym murem. Stąd żwirowymi ścieżkami można rozpocząć wędrówkę pod magicznych zakątkach: ogrodzie rustykalnym, niebieskim, czarnym i białym. Na końcu części ogrodowej znajduje się niewielki staw z kolekcją roślin bagiennych. Z tego ogrodu korzystają goście przyjeżdżający do gospodarstwa agroturystycznego państwa Granatów
(www.magrawczasy.pl) – nie ma tu żadnych ogrodzeń ani furtek.
 
Kiedyś w tym miejscu była łąka, ale pani Marzanna miała mnóstwo zapału do pracy i nic nie było dla niej trudnością, wszystko chętnie robiła – byle zrealizować swoje marzenie o ogrodzie. Powstał pięknie zagospodarowany teren, a pracy było mnóstwo, bo całość jest dość duża.
 
Przydomowy taras został otoczony kamienną kolumnadą, której zwieńczenie stanowi żelbetowa belka. Po konstrukcji wspina się winobluszcz i winorośl o jadalnych owocach. Pani Marzanna stara się, by otoczenie domu było ciepłe i przyjazne, dlatego ogromną wagę przykłada do detali, ceramicznych ozdób, wieszadeł, drobiazgów. Zdecydowała nawet zmienić elewację budynku, aby dom lepiej wtapiał się w ogród. Gospodyni uwielbia kamienne domy, więc kupiła przez Internet piękny łupek i samodzielnie zaczęła go układać na elewacji, korzystając z zaprawy szykowanej przez męża.
 
Uzupełnieniem kamiennej elewacji są ceglane wstawki. Przygotowano je poprzez odcięcie lica klinkierowych cegieł. Po murze pną się ciekawe pnącza - bluszcz pospolity w pstrej, bardzo wytrzymałej odmianie 'Profesor Seneta' i cymbalaria bluszczykowata, zwana też czasem „matką tysięcy” – od liczby pojawiających się na niej kwiatów.
 
Po ułożeniu kamiennej elewacji pozostało dużo drobnych odłamków. Właścicielka postanowiła wykorzystać je do obłożenia betonowych donic. Poszczególne fragmenty przyklejała mrozoodporną zaprawą klejową, tą samą, która była używana do ścian.
 
Naprzeciw budynku mieszkalnego znajduje się dom poprzednich gospodarzy, wykorzystywany teraz jako pomieszczenie gospodarcze. Całą jego elewację pokryło już pnącze – wiciokrzew zaostrzony o trójkątnych zimozielonych liściach. Dzięki takiemu ustawieniu, pomiędzy budynkami, powstało bardzo przyjemne podwórze z kamiennymi ścieżkami i dekoracjami ustawionymi przez panią Marzannę. Charakterystycznym elementem jest tu suchy konar, na którym wieszane są ozdoby. Całe to ogrodowe wnętrze jest dosyć cieniste i panuje w nim specyficzny mikroklimat. Między korzeniami starego jałowca dostrzegliśmy duże podłużne kapelusze czernidłaka kołpakowatego. To gatunek jadalny, spotykany w sadach i ogrodach. Czernidłak ma delikatny smak, najlepiej smażyć go jak kanie, panierowane w jajku i mące. Jest jednak grzybem wymagającym dosyć szybkiej obróbki cieplnej. Pozostawiony przez kilka godzin po zbiorze czernieje poczynając od spodu kapelusza i zamienia się w czarną maź. Podobnie się dzieje po kilku dniach wzrostu w ogrodzie.
 
Potem ruszyliśmy wzdłuż prawdziwej rzeki host – to niesamowita kolekcja, która choć ma dopiero 5 lat, tu już liczy sobie ponad 700 odmian!
 
Odmian host, czyli funkii, podzielonych na kilka grup, jest kilka tysięcy, dlatego pani Marzanna postanowiła dobierać je według określonego klucza. Interesują ją przede wszystkim rośliny o wyniesionym pokroju, osiągające duże rozmiary. Jedną z takich wielkich odmian jest ‘Empress Wu’, osiągająca do 2 m średnicy i 1,5 m wysokości. Nazwaną ją na cześć jedynej cesarzowej Chin. Co ciekawe, gospodyni usuwa kwiaty host i stara się to zrobić dość wcześnie. Uważa, że przy tak dużej liczbie odmian, rozmaitość kwiatów powoduje optyczny chaos. No i gdy roślina nie poświęca energii na rozwój kwiatów, ładniej rozrastają się liście.
 
