Ogrodowy spektakl trwa (odc. 740 / HGTV odc. 2 seria 2020)
dodano: 08.03.2020
W tym odcinku gościmy w Tarnowie. Teren ten jest określany przez meteorologów jako polski biegun ciepła. Panujące tu wysokie temperatury i dość długie lato, choć sprzyjają wegetacji, to jednak oznaczają duże deficyty wody. Mimo trudnych warunków, dzięki pasji i pracy właścicieli Miry i Bogusława Tworzydłów, miejsce to cieszy oczy pięknymi zestawieniami, wspaniałymi kolorami i oryginalnymi roślinami.
Ogrodowy spektakl trwa (odc. 740 / HGTV odc. 2 seria 2020)
W tym odcinku gościmy w Tarnowie, na Przedgórzu Karpackim, w połowie drogi między Rzeszowem a Krakowem. Teren ten jest określany przez meteorologów jako polski biegun ciepła. Wysokie temperatury i dość długie lato, choć sprzyjają wegetacji, to jednak oznaczają duże deficyty wody. Mimo trudnych warunków, dzięki pasji i pracy właścicieli Miry i Bogusława Tworzydłów, miejsce to cieszy oczy pięknymi zestawieniami i oryginalnymi roślinami. Całość stale się zmienia, a także powoli rozrasta.
 Od wejścia gości wita piękna kompozycja w białej tonacji. Najwyższy jest powojnik SUMMER SNOW ‘Paul Farges’ (Clematis) – pnącze szybko rosnące i kwitnąca bardzo obficie białymi, dość drobnymi kwiatkami. Towarzyszy mu trzmielina Fortuna ‘Emerald Gaiety’ (Euonymus fortune) o zimozielonych liściach. Niżej znajduje się żywopłot z pięciornika krzewiastego (Potentilla fruticosa) – rośliny nieco zapomnianej i niedocenianej, a szkoda. Jest bowiem bardzo odporny i mało wymagający, a na dodatek obficie kwitnie. Można kupić odmiany o kwiatach białych, żółtych, pomarańczowych…
 Za pięciornikowym wałem znajdują się swobodne, wielogatunkowe nasadzenia. Dostrzegamy wiąz w odmianie ‘Jacquline Hillier’ o nieco egzotycznym wyglądzie, w zieleń wtapia się wygodna huśtawka, którą lekko ocieniają lipa i sumak. Widać też kilka drzew w geometrycznych formach: jest świerkowy stożek, walec z bordowolistnego buka, czy kulista korona wiśni ozdobnej. Z drugiej strony przedogródka, przy garażu, pyszni się wspaniały okaz hortensji pnącej, wspartej na starym pniu czereśni.
 Gdy wchodzimy do ogrodu, od razu doceniamy kompozycje i kwitnące rabaty. Wzrok biegnie ku skrytemu w zieleni domkowi ogrodnika. Obok, pod katalpą, która dzieli przestrzeń, uwagę przykuwa bylina niezwykle podobna do przetacznika. To ożanka hyrkańska (Teucrium hircanicum) o długich, fioletowych kwiatostanach, które niczym świeczniki górują nad rabatą. Co ciekawe, jej jasne liście oryginalnie pachną.
 Z gospodarzami spotykamy się na rozgrzanym słońcem trawniku. Wspominają, że prace nad ogrodem – zwanym wówczas działką – zaczęły się 1 maja 2000 roku, razem z budową domu. Pani Mira miała początkowo dla siebie niewielki kąt, gdzie nie przeszkadzała budowie i mogła wysiać swoje ulubione kosmosy czy nagietki.
Na początku gospodarze nie do końca mieli sprecyzowany plan na ogród, początkowo tworzyli go techniką „puzzlową” – kolejne fragmenty powstawały, potem coś trzeba było zamieniać, przenosić, dokładać… Pani Mira na początku marzyła o ogrodzie o charakterze leśnym, ale nie była konsekwentna, z czasem zmieniała upodobania… Jednocześnie powstawało coraz więcej szkółek i rośliny stawały się coraz bardziej dostępne, a to kusiło, by sadzić w ogrodzie ciągle to nowe gatunki i odmiany. Pani Mira ma też sporo znajomych z ogrodami i oni chętnie dzielili się roślinami, obdarowując naszych gospodarzy np. kępami bylin, co było w tamtych czasach fantastycznym prezentem.
 A jak obecnie wygląda ogród? Przydomowa, najlepiej zagospodarowana część, liczy sobie około 1000m kw, a dom położony jest w jej połowie. Podjazd oraz spory przedogródek znajdują się od wschodniej strony budynku, a nasłoneczniony taras – od południowego-zachodu. W głównej części ogrodu wygospodarowano miejsce na domek ogrodnika i położoną za nim ogrodową pracownię oraz kompostownik, a po drugiej stronie trawnika – maleńki leśny zakątek z pergolą i oczkiem wodnym. Dalej rozciąga się druga część posesji, dokupiona znacznie później. Za wałem z dzikiej róży kryje się warzywnik, miejsce na ognisko i plac zabaw dla wnuków, a najdalej od domu znajduje się nawłociowa łąka.
 Teren położony bezpośrednio przy budynku to ogród dojrzały. Widać, że obecnie całość jest starannie przemyślana. Tak jest na przykład z przesmykiem prowadzącym wzdłuż budynku. Zazwyczaj tego rodzaju wąskie przejścia sprawiają właścicielom ogrodów sporo problemów, ale tędy aż chce się spacerować! Pani Mira nazywa ten zakątek aleją zachodzącego słońca, bo jego światło nadaje temu miejscu niezwykłego uroku. Pięknie błyszczą owoce wiciokrzewu, a także jarzębinowe korale. Niższe piętro nasadzeń tworzą hortensje i hosty; są ogniste krokosmie i przeplatające się z nimi jeżówki. Tło dla roślin stanowi żywopłot ze strzyżonego świerka.
 Idąc do końca przesmyka dochodzimy do pompy abisynki oraz drewnianej bramki. Na jej słupie zauważamy dwukolorowe liście winnika zmiennego 'Elegans'(Ampelopsis glandulosa), który ślicznymi różowymi pędami owija się wokół drewnianej podpory. Pani Mira lubi takie smaczki, urocze zestawienia różnych barw oraz faktur liści. Zwraca też uwagę na terminy kwitnienia i oczywiście barwę kwiatów. A ostatnio coraz większą uwagę przywiązuje do takiego doboru gatunków, by potrzebowały jak najmniej wody. Warto wspomnieć, że ogród położony jest na terenie określanym przez meteorologów jako polski biegun ciepła. Tarnów, który znajduje się w połowie drogi między Rzeszowem a Krakowem, zawdzięcza swój ciepły klimat położeniu na Przedgórzu Karpackim. Wysokie temperatury i dość długie lato, choć sprzyjają wegetacji, to jednak oznaczają duże deficyty wody. Na szczęście u pani Miry gleba jest dość ciężka, co oznacza, że dłużej utrzymuje wodę niż gleby piaszczyste. Dzięki temu na razie dobrze się tu mają także gatunki potrzebujące więcej wilgoci – na przykład rdesty himalajskie, które kwitną od lipca i pysznią się kłosami intensywnie malinoworóżowych kwiatów. Mieszają się one z większymi kwiatami liliowców. Są pysznogłówki, kleome, a także oryginalny aster ‘Vasterival’ (Symphyotrichum x hybrid), którego liście i błyszczące, wiśniowe pędy przypominają nieco pędy wierzby. Pod koniec sezonu obsypują się chmurą liliowych kwiatów.
 Na rabacie dostrzegamy też ciekawą kocimiętkę nagą (Nepeta nuda). Gospodyni kupiła ją odwiedzając jakiś preriowy ogród, bo bardzo jej się spodobała. Teraz należy do grupy wysokich bylin, które wyjątkowo dobrze komponują się na rabacie i nie wymaga zbyt dużo podlewania. A kompozycję bylinową dopełnia piękny, zdrowy krzew róży. To odmiana Artemis’ (Rosa) o kremowych, pięknych kwiatach, które widać z daleka i wspaniale prezentują się w bukietach. Pani Mira zdradza, że kupiła ją ze względu na pokrój krzewu: zależało jej na odmianie strzelistej, wyprostowanej, a nie romantycznie zwisającej. Ta sprawdza się idealnie, a ponadto ma wyjątkowo zdrowe liście. Niestety, nie pachnie tak, jak gospodyni lubi najbardziej…
 Pani Mira ma w ogrodzie jeszcze sporo innych róż. Pojawiają się uzupełniając kompozycje bylinowe, jak na przykład ta przy tarasie, której kolor koresponduje z barwą różowych floksów. Jest też piękna róża ‘Ulrich Brunner’ (Rosa) o intensywnie różowych kwiatach, które świetnie nadają się do wazonu, czy rozjaśniająca cienisty zakątek pod altaną róża ‘William Christie’ (Rosa). Obok niej dostrzegamy maleńkie oczko wodne. To po prostu duża kasta budowlana, wkopana w ziemię. Jednak nawet taka odrobina wody przyda się ptakom czy owadom i ożywi dodatkowo ogród. Pani Mira zdecydowała się wprowadzić tu marsylię czterolistną (Marsilea quadrifolia). To zadziwiająca wodna paproć, której małe listki przypominają czterolistną koniczynę. Rośnie zazwyczaj w bardzo płytkiej wodzie i nie przepada za konkurencją innych roślin.
 
Potem zaglądamy do miejsca położonego na granicy starszej i nowszej częścią ogrodu, będącego jednocześnie jego sercem. To kompostownik, dzięki któremu rośliny tu są w doskonałej formie, a także zakątek roboczy gospodyni. Znajduje się on na tyłach malowniczego domku ogrodnika i pomimo swojej ‘przyziemnej’ funkcji, wygląda bardzo ładnie. Są tu półki z doniczkami, a pani Mira nazywa zakątek pracownią i galerią. Tu przygotowuje sadzonki, sieje, pikuje… a bliskość kompostownika bardzo ułatwia pracę. Tutaj też gospodyni eksponuje swoje ulubione pelargonie.
 Wśród wysiewanych przez panią Mirę roślin są nie tylko byliny. Dojrzeliśmy na przykład rodochiton (Rhodochiton atrosanguineus): wnaszym klimacie to egzotyczne pnącze uprawia się jako roślinę jednoroczną i trzeba ją co roku wysiewać. W ciągu sezonu rodochiton osiąga nawet 2 metry i przez kilka miesięcy cieszy oko oryginalnymi kwiatami. Tu są one ładnie wyeksponowane dzięki podporze w formie walca z miękkiej siatki.
 Gdy starsza część ogrodu została już do pewnego stopnia stworzona, gospodarze uznali, że brakuje im nieco części naturalnej, swobodnej oraz… smakowej. Chcieli, by ogród kojarzył się nie tylko z pracą i pielęgnacją roślin, ale też cieszył swoim smakiem, pozwalał skosztować własnych warzyw i owoców. Udało się dokupić sąsiednią działkę.
 Do nowszej części ogrodu przechodzi się mijając rabatę, która kiedyś wieńczyła trawnik, a obecnie dzieli posesję na pół. Ogród smaków i swobody kryje się za szpalerem dzikich róż. Tu mieści się jagodnik, a także bogata rabata „od niechcenia”, gdzie gospodyni zawsze wyczarowuje istną kwiatową ucztę. Obok róż są tu hołubione przez panią Mirę dalie, a także kleome, ostróżki, chabry czy maki, a także śliczny, jednoroczny ośmiał większy ‘Purpurascens’ (Cerinthe major) o drobnych fioletowych, dzwonkowatych kwiatkach.
 Sam warzywnik nie jest duży, podzielony jest na kilka uroczych kwater. I rośnie tu wszystko, co potrzeba… ale jest funkcjonalny, ale i ładny. Pani Mira przyznaje, że bez kwiatów czy kolorowych liści nie wyobraża sobie ogrodu, więc zawędrowały one i do warzywnika. I choć zimą powstają plany nasadzeń warzywnych, to w sezonie na rabaty wędrują też nagietki, aksamitki… Kwiaty pełnią nie tylko rolę ozdobną. Pachnące gatunki odstraszają sporo szkodników – na przykład mszyce. Oprócz aksamitek, dobrze w tej roli sprawdza się też lawenda, przy okazji przyciągając sporo owadów zapylających.
 W ogrodzie jest jeszcze jedna grządka warzywna – należy do wnuczki pani Miry i pana Bogusława: Zosi. Jest tu pachnący groszek, marchewka i inne warzywa – wszystko to, co obok ma babcia, ale w miniaturze. To świetny sposób, by w dzieciach zaszczepić miłość do roślin… a tuż obok, dla Zosi i jej brata, Kuby, powstał też plac zabaw.
 
Za częścią użytkową ogrodu rozciąga się już tylko łąka, którą tworzą głównie nawłocie. Same się tutaj zasiały, a gdy kwitną, są fantastycznym pożytkiem dla owadów. Trzeba jednak pamiętać, że nawłoć jest inwazyjna i wypiera nasze rodzime gatunki, więc najlepiej jest kosić ją tuż po kwitnieniu i nie pozwalać jej na rozsiewanie. Pan Bogusław zdradza, że ta część wygląda w ten sposób, bo jeszcze nie zapadła decyzja, co w tym miejscu ostatecznie będzie… Ale i tak łąka się zmniejsza co roku, bo jednak jest coraz więcej części zagospodarowanej. Na razie jednak łąka jest ciekawie wykorzystana: wykoszone są tu ścieżki, a od kilku lat ich układ jest stały. Całość jest na zimę koszona, a siano przydaje się np. do ściółkowania rabat.
 Na koniec wizyty przenosimy się do wnętrza domu – chcemy bowiem stworzyć wraz z gospodynią małą roślinną dekorację. To połączenie kompozycji roślinnej z nawilżaczem powietrza, a przy okazji też trochę miła zabawa…. Do tego celu wykorzystujemy rośliny oczyszczające powietrze. Do roślin, które najlepiej oczyszczają powietrze w domach, oprócz paproci czy skrzydłokwiatów, polecane są też fikusy, zielistki, draceny, bluszcze czy palmy, na przykład areka. Gatunki te – podobnie jak wszystkie inne rośliny – nawilżają powietrze i oczyszczają je z dwutlenku węgla, ale dodatkowo pochłaniają i neutralizują szkodliwe substancje gazowe, które pojawiają się we wnętrzach, a pochodzą z farb, lakierów, dywanów czy wykładzin.
 A jak przygotować nawilżacz? Na dużej, dość płytkiej podstawce ustawiamy odwróconą do góry nogami doniczkę z otworem, przez który popłynie woda. Potrzebna jest też krótka rurka oraz końcówka od węża ogrodowego, które doprowadzą wodę z podstawki do otworu. Ostatnim elementem dekoracji jest mała pompka akwarystyczna, ustawiana pod odwróconą doniczką. Wystarczy tylko połączyć pompkę z rurką, dopasowując jej długość do wysokości doniczki, a następnie ustawić doniczkę na kilku większych kamieniach, aby woda mogła swobodnie pod nią przepływać.
 Potem wypełniamy podstawkę kamieniami, a potem wodą – wlewamy jej tyle, by nie przykrywała kamieni. Wokół ustawiamy wokół rośliny, dobierając takie gatunki, które lubią dużą wilgotność powietrza.