Salon pod chmurką i kolekcja irysów cebulowych (odc. 542)
dodano: 04.04.2015
Jak precyzyjnie i z pomysłem zagospodarować 120 metrów ogródka pod blokiem? W tym ogrodzie dzięki dobremu projektowi znalazło się miejsce na stół, barek, lustro, sofę, a także trawnik i ciekawe rośliny. Odwiedzamy również kolekcjonera rzadkich irysów cebulowych.
Salon  pod chmurką i kolekcja irysów cebulowych (odc. 542)
Szczegółowe dni i godziny emisji programu 'Maja w ogrodzie' na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Przypominamy, że video z odcinkiem udostępniane jest dzień po premierze programu.
 
ODCINEK 542:  
Cały ogród ma powierzchnię około 120 metrów kwadratowych i wystawę południową. Nieznaczna odległość do płotu i znajdujące się za nim wysokie, gęste zarośla sprawiają, że panuje w nim sporo cienia. Właściciele  Justyna  i Piotr Bajorek próbowali sami jakoś tę sytuację ogarnąć, lecz dopiero zakątek stworzony przez projektantkę Olgę Piórkowską  z  Fabryki Ogrodów (www.fabryka-ogrodow.pl)  okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Udało się stworzyć przytulny salon pod chmurką. Nowe wnętrze jest przedłużeniem pomieszczeń mieszkania i łagodnym przejściem z domu do ogrodu. Pierwotnie funkcję tę spełniał balkon, którego podłoga była wyniesiona ponad powierzchnię gruntu. Różnicę poziomów Olga wykorzystała do zaprojektowania wgłębnika. Wyłożony jest płytami z prefabrykatu betonowego. Pomiędzy elementami są szczeliny i leżą one na podsypce przepuszczającej wodę. To ważne, ponieważ rozwiązanie zabezpiecza wgłębnik przed zalewaniem podczas deszczu czy roztapiania śniegu. Stabilna i równa posadzka jest idealna do rozstawiania mebli. Wgłębnik od strony zachodniej i południowej osłaniają ażurowe ściany. Wykonane są ze świerkowych profili elewacyjnych, których przekrój jest rombem.
 
Konstrukcje z takich elementów nie tworzą litych ścian i dlatego wydają się lekkie. Poza tym dobrze chronią przed wiatrem, pozwalając jednocześnie na przenikanie powietrza. Jednak prawdziwym hitem wgłębnika jest lustro. Patrząc w jego odbicie wydaje się, że otaczająca nas przestrzeń nie ma końca i chciałoby się wejść w tę wirtualną bramę. Granicę wgłębnika od wschodu i południa wyznaczają modrzewiowe podesty, na których można siadać. Jest też ławoskrzynia spełniająca funkcję sofy i schowka. 
 
Wiosną   wynosi się tu miękkie poduchy-siedziska. Do spodów siedzisk  przyszyte są taśmy z rzepami, które po oderwaniu folii zabezpieczającej można przykleić nawet do porowatej powierzchni, w tym przypadku desek. Materiał, którym pokryta jest sofa ma jasnografitowy kolor, więc idealnie wpasowuje się w otoczenie. W dotyku nie jest śliski, a raczej szorstki, dzięki grubemu splotowi nici. Zszyty jest w formę pokrowca, który daje się łatwo zdejmować na przykład do prania.
 
Tuż obok, dla ukoronowania kompozycji rośnie klon palmowy, a pod nim zimozielone turzyce japońskie ‘Variegata’ – oba gatunki o podobnych wymaganiach, przede wszystkim lubiące zaciszne stanowiska.  
 
Fragment balustrady dawnego balkonu przydał się  do wydzielenia osobnego zakątka. Powstał prawdziwy barek. Ścianki murku oklejono płytkami, a zwieńczono go blatem z desek modrzewiowych.  Drewno pomalowane jest bezbarwnym olejem, dlatego zachowało swą naturalną barwę. Jasna nawierzchnia wgłębnika i prawie białe panele ścian  to zamierzony efekt, aby doświetlić wnętrze w mieszkaniu, które znajduje się pod balkonem sąsiada. Aby wystrój nie wydawał się zbyt monotonny, koniecznie trzeba było zagrać kontrastami. Dlatego pojawiają się tutaj neutralne szarości, grafit i zawsze elegancka czerń.  
 
Siedziska krzeseł czy blat stołu wykonane są z tworzyw sztucznych, natomiast  nogi powstały z drewna. Ale i tak najważniejszym kluczem w doborze mebli była ich odporność na zmienne warunki pogodowe. Uwagę zwraca też dywan w kąciku ze stołem. Jest specjalnie przeznaczony do użytkowania w warunkach ogrodowych wykonany z syntetycznych włókien.
Niezbędnym wyposażeniem tarasu jest parasol - model asymetrycznie podparty, wymagający dobrej stabilizacji. Właściciel ogrodu wykorzystał ciężkie płyty, które idealnie wpasowały się w krzyżak stopy parasola, solidnie przyciskając go do podłoża. 
 
Ogród wyposażono w szereg rozmaitych lamp i reflektorów. Są na rabatach ale też na ścianach, oraz w innych bardziej dyskretnych miejscach. Dzięki nim ogród można użytkować kiedy zapadnie zmrok.   Oświetlenie podzielone jest na sekcje. Jedna z nich dyskretnie podświetla podłogę wgłębnika. To taśmy  LED, ukryte pod wystającymi brzegami desek. Natomiast kinkiety na drewnianych panelach pokrywają światłem całe wnętrze.
 
Wiosną w ogrodzie  postanowiono dosadzić krzew kalinę wonną (Viburnum farreri) o ładnym zapachu kwiatów. Pojawiają się bardzo wcześnie, bo już w marcu i w pierwszej połowie kwietnia. W początkowej fazie rozwoju kwiaty są różowe, aby później stać się zupełnie białymi. Krzew dorasta maksymalnie do trzech metrów wysokości i bardzo dobrze znosi warunki miejskie, ale  lubi stanowiska ciepłe i osłonięte przed przeciągami. Natomiast jak u większości kalin podłoże powinno być zawsze lekko wilgotne, zwłaszcza na stanowiskach słonecznych. Rosną tam też zimozielone trawy  m.in. turzyca japońska ‘Variegata’ (Carex Morrrowii).
 
Jednak w naszym klimacie mogą cierpieć w zimie od wysuszających liście wiatrów. Wtedy naturalną ochroną dla nich jest śnieg, a jeśli go nie ma, rośliny warto okrywać. Turzyca kwitnie w maju i czerwcu i osiąga 40 centymetrów wysokości. Jest znakomitym wyborem na zacienione rabaty.
 
Na stole pojawiła się też kompozycja, która wyglądem akcentuje nadejście wiosny i Świąt Wielkanocnych. Ma kształt liry i powstała z tak trwałych elementów jak wierzbowe gałązki z baziami i dębowe pędy, z preparowanymi na nich liśćmi. U podstawy znajdujemy wydmuszkę gęsiego jaja. Cięte kwiaty umieszczono w szklanych fiolkach. Kompozycja będzie długo zdobiła taras, bo niska temperatura powietrza bardziej jej służy niż ciepło mieszkania. Wodę w fiolkach trzeba uzupełniać, a kiedy tulipany przekwitną można włożyć nowe. Warto wspomnieć, że kompozycja powstała na warsztatach grupy mistrzowskiej w Akademii Florystycznej Marioli Miklaszewskiej i co najważniejsze, została specjalnie stworzona do tego ogrodu.
  
Wiosną ogród nawozi się  podlewając wszystkie  rośliny specjalnym preparatem humusowym. Skoncentrowany preparat ma zawiesistą konsystencję, dlatego przed użyciem trzeba go wymieszać. Następny krok to rozcieńczanie - prawie pełną szklankę wlano do 10 litrów wody. Najprościej dodać preparat bezpośrednio do konewki z wodą i dobrze rozprowadzić go patykiem.  Nawozi się tu praktycznie cały ogród, polewając również liście.  Rozpoczyna od rabat, kończąc na trawniku.    Ten ekologiczny preparat  jest teżbezpieczny dla ludzi i zwierząt.  Zawiera naturalne kwasy humusowe, niezbędne do powstawania próchnicy w glebie oraz  pozytywne mikroorganizmy. Po paru latach systematycznego stosowania możemy doprowadzić do poprawienia klasy gleby. Preparat jest idealny do polepszania podłoża na grządkach warzywnych, a także rabatach ziołowych.
 
                                                                                                   ****
 
Na koniec programu  przenosimy się do ogrodu Piotra Kuca, zapalonego kolekcjonera roślin. Jego ogród niedawno prezentowaliśmy w „Mai w ogrodzie”, lecz w szacie lipcowej (odcinek 534 „Piotr – perfekcyjny ogrodnik”). Piotr wiosna jest dumny ze swojej kolekcji około 50 odmian irysów (kosaćców) żyłkowanych (Iris reticulata). Rośliny te zaczynają kwitnienie jednocześnie z krokusami już w lutym i marcu. Kwiaty są piękne, często z wzorami na płatkach, liści prawie nie widać. Rosną tak gęsto, że pszczoły i trzmiele dosłownie muszą w nich nurkować. Irysy żyłkowane naturalnie występują na stepach Bliskiego Wschodu. W naszych ogrodach dobrze udają się na glebach bardzo przepuszczalnych, ale żyznych.
 
Wiosną warto dokarmiać rośliny 2-3-krotnie nawozem z dużą ilością fosforu i potasu. Można to robić zaraz po ustąpieniu śniegu. Warto zadbać, aby pielęgnowanie kwiatów było łatwiejsze. Dlatego podłoże pod roślinami najlepiej ściółkować, aby uniknąć kłopotliwego w nich plewienia chwastów. Dobrze nadaje się do tego drobno mielona kora. Irysy te rzadko pojawiają się w handlu, a ciekawszych odmian trzeba szukać w specjalistycznych sklepach lub zagranicznych szkółkach. Rośliny te wykopujemy co kilka lat, żeby przerzedzić cebule, można je wtedy rozsadzić. Cebule irysów kupujemy wczesną jesienią, już w pierwszej połowie września. Dlaczego tak wczesna pora sadzenia, w przeciwieństwie do na przykład tulipanów? Cebule muszą się solidnie ukorzenić, co pozwali im lepiej przetrwać zimę i szybciej wystartować kiedy się ociepli.