W tak dużym ogrodzie doskonale sprawdzają się jako runo pod niskim okapem drzew. Delikatny półcień, który tu panuje to doskonałe warunki dla ich rozwoju. Niestety problemem jest tu susza i korzenie drzew. Właścicielka niektóre cenne odmiany sadzi w plastikowych donicach z uciętym dnem. Jednocześnie pod pojemnik układa gęstą plastikową siatkę, gdyż wielokrotnie korzenie funkii padały ofiarą nornic.
 
Specjalnie dla naszych widzów pani Marzanna przygotowała listę kilkudziesięciu najcenniejszych odmian funkii, które poleca do uprawy w ogrodzie.
 
Bardzo duże:
 
- Sagae
- Niagara Falls
- Blue Mammoth
- Satisfaction
- Lady Isobell Barnett
- Jurassic Park
- T-Rex
- Spartan Glory
- Montana Aureomarginata
- His Honor
 
Pięknie ubarwione:
 
- Brother Stefan
- Snake Eyes
- Olimpic Sunrise
- Alan Titchmarsh
- Half and Half
- June
- Georgia Sweetheart
- First Love
- Wolcano Island
- London Fog
- Color Festiwal
- Cathedral Windows
- Ice Age Trail
- Glory Hallelujah
- Pistache
- Mourning Dove
- Paradiom
- Oh La La
- Hollywood Lights
- Golden Meadows
- Stained Glass
- Guardian Angel
 
Niebieskie:
 
- Blue Canoe
- Neptune
- Ultramarine
- True Blue
- Millenium
- Deep Blue Sea
- Blue Vision
- Queen of the Seas
 
Szybko rosnące:
 
- Grand Marguee
- Janet
- Kiwi Full Monty
- Summer Serenade
- Tick Tock
- Yellow Splash Rim
- Orange Marmelade
- Rain Dancer
- Old Glory
- Arc De Triomphe

W ogrodzie rośnie sporo roślin iglastych – żywotników i cyprysików. Pani Marzanna była początkowo zaskoczona, jak szybko rosną. Dlatego z czasem zaczęła je strzyc, co dało bardzo ciekawy efekt. Jednak teraz to spore wyzwanie, bo prace musi przeprowadzać z drabiny. I choć pomagają jej mąż lub syn Tomasz, to i tak cała praca zajmuje około dwóch tygodni i pani Marzanna zawsze stara się ją przeprowadzać etapami.
 
Spacerując dalej dotarłyśmy do kilku uroczych zakątków, gdzie rośliny pogrupowane są kolorami. Inspiracją dla właścicielki był zespół ogrodów pokazowych Hortulus w pobliskiej Dobrzycy. W białym zakątku kwitła jeszcze hortensja bukietowa 'Tardiva' o wyniesionych pędach i stożkowych kwiatostanach oraz przepiękna hortensja ogrodowa 'Mariesii Variegata' o dwubarwnym kwiatostanie. Dodatkowo jej liście są jasno obrzeżone, a wybarwiają się najlepiej w pełnym słońcu. Nad całą kompozycją górowało drzewo o interesujących owocach – to jarząb Koehnego, bliski krewniak pospolitej jarzębiny. Jednak w odróżnieniu od niej, to niewielkie drzewko jesienią pokrywa się całym mnóstwem perłowych owoców. Z daleka można odnieść wrażenie, że roślina powtórnie zakwitła. Jarząb ten pochodzi z Chin, ale u nas doskonale zimuje, chociaż nie lubi miejsc zbyt suchych.

Innym wnętrzem jest zakątek nazywany „czarnym”. Jest tu bardzo energetycznie. Całą kompozycję właścicielka stworzyła z roślin o czerwonych i bordowych liściach. Jest tu więc cała kolekcja żurawek, brzoza odmiany ‘Purpurea’, trawa imperata cylindryczna ‘Red Baron’ czy miniaturowe czerwone buki. Jednak naszą uwagę zwróciła roślina tworząca oryginalny kobierzec. To ciekawa odmiana aceny – niskiej zadarniającej byliny. Liście odmiany 'Kupferteppich' są zimotrwałe, czerwonobrązowe, jesienią w odcieniu miedzianym.
 
W ogrodzie możemy jeszcze obejrzeć zakątek niebieski. Ta część ogrodu swoją nazwę wzięła od koloru dodatków. Tutaj właścicielka zgromadziła kolekcję strzyżonych form cyprysików, jałowców i żywotników. Idąc dalej, dochodzimy do metalowej bramki porośniętej pnącą różą, która prowadzi do ogrodu rustykalnego. Znajduje się tu fragment ceglanej ściany imitujący ruinę, drewniana bujawka oraz kolekcja starych przedmiotów.
 
Dalej znajduje się staw, jednak w tym roku poziom wody w nim był wyjątkowo niski – już w maju właściwie wysechł. W poprzednich latach właścicielka niepokoiła się o rośliny rosnące opodal – by nie miały zbyt mokro. Teraz jednak z wodą, a raczej je brakiem, był duży kłopot. Takie suche lata uwidoczniają jeden z głównych problemów Polski – brak odpowiedniej retencji wodnej, czyli sposobów na gromadzenie zasobów wodnych i przetrzymywania ich przez dłuższy czas w środowisku. Można to robić przez tworzenie różnego rodzaju zastawek na rzekach, czy też budowanie niewielkich zbiorników.
 
Na szczęście na terenie jest ziemia gliniasta i choć podczas suszy na jej powierzchni tworzy się skorupa, to głębiej w podłożu utrzymuje się jednak nieco wilgoci. Dzięki temu ogród ładnie wygląda, choć nie jest podlewany – gospodyni nie dałaby rady podlać wszystkiego.
 
Na terenie posesji jest jeszcze jeden staw. Choć poziom wody w nim znacznie opadł, zasilany jest przez podziemne źródło i ściąga liczne zwierzęta – często gości tu np. czapla siwa. Woda służy również turystom, którzy kąpią się w stawie lub pływają łodzią. A wieczorami na brzegu rozpalają ognisko. Nieopodal znajduje się kamienny krąg z głazów znalezionych podczas prac budowlanych na tym terenie.
 
Każdy ze stojących tu domków dla gości ma zaaranżowany mały ogródeczek. Dzięki temu turyści mają nieco intymności. Przy jednym z domków zachwyciliśmy się kwitnącym wiciokrzewem, a w kolejnym z ogródków odkryliśmy ciekawe drzewo – rajską jabłoń odmiany 'Professor Sprenger', od września obsypane małymi, dekoracyjnymi owocami w kolorze pomarańczowoczerwonym z wyraźnym rumieńcem. Pozostaną one na drzewie aż do grudnia i są chętnie zjadane przez ptaki. Jednak dla ludzi są one zbyt kwaśne.
 
Właścicielka nie ma w ogrodzie specjalnie wyznaczonego miejsca na drzewa owocowe, ale pojawiają się one pośród licznych kompozycji. W pobliżu wejścia do ogrodu rustykalnego rośnie grusza azjatycka, która rodzi owoce zwane nashi. Mają szklisty, biały miąższ i są niezwykle soczyste i słodkie. Jesienią i zimą można je kupić w dużych sklepach. Grusze azjatyckie świetnie nadają się do uprawy w przydomowych ogrodach. Co ważne, są mało podatne na choroby grzybowe i obficie owocują. Pierwsze zbiory będziemy już mieć w 3 roku po posadzeniu. Owoce dojrzewają stosunkowo wcześnie, bo na początku września i można przechowywać je przez kilka miesięcy.
 
Pani Marzanna najbardziej lubi wiosnę w ogrodzie. Nie ma wtedy gości i może cały czas poświęcić na pracę z roślinami. My jednak odwiedziliśmy państwa Granatów nie wiosną, ale w grudniu, gdy już trwały przygotowania do świąt. Gospodyni zadbała o sporą kolekcję zimowych dekoracji – na przykład ciekawe pudełka z mchu, wyglądające jak prezenty. Tak naprawdę to… pustaki obłożone mchem, którego mnóstwo rośnie na północnej stronie dachu domku gospodarczego. Do przygotowania „paczuszki” gospodyni używa też cienkiej siatki, z której wycina kształt bryły i układa na niej mech. Potem pozostaje już tylko owinąć bryłę siatką. Po okresie świątecznym, dekoracje wędrują w cieniste miejsce za domem, gdzie mech ma dobre warunki do rozwoju.
 
 
A pomysł pani Marzanny na piękne drzewko, które może być alternatywą dla choinki, można znaleźć tutaj: BOŻONARODZENIOWE DRZEWKO.