Tęsknota za Bieszczadami (odc. 538)
dodano: 07.03.2015
Zaglądamy do naturalistycznego ogrodu położonego na Mazowszu, gdzie gospodarze stworzyli zakątek przyjazny dla pszczół i przywodzący na myśl Bieszczady. Nie brakuje tu ciekawych roślin i pomysłów, dzięki którym wiele przedmiotów zyskuje drugie życie.
Tęsknota za Bieszczadami (odc. 538)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Przypominamy, że video z odcinkiem udostępniane jest dzień po premierze programu.
 
ODCINEK 538:
Zamieszkać na stałe na wsi – takimi marzeniami żyją coraz częściej mieszkańcy dużych miast. I są tacy, którzy pot­ra­fili te­go dokonać. Dzisiaj odwiedzamy dom i ogród państwa Katarzyny i Jerzego Kusiaków we wsi Chosna, położonej zaledwie 30 km od Warszawy, pośród mazowieckich pól i lasów.
 
Pierwsza niespodzianka czekała na nas już przy wejściu do domu. Tu gospodarze mają spokojny kącik, gdzie mogą się schować w trakcie upałów. A przy drzwiach wycieraczkę udaje…kamień, piaskowiec, przywieziony z Bieszczad jako kamień węgielny. Ma on przypominać gospodarzowi miejsce pochodzenia.
 
Państwo Kusiakowie spędzili sporo czasu, nim znaleźli swoje miejsce na ziemi. Pani Kasia jest projektantką ogrodów i razem z mężem prowadzi firmę ogrodniczą, dlatego duża działka była im potrzebna jako miejsce do przechowywania roślin, sprzętu, a także prac stolarskie i eksperymentów ogrodnicze. ( firma:  Katarzyna Kusiak ogrody   także  jako:    www.zielona.za.pl ) Sprowadzili się tu siedem lat temu. Na terenie było mnóstwo drzew owocowych, dorodny kasztanowiec… Jednak nawet tu gospodarzowi brakuje rwących górskich strumyków.
 
Na początku gospodarze zajęli się nie domem, a ogrodem. Czyścili teren, sadzili rośliny. Taras i jego otoczenie to projekt pani Kasi. Od strony południowej na niewielkiej skarpie zaplanowała dwupoziomowe oczko wodne. Jego brzegi pan Jurek wymurował z barwionych bloczków betonowych. Materiał ten jest bardziej odporny na kontakt z wodą niż zwykła cegła, a nie jest tak drogi jak cegła klinkierowa. Wnętrze zbiorników wyłożył grubą folią EPDM. Przelew stanowi wygięta i wyprofilowana wykładzina oczka, a ruch wody jest wymuszony pompką, która pracuje w obiegu zamkniętym.
 
Obydwa zbiorniki wodne toną w zieleni. Na początku sierpnia kwitły tu liliowce, którym towarzyszyła smukła kępa prosa rózgowatego – trawy ozdobnej o delikatnych wiechach. Obok oczek pani Kasia wyeksponowała niezwykły krzew - guzikowiec. Jego pachnące kwiatyod lipca do września zwabiają motyle i pszczoły. Guzikowiec pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie rośnie dziko na podmokłych glebach torfowych. Lubi mieć „głowę” w słońcu, a „nogi” wilgotne.
 
Dom posadowiony jest na wzniesieniu, ale udało się tu uniknąć kłopotliwych do obsadzenia skarp – są murki i półtarasy, które służą jako miejsca do siedzenia. Działka państwa Kusiaków jest wąska i długa, a jej powierzchnia wynosi 4500 m2. Przy wjeździe witają stare kasztanowce, pomiędzy którymi biegnie droga z kamiennej kostki. W tej części ogrodu znajduje się wyniesiona rabata ziołowa i żwirowy placyk. Po drugiej stronie budynku znajduje się kilkupoziomowy taras z pergolą oraz dwa prostokątne oczka wodne. Dalej znajduje się duży trawnik otoczony rabatami. Przestrzeń tę zamyka drewutnia z warsztatem pana Jurka. Za nią jest warzywnik, sad oraz szkółka roślin ozdobnych, a także brzozowy lasek z ukrytymi pod koronami drzew ulami. Na końcu działki jest jeszcze zobaczyć naturalny staw.
 
Od bramy prowadzi podjazd o bardzie ciekawej, niejednorodnej nawierzchni. Na drogę wysypano najpierw dużo tłucznia, a na samą nawierzchnie wykorzystywano m.in. duże kamienie, które gospodarze znajdowali podczas prac na terenie działki. Później resztę miejsc wypełniono różnymi rodzajami kostki, które np. zostawały po zakładaniu innych ogrodów. Teraz na ścieżce ułożonej w formie wachlarzy, można uczyć się rodzajów kamienia – są tu czerwone granity szwedzkie, granit strzegomski o szarej barwie i żółtawy – z tlenkami żelaza. Ponadto ułożono tu czarne sjenity i bazalty.
 
Pan Jurek wyszukuje także fragmenty płyt grubości od 7 do 12 cm. Szlifierką kątową, zaopatrzoną w tarczę diamentową, nacina płytę na głębokość 2-3 cm. Następnie rozłamuje ją uderzając młotkiem. Żeby uzyskać kostkę, pasy kamienia przecina w poprzek i kolejno je rozłupuje. Poszczególne krawędzie są jeszcze obtłukiwane młotkiem. Przygotowanie jednej kostki zajmuje kilkanaście minut, ale oszczędność jest wielka i efekt niepowtarzalny. Takie stare elementy, pochodzące z odzysku, według pana Jerzego mają swój klimat i duszę.
 
Od strony drogi znajduje się wyniesiona rabata otoczona murkiem z piaskowca. Miejsce to właścicielka przeznaczyła na założenie ogrodu ziołowego. Tu przekwitnięte byliny nie są usuwane, a zostają na rabatach. To ze względu na nasiona, ale przede wszystkim – ze względu na pszczoły, które długo siadają na kwiatach, nawet gdy te nie wyglądają już tak atrakcyjnie. Kupując nowe byliny pani Kasia zwraca uwagę, by były miododajne. Wiele roślin gospodarze przywieźli też prosto z Bieszczad – pachnące przegorzany, lebiodka, czosnek niedźwiedzi…
 
Pani Kasia lubi przyjazne naturze dzikie ogrody. Ogród naturalistyczny nie znaczy jednak, że rosną tu tylko rodzime gatunki. Jest miejsce dla tak rzadkiej rośliny jak orszelina olcholistna, z łaciny kletra – krzewu o pięknie pachnących i miododajnych kwiatach, ale też dla wrotyczu, który zasiał się pod oknem.
 
Ważne w ogrodzie są też pszczoły. Od kilku miesięcy pan Jurek jest właścicielem 9 uli. Już w pierwszym sezonie jego żona zauważyła dobroczynny wpływ pasieki. Na przykład krzewy jeżyn, malin czy śliwy zaczęły uginać się od owoców. Jednak pierwszym pożytkiem dla pszczół są w tym ogrodzie wierzby, miodunka. Potem – kasztanowiec i robinie.
 
Zanim pan Jurek zdecydował się na postawienie uli, porozmawiał ze znajomymi pszczelarzami, sprawdził na ile okoliczne pola i lasy są pożyteczne dla pszczół. Poznał też Tomka Domańskiego ( www.miodydomanskich.pl), ogrodnika, a zarazem doświadczonego pszczelarza, posiadającego pasiekę składającą się aż ze 100 uli. On zwrócił uwagę, że np. nawłoć, choć jest gatunkiem ekspansywnym i wypiera rodzime rośliny, ale jest dobrym pożytkiem dla pszczół.
 
Więcej na temat pszczół można dowiedzieć się tu: PSZCZOŁY W OGRODZIE.
 
Naturalistyczny ogród państwa Kusiaków umownie podzielony jest na dwie części – front i otoczenie domu to teren pani Kasi. Dalej, począwszy od ogniska znajduje się obszar pod władaniem pana Jurka – z warsztatem stolarskim zwanym samotnią, warzywnikiem i pasieką. W tym warsztacie powstały na przykład deski na elewację domu, ogrodzenie.
 
Pan Jurek ma w swoim królestwie wiele zajęć, ale nadal rozwija swą ogrodniczą pasję. Niedawno posadził winorośl, eksperymentuje też z uprawą pomidorów. Wiele roślin pochodzi też z ogrodów, w których państwo Kusiakowie pracują – czasem coś się nadmiernie rozrasta, czasem po prostu rozsiewa.
 
Lubimy oglądać ogrody w różnych porach roku, dlatego postanowiliśmy odwiedzić państwa Kusiaków także wczesną wiosną. Na początku marca pan Jurek już pracował w swoim warsztacie, szykował drewniane skrzynie i ciekawe donice. W pojemnikach z pni olchowych posadził lawendę. Olcha jest dobrym drewnem, bo jest odporna na warunki atmosferyczne, wytrzymała. Podobne pojemniki można też zrobić z innych drzew owocowych, bo one po kilkudziesięciu latach również próchnieją w środku. Aby dorobić pojemnikowi dno, wystarczy przybić kawałek wodoodpornej sklejki.
 
Na początku marca w ogrodzie nie ma zbyt wielu kwiatów, dlatego z córką gospodarzy Julią, wybraliśmy się do sklepu ogrodniczego i kwiaciarni w pobliskiej miejscowości Łbiska. Przywitało nas morze kolorowych bratków, ale naszym celem były także kwiaty doniczkowe. Skusiłyśmy się między innymi na storczyki, a także na tak lubiane przez pana Jurka pomidory. Marzec to najlepsza pora na własnoręczne wykonanie rozsady roślin pomidorów czy papryki i pan Jurek postanowił od razu wysiać nasiona. Małą mnożarkę napełnił podłożem do wysiewów. Przed wysiewem dobrze je namoczył. Potem wybrał nasiona odmiany Corazon typu "bawole serce", o bardzo dużych owocach w kształcie żebrowanej gruszki, o wyjątkowym smaku. To odmiana średnio wczesna odporna na werticiliozę. Na koniec przygotował jeszcze etykietę z nazwą i charakterystyką odmiany. Do dobrego wzrostu roślinki potrzebują temperatury pokojowej i dużo słońca.
 
W ramach dalszych wiosennych prac ogrodniczych, postanowiliśmy obsadzić ziołami ciekawą skrzyneczkę, którą pan Jurek wykonał w swoim warsztacie ze… starych palet. Wnętrze skrzynki zostało szczelnie wyłożone grubą folią, w tym przypadku resztkami wykładziny z oczka wodnego. Jednak przy takim wnętrzu skrzyneczki trzeba pamiętać o jakiejś podstawce, bo nadmiar wody będzie przesiąkać na zewnątrz